Wystawa Casa Decor 2022. Kreatywny potencjał hiszpańskiej architektury

Kulisy twórczości. Iwona Buczkowska o kondycji zawodu architekta

11 maja '22

wypowiedź z numeru A&B 04 | 2022

Otworzyłam pracownię architektoniczną we Francji tuż po studiach, które rozpoczęłam na Politechnice Gdańskiej, a skończyłam w Paryżu. Moje doświadczenie zawodowe jest więc związane z Francją i dotyczy w 99 procentach zleceń państwowych, głównie wygranych konkursów.

Przypuszczam, że w każdym kraju architekt ma ograniczoną możliwość działania. Są ramy, poza które nie można wychodzić, jednak ustosunkowanie się do nich zależy od projektanta. Niektóre są nie do przeskoczenia: prawa urbanistyczne dotyczące terenu, nakazy techniczne, regulaminy, na przykład termiczne, akustyczne lub te dotyczące przestrzeni dla osób z niepełnosprawnościami. Inne — związane z filozofią życia czy z zapotrzebowaniem przyszłych użytkowników — mogą podlegać dyskusji. Koszt budynku jest narzucony i stanowi wielkie ograniczenie w projektowaniu.

Jako że architektura wiąże się ściśle z polityką (przynajmiej we Francji), projekty są często narzędziem walk politycznych. Po realizacji lub przed. Gdy ze względów politycznych firmy wykonawcze są narzucane, ich oferty często przekraczają ceny rynkowe; inwestor zmusza architekta do proponowanych przez niego modyfikacji, kosztem koncepcji i projektu. Wygrałam kiedyś konkurs na dzielnicę mieszkaniową z funkcjami handlu i usług. Miasto narzuciło mi wykonawcę, który, mimo że projekt respektował budżet, zażądał zmian. Anulowały one koncepcję bryłową i funkcjonalną zaprojektowanych przestrzeni. Projekt nie miałby sensu. Mer miasta postawił mi ultimatum: „Albo zmieni pani projekt, albo pani z niego zrezygnuje”. Zrezygnowałam.

Pracując przez dwadzieścia lat na uczelni ze studentami, odkrywałam, że niektórzy z nich wybierając się na studia, składali jednocześnie podanie na medycynę i na architekturę; w przypadku akceptacji kandydatury na dwóch uczelniach, decydowali się na medycynę. Jaki jest związek między tymi dwoma kierunkami? Tylko jeden: oba umożliwiają uprawianie wolnego zawodu. Tylko że wolny zawód architekta nie ma nic wspólnego z wolnym zawodem lekarza, adwokata czy notariusza.

kompleks mieszkaniowy w Saint-Dizierkompleks mieszkaniowy w Saint-Dizierkompleks mieszkaniowy w Saint-Dizier

kompleks mieszkaniowy w Saint-Dizier, Francja; perspektywa

© Iwona Buczkowska

Do wielu pracowni architektonicznych zlecenia napływają nieregularnie, branie udziału w konkursach często nie jest opłacane, dochody są zmienne, a czasami ich po prostu nie ma. Trudno jest o organizację pracy i współpracę z tą samą ekipą przez wiele lat. Mimo wielu nagród, publikacji i filmów dotyczących mojej twórczości, które powinny bardzo ułatwić prowadzenie pracowni, rzeczywistość jest inna. Przeszłam przez różne etapy: jedenaście osób w zespole, przez wiele lat cztery, dwie lub jedna, czasami pracuję sama, czasami pracy nie ma. Komputeryzacja ułatwia — małe projekty mogą być teraz prowadzone przez jedną osobę.

We Francji architekt jest odpowiedzialny za swoją realizację przez dziesięć lat. Często, jeśli wykonawstwo jest partackie, zdarzają się procesy mające rozstrzygnąć, kto jest odpowiedzialny na przykład za przecieki: architekt czy wykonawca? Walki adwokatów, dodatkowy stres, stracony czas i, mimo że wszyscy mamy ubezpieczenie zawodowe, z procesami zawsze są związane straty finanansowe. Jeśli dojdzie do śmiertelnego wypadku (np. runął balkon i są ofiary), architekt (ponoć, po jego śmierci, dzieci) pociągany jest do odpowiedzialności przez całe życie, grozi mu więzienie.

Architektura uważana jest za matkę sztuk. Chodzi nie tylko o proporcje, przestrzeń, funkcję, konstrukcję, urbanistykę, pejzaż czy obecnie również ekologię — podlega ona również polityce, ekonomii, biznesowi, presji. Jesteśmy odpowiedzialni za nasz projekt (estetyka, koncepcja itp.) i rezultat, włącznie z, niestety, modyfikacjami, które zostały nam narzucone.

kompleks mieszkaniowy w Saint-Dizierkompleks mieszkaniowy w Saint-Dizierkompleks mieszkaniowy w Saint-Dizier

kompleks mieszkaniowy w Saint-Dizier, Francja; przekrój

© Iwona Buczkowska

Do którego momentu akceptujemy zmiany naszych koncepcji przez inwestora, polityków czy wykonawcę? Dlaczego mamy poddawać się presji, jeśli chodzi o koncepcję, lub powielać schematy, a nie szukać nowych rozwiązań? Do którego momentu wytrzymujemy stres, zmęczenie, a czasami nawet wycieńczenie? Dlaczego tyle energii należy włożyć, aby obronić projekt, przekonać inwestora lub przyszłego użytkownika? Następnie patrzymy na nasze realizacje, które często są przekształcane bez naszych zgód, nie są konserwowane, a czasami nawet zostają wyburzane (bez żadnych poważnych przyczyn), wymazując w ten sposób część naszego życia. Mamy różne podejścia do zawodu — stosujemy projektowe schematy lub poszukujemy innowacyjnych rozwiązań, gdzie użytkownik jest w centrum. Większość inwestorów narzuca pierwszą ewentualność.

Każdy z nas ma inne granice wytrzymałości. Jeden z moich profesorów, zachęcając mnie do architektury niekomercyjnej, powiedział: „Jako że w zawodzie architekta są zawsze problemy, niech będą one z powodu doskonałej architektury...”. Po czym dodał: „Pani Iwono, do architektury należy mieć końskie zdrowie” — i miał rację.

 
Iwona Buczkowska

Atelier Iwona Buczkowska

Głos został już oddany

Obiekt roku 2022 w systemach ALUPROF
Stal COR-TEN®. Naturalne piękno
Okna, drzwi – trendy 2022