computer zapisz w ulubionych

Bezradność architektury wobec pandemii

Kacper Kępiński
09 grudnia '20

Wraz z wybuchem światowej pandemii Internet zasypały projekty i koncepcje architektoniczne na dostosowanie przestrzeni miast i budynków do wyzwań związanych ze szczególnymi zasadami życia w reżimie sanitarnym. Czas kryzysu wymaga jednak reagowania na bieżąco i szybkiego, zdecydowanego działania. Architektura powstaje powoli – potrzebuje czasu na konceptualizację i powstawanie. Czy architekci dysponują więc narzędziami, które mogłyby sprawdzić się w tej sytuacji?

Higieniczny modernizm

Sanatorium w Paimio

fot.:  Leon Liao / Wikimedia Commons

Rozpatrywanie architektury w kategoriach narzędzia poprawy jakości zdrowia jej użytkowników nie jest podejściem nowym. Jednym z prekursorskich projektów wykorzystujących materię architektoniczną jako „instrument medyczny” jest zaprojektowane przez Alvara Aalto sanatorium gruźlicze w Paimio na południu Finlandii. Miało to swoje bezpośrednie przełożenie na projekt sypialni pacjentów przeznaczonych dla dwóch osób, spośród których każda dysponowała własną szafką i umywalką, zapewniającą jednocześnie komfort akustyczny w pokoju niwelując hałas wody. Aalto umieścił lampy w pokoju poza linią widzenia pacjentów i pomalował sufit na relaksującą szarozieloną barwę, aby uniknąć oślepiania i budować uspokajającą atmosferę. Budynek powstawał jednak latami, projekt wybrano w konkursie w 1929 roku, a pierwszych pacjentów obiekt przyjął cztery lata później.

Sanatorium Wojskowe w Otwocku

fot.:  NAC

Wydaje się, że dziś, podejście Aalto reprezentowane także przez innych modernistów epoki, a w Polsce ucieleśnione chociażby w otwockiej realizacji projektu Edgara Nortwertha z 1935 roku, nie przystaje do potrzeb natychmiastowego działania w silnie zglobalizowanym i skomunikowanym świecie, a więc tworzącym ramy do szybszego rozprzestrzeniania się wirusów. Wiedzą to też architekci, którzy często sięgają po małą skalę w swoich pandemicznych koncepcjach, działając na pograniczu architektury, architektury krajobrazu i wzornictwa przemysłowego. Zdaje się bowiem, że większość zmian, które obserwujemy dzieje się wbrew architekturze lub obok niej.

Wbrew architekturze

Pierwszą reakcją na pandemiczne obostrzenia było ograniczenie funkcjonowania w każdym aspekcie życia, także dotyczącym architektury. Unikanie dotykania przedmiotów w przestrzeniach publicznych, miejsc zgromadzeń czy urządzeń rekreacji przełożyło się na radykalne zmniejszenie funkcjonalności budynków. Wydzielono osobne wejścia i wyjścia, pojawiły się stacje do dezynfekcji, a folia stretch i wygradzająca taśma stała się nowym, stałym elementem krajobrazu miejskiego. Okazało się, że najbardziej problematyczne są przestrzenie wspólne i publiczne oraz komercyjne, które przez lata były projektowane pod dyktando deweloperów. To z kolei przekładało się nie tylko na zmniejszenie powierzchni wspólnego przebywania, ale także celowe utrudnienia w komunikacji, tworzenie rozwiązań stymulujących konsumpcję, ale ograniczających funkcjonalność wnętrz. Kierowane do wewnątrz pasaży sklepy musiały zostać zamknięte, w przeciwieństwie do tych usytuowanych poza galeriami handlowymi. Brak otwieranych okien w biurowcach uniemożliwia ich skuteczne przewietrzanie, a ograniczenie liczby wejść do budynków sprawia, że ich użytkownicy muszą się gromadzić w większych grupach. Gest otwierania drzwi, opisywany przez Juhaniego Pallasmę jako „uścisk dłoni budynku”, staje się niebezpieczny i niepożądany. Okazuje się, że generalnie architektura niekomercyjna, o mniejszym naszpikowaniu technologią, lecz lepiej połączona z miastem i przestrzenią publiczną, lepiej radzi sobie z tymi wyzwaniami.

Przestrzeń publiczna

Tymczasowa infrastruktura rowerowa w Paryżu

fot.:  Ibex73 / Wikimedia Commons

Dotyczy to także przestrzeni publicznych. Utrudnienia w poruszaniu się po mieście generowane przez przejścia podziemne i kładki, zbyt małe przystanki komunikacji publicznej i wąskie gardła na chodnikach są też zagrożeniem w czasie pandemii – wymuszają dotykanie balustrad, korzystanie z wind i wąskich schodów. Część z tych problemów wymusiła na niektórych miastach zmiany, które mają szansę zmienić ich funkcjonowanie także w dłuższej perspektywie. Mowa tu o wyznaczanych prowizorycznie drogach dla rowerów i poszerzanych chodnikach kosztem pasów jezdni przeznaczanych dotąd na ruch samochodów. W takich działaniach przodowały miasta Europy Zachodniej. W Berlinie, gdzie ruch na drogach jest o 40% mniejszy — głównie dlatego, że tak wiele osób pracuje teraz w domu — znacznie pomógł we wprowadzeniu zmian. Nagle, w dobie kryzysu, rowery stały się idealnym środkiem transportu. Tempo wprowadzanych zmian doprowadziło do sytuacji, w których osiem z czternastu tymczasowych dróg dla rowerów zostało uznane za nielegalne przez sąd administracyjny na początku września. W Paryżu, jak zapowiedziała burmistrzyni Anne Hidalgo, wprowadzane w pośpiechu i początkowo tymczasowe drogi rowerowe mają zostać docelowo przekształcone w stałe. Przykład podobnych działań zaobserwować można także w Krakowie, gdzie w ramach tzw. Tarczy dla mobilności urzędnicy przekształcili po jednym pasie al. Dietla i na Moście Grunwaldzkim w szerokie drogi rowerowe, spełniając tym samym zgłaszane od wielu lat postulaty ruchów miejskich.

Tarcza dla Mobilności

fot.: Urząd Miasta Krakowa

Próby radzenia sobie z kryzysem

Wiele z projektów, które znaleźć można w sieci, dotyczyły zachowania bezpiecznego dystansu społecznego w przestrzeniach publicznych. Pomysł zorganizowania infrastruktury miejskiej na podstawie zasad dystansu społecznego stanowi również podstawę nowego projektu przypominającego labirynt wolnego od tłumu parku publicznego autorstwa Studio Precht z Austrii.

Parc de la Distance

fot.: Studio Precht

Podobną zasadę zastosowali projektanci z Architecture for Humans w projekcie pandemicznych siedzisk, które nie tylko zapewniają dystans, ale minimalizują też powierzchnię dotyku. Takie rozwiązania jednak muszą mierzyć się ze zmiennością obostrzeń i zasad panujących w czasie pandemii. Wprowadzane odgórnie odległości zmieniają się – czasami wystarczy 1m, czasami 1,5, a niekiedy w przestrzeni publicznej musimy być oddaleni od siebie o 2 metry. To skutecznie uniemożliwia wprowadzanie tego typu rozwiązań architektonicznych na stałe.

fot.: Architecture for Humans

Ciekawy eksperyment w tym zakresie przeprowadziła elbląska Galeria EL, która do tego celu wykorzystała swój zarośnięty trawnik, który skoszono w sposób zapewniający utrzymanie dystansu, co pozwala na zmienność tych parametrów – przynajmniej w rytmie wzrastania trawy.

Greater London Agriculture

fot.: RIBA

Jedną ze zwycięskich propozycji w konkursie na post-pandemiczne projekty zorganizowanym przez RIBA była strategia Greater London Agriculture. Projekt ma na celu przekształcenie obszaru metropolitalnego Londynu w ekologicznie zróżnicowany krajobraz rolniczy. Projekt odpowiada na zagrożenia generowane przez uprzemysłowioną produkcję żywności, a związane z przenoszeniem się chorób ze zwierząt na ludzi. Projekt proponuje wprowadzenie agroekologii (zrównoważone rolnictwo, które współgra z naturą) do Londynu poprzez osadzenie rosnących przestrzeni w mieście i wokół niego, wprowadzenie finansowania edukacji agroekologicznej, która pozwoli pionierom rolnikom nauczyć się umiejętności niezbędnych do rozwoju i przekazywania wiedzy. Jest to jednak projekt o ogromnej skali rozpisany na lata.

fot.: MASS Design Group

W skali architektonicznej próby przekształcania budynków i ich wnętrz podejmuje m.in. MASS Design Group. Architekci opracowali wytyczne dla restauracji, aby pomóc tym firmom ponownie funkcjonować w bezpieczny i opłacalny sposób. W oparciu o zalecenia dotyczące zdrowia na świecie opracowane protokoły mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno pracownikom, jak i klientom, a także ułatwienie działania. Podstawą zmian byłoby wyznaczenie stref funkcjonalnych, aby kontrolować dostawy, wydawanie potraw, przechowywanie towarów i gotowanie oraz usuwanie skażonych materiałów. Opracowanie zniuansowanych rozwiązań dla różnych typów i konfiguracji siedzeń będzie miało z kolei kluczowe znaczenie dla zapewnienia rentowności finansowej przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa personelowi i klientom. Ważne jest także rozszerzenie ogródków restauracyjnych, które jako najlepiej wentylowana przestrzeń, zapewniają najlepsze warunki do spożywania posiłków w trakcie pandemii.

O przytaczanych problemach dyskutuje się także w Polsce. W grudniu otwarta została wystawa "Przestrzeń w czasach zarazy" w Instytucie Dizajnu w Kielcach. Ze względów pandemicznych niedostępna fizycznie dla zwiedzających ekspozycja kuratorowana przez Domikię Janicką, prezentuje projekty z zakresu architektury i wzornictwa, które odpowiadają na wiele wyzwań stawianych przez pandemię. Na wystawie znalazła się też część poświęcona sferze emocjonalnej i funkcjonowania społeczeństwa w dobie pandemii, często pomijana w dyskusji publicznej. Jak tłumaczą organizatorzy tytułowe słowo ”zaraza” – oznacza w tym kontekście epidemię dyskryminacji i nienawiści, która w 2020 roku równie mocno uderzyła w mniejszości. Na ekspozycji prezentowane są przypadki, kiedy zapisy i ustawy dotyczące przestrzeni, zamiast integrować, dyskryminowały wybrane grupy społeczne.

oprac.: Kacper Kępiński

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5