BIM Architekci sp.z o.o.

Nasze życie zawodowe jest wpisane w transformację zawodu Architekta w Polsce. Ale tak w zasadzie to nic w naszej pracy i podejściu do zawodu się nie zmienia. Dalej sami projektujemy, rysujemy detale, nocami siedzimy nad konkursami, a na ostatnią chwilę kleimy plansze i na sygnale zawozimy je do organizatora. Tylko miarą upływającego czasu jest powiększająca się różnica wieku między nami a naszymi pracownikami. Kiedyś byli to bez mała rówieśnicy, dziś rówieśnicy naszych dzieci, ale może w tym jest sposób na pozostanie wiecznie młodymi duchem architektami

Jako przedstawiciele pokolenia rozpoczynającego pracę w okresie przełomu staliśmy się, w dużej mierze, beneficjentami otwarcia zawodu i przywrócenia mu przerwanej przez lata PRL-u pozycji. Mieliśmy poczucie uczestniczenia w czymś przełomowym, niezależnie od indywidualnego wymiaru zawodowego. Ten nastrój był zresztą wszechobecny w wielu innych dziedzinach życia. Szkoda, że tak szybko skończył się w wymiarze społecznym.

Te pionierskie początki w małym garażu na Żoliborzu będziemy zawsze mile wspominać. Wtedy powstały pierwsze projekty, konkursy, mozolnie zaczęła się krystalizować filozofia projektowa oraz struktury organizacyjne firmy.

Był to, co dziś jest trudne do wyobrażenia, czas przed-komputerowy, czas pracy ołówkiem, kredką, rapidografem, zapachu kalki, pierwszych fascynacji kserografem i faksem. Niewiarygodnie jak przez ten czas zmienił się warsztat architekta i standardy pracy. Pracownia architekta jest dziś zupełnie innym miejscem, inaczej pachnie, wygląda. Dalej jednak rysunek, myślenie kreską oraz konkurs jako forma wypowiedzi i zdobywania zleceń to podstawa naszej działalności. Staramy się nie ulegać fascynacji technologicznej, redukując ją do niezbędnego minimum, uważając, że architektura powstaje w głowie i niesie głębszy przekaz, niż fajerwerki wizualizacji, pokazujące w większości oszałamiające możliwości komputerowe przy całkowitym braku głębszych treści.

Jesteśmy, jak ktoś powiedział, „zwierzętami konkursowymi”, bez konkursów nie potrafimy żyć, a praca nad nimi jest, sama w sobie, przyjemnością, wyzwalającą potrzebną dawkę adrenaliny. Uważamy, że niezależnie od ostatecznych rozstrzygnięć każdy konkurs to nowe bezcenne doświadczenie, konieczność intelektualnego wysiłku, a także pouczająca konfrontacja ze sposobem myślenia konkurentów. Każda nieprzespana noc konkursowa, z perspektywy czasu tworzy wspomnienia. Z perspektywy dwudziestu lat liczba ponad stu konkursów, w które się zaangażowaliśmy jest szokująca. Nasze najlepsze realizacje są wynikiem wygranych konkursów. A te wygrane i niezrealizowane przyczyniły się do uzyskania innych ważnych kontraktów.

Kolejne żoliborskie siedziby na ulicach Tucholskiej i Mickiewicza, towarzyszyły nam przez kolejne lata rozwoju pracowni. Kształtowały wizerunek BIM.

Architektura & Biznes – artykuły

INSPIRACJE