okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Nie widać śmieci, czyli problemu nie ma? Architektura i gospodarka odpadami

Marta Kowalska
21 stycznia '21

Podobnie jak z smogiem, walka z uciążliwymi odpadami leży na granicy obowiązków wielu ludzi, w tym architektów i urbanistów. Bez odpowiednich przepisów i praw, architekci, choćby chcieli, nie będą mogli wdrożyć swoich rozwiązań problemu. Śmieci przybywa. Tych legalnych, nielegalnych, polskich i potajemnie przemycanych z zza granicy. Jak organizować przestrzeń miast w zgodzie z zrównoważoną gospodarką odpadami, gdy ta po prostu nie istnieje? 

brzydkie tematy

Problem zalewających nas odpadów narasta i warto przypomnieć, że zaangażowanie w jego rozwiązanie, właśnie architektów jest kluczowe. I nie podważając motywacji do działań proekologicznych, to w projektowaniu i realizacji przestrzeni takich jak właśnie wysypiska śmieci czy infrastuktura elektrowni, oczyszczalni ścieków, czy zakładów utylizacji odpadów, rola architektów jest wciąż znikoma. Dlaczego?

Masowa produkcja i „systemy uprzemysłowione” przyspieszyły szybką budowę, a architekci od lat chętniej zajmują się kreatywnymi koncepcjami, niż projektowaniem i działaniem w tak „brzydkich” tematach jak utylizacja odpadów. Projektanci i twórcy odwrócili swoją uwagę od realizacji przemysłowych i infrastrukturalnych. Rozwój innych dyscyplin dał początek inżynierom i kierownikom projektów, którzy słusznie twierdzili, że są w stanie wytwarzać budynki, a nie je „projektować”, co jeszcze bardziej osłabia rolę architekta. I niestety tu się zgubiliśmy, bo taki tok myślenia, nie daje zadawalących rezultatów.

rola architektów

Architekci wnoszą wiele do koncepcji i tworzenia takich projektów, zaczynając od holistycznego podejścia, które wykracza poza funkcjonalność, a obejmuje role społeczne i środowiskowe, które mają wpływ na każdy projekt. Twórców kreatywnych wyróżnia też myślenie o projekcie w kontekście rozwoju miasta, czy zmian społecznych w przyszłości.  Ta umiejętność w szczególności odgrywa istotną rolę w naszym współczesnym krajobrazie. Okazuje się, że nawet tak negatywnie nacechowane przestrzenie miejskie jak wysypiska i zakłady utylizacji śmieci, nie muszą odstraszać, mogą być przemyślane i do tego wcale nie brzydkie. Świetnym przykładem jest projekt Centrum Edukacji Ekologicznej, które powstanie w Gliwicach na terenie tamtejszego Przedsiębiorstwa Zagospodarowania Odpadów, w bezpośrednim sąsiedztwie zrekultywowanej kwatery zutylizowanych śmieci. Wysypisko śmieci zostało przeobrażone w tereny zielone. Aczkolwiek biorąc pod uwagę aspekt edukacyjny, nawet gdyby śląskie wysypisko wciąż funkcjonowało, to nie wyklucza istnienia tam dobrze zaprojektowanego obiektu.

coraz więcej śmieci, mniej wysypisk?

Wraz z postępującą urbanizacją obserwujemy szalony wzrost produkcji odpadów stałych. W minionym roku mieszkańcy miast wygenerowali około 1,3 miliarda ton odpadów stałych. Bank Światowy szacuje, że do 2025 roku, liczba ta prawdopodobnie wzrośnie do 2,2 miliarda ton. Jak sobie radzimy z rosnącą ilością odpadów? To pytanie staje się tym bardziej naglące, gdy weźmiemy pod uwagę, że wysypiska - obecnie (i historycznie), czuli najbardziej rozpowszechniony sposób usuwania odpadów - szybko stają się mniej wiarygodne z powodu ograniczeń przestrzennych, obaw środowiskowych, nakazów zamknięcia i przepisów, które uniemożliwiają tworzenie nowych. I tak pojawiają się te nielegalne, których w Polsce mamy pod dostatkiem.

nielegalne i niebezpieczne

W minionym tygodniu (w styczniu 2021 roku) Główny Inspektorat Ochrony Środowiska ujawnił informację o 768 nielegalnych wysypiskach śmieci. Ich położenie pozostaje ściśle tajne. 

- Istotnym jest fakt, że odpady porzucane są również w miejscach, gdzie stwarzają bardzo wysokie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi ze względu na bliskość od obiektów użyteczności publicznej, np. szkół, przedszkoli czy zakładów pracy, a także w miejscach, gdzie mogą doprowadzić do skażenia poszczególnych elementów środowiska, np. zbiorników wodnych - ostrzega wiceminister Jacek Ozdoba na łamach Gazety Wyborczej.

Wśród przykładów podanych przez ministra jest między innymi składowisko odpadów przemysłowych dawnej fabryki barwników Boruta w Zgierzu czy tzw. doły mazutowe po dawnej rafinerii nafty w Gorlicach.

Koszt usunięcia jednego nielegalnego wysypiska to nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Resort szacuje, że uprzątnięcie wszystkich kosztowałoby ponad dwa miliardy złotych. Ale kto ma je ponieść, skoro śmieci pojawiają się same – „nie wiadomo skąd”?

Niebezpieczne odpady, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo skąd? „Można panikować.”  (polecam film w reż. J.L. Ramsey)

Alternatywy? WASTE TO ENERGY

Hierarchia zarządzania odpadami to uznawany na całym świecie ranking różnych praktyk gospodarowania odpadami w kolejności od najbardziej do najmniej preferowanych w odniesieniu do emisji gazów cieplarnianych. Priorytetem jest zapobieganie powstawaniu odpadów i ich ponowne wykorzystanie, a następnie recykling, odzysk energii i unieszkodliwianie

W zgodzie z tą hierarchią, powstaje coraz więcej zakładów przetwarzania odpadów na energię. I nie, te kopcące wielkie przetwórstwa, ale ekologiczne elektrownie, które utylizują odpady. Umieszczone strategicznie w pobliżu lub na obszarach miejskich elektrownie mogą generować alternatywną energię do użytku lokalnego i eliminować potrzebę transportu odpadów na obszary wiejskie lub na (nasze ulubione!) nielegalne wysypiska.

rozwiązania

Nie ma wątpliwości, że wraz ze wzrostem liczby ludności na świecie budowa elektrowni będzie coraz bardziej potrzebna. I tu niezbędni są architekci. Infrastruktura elektrowni wkracza do miast, zatem tylko dzięki zaangażowaniu architektów, możemy osiągnąć nie tylko ich funkcjonalność, ale i społecznie poprawny i estetyczny projekt. Garstka wysoko wykwalifikowanych i sławnych (m.in. Bjarke Ingels) architektów zaangażowała się w projekty „waste-to-energy”, tym samym sygnalizując zmianę w myśleniu o zaangażowaniu architektów w takie projekty.  

Ale chociaż takie alternatywne metody są bezpieczniejsze i bardziej wydajne, opinia publiczna niekoniecznie uważa je za zdrowsze. Na całym świecie mieszkańcy gwałtownie sprzeciwiają się planowaniu składowania odpadów - czy to systemów alternatywnych, czy składowisk odpadów - w ich bezpośrednim otoczeniu. A dlaczego nie mieliby się sprzeciwiać? Jak można ufać czemuś, czego nie znamy?

I tu jak przy każdym problemie (szczególnie w Polsce) cofamy się do edukacji społecznej, której zwyczajnie brak.

interdyscyplinarne podejście

Architektura nie może jednak działać w próżni. Gospodarka odpadami jest problemem interdyscyplinarnym. Jednak gdy dotarliśmy do dnia, że nie chcemy więcej wysypisk śmieci (a te najlepiej, gdy ich nie widać, usytuowane daleko od miasta) to ulokowanie oczyszczalni ścieków czy elektrowni, utylizacji odpadów w środowisku miejskim przynosi korzyści. A architekci mają klucz do uczynienia tych rozwiązań bardziej atrakcyjnymi dla społeczeństwa. Jednak aby takie interdyscyplinarne podejście mogło się urzeczywistnić, polityka i przepisy muszą się zmienić. Czekamy.

Marta Kowalska

Głos został już oddany