shopping-cart 0,00 zł

swobodnie na temat

POZNAŃ: Święty Marcin nie zachwyca

computer zapisz w ulubionych

POZNAŃ: Święty Marcin nie zachwyca

10 września '19

Nadzieje były bardzo duże. Efekt pozostawia niedosyt. Zakończył się pierwszy etap odnowy poznańskiego śródmieścia, które od ponad dekady boryka się z estetyczną i funkcjonalną zapaścią.

Symbolem upadku poznańskiego centrum stała się ulica Święty Marcin, która do lat 90. była główną handlową arterią miasta. Dziesięć lat temu, po otwarciu kilku centrów handlowych, przy Świętym Marcinie zostały głównie banki i ciucholandy, kilka barów i punktów usługowych oraz Biedronka w podziemiach dawnych Domów Towarowych „Alfa” z przełomu lat 60. i 70. Rosła liczba pustostanów. Kulturę reprezentowały studyjne kino Muza oraz prężne Centrum Kultury Zamek, które podejmowało próby reanimacji ulicy. Ze Świętego Marcina wyprowadził się też Wydział Historyczny UAM.

przed
remontem     przed remontem

do 2017 roku najważniejsza ulica handlowa Poznania — Święty Marcin — służyła głównie samochodom

fot.: Jakub Głaz

konkurs — nadzieja na spójny efekt

Od lat 60. XX wieku Święty Marcin był przelotową arterią: po najszerszym odcinku samochody pruły w obie strony dwupasmowymi jezdniami. Pośrodku jechał tramwaj, rosło kilka drzew, obok stał płot dzielący ulicę na izolowane korytarze, a reszty dopełniały parkujące ukośnie samochody. Miasto pod rządami Ryszarda Grobelnego (1998–2014) nie widziało potrzeby diametralnej zmiany. Jedynie przed konferencją klimatyczną w 2008 roku wymieniono pospiesznie chodniki. W 2014 roku zlecono jednak gruntowny remont ulicy. Tyle że zaplanowali go raczej drogowcy i ulica nadal miała tranzytowy oraz parkingowy charakter. Zieleń planowano upchnąć przypadkowo tam, gdzie nie będzie przeszkadzać podziemnej infrastrukturze. O małej architekturze nie było słowa. Grobelny pożegnał się z urzędem w 2014 roku, a nowe władze pod kierownictwem Jacka Jaśkowiaka całkowicie zmieniły podejście do tematu. Latem 2015 roku ogłosiły otwarty konkurs na zagospodarowanie nie tylko Świętego Marcina, ale też kilku sąsiednich ulic, tak by uzyskać spójny efekt realizowany w kolejnych etapach. Postawiono też na gruntowną odnowę i wymianę całej podziemnej infrastruktury.

Konkurs poprzedziły ankiety i warsztaty. Ich wynik kładł nacisk na podniesienie poziomu estetyki, ożywienie parterów budynków oraz uspokojenie ruchu, tyle że w umiarkowany sposób. O przerobieniu części ulicy na deptak nie mogło być mowy. Konkurs rozstrzygnięto jesienią 2015 roku. Poziom dwudziestu trzech nadesłanych prac nie był zbyt wysoki. Zdecydowanie zwyciężyła praca poznańskiego Studia ADS, znanego przede wszystkim z budowy Starego Browaru. Projektanci w logiczny sposób zrównoważyli potrzebę wprowadzenia wysokiej zieleni przy zachowaniu ulicznego charakteru przestrzeni. Niemal jednolity wzór posadzki dla najszerszego odcinka Świętego Marcina nadawał ulicy charakter zbliżony do placu, na którym — mimo zachowania uspokojonego ruchu aut — rządzi pieszy. Projektanci stworzyli też bardzo szeroki pieszy pasaż po północnej, nasłonecznionej stronie u stóp wspomnianej wcześniej „Alfy”.

Ze względu na skalę opracowania konkurs nie precyzował dokładnie spraw małej architektury. Projektanci zapowiadali, że jej docelowy kształt zostanie ustalony w wyniku warsztatów i konsultacji. Prace nad całością realizacji podzielono na kilka etapów. Ostatni ma się zakończyć w połowie kolejnej dekady.

pieszy pasaż po
północnej stronie ulicy

po północnej stronie ulicy, przy modernistycznym kompleksie „Alfa” powstał wygodny, szeroki pieszy pasaż

fot.: Jakub Głaz

strefa zamieszkania

Przebudowa środkowego odcinka, między ulicą Gwarną a Ratajczaka, ruszyła we wrześniu 2017 roku, a zakończyła się wiosną 2019 roku. Najwięcej czasu zajęły pracochłonne i dokładne działania pod ziemią. Wszyscy czekali z niecierpliwością na rezultat przebudowy.

Zgodnie z projektem, na ulicy pojawiła się nawierzchnia o charakterystycznym wzorze, który — jak informowali projektanci — miał być zainspirowany grafikami Henryka Stażewskiego. Z fasad kamienic zniknęły pałąki upiornych lamp, zastąpione przez proste lampy z dobrze wyregulowanymi reflektorami. Stary pas zieleni zastąpiono sześćdziesięcioma pięcioma drzewami. Dorodne okazy posadzono w komorach antykompensacyjnych, uniemożliwiających kolizję z podziemnymi mediami i ułatwiających wzrost w trudnych miejskich warunkach. Na końcu w przestrzeni ulicy pojawiły się ławki, donice i barwne rzeźbiarskie ni to siedziska, ni to instalacje.

Po przebudowie Święty Marcin zmienił się nie do poznania i jest teraz znacznie bardziej przyjazny — pojawiły się nowe restauracje, w jednym z wieżowców „Alfy” otwarto hotel, na chodnikach ulokowano kawiarniane ogródki, ulicą chodzi znacznie więcej ludzi, samochody poruszają się jednopasmowymi jezdniami. Ulica jest strefą zamieszkania.

drzewa pod hotelem
Altus

największą popularnością cieszy się grupa zieleni przed hotelem Altus (otwartym w 2018 roku w zmodernizowanym wieżowcu „Alfy”)

fot.: Jakub Głaz

detaliczne niedociągnięcia

Rezultat psują jednak detaliczne niedociągnięcia. Choć projektanci zapowiadali w pracy konkursowej kamienną nawierzchnię, to ułożono jej zamiennik z wątpliwej jakości lastriko chłonącego brud. O konsultacjach dotyczących małej architektury w ogóle zapomniano. Ostatecznie ulicę umeblowano ciężkimi betonowymi ławkami z niewygodnymi oparciami. Masywne donice z rachityczną trawą nie zaspokajają głodu niskiej zieleni. Jakość i barwy rzeźbiarskich elementów sprawiły, że bardzo szybko przezwano je glutami. Posadzkowe fontanny tryskają wodą w dość ułomny sposób.

betonowe ławki

betonowe ławki z siedziskami z tworzywa nie cieszą się powodzeniem

fot.: Jakub Głaz

cierpka wisienka na torcie

Krótko mówiąc: zabrakło wysokiej jakości wykończenia, które miało być istotą przebudowy. Wisienka na remontowym torcie okazała się cierpka. Posadzki nie wymieni się przez najbliższe dekady. Trudno też ustalić, kto stoi za obniżeniem jej jakości. Miasto wskazuje na architektów, pracownia nabrała wody w usta. Powodem są pewnie bezsensowne oszczędności. Bezsensowne, bo już w tym roku na regularne i niedoskonałe szorowanie nowej kostki urząd wyda dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych. Oszczędzanie na materiale, który ma służyć miastu co najmniej kilkadziesiąt lat, jest nierozsądne i krótkowzroczne.

betonowa posadzka

betonowa nawierzchnia ulicy miała być zainspirowana grafikami Henryka Stażewskiego, jednak na skrzyżowaniu ulic nie udało się sensownie ułożyć wzoru

fot.: Jakub Głaz

modernizacja to nie rewitalizacja!

Nieco mniejszy kaliber ma problem małej architektury. Tu można jeszcze wiele zmienić. Układ siedzisk wymaga rearanżacji, bo za obecne rozstawienie ławek student architektury dostałby co najwyżej tróję z plusem. Docelowo toporne siedziska, donice i nieszczęsne „gluty” należy wymienić na bardziej ambitne rozwiązanie. Dobrze by było wrócić do pomysłu warsztatów i konsultacji. Wreszcie, miastu grożą kolejne wpadki. Trwają właśnie przygotowania do następnych etapów odnowy centrum. Nie dość, że drugi etap dotyczy terenu, który nie był objęty konkursem, to przedstawiona niedawno koncepcja skrzyżowania Świętego Marcina z aleją Niepodległości znów jest projektem o bardziej drogowym niż urbanistycznym charakterze. Trudno też powiedzieć, na ile spójna z projektem będzie realizacja trasy tramwajowej w ulicy Ratajczaka, przecinającej ulicę Święty Marcin. Tu projekt wyłania w przetargu miasto. Wreszcie, jak w całej Polsce, proces przebudowy i modernizacji nazywa się mylnie rewitalizacją, choć z kwestiami społecznymi i ekonomicznymi ma niewiele wspólnego.

przystanek tramwajowy

tuż przed ulicą Ratajczaka powstał nieistniejący wcześniej przystanek tramwajowy typu wiedeńskiego

fot.: Jakub Głaz

kolejne zadanie budżetowe

Odpowiedzialność za rozmywanie trafnej idei kompleksowego podejścia do odnowy śródmieścia, przyjętej w 2015 roku, jest niejasna. Nie ma też nikogo, kto przypilnowałby, czy miejskie działania mieszczą się w duchu pierwotnych założeń. W ustaleniach między projektantem a urzędem nie bierze udziału żaden z członków jury rekrutowanych spoza magistratu, a urzędnicy zdają się traktować cały projekt jako kolejne zadanie budżetowe. Ma się zgadzać w tabelkach — i tyle.

Jakub GŁAZ