okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Architektura dyskryminacji - rozmowa z Dominiką Janicką

Kacper Kępiński
31 grudnia '20

Czy przestrzeń może sprzyjać dyskryminacji mniejszości? Architektura często staje się narzędziem politycznym, a przyjmowane przez lokalne władze akty prawne mają przełożenie na funkcjonowanie mieszkańców w miejscach publicznych. W jaki sposób projektować miasta, aby każdy mógł czuć się w nich komfortowo? Rozmowa z Dominiką Janicką, kuratorką wystawy "Przestrzeń w czasach zarazy" w Instytucie Dizajnu w Kielcach.

Strefa wolna od LGBT

fot. Bart Staszewski

Kacper Kępiński: Dlaczego na wystawie o pandemii i zarazie postanowiłaś zawrzeć ten drugi temat – dyskryminacji – który do pandemii odnosi się pośrednio?

Dominika Janicka: W tej pierwszej części wystawy ta zaraza to oczywiście pandemia COVID-19, pokazujemy to, w jaki sposób dizajn na nią odpowiedział, jak się zachowywał, jakie zaproponował projekty. Równocześnie z pracą nad wystawą o pandemii doświadczaliśmy na świecie i doświadczamy cały czas, różnych objawów dyskryminowania mniejszości. Skupiliśmy się na dyskryminacji w przestrzeni publicznej. W USA mieliśmy zabójstwo George’a Floyda, ogromne protesty spod znaku Blak Lives Matter. Bliżej nas – strefy wolne od LGBT. Samorządowcy wprowadzają je od 2019 roku, ale sukcesywnie do tej pory trwa ich rozszerzanie. Dla mnie jako projektantki, która zajmuje się przestrzenią publiczną, był to szok – jak to możliwe, aby w kraju, który znajduje się w środku Europy ktoś mógł wprowadzać uchwały, które jawnie wykluczają grupę mieszkańców, nawet w warstwie symbolicznej. Ta zaraza, która naszą przestrzeń ogarnia to też nienawiść i dyskryminacja mniejszości. Stąd pomysł, aby przyjrzeć się także rozwiązaniom prawnym, które na przestrzeni lat dyskryminowały za pomocą sposobu organizacji przestrzeni publicznej dane mniejszości.

Altas nienawiści

fot. atlasnienawisci.pl

Kacper: Mówisz o zapisach prawnych, a czy sam kształt przestrzeni, architektury i dizajnu mogą mieć charakter dyskryminujący i wykluczający? Czy istnieje architektura wspierająca inkluzywność?

Dominika: To są zapisy prawne, ale one tak naprawdę rzutują później na przestrzeń. Na wystawie prezentujemy także zjawisko redliningu w Stanach Zjednoczonych. Podzielono tam największe miasta na kilka stref pod względem atrakcyjności inwestycyjnej. Najgorsze, czerwone strefy były najbardziej ryzykowne finansowo. Stąd też samorządy nie wprowadzały tam budynków publicznych takich jak biblioteki i muzea, czy też parków. Zapisy prawne bardzo mocno rzutowały na to, że całe połacie miasta nie miały dobrze zaprojektowanych i wyposażonych szkół, parków, dostępu do usług publicznych, potrzebnych w rozwoju człowieka.

Wybory prezydenckie Strajk kobiet

fot. Kacper Kępiński

Kacper: Czy projektanci mają narzędzia, które mogą hackować taki system, a w sytuacjach bardziej zbliżonych do normalności – projektować miejsca, które będą służyć także mniejszościom?

Dominika: Mi się wydaje, że każdy architekt i architektka ma to narzędzie i jest to empatia. Każdy z nas może się tego narzędzia w jakiś sposób nauczyć. Tak naprawdę od naszej wrażliwości, którą do pewnego stopnia możemy wyuczyć zależy, w jaki sposób projektujemy. Najważniejsze jest, aby mieć  otwartość. Nawet w komercyjnych projektach, w których liczy się przestrzeń użytkowa, którą inwestor może sprzedać, można próbować przemycać przestrzenie otwarte, integrujące i zapraszające. Nie istnieje złoty przepis mówiący, że dany typ ławeczki czy stolika spowoduje, że ultra-prawicowa osoba spotka się z lewicową i porozumie. Ciekawym przypadkiem jest projekt z budżetu obywatelskiego w Kielcach, gdzie wygrał projekt ustawienia w mieście tęczowych ławek. Być może nie przyczyniły one się do integracji i większego otwarcia. Otworzyły jednak dyskusję na różnym poziomie w mieście na temat złożoności tej grupy, różnorodności mieszkańców Kielc.

Plakat antyfaszystowski Napis na murach w Łodzi

fot. Kacper Kępiński

Kacper: Czy jesteś w stanie wskazać przykład takiej dobrej praktyki w Polsce? Gdzie intencjonalnie, a nie przypadkiem, powstała przestrzeń włączająca różne grupy użytkowników?

Dominika: Nie wiem, czy nie jest za wcześnie na takie projekty. W ramach prac nad wystawą sprawdziłam, w jaki sposób zaprojektowane są w Polsce ośrodki dla uchodźców. Niestety, one nie są zaprojektowane, nie są przygotowane na integrację przyjezdnych z lokalną społecznością. Nie chce nazywać je więzieniami, ale gdy wchodzisz do takiego miejsca, jest ono obwarowane płotem, ochroną, rejestracją wejść i wyjść. Nie sprzyjają integracji i spojrzeniu na drugiego człowieka w sposób partnerski.

Kacper: Na wystawie prezentujecie projekt komunikatora Marii Kwiatek, służący do umieszczania w oknach prostych przekazów skierowanych do sąsiadów. To zjawisko dzieje się również oddolnie. Poza protestami, które pomimo pandemii, odbywały się w tym roku masowo – obserwujemy też umieszczane w oknach mieszkań flagi i symbole różnych grup, ruchów społecznych czy politycznych. Czy poza własnymi oknami mieszkańcy miast mają miejsca, w których mogą wyrażać swoje poglądy w przestrzeni publicznej?

Dominika: Protesty, które obserwujemy, dzieją się w przestrzeni publicznej – na ulicach i placach. Wydaje mi się, że w Polsce te przestrzenie publiczne bardzo często powstają jako wypadkowa budynków. Często biura architektoniczne projektując jakiś budynek, biorą plac przedpola obiektu włączając go w swój projekt. Przestrzeń taka często powstaje jako dodatek do architektury. Nie myśli się o tym, jako o odrębnym i bardzo ważnym projekcie. To dotyczy też urzędów, w których nie ma osób odpowiedzialnych konkretnie za te aspekty. Ustala się plany urbanistyczne, ale nie myśli się o placach i ulicach jako o miejscu mającym także na celu integrację i budowanie otwartości mieszkańców czynniku. W Polsce jest także bardzo mało biur, które specjalizują się w tego typu projektowaniu, poza nieliczną grupą architektów krajobrazu. Jesteśmy jeszcze na poziomie estetycznym – dyskutujemy o tym, jak przestrzeń wygląda, a nie jak funkcjonuje i jaki komunikat niesie.

Protest w Warszawie

fot. Karolina Halik

Kacper: Czy możesz wskazać biura, osoby projektujące i piszące na temat tolerancji i przestrzeni, które warto obserwować?

Dominika: Jednym znich jest na pewno kolektyw Resolve z Londynu. Działają oni w społecznościach karaibskich, organizują warsztaty, edukują mieszkańców i współtworzą z nimi przestrzenie, często tymczasowe. Drugim takim biurem jest Assemble, także z Londynu. Tworzą oni bardzo otwarte projekty, których celem jest wyrównanie dostępu do kultury różnych grup użytkowników. Są to tymczasowe teatry i kina w miejscach, w których dostęp do nich jest ograniczony. W Polsce takie tematy podejmuje krakowska Miastopracownia, zajmująca się między innymi projektowaniem domów kultury.

My w ramach wystawy, na czas po lockdownie, chcemy stworzyć projekty w przestrzeni publicznej Kielc, sprzyjające otwartości. Jeden z nich to budowa ogrzewalni dla bezdomnych przy naszej siedzibie. Mamy też ustalone warsztaty ze studiem Noviki na temat stworzenia piktogramu łazienki dla osób niebinarnych. Taka łazienka znajdzie się u nas w instytucie, ale mamy także zgodę jednej z Kieleckich szkół na tego typu działanie na jej terenie.

Przestrzeń w czasach zarazy

''Przestrzeń w czasach zarazy'' to podwójna wystawa w Galerii Głównej Instytutu Dizajnu w Kielcach. W pierwszej części zaprezentowano kilkanaście projektów, które powstałe w odpowiedzi na bezpośrednią walkę z Covid - 19 oraz takie, które walczą ze skutkami pandemii rozwiązując przy okazji problemy, które istniały już wcześniej.

W drugiej części wystawy - tytułowe słowo ''zaraza'' - oznacza epidemię dyskryminacji i nienawiści, która w 2020 roku równie mocno uderzyła w mniejszości. Na ekspozycji zostaną pokazane przypadki, kiedy zapisy i ustawy dotyczące przestrzeni, zamiast integrować, dyskryminowały wybrane grupy społeczne.

Więcej informacji o wystawie: link

rozmawiał: Kacper Kępiński

Głos został już oddany