Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
Zobacz w portalu A&B!

Parki zamiast parkingów!

22 października '19

Parki kieszonkowe, nowe skwery czy pierwszy w Trójmieście woonerf… Urzędnicy coraz chętniej odpowiadają na apele mieszkańców o atrakcyjne przestrzenie publiczne i więcej zieleni w mieście. Niestety, ciągle wiele jest także przykładów na to, że komfort kierowców przedkładają nad dobro pieszych.

Idea woonerfów narodziła się w Holandii w latach 70. XX wieku, natomiast pierwszym polskim miastem, które postawiło na „ulice do mieszkania”, była Łódź. Woonerf to przestrzeń, którą dzielą piesi, rowerzyści i kierowcy. Granica między chodnikiem a jezdnią jest tu zatarta, ruch uspokojony, zaś całości dopełniają zieleń, mała architektura i miejsca do rekreacji. Cel jest prosty: sprawić, żeby mieszkańcy chętnie spędzali tu czas.

woonerf w Gdyni

Jako pierwsza swoje oblicze odmieniła w ten sposób ulica 6 Sierpnia w Łodzi. Wymieniona została nawierzchnia, pojawiły się nowe meble miejskie i nasadzenia. Łodzi, w której szybko zaczęły wyrastać kolejne woonerfy, inaczej podwórce, pozazdrościli gdyńscy aktywiści ze Stowarzyszenia Miasto Wspólne. W ramach budżetu obywatelskiego zgłosili projekt utworzenia woonerfu na stupięćdziesięciometrowym odcinku ulicy Abrahama, położonej w centrum miasta, nieopodal takich atrakcji jak skwer Kościuszki i Teatr Muzyczny.

gdyńska ulica Abrahama przed remontem nie zachęcała do spacerów — szarość, brak zieleni i chodniki rozjeżdżane przez auta stanowiły jej codzienność

fot.: Stowarzyszenie Miasto Wspólne

Wcześniej krajobraz ulicy Abrahama nie różnił się niczym od typowej ulicy w dużym polskim mieście: wąskie chodniki, brak zieleni i atrakcyjnej małej architektury oraz wszechobecne auta. Dziś wystarczy krótki spacer, by przekonać się, że wart 3,8 miliona złotych woonerf, na który trzy lata temu w budżecie obywatelskim zagłosowało tysiąc pięćset osób, to inwestycja bardzo udana. Przestrzeń pomiędzy budynkami zyskała nowe życie — tam, gdzie do tej pory parkowały auta, rozrosły się ogródki gastronomiczne, na siedziskach wygodnie rozsiedli się piesi.

Najpierw w konkursie dla młodych architektów wyłoniono koncepcję autorstwa Mai Bazylko i Tomasza Jażdżewskiego, projekt wykonawczy przygotowało zaś konsorcjum firm NANU Architektura i A2P2 Architecture & Planning, korzystając z wiedzy architekta Bartosza Zimnego.

woonerf powstały w części ulicy Abrahama w Gdyni — piesi mają tu pierwszeństwo przed samochodami

fot.: Ewa Karendys

Kluczem do sukcesu jest między innymi nawierzchnia — granica między chodnikiem a jezdnią została zatarta, by piesi swobodnie mogli poruszać się po całej ulicy. Formalnie to strefa zamieszkania, gdzie dozwolona prędkość wynosi dwadzieścia kilometrów na godzinę, parkować można natomiast jedynie w wyznaczonych miejscach. Co ważne, zostały one mocno ograniczone — miejsc postojowych jest zaledwie sześć. Wzdłuż ulicy pojawiły się za to trawniki, ławki i drzewa.

Warto też dodać, że realizację woonerfu na ulicy Abrahama poprzedziły liczne spotkania z mieszkańcami. Ci ostatni z tą uliczną rewolucją byli oswajani od około dwóch lat — na etapie budżetu obywatelskiego, a później koncepcji i tworzenia projektu. Mieszkańców pochwalić należy za to, że do zmian podeszli bez większych obaw, obyło się też bez protestów przeciwko ograniczaniu przestrzeni dla aut.

trzeba edukować kierowców

Gdyński eksperyment obnażył jednak też pewne przyzwyczajenia. Woonerf na Abrahama pokazuje, że komfortowa przestrzeń publiczna, stworzona z myślą o pieszych, ciągle nie jest niestety w Polsce na porządku dziennym. Choć w strefie zamieszkania piesi mogą chodzić środkiem ulicy, mają bowiem bezwzględne pierwszeństwo przed samochodami, wielu czuje się niepewnie, w odróżnieniu od kierowców, którzy, zdarza się, pędzą przez ulicę, pokrzykując na przechodniów. Mało tego, kierowcom nadal zdarza się parkować w miejscach, które nie są do tego przeznaczone. Projektanci spełnili swoje zadanie, ale potrzeba jeszcze edukacji kierowców oraz skutecznych działań straży miejskiej.

Na szczęście jest nadzieja, że projekt na ulicy Abrahama będzie krokiem milowym w kierunku kolejnych realizacji, bo urzędnicy, zachęceni sukcesem tej ulicy, coraz śmielej myślą o następnych woonerfach (na Starowiejskiej, Pawiej i Nowodworcowej), które ograniczą dominację ruchu samochodowego.

parki na wyciągnięcie ręki

Interesujących przestrzeni publicznych, które ostatnio powstały w Trójmieście, jest więcej. W ubiegłym roku Gdańsk zyskał dwa parki kieszonkowe. Jeden z nich pojawił się w miejscu zaniedbanego skweru na rogu ulic Partyzantów i Matki Polki we Wrzeszczu. Wystarczyło niewiele: ozdobne krzewy, drewniane pomosty, ławki i krzesła, by w miejscu, które służyło głównie miłośnikom napojów alkoholowych, stworzyć małą enklawę zieleni wzdłuż ruchliwej ulicy.

jeden z pierwszych parków kieszonkowych w Trójmieście powstał u zbiegu ulic Matki Polki i Partyzantów w Gdańsku Wrzeszczu

fot.: Ewa Karendys

Duże drewniane leżaki, trawa, nawierzchnia z granitowego grysu — niewiele też trzeba było, żeby tchnąć życie w otoczoną wodami Motławy wyspę Ołowiankę. Przełomem dla tej części miasta była zrealizowana w 2017 roku kładka zwodzona. Nowy nadwodny skwer, otwarty we wrześniu ubiegłego roku, sprawił, że mieszkańcy jeszcze chętniej spędzają tu czas.

nowy skwer nad Motławą na wyspie Ołowiance przyciąga mieszkańców i turystów dobrze zaprojektowaną przestrzenią

fot.: Ewa Karendys

W sierpniu br. Gdynia doczekała się otwarcia parku Centralnego. Choć to dopiero pierwszy z trzech etapów zagospodarowania rozległego terenu pomiędzy aleją Piłsudskiego a ulicą Świętojańską, już dziś widać, że ta część inwestycji, na którą miasto wydało dotąd 7,6 miliona złotych, dobrze służy mieszkańcom. Przestrzeń zaprojektowano z myślą o różnych użytkownikach: seniorach, rodzicach z małymi dziećmi, amatorach wysiłku fizycznego lub… sadzenia roślin, a także właścicielach psów.

otwarty w sierpniu br. pierwszy etap parku Centralnego w Gdyni został zaprojektowany z myślą o różnych użytkownikach i cieszy się dziś dużą popularnością

fot.: Ewa Karendys

przywiązani do czterech kółek

Niestety, można zauważyć, że trójmiejscy urzędnicy, choć coraz częściej wsłuchują się w postulaty mieszkańców dotyczące przestrzeni rekreacji i zieleni, nadal często przedkładają interesy kierowców nad interesy pieszych. Pod hasłem parku Centralnego władze Gdyni, oprócz zagospodarowania terenu o powierzchni trzech hektarów, chcą bowiem w ostatnim etapie przepchnąć budowę… parkingu podziemnego dla dwustu siedemdziesięciu samochodów. Pomysł od początku wzbudza kontrowersje, bo — według szacunków — ta część inwestycji kosztować będzie około dwudziestu milionów złotych, czyli... ponad połowę kwoty, którą pochłonąć ma cały szumnie zapowiadany park. Gdynia nie posłuchała miejskich aktywistów, którzy postulowali, by zrezygnować z kosztownego parkingu, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć choćby na zieleń.

piękne drzewa na skwerze przy Podwalu Staromiejskim w Gdańsku pójdą do wycinki, bo prywatny inwestor zamierza wybudować tam parking podziemny

fot.: Ewa Karendys

Emocji związanych z infrastrukturą dla aut nie brakuje także w Gdańsku. Przy położonym w centrum miasta Podwalu Staromiejskim, w miejscu, gdzie chętnie odpoczywają gdańszczanie i turyści, stoi dziś szpaler kilkudziesięcioletnich drzew. Pójdą do wycinki, bo prywatny inwestor w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego z miastem chce tam wybudować podziemny parking dla trzystu trzydziestu aut. W zapewnienia inwestora o nowej zielonej przestrzeni nad garażami mieszkańcy nie wierzą. Na odtworzenie wysokich drzew trzeba będzie czekać latami. Także sam pomysł budowy parkingu w śródmieściu zamiast na jego obrzeżach wydaje się dziś przestarzały. Decyzja zapadła bowiem… szesnaście lat temu. Od tego czasu spojrzenie na miasto bardzo się zmieniło i dziś jest oczywiste, że trzeba zmniejszać liczbę samochodów w śródmieściu, a zarazem ograniczać ich wjazd do centrum.

Targ Węglowy położony obok ważnych gdańskich zabytków, takich jak Złota Brama i Katownia, jest dziś zastawiony przez auta

fot.: Ewa Karendys

Do zrobienia w Gdańsku jest jeszcze wiele, dobrze widać to na Targu Węglowym, który sąsiaduje z najważniejszymi zabytkami, takimi jak Złota Brama czy Katownia. Mimo że o potrzebie zagospodarowania tego placu mówi się w Gdańsku od lat, przez większą część roku marnuje on swój potencjał, służąc właśnie jako parking. Jak na razie władzom miejskim zabrakło wizji i odwagi, żeby to zmienić.

Ewa KARENDYS

dziennikarka „Gazety Wyborczej Trójmiasto”

Głos został już oddany

Nowa kolekcja REHAU RAUVISIO crystal deep
INNOVIEW – okna, które zmieniają dom
ÖSTBERG – innowacyjna technologia wentylacyjna
Energooszczędne klimatyzatory Heiko - ogrzewaj i schładzaj swoje mieszkanie lub biuro