shopping-cart 0,00 zł

swobodnie na temat

Architektura i Biznes - 4/2014

04'14

Architektura i Biznes - 4/2014

04'14

temat numeru
silver tsunami

 

Sytuacja zaobserwowana z okna. Koniec zimy, tu i ówdzie jeszcze trochę lodu na ulicach i chodnikach. Po muldach pofałdowanego asfaltu przejeżdża na drugą stronę jezdni starszy pan na wózku inwalidzkim. Dojeżdża do wysokiego krawężnika, próbuje podbić koła wózka i wjechać na chodnik. Krawężnik za wysoki, asfalt krzywy i śliski, wózek inwalidzki przewraca się na bok na jezdnię, jego pasażer wypada i zapewne jest to dość bolesny upadek. Dwie przechodzące obok panie dopiero po chwili orientują się w sytuacji i podbiegają do leżącego na ulicy człowieka, po czym z mozołem wciągają go na wózek…

Przestrzeń publiczna polskich miast — małych, średnich i dużych — przez wiele lat była przestrzenią wyłącznie dla młodych i sprawnych, choć i ci, nieraz, łamali sobie nogi na jej nierównych nawierzchniach. Architekci, budowlańcy i inżynierowie często bagatelizowali konieczność dostosowywania przestrzeni budynków i ich otoczenia dla osób starszych i niepełnosprawnych. Do dnia dzisiejszego niektóre zapisy prawne dotyczące redukcji barier architektonicznych bywają przez niektórych traktowane jak zło konieczne.

W obliczu zjawiska starzejących się społeczeństw, które nie jest już tylko mglistą prognozą, lecz wedle badań — faktem, nie można już dłużej pozwalać sobie na tego rodzaju ignorancję. Tym bardziej że, jak śpiewali Starsi Panowie, „jeszcze tylko parę wiosen, jeszcze parę przygód z losem” i ten problem będzie dotyczyć każdego z nas.

Czas biegnie szybko, dlatego kwietniowy numer w całości poświęcamy architekturze i przestrzeniom publicznym ukierunkowanym na seniorów. Wraz z Joanną Longą przeglądamy zagraniczne dobre praktyki w dziedzinie budownictwa dla osób starszych i strategie polityk senioralnych, a z Elizą Szczerek oceniamy stan rzeczy na naszym rodzimym podwórku. Tymczasem Marta Żakowska w swoim tekście udowadnia, że seniorzy stają się coraz ważniejsi w polskiej debacie publicznej i, co więcej, że sami w niej czynnie uczestniczą, jeśli tylko da się im taką możliwość.


Dorota Wantuch-Matla 

 

p o d g l ą d    n u m e r u :