shopping-cart 0,00 zł

swobodnie na temat

Architektura i Biznes - 11/2008

11'08

Architektura i Biznes - 11/2008

11'08

11. Biennale Architektury w Wenecji

Tegoroczne Biennale Architektury w Wenecji odbyło się pod hasłem „Out There. Architecture Beyond Building”. Wystawa w Arsenale pod kuratelą Aarona Betsky’ego miała tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jednych rozczarowała, innych zachwyciła. Jak to zresztą zwykle bywa. W artykule pt. „Bez dogmatu” Barbara Stec pisze o tym, czym była i jakie treści niosła. Ale czym nie była, a być powinna pisze Roman Rutkowski w artykule pt. „Moje katharsis”. W numerze znalazły się też: rozmowa z Aaronem Betskym, którą przeprowadził jego asystent Marcin Szczelina, omówienie tego, co można było zobaczyć w Giardini di Castello (Anna Porębska), próba odczytania roli, jaką odgrywa architekt obecnie (Anna Krenz), rozmowa z Junya Isihigami — twórcą pawilonu japońskiego oraz prezentacja pawilonu polskiego, zdobywcy Złotego Lwa za najlepszy projekt narodowy.

Tegoroczne biennale w swoim ogólnym założeniu znacznie różni się od kilku poprzednich, czego wyrazem jest wystawa w Arsenale. Nie brakuje mu mocnych haseł, jak chociażby: „architektura nie jest budynkiem”, ale pierwszy chyba raz architektura gestem Betsky’ego została potraktowana tak lekko, wymijająco, jeżeli chodzi o definicję samej siebie, zaprzeczyła własnemu status quo. Na wystawie głównej mamy do czynienia z przeglądem najważniejszych biur architektonicznych na świecie. Ale najważniejszych nie pod względem treści, najważniejszych nie dlatego, że wciąż poszukujących ciekawych rozwiązań związanych z ekologią czy kryzysami, ale najważniejszych, jeżeli chodzi o prestiż i swego rodzaju możliwość kreowania architektonicznych „bestsellerów”. Ta wystawa mówi przede wszystkim o estetyce, pokazuje, czym architektura bardzo często bywa: pogonią za oryginalnością, ikonicznością, rozpoznawalnością. Jednak doceniam tę prezentację. Przede wszystkim za to, że wydobywa to, co często architekci próbują ukryć, chowając się za wzniosłymi hasłami, które można przeczytać w dołączonych do katalogu manifestach. Kreują one architekturę jako coś wzniosłego, na nowo tworzą definicje, po których, niestety, niewiele zostaje. Architekt w tym kontekście to demiurg, za każdym razem próbuje stworzyć coś nowego, własnego, niepowtarzalnego. Często kosztem etyki. O tym właśnie, moim zdaniem, mówi ta wystawa. O tym, jaki wpływ na architekturę ma ego jej twórcy.

Małgorzata Tomczak


WYDARZENIA


TEMAT NUMERU: 11. Biennale Architektury w Wenecji