Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Więcej zalet ma miasto z dostępem do toalet

15 maja '24
w skrócie
  1. Amsterdam podejmuje działania mające na celu zwiększenie dostępności publicznych toalet, w tym tych przystosowanych dla osób z niepełnosprawnościami, po długoletniej walce w sądzie.
  2. Kobiety potrzebują więcej czasu na korzystanie z toalety ze względu na fizjologiczne i kulturowe czynniki, co wymaga większej liczby toalet damskich.
  3. Propozycje rozwiązania obejmują nowelizację ustawy oraz decyzje projektowe, wspierane także przez obywatelskie inicjatywy lokalnych społeczności.
  4. Problem braku toalet publicznych w Polsce, szczególnie w miejscowościach turystycznych i na szlakach, skłania do poszukiwania rozwiązań, takich jak sensowniejsza dystrybucja i równa dostępność, nazywana Potty parity. 

  5. Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej portalu AiB

Amsterdam podejmuje zobowiązanie do zwiększenia liczby publicznych toalet, w tym tych przystosowanych dla osób z niepełnosprawnościami. Jest to istotny krok, biorąc pod uwagę działania na rzecz równościowej polityki dostępności toalet, znanej jako potty parity.

W 2015 roku Geerte Piening została ukarana grzywną za oddawanie moczu publicznie w Amsterdamie, gdy nie mogła znaleźć w pobliżu publicznej toalety. To wydarzenie rozpoczęło dziewięcioletnią walkę o równość w dostępie do toalet w Holandii. Piening zaskarżyła grzywnę, argumentując nierówność w liczbie publicznych toalet dla kobiet i mężczyzn. Jej sprawa wzbudziła debatę na ten temat i spowodowała protesty oraz działania polityczne.

Ostateczne rozstrzygnięcie sprawy było wyrazem zmiany lata nacisków ze strony osób ukaranych grzywną za sikanie na ulicy z powodu braku udogodnień, opłaciły się planami o wartości 4 milionów euro [1]. W efekcie miasto Amsterdam zobowiązało się do otwarcia większej liczby publicznych toalet, w tym tych dostępnych dla osób z niepełnosprawnością. To zmiana znacząca, o którą walczono, zwłaszcza mając w pamięci działania innych krajów, jak chociażby Wielkiej Brytanii, gdzie szacuje się, że w ciągu ostatnich 10 lat zniknęło około 50% toalet publicznych. W 2005 roku w Wielkiej Brytanii na jedną toaletę publiczną przypadało mniej niż 0,6 tys. mieszkańców. Według raportu Brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego z 2019 roku zatytułowanego „Taking the P***” jedna na pięć osób twierdzi, że brak toalet w ich sąsiedztwie oznacza, że ograniczają wyjścia z domów. Razem z rezygnacją z wielu toalet utworzono na nowo „smycz moczową”.

walka o wolność dzięki toaletom publicznym

Pojęcie to, oryginalnie nazwane Urination leash, jest dość szeroko opisywane, dalej jednak nie przebiło się do mainstreamu, zwłaszcza w Polsce. Termin ten, choć brzmi dość nietypowo, odnosi się do praktyki stosowanej w celu kontroli nad tak powszechną rzeczą, jak akt oddawania moczu i jest mocno związany z płcią. Historycznie dawne społeczeństwo zakładało, że kobiety zajmują się domem, nie muszą być uwzględniane w potrzebach publicznych udogodnienia były dostosowane do mężczyzn. W epoce wiktoriańskiej brak obiektów użyteczności publicznej dla kobiet był zamierzony, aby kontrolować ich ruchy i trzymać je z dala od przestrzeni publicznej, „uważano, że kobiety […] są zbyt skromne, aby odpowiedzieć na wezwanie natury, gdy nie są w swoich domach” twierdzi dr Clara Greed, profesora na Uniwersytecie Zachodniej Anglii w Bristolu[2]. Dodaje, że do budowy toalet dla kobiet panował negatywny stosunek, ponieważ uważano, że korzystanie przez kobiety z obiektów publicznych jest niewłaściwe. „To dlatego kobiety po prostu przez dłuższy czas nie wychodziły ze swoich domów”. Pierwsze toalety damskie otwarto na londyńskim West Endzie w latach 80. XIX wieku.

równość w toaletach

Wróćmy jednak do współczesności, na teren Polski. Według danych z dokumentu „Sanitarny Stan Kraju 2019”, przygotowanego przez Główny Inspektorat Sanitarny, „obserwuje się niewystarczającą w stosunku do potrzeb liczbę ustępów publicznych, zwłaszcza w miejscowościach wypoczynkowych, przy szlakach turystycznych, targowiskach, kościołach oraz przy cmentarzach”. Ile dokładnie? Ciężko stwierdzić. Brak jest danych dotyczących całościowego stanu dostępności toalet publicznych. Jak w 2011 roku donosiła Najwyższa Izba Kontroli, średnio na jeden utrzymywany w sposób stały szalet publiczny przypadało 11,9 tys.osób (dla porównania w Wielkiej Brytanii było to mniej niż 0,6 tys.). Powodem według raportu Izby miało być nierzetelne realizowanie przez część gmin zadania własnego, określonego w art. 3 ust 2 pkt 2 lit. d ustawy o utrzymaniu czystości, dotyczącego zapewnienia budowy, utrzymania i eksploatacji własnych szaletów publicznych. 65,7% kontrolowanych wówczas gmin miało przestrzenie niedostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnością, a w 71,4% gminach brakowało informacji o lokalizacji szaletów w miejscach publicznych, w informatorach o gminach i na stronach internetowych gmin.

Można by stwierdzić, że przecież to nie jest wielki problem, w końcu i tak toalety publiczne nie cieszą się u nas zaufaniem. Problem w tym, że dla wielu osób to, czy na obranej trasie jest toaleta, decyduje o wyjściu z domu. U niektórych problem braku dostępnego publicznego WC jest tak dotkliwy, że decydują się na świadome odwadnianie przed wyjściem, albo w ogóle nie wychodzą z domu. To poniekąd problem nas wszystkich, bo największe problemy z ograniczeniem dostępności mają osoby starsze. W grupie potrzebujących są też kobiety w ciąży, które zdecydowanie częściej muszą korzystać z toalety, podobnie dzieci. W Australii naturalnym wyposażeniem placu zabaw jest toaleta. U nas natomiast mówi się, że „każde dziecko ma swój krzaczek” koło placu. Poszczególne miasta dostrzegają ten problem i starają się sprostać wyzwaniu zapewnienia odpowiedniej ilości ustępów publicznych. Na przykład cyfrowa mapa „Warszawa dzisiaj” funkcjonującą do 2020 roku, zawiera mapę toalet oraz informacje o ich dostępności. Kraków, Poznań, Wrocław i inne duże miasta posiadają na stronach urzędu listę ogólnodostępnych toalet, także dostosowanych dla osób z niepełnosprawnościami. Powstają też aplikacje, które mają wskazywać ich występowanie. Na brak WC narzeka się jednak dalej w miejscowościach turystycznych i na szlakach.

o jedno oczko więcej

Do listy zadań na pewno należy dopisać nie tylko powstanie większej ilości toalet, ale także ich mądrzejsze projektowanie, równą dostępność. Ta sprawa zawiera się w anglojęzycznym terminie Potty parity oznaczającym równość dotyczącą toalet. O to także walczyła wspomniana na początku Geerte Piening.

Kobiety spędzają więcej czasu w łazience niż mężczyźni. I chociaż powstało już wiele żartów i fantazyjnych historii na temat tego, dlaczego to dziewczyny zawsze stoją w kolejkach, to rzeczywistość sprowadza się do prostego równania: fizjologia + kultura + przepisy prawa = długa kolejka. Rozwijając temat, należy wyróżnić po pierwsze fakt, że oddawanie moczu u kobiet zajmuje więcej czasu ze względu na konieczność zamykania kabiny, dłuższej czynności rozbierania się i ubierania oraz korzystania z papieru toaletowego. Fizjologicznie, kobiety częściej potrzebują korzystać z toalety z powodu mniejszego pęcherza, miesiączki, częstszych niż u mężczyzn infekcji dróg moczowych, ciąży napierającej na pęcherz czy problemów z trzymaniem moczu spowodowanych porodem[3]. Co więcej, częściej niż mężczyźni myją ręce po skorzystaniu z toalety, także częściej używając mydła[4].

Dodatkowo kobiety często są odpowiedzialne za asystowanie dzieciom i osobom starszym, czy z niepełnosprawnościami. To najczęściej w damskich toaletach zlokalizowany jest przewijak, a sama toaleta oznaczona jako z dostosowaniem dla OzN. To również wydłuża oczekiwania na łazienkę. Niektóre kobiety korzystają z toalety do karmienia piersią, co również zajmuje czas i ogranicza dostępne miejsca. Jeśli dodamy do tego zapis mówiący o tym, że „w ustępach ogólnodostępnych powinna przypadać co najmniej jedna umywalka na 20 osób, co najmniej jedna miska ustępowa i jeden pisuar na 30 mężczyzn oraz jedna miska ustępowa na 20 kobiet”, to łatwo policzyć, że dla mężczyzn przypada jedno „oczko” na piętnaście osób, u kobiet zaś jedno na dwadzieścia. Tym samym potrzebując więcej czasu na pobyt w WC, to kobiety mają mniejszą dostępność do toalet. Dostęp do toalet nie jest sprawiedliwy, systemowo jest wręcz niewydolny.

propozycje rozwiązania problemu braku toalet publicznych w Polsce

Rozwiązaniem może być oczywiście nowelizacja ustawy, jednak o wiele łatwiejsza wydaje się decyzja projektowa. Stawiając na odrobinę większą ilość toalet damskich, dostępność przewijaka zarówno w damskich, jak i męskich toaletach, czy osobną łazienkę dla osób z niepełnosprawnością, można stworzyć o wiele lepszą i funkcjonalną codzienność. Także decyzje rad miasta, inicjatywy uchwałodawcze obywateli w sprawie tworzenia toalet publicznych wydają się mieć znaczenie. Przypomnijmy w tym miejscu, że grupa mieszkańców gminy, posiadających czynne prawa wyborcze do organu stanowiącego, może wystąpić z obywatelską inicjatywą uchwałodawczą[5], musi ona liczyć:

1) w gminie do 5000 mieszkańców — co najmniej 100 osób;
2) w gminie do 20 000 mieszkańców — co najmniej 200 osób;
3) w gminie powyżej 20 000 mieszkańców — co najmniej 300 osób.

Projekt uchwały zgłoszony w ramach obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej staje się przedmiotem obrad rady gminy na najbliższej sesji po złożeniu projektu, jednak nie później niż po upływie 3 miesięcy od dnia złożenia projektu.

 

Magdalena Milert


[1] https://www.theguardian.com/world/2024/apr/29/urination-equality-amsterdam-women-win-fight-more-public-toilets

[2] https://www.bbc.com/news/world-41999792

[3] Plaskow, J. (2008). Embodiment, elimination, and the role of toilets in struggles for social justice. CrossCurrents, 58(1), 51-64.

[4] Borchgrevink, C. P., Cha, J., & Kim, S. (2013). Hand washing practices in a college town environment. Journal of environmental health, 75(8), 18-25.

[5] Art. 41a. — [Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza] — Samorząd gminny.

Dz.U.2024.609 t.j.

Głos został już oddany

IGP-DURA®one – system powlekania proszkowego
Dachówki na elewacji – trend w architekturze 2024
DACHRYNNA: zintegrowany system dachowy 2w1 (Dach + Rynna)
INSPIRACJE