okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Świadomości przybywa, drzew ubywa

Katarzyna Oczkowska
28 grudnia '20

Tradycyjnie koniec roku bywa czasem podsumowań. Powróćmy więc do tematu, który przewijał się przez minione dwanaście miesięcy wielokrotnie, niemniej jednak nieustannie budzi duże emocje. Chodzi o obecność drzew w mieście, które są tematem niesłabnących dyskusji w skali całego kraju.

wielka wycinka

Problem ubywających drzew w przestrzeni miasta, a przybywającej masy betonu pod nowe inwestycje opisał Jan Mencel w reportażu o aktywistyczny sznycie Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta. Problem ten podnoszą aktywiści, ale i zwykli mieszkańcy miast, które betonozą są szturmowane. Przykładem może być tu sprawa 100-letnich katowickich kasztanowców sprzed kilku dni, które zostały bezprawnie wycięte przy ulicy raciborskiej przez firmę Activ Investment, budującą osiedle Nova Mikołowska. Skandaliczna wycinka została zgłoszona na policję, przygotowywane jest również przez Urząd Miasta zawiadomienie do prokuratury, gdyż kasztanowce rosły nie na placu budowy, a na miejskiej działce. Zdaniem dewelopera podczas prac zostały uszkodzone korzenie drzew, stąd trzeba było je natychmiast usunąć, żeby nie zagrażały bezpieczeństwu poprzez runięcie na chodnik lub ulicę. Nie jest to jednak argument, gdyż bez wymaganych zgód, w tym przypadku marszałka województwa lub w efekcie wyjątku, takiego jak akcja ratownicza z udziałem właściwych służb nie ma możliwości przeprowadzenia wycinki. Innym przykładem jest głośna sprawa wycinki około 500 drzew i około 40 tysięcy krzewów nad Wisłą w Warszawie. Miasto zaplanowało wycinkę w celu budowy wału przeciwpowodziowego oraz projektów infrastrukturalnych, która jednak została zablokowana przez aktywistów przy wsparciu radnych dzielnicowych. Argumentowali oni, że oczywiście, zabezpieczenie przed powodzią mieszkańców Pragi Białołęki oraz zwierząt z warszawskiego zoo jest niepodważalnie istotne, ale z drugiej strony, w tym miejscu nie było zagrożenia powodziowego od blisko 20 lat. Natomiast zdaniem urzędników wycinka nie wpłynęłaby znacząco na ten obszar, który, podkreślę, jest częścią obszaru Natury 2000, czyli programu, obejmującego ochroną określone typy siedlisk przyrodniczych i gatunków na terenie Unii Europejskiej od 2004 roku. Co więcej, urzędnicy nie posiadali danych na temat gatunków drzew oraz zwierząt, które w wyniku wycinki zostałyby unicestwione. Z jednej strony mamy do czynienia z chęcią ochrony zwierząt mieszkających w zoo, z drugiej pozbawienie domu, a w dużej mierze i życia zwierząt zamieszkujących tereny nadwiślańskie. Nie można bowiem mówić o ochronie życia zwierząt bez ochrony ich siedlisk.

ochrona i edukacja

Tego rodzaju sytuację można potraktować jako modelowy przykład niezrozumienia na linii − miejska przyroda i mieszkańcy a inwestorzy. I pomimo, że ogólna świadomość na temat ekologii oraz konieczności istnienia przestrzeni zielonych w miastach, a także pozytywnych trendów, które na zachodzie Europy są standardem, a więc tworzenia miast-ogrodów czy miast-parków, to jednak nie wpływa to znacząco na doraźne działania zapobiegające ubywaniu drzew. Jenym z powodów takiego stanu rzeczy bywają decyzje urzędników, którzy nie tyle ze złej woli, ile z powodu braku głębszej analizy problemu wydają zgody na usuwanie drzew lub też zupełnie nieprzemyślane, nadmierne przycinanie gałęzi, wpływające na ich stan i rozwój. W związku z tym postawą powstają projekty z budżetu obywatelskiego, których jednak wciąż jest za mało (chodzi, na przykład, o projekty z budżetu miasta Warszawy składane przez Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków od 2017 roku, zajmujące się tak ptakami, jak i ich siedliskami na Saskiej Kępie oraz w Parku Skaryszewskim). Dotyczą one nie tylko ochrony natury, ale i edukacji urzędników czy mieszkańców przez zaproszonych do projektu arborystów, a także przyrodników. Jak się okazało, mieszkańcy chcą drzew, doceniają drzewa i nie pozwalają na ich usuwanie, gdyż projekty te z roku na rok są realizowane z poparciem lokalnej społeczności.

kultura i natura

Działalność aktywistyczna i działalność mieszkańców, wiedza na temat możliwości jakie daje budżet obywatelski, a przede wszystkim edukacja są bardzo istotnymi narzędziami w przeciwstawianiu się wycinkom. Ale z czego strukturalnie wynika to skandaliczne podejście do wspólnej przecież dla wszystkich przestrzeni miasta? Wrócę do przywołanej na początku Betonozy, w której zetkniemy się z informacją o pewnej oportunistycznej niechęci do drzew w kontekście historycznym, wynikającej z post PRL-owskiej traumy brzydkich, chaotycznie zagospodarowanych miast. Ofiarą tej traumy padły drzewa usuwane w imię absurdalnej betonowej harmonii i nowych inwestycji. Nie chodzi tylko o kwestie estetyczne, ale i cały szereg korzyści, takich jak oczyszczanie powietrza o skuteczności nawet do 75% (jak podaje Centrum Informacji o Rynku Energii −100 drzew usuwa 454 kg zanieczyszczeń rocznie, w tym 181 kg ozonu i 136 kg zanieczyszczeń pyłowych), poprawa mikroklimatu, obniżenie temperatury, pochłanianie wody czy tłumienie hałasu. w związku z tym, idąc z duchem czasu, aspiracją powinny być nie martwe bloki betonu, a pulsująca, żyjąca tkanka miasta złożona z hybrydy kultury i natury. Tylko taka wizja ma przyszłość.

Katarzyna Oczkowska

Głos został już oddany