Atrakcyjna atrapa dworca PKS w Kielcach. Sztuczne kwiatki i efekt wow

Kacper Kępiński
12 maja '21

Kielecki Dworzec PKS to jedyny tak ikoniczny i rozpoznawalny budynek stolicy świętokrzyskiego. Jego niedawnej przebudowie wciąż jednak bliżej do powszechnie krytykowanej atrapy Rotundy, niż wzorcowej modernizacji.

budowanie wielkomiejskości

Dworzec PKS

fot. Adrian Tync / Wikimedia Commons

Historia kieleckiego dworca sięga lat 70. To wówczas, w 1975 roku podjęto decyzję o rozpoczęciu  budowy nowego węzła komunikacyjnego w sąsiedztwie wzniesionych w poprzedniej dekadzie dworca PKP, gmachów Poczty Głównej czy kina Romantica. Budowa miała być więc kolejnym etapem rozbudowy centrum miasta i nadania mu wielkomiejskiego, metropolitarnego charakteru. Projekt to dzieło odpowiedzialnego za wiele spośród najbardziej wartościowych przykładów architektury tej epoki w Kielcach Edwarda Modrzejewskiego, współpracującego z Jerzym Radkiewiczem i Mieczysławm Kubalą. Ostatni z trójki projektantów był też autorem układu komunikacyjnego, zapewniającego płynny, bezkolizyjny ruch autobusów i pieszych. Wnętrza to z kolei projekt innego dobrze znanego w Kielcach projektanta – Andrzeja Grabiwody.

budowa z przeszkodami

Dworzec wnętrze

fot. Travelarz / Wikimedia Commons

Rozpoczęta w 1975 roku budowa trwała długo. Na jej drodze stanęły problemy natury finansowej, kryzys gospodarczy i braki materiałowe. Ostatecznie dworzec udało się oddać do użytku w czterdziestolecie PRL – 22 lipca 1984 roku. Wysoki na 14 metrów dworzec zamknięty kopułą skrywa trzy kondygnacje. Autobusy krążą po obwodzie założenia, zatrzymując się na pasie przykrytym zewnętrznym pierścieniem zadaszenia. Pasażerowie do budynku dostają się poprzez niższy poziom tuneli, łączących się w hali kas. Centralnie umieszczone schody prowadzą do przestrzeni poczekalni i usług skąd dojść można na poszczególne stanowiska.

unikatowe dzieło

Pożegnanie dworca

Instytut Dizajnu w Kielcach

Układ funkcjonalny jest o tyle istotny, że poza elementami konstrukcji, to tak naprawdę jedyne co ze starego dworca pozostało po wielkiej przebudowie. I to pomimo objęcia budynku ochroną konserwatorską.

„wzniesiony w latach 1975–1984 budynek dworcowy m.in. stanowi unikalny i nowatorski przykład architektury PRL, uznawany za jedną z cenniejszych realizacji architektonicznych w Polsce w latach 70. i 80. XX wieku, i materialny dokument epoki.(...)”

świętokrzyski konserwator zabytków

niedoszła galeria handlowa

projekt galerii

Projekt niedoszłej galerii handlowej

fot. ARC

Oczywiście, skończyć mogło się jeszcze gorzej. W 2013 roku obiekt przeszedł na własność spółki PKS 2, która zamierzała w tym miejscu wznieść wielkie centrum handlowe z zabytkową kopułą wchłoniętą przez nowy budynek. Trzy lata po tej transakcji miasto zdecydowało odkupić się dworzec za kwotę 20 mln zł. Nie udałoby się to gdyby nie znaczny sprzeciw mieszkańców, nie godzących się z jednej strony na zniszczenie architektonicznego symbolu miasta, a z drugiej na kolejną galerię handlową w śródmieściu.

Wkrótce po odkupieniu budynku miasto ogłosiło konkurs architektoniczny. W zamierzeniach jego organizatorów dworzec miał zachować formę, jak i układ funkcjonalny. Poprawione miały zostać komunikacja piesza czy rozwiązanie usług. Obiekt dostosowano także do potrzeb osób o ograniczonej mobilności. Sąd konkursowy, któremu przewodzili Kazimierz Łatak i Zbigniew Maćków, za najlepszą uznał koncepcję przygotowaną przez lokalnych architektów – pracownię Kamiński Bojarowicz Architekci. Ich projekt skierowano do dalszego opracowania i ostatecznie realizacji. Koszt przebudowy wyniósł niemal 70 mln zł. Przebudowany dworzec otarto 27 sierpnia 2020 roku.

szkielet

Zwiastun filmu dokumentalnego

Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki, Instytut Dizajnu w Kielcach

Autorzy przebudowy opisując swój projekt skupiają się głównie na aspektach ochrony bryły i konstrukcji dawnego budynku. I te rzeczywiście nie zostały poddane (większym) zmianom. Zachowano szkielet z charakterystycznymi łukowatymi podporami i filary zewnętrznego zadaszenia. Dużym modyfikacjom nie uległ także schemat funkcjonalny. I z odległości rzeczywiście wydawać się może, że zmieniło się niewiele. Trudno będzie jednak odszukać materialne ślady przeszłości stykając się z budynkiem już bezpośrednio.

plac przed dworcem plac przed dworcem

fot. Kacper Kępiński

Najbardziej charakterystyczny element budynku – kopuła – została zmodernizowana i wykonana z lepszych materiałów. Ciężko zrozumieć decyzję o zasłonięciu charakterystycznej konstrukcji zadaszenia stanowisk autobusowych okładziną całkowicie ukrywającą rytm słupów. Zgrzyt wzmacnia zastosowany rytm uskoków w wykończeniu sufitu, zupełnie ignorujący podziały wynikające z unikatowej konstrukcji budynku. Zewnętrzne łukowate podpory to zresztą jeden z niewielu rzeczywiście oryginalnych fragmentów budynku.

erzac

Wnętrze dworca Wnętrze dworca

fot. Kacper Kępiński, Travelarz / Wikimedia Commons

Całkowicie zmieniły się ściany zewnętrzne. Ściany kurtynowe o dość standardowym rysunku elewacji, ale współgrające z duchem i epoką, w której dworzec powstawał, zostały zastąpione niebieskawym szkłem, na który nałożono wzór w diagonalną kratkę wykonany ze stalowych linek o zupełnie obcej dla budynku estetyce. Całkowicie zmieniły się dojścia do centralnej przestrzeni pasażerskiej. Poczynając od wejść i ich zadaszeń, które otrzymały nową oprawę architektoniczną, poprzez (wciąż za ciemne) tunele. Rdzawa blacha to kolejny modny na etapie konkursu w 2016 roku dodatek, który jednak nijak ma się do architektury lat siedemdziesiątych. Ściany tuneli, niegdyś wyłożone naturalnym kamieniem, dziś wykończone są ozdobnym tynkiem i dużo bardziej pospolitymi materiałami. To zadziwia, szczególnie w kontekście zastrzeżeń co do braków materiałowych i finansowych oryginalnego wykonania projektu w latach osiemdziesiątych. Być może techniczne rozwiązania zastosowane dziś są lepsze. Efekt, z którym stykają się użytkownicy dworca jest jednak gorszy.

wykończenie ścian kopuła

fot. Kacper Kępińsk

pamiątki dawnego kunsztu

Wnętrze dworca Wnętrze dworca

 fot. Travelarz / Wikimedia Commons

Jedyną częścią oryginalnego wystroju wnętrza, którą zachowano, jest fragment ściany wyłożonej tłuczoną porcelaną, jeden słup oraz lastrykowa ławka w przestrzeni kasowej. Nie zdecydowano się ani na restaurację pozostałych powierzchni, ich odtworzenie, ani zastosowanie oryginalnych rozwiązań ponownie. W miejsce XX-wiecznej porcelany, naturalnego kamienia i lastryka pojawiło się więc jeszcze więcej przecieranego tynku, kojarzącego się wizualnie z dekoratorskimi efektami dostępnymi na dziale z farbami marketów budowlanych. Drewniane pochwyty i indywidualnie projektowane ławki zastąpiono systemowymi meblami produkowanymi seryjnie i dostępnymi powszechnie systemami wykończeniowymi. Udało odtworzyć się rysunek sufitu w charakterystycznym układzie plastra miodu. Do pierwotnego projektu nawiązuje również oświetlenie zamontowane w szczycie kopuły, ale nie jest to oryginalna konstrukcja.

terminal Kielce

Wnętrze dworca Wnętrze dworca

fot. Travelarz / Wikimedia Commons, Kacper Kępiński

Przestrzeń poczekalni zmieniła się już całkowicie. Niegdyś nieco za ciemna i zamknięta, dziś wypełniona światłem i współczesnymi dodatkami. Na plus zaliczyć należy przejrzysty i wpisany w architekturę budynku system informacji pasażerskiej. Jest czytelny, ale też estetyczny, z czym często są problemy w tego typu projektach. Nieco zagracona różnymi meblami (krzesła, stoły, latarnie stojące, sceniczne kratownice, ścianki, fotele, pufy…) przestrzeń bardziej przypomina dziś standard lotniskowego terminala niż regionalnego dworca autobusowego.

Wnętrze dworca Wnętrze dworca

fot. Kacper Kępiński

kamienna patelnia

Trudno oprzeć się rozczarowaniu patrząc na plac przed budynkiem. On także był częścią tego wielkiego projektu i także tutaj popełniono kilka błędów. Pierwsze co rzuca się w oczy to proporcja obszaru biologicznie czynnego do wybetonowanego. Tego pierwszego mogłoby być zdecydowanie więcej. Rachityczne, kształtowane w prostokąty korony drzewek jeszcze długo nie zapewnią w tym miejscu cienia. Paski z granitowej kostki promieniście otaczające bryłę dworca to z kolei rozwiązanie tyle konsekwentne estetycznie co niepraktyczne z punktu widzenia pasażera z walizką. Fontanna w formie czerwonej niecki z dyszami i zawieszonego nad nią betonowego koryta z dyskusyjną estetycznie rzeźbą także nie pełni żadnej funkcji poza ozdobną – nie ma w jej bezpośrednim sąsiedztwie ławek czy stolików.

plac przed dworcem plac przed dworcem

fot. Kacper Kępiński

Warto zwrócić uwagę, że dzięki renowacji obiektu do miasta wrócił spory kawałek przestrzeni miejskiej - dworcowy plac. Jego potencjał może być jeszcze bardziej wykorzystany – tak by stał miejscem, z którego kielczanie aktywnie korzystają. Jednym z formalnych zabiegów nadania mu tożsamości była inicjatywa zaproponowana przez kieleckie radne, które chciały nadać mu nazwę - skweru im. Praw kobiet. Niestety wniosek został odrzucony.

Dominika Janicka

p.o. dyrektorka artystyczna Instytutu Dizajnu w Kielcach

sztuczne kwiatki i efekt wow

wnętrze 

fot. Kacper Kępiński

Fakt, że unikatowy w skali Polski obiekt, udało się uchronić przed wyburzeniem, czy wchłonięciem przez galerię handlową, jest niepodważalnym sukcesem lokalnej społeczności i władz miasta. Kielce nie straciły swojej ikony. Kilkanaście lat dyskusji o traktowaniu powojennego modernizmu wymaga jednak, aby podnosić poprzeczkę i wymagania stawiane inwestorom oraz projektantom, mierzącym się z wyzwaniami wynikającymi z adaptacji budynków z drugiej połowy ubiegłego wieku. Po utracie Supersamu czy katowickiego dworca PKP, budowie atrapy rotundy w miejscu oryginalnego budynku, coraz mniej zostaje prawdziwej substancji zabytkowej. Oskarżany o niską jakość materiałów i wykończenia modernizm lat 70. czy 80. traktowany jest nie w kategoriach zabytku wymagającego podejścia konserwatorskiego, ale zużytej substancji przeznaczonej do wymiany.

wnętrze 

W przypadku Kielc ostateczny efekt obliczony na generowanie atrakcyjnych, pocztówkowych ujęć, pozbawił wybitnego dzieła architektury jego oryginalnej materialności, detalu i wdzięku. Zachowany kształt budynku stracił nieco proporcje na skutek wprowadzonych modyfikacji. Oryginalne, naturalne materiały i techniki zastąpiono systemowymi, mniej trwałymi i estetycznymi wykończeniami. Najbardziej chyba symboliczna w tym kontekście jest centralna wyspa zieleni zlokalizowana na poziomie -1 pod ruchomymi schodami. Na zdjęciach w architektonicznych magazynach i stronach o dizajnie to atrakcyjna naturalnie wyglądająca oaza wprowadzająca życie do nieco sterylnego wnętrza. Na żywo to jednak wyspa zielonego plastiku. Sztuczne rośliny odgrodzone barierką z pieczołowitością godną ogrodu botanicznego dobrze wyglądają jedynie na zdjęciach. Pytanie czy tak samo dobrze będą się starzeć i czy taki erzac zasługuje na nominację do Nagrody Miesa Van Der Rohe. I ta wątpliwość dotyczy całego budynku.

Kacper Kępiński

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Velux ArchiTips
FAKRO Innoview