Bignessem w bigos

06 maja '21

źródło: Wielkie projekty - A&B 05/2021


Centralny Port Komunikacyjny, dziura w Mierzei Wiślanej, nowe dzielnice Krakowa i Wrocławia — wszystkie te „duże projekty” bledną w obliczu wyzwania dla całego kraju. Do zrobienia jest naprawdę wielki projekt: Nowy Nieład.

Wśród licznych teorii spiskowych nie trafiłem jeszcze na taką, według której za pandemią stałoby lobby architektów i budowlańców. Dziwne, bo gdy zapytamy cui bono?, na możliwość takiego spisku wskazuje szalona liczba stawianych w czasie covidu biurowców i domów, a także szybujące ceny nieruchomości.

Fakt, że w mediach jest cicho o tych knowaniach architektów i inwestorów, że nie pisnęli o nich nawet tak sprawni demaskatorzy, jak Mariusz Max Kolonko i Edyta Górniak, wynika pewnie z wielkiej przebiegłości konspiratorów. Kto jak kto, ale architekci i budowlańcy mają w tej dziedzinie wiekowe tradycje. Dobrze wiemy, od kogo wywodzi swój ruch masoneria.

W Polsce konspira osiągnęła mistrzostwo, bo organizacje zrzeszające projektantów od lat pozorują nieporadność i brak większych wpływów, do tego stopnia, że nabierają się na to nawet rzeczowi komentatorzy. Ostatnio w konia dał się zrobić Piotr Zbierajewski. W swoim tekście dla A&B [O kondycji zawodu architekta w kontekście zarobków młodych adeptów architektury] określił wszechpotężny SARP mianem „klubu architektów”. Izbę zredukował natomiast do izdebki (to zdrobnienie już ode mnie) rozdającej uprawnienia.

Klub czy izdebka, wiadomo, dużo nie mogą, a tu — zgodnie z ujawnioną wyżej teorią spiskową — ich członkowie po cichu doją pandemiczną krowę i pociągają za sznurki na najwyższych szczeblach. To przecież nie przypadek, że w rządowym Nowym Ładzie padają deklaracje wsparcia mieszkalnictwa. Kolejne zlecenia dla branży! Dla niepoznaki było też w Nowym Ładzie coś o „standardach urbanistycznych”, ale teraz już jakby ciszej, to pewnie przepadnie, jak zresztą większa część rządowego przedsięwzięcia.

Skąd pewność? Po pierwsze: to ten, a nie inny rząd. Po drugie, trudno w Polsce o nowy ład, skoro niespecjalnie doświadczyliśmy starego — nie tylko w urbanistyce, ale w ogóle w każdej dziedzinie. Po trzecie, ład jako taki cieszy się wzięciem raczej deklaratywnie. Na przykład, siedem lat temu w badaniach TNS Polska wyszło, że trzy czwarte rodaków chce ograniczenia reklamy zewnętrznej, a jednocześnie taki sam odsetek powiesiłby na swoim domu banner, gdyby dostał za to równowartość miesięcznej pensji. Szach-mat, ładziarze.

Nieraz zdarzyło mi się też słyszeć od bardzo różnych ludzi o sympatii do polskiego chaosu. Otwartym tekstem mówią to przeciętni Kowalscy, zdarzają się radni i politycy, również niektórzy architekci afirmują rodzimy rozgardiasz — nie tylko słowem, ale i czynem. Osobliwie wszystkie grupy, zachwalając swojski przestrzenny bigos, za chłopca do bicia biorą niemieckie miasta, miasteczka i sioła. Bo za równe, za porządne, za logiczne. Zero fantazji, nuda w cholerę. Nie‑do‑życia — jak oznajmił mi kiedyś po paru latach spędzonych za Odrą były już radny miasta Poznania. Co tu się zresztą rozpisywać: literat Szczerek zrobił to już wiele razy — współodczuwając z miłującymi bajzel rodakami, podszczypując Springera za porządnickie ciągoty i tłumacząc, dlaczego w Polsce rozkraczonej między cywilizowaną Rurytanią a dziką Bordurią, ład w zachodnim wydaniu jest i pozostanie na straconej pozycji.

Nie wszystko jednak przepadło. Wróćmy do naszej teorii spiskowej. Skoro udało mi się rzucić covidowy cień podejrzeń na architektów, zrzeszające ich organizacje powinny obalić tezy o swoim pandemicznym spisku. Czym odwrócić uwagę? Od tego są Wielkie Projekty. Może warto pokazać, że SARP i Izba potrafią działać prężnie oraz jawnie na rzecz naprawy krajowej przestrzeni. Owszem, zdarza im się robić w tym celu to lub owo, ale projekt do odwracania uwagi musi być wielki, tylko wtedy przebije się do mediów i odbiorców. Z programem i nazwą, które chwycą za serce miłujących rozgardiasz Polaków. […]

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Velux ArchiTips
FAKRO Innoview