Zobacz w portalu A&B!

Hity i kity, czyli podsumowanie roku 2021 w architekturze (część X)

17 stycznia '22

Koniec grudnia — bo wtedy kończyliśmy przygotowywać numer styczniowy — to najlepszy czas na wszelkiego rodzaju podsumowania. I jak co roku prosimy praktyków oraz krytyków architektury, żeby napisali, co w danym roku uważają za sukces, a co za porażkę. Robimy to w konwencji KITÓW I HITÓW. Dajemy naszym Autorom i Autorkom całkowitą swobodę wypowiedzi i wyjątkowo nie moderujemy tej dyskusji. Jesteśmy jej po prostu bardzo ciekawi.

Agata Twardoch o hitach i kitach w 2021 roku
z numeru A&B 01|2022


architektki i mieszkalnictwo

Moje tegoroczne hity i kity kręcą się wokół tematów, które mnie osobiście kręcą już od dawna.

Hity 

11 kwietnia 2021 roku wpisem na Instagramie („Bal to przestrzeń i sytuacja, w której spotykają się tuzy i szychy, by celebrować wzajemną obecność i debatować o kluczowych sprawach. Przejmujemy »bal architekta« przeciwko patriarchatowi w zawodzie i planowaniu”) zadebiutował „Bal Architektek” — socjalmediowy projekt architektek Barbary Nawrockiej, Dominiki Wilczyńskiej oraz Dominiki Janickiej. Dziewczyny zainicjowały rozmowę o czynnych architektkach, feministycznych inicjatywach architektonicznych oraz genderowych niesprawiedliwościach w naszym zawodzie. Tym samym rozpoczęły także akcję przeciw seksizmowi na polskich uczelniach, w wyniku której już parę osób złożyło zawiadomienia o molestowaniu seksualnym. W ciągu kilku miesięcy do fejsbukowej grupy dołączyło prawie tysiąc osób, a profil na Instagramie polubiło ponad 3,5 tysiąca. Inicjatywa została opisana przez „Forbes Women” i zauważona w kilku ogólnopolskich kampaniach i rankingach — między innymi wygrała plebiscyt Zmiany 2021 portalu Noizz w kategorii Design. Społeczność, na czym od początku zależało inicjatorkom, jest żywa i zaangażowana, członkinie i członkowie — bo do grupy nie należą wyłącznie dziewczyny — przysyłają biogramy architektek, zgłaszają problemy i proszą o rady. Zmiana w dobrą stronę!

W czerwcu 2021 nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej ukazało się polskie tłumaczenie książki Kate Raworth „Doughnut Economics: Seven Ways to Think Like a 21st-Century Economist”. Long story short Ratworth zachęca, żeby paradygmat nieograniczonego wzrostu gospodarczego obowiązujący w neoliberalizmie zastąpić paradygmatem ograniczonego rozwoju rozumianego znacznie szerzej niż poprzez wzrost ilościowy. Granicami rozwoju powinna być z jednej strony odporność środowiska przyrodniczego, z drugiej — odpowiedzialność za najsłabsze ekonomicznie warstwy społeczeństwa. Te dwie granice to odpowiednio zewnętrzna i wewnętrzna krawędź tytułowego pączka z dziurką zastąpionego w polskim tłumaczeniu obwarzankiem. Teza nie jest tu właściwie niczym nowym. Krytykę wzrostu ilościowego jako podstawy rozwoju znaleźć mogliśmy wcześniej w takich pozycjach jak choćby „Zachowania niepoprawne” Thalera, „Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat” Graebera czy „Kapitalizm. Krótka historia trwania” Pobłockiego. „Ekonomia obwarzanka” ma jednak szansę dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców. Powodem jest po pierwsze prosty język i czytelna narracja, po drugie jasne propozycje alternatyw, a po trzecie uzupełnienie argumentów społecznych, które do tej pory stanowiły główną oś krytyki kapitalizmu, argumentami środowiskowymi. Kobiety zmieniają świat!

W grudniu 2021 roku ogłoszono nazwisko kuratora, a właściwie kuratorki kolejnego weneckiego Biennale Architektury. O objęcie tej roli poproszono Lesley Lokko — szkocko-ghańską wykładowczynię akademicką, pedagożkę i autorkę bestsellerowych powieści. Lokko jest założycielką i dyrektorką African Futures Institute w Akrze, w Ghanie — podyplomowej szkoły architektury i platformy wydarzeń publicznych oraz Graduate School of Architecture na Uniwersytecie w Johannesburgu. Od ponad trzydziestu lat jej prace, zarówno architektoniczne, jak i literackie, dotyczą związków między rasą, kulturą i przestrzenią. W 2023 roku Biennale Architektury w Wenecji odbędzie się po raz osiemnasty. Do tej pory funkcję kuratora kobiety obejmowały tylko dwa razy: w 2010 roku Kazuyo Sejima oraz w 2018 — Yvonne Farrell i Shelley McNamara. Mam nadzieję, że ubiegłoroczny wybór możemy traktować jako zapowiedź trwałego odwrócenia trendu. Zwiastunem zmiany jest także wybór przedstawicielki globalnego Południa — kuratorami i kuratorkami byli już Europejczycy (głównie), Amerykanie (zarówno z Ameryki Północnej i Południowej) oraz Azjaci. Lokko będzie pierwszą osobą z Afryki, której do tej pory powierzono to stanowisko. 

Kity

Trzecie miejsce w moim zestawieniu kitów 2021 roku otrzymuje prezydent Otwocka Jarosław Margielski za decyzję o postawieniu dziesięciu kontenerów socjalnych i umiejscowieniu ich z dala od innych zabudowań (czyli także z dala od infrastruktury), tak by ich lokatorzy nie byli „uciążliwi dla innych”. Absurdalnemu pomysłowi, który można poddać krytyce od każdej strony (urbanistycznej, ekologicznej, społecznej, humanitarnej), smaczku dodaje timing — swoją decyzję prezydent ogłosił dokładnie rok temu — tuż przed świętami Bożego Narodzenia.

Drugie miejsce, za kontynuację rozwiązywania problemu mieszkaniowego jedynie przez pryzmat ilościowy w związanych z mieszkalnictwem elementach Nowego Ładu, otrzymuje nasz rząd. Kolejne ekipy z uporem maniaka stawiają na budowę nowych mieszkań w kraju, w którym już teraz mieszkań jest więcej niż gospodarstw domowych, lawinowo ubywa mieszkańców i drugi raz z rzędu oddaje się do użytku w skali roku ponad 200 tysięcy mieszkań (naprawdę dużo), a w którym przy okazji ceny mieszkań rosną znacznie ponad i tak już wysoką inflację. Decyzja martwi, tym bardziej że wydawało się, że poprzednie rozwiązania tego samego rządu (na przykład w ramach programu Mieszkanie Plus) wspierały jednak tak potrzebny sektor mieszkań czynszowych. Tym razem mamy kolejną wersję dopłat do kredytów (fakt, że zwrotnych, czyli mniej niesprawiedliwych niż te z programów Mieszkanie dla Młodych i Rodzina na Swoim, za które odpowiedzialna była poprzednia ekipa rządząca) oraz ułatwienia w budowie niewielkich domków jednorodzinnych. Wspieranie kredytów to w naszej sytuacji nic innego jak dolewanie oliwy do ognia i niewątpliwie przyczyni się do dalszego wzrostu cen mieszkań. Ten drugi pomysł wydaje mi się zły przede wszystkim w związku z indolencją planowania przestrzennego, które nie ma absolutnie żadnych skutecznych narzędzi, które mogłyby sprawić, że te niewielkie domki bez pozwolenia nie pogłębią ogromnego już teraz chaosu przestrzennego i wszystkich jego katastrofalnych (społecznych, przestrzennych i środowiskowych) konsekwencji. Dodatkowe uznanie należy się za organizację konkursu na typowy projekt tego niewielkiego domu, w jury którego nie ma nie tylko żadnego socjologa, psychologa, plastyka ani urbanisty, lecz także żadnej architektki. 

Jednak laur pierwszeństwa za architektoniczne kity AD 2021 otrzymuje ode mnie ogólnie środowisko polskich architektów i architektek za dwie fale świętego oburzenia, które zalały w tym roku media i media społecznościowe. Pierwsza fala dotyczyła pomysłu niewielkiego domu, który Kowalski będzie mógł wybudować bez pozwolenia i zgodnie z darmowym projektem otrzymanym od państwa. Pomysł oczywiście nie jest dobry (o czym powyżej), ale nie oszukujmy się, nie bardzo zaszkodzi polskiemu ładowi przestrzennemu, bo temu chwilowo niewiele już zaszkodzi. Izba Architektów RP (oraz wiele osób prywatnie) zamiast pochylić się nad tym wielkim problemem postanowiła jednak oficjalnie skrytykować pomysł przez pryzmat swojego architektonicznego JA. Pozwalam sobie w tym miejscu zacytować dwa fragmenty „Ostrzeżenia Krajowej Rady Izby Architektów Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie dwuetapowego konkursu realizacyjnego na projekt koncepcyjny domu jednorodzinnego o powierzchni zabudowy do 70 m²”, który ukazał się 13 września:

Izba jest przeciwna idei typizacji w projektowaniu budynków, stojąc na stanowisku, że nie spełnia ona rzeczywistych oczekiwań i potrzeb obywateli ani celu wykonywania zawodu przez architektów jako przedstawicieli zawodu zaufania publicznego; oraz: Nadto, dystrybucja przez państwo nieodpłatnych projektów budowlanych domów jednorodzinnych o pow. zabudowy do 70 m², pogłębi kryzys na rynku projektowym, doprowadzając do marginalizacji zawodu architekta jako partnera inwestora w procesie inwestycyjnym, a w konsekwencji do degradacji ładu przestrzennego.

W obliczu zjawisk, z jakimi mamy do czynienia na rynku mieszkaniowym, takich jak powszechna patodeweloperka i dwuipółmetrowe kawalerki (na przykład w Koszalinie), które projektują przecież architekci, argument o szkodliwości typizacji nie wydaje mi się trafiony. Rozumiem, że architekci i architektki marzą o projekcie domu twórcy na dziewiczym stoku górskim (projekcie, od którego większość z nas zaczynała architektoniczną edukację), ale jednak rzeczywistość jest nieco inna. Warto byłoby się jej czasami przyjrzeć.

Druga fala oburzenia — dzięki czemu tekst mogę zamknąć kompozycyjną klamrą — dotyczyła postulatu dziewczyn z Balu Architektek, by SARP przemianować na SAARP Stowarzyszenie Architektów i Architektek Polskich. Jak wynika z obliczeń Huberta Trammera, właściwie połowa osób czynnie wykonujących zawód architekta zrzeszonych w IA to kobiety. Może warto byłoby zatem uznać ich prawo do nazwy? Nie chce mi się przytaczać wszystkich absurdalnych argumentów, które padły w odpowiedzi na ten pomysł, odniosę się tylko do kilku: że nie można zmienić funkcjonującego skrótu, że liczba mnoga męska dotyczy obu rodzajów i że źle brzmi powtórzenie w nazwie. Mam na to propozycję! Skoro od 1934 roku to niby inkluzyjne my w liczbie mnogiej brzmi „architekci”, może na kolejne osiemdziesiąt siedem lat zastąpmy je wyrazem „architektki” i uznajmy, że teraz on jest inkluzyjny i obejmuje przedstawicieli i przedstawicielki obu płci. Stowarzyszenie Architektek Polskich — SARP, skrót pozostanie bez zmian. Co wy na to Panowie?


Agata Twardoch

Głos został już oddany

Klasyczny urok drewna – profile okienne VEKA SPECTRAL
Stal COR-TEN®. Naturalne piękno
Okna, drzwi – trendy 2022