Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize
LIVE! - Kazimierz Łatak, Piotr Lewicki i Jakub Głaz w cyklu #NOWE TRENDY W ARCHITEKTURZE - kliknij po więcej informacji!
LIVE! - Kazimierz Łatak, Piotr Lewicki i Jakub Głaz w cyklu #NOWE TRENDY W ARCHITEKTURZE - kliknij po więcej informacji! Facebook: #NOWE TRENDY W ARCHITEKTURZE YouTube: #NOWE TRENDY W ARCHITEKTURZE #NOWE TRENDY W ARCHITEKTURZE. Cykl rozmów LIVE
Zapraszamy na wydarzenie 19 marca o 13.00
JUTRO o 13!
DZISIAJ o 13!
TRWA LIVE!
RETRANSMISJA!
maksimize

Najbardziej agresywna ze sztuk

24 listopada '21

totalna materialność

Całą rzecz można uznać za literacko wyimaginowaną niczym przytoczony fragment przywołanej powieści. Idąc tropem brytyjskiego historyka sztuki Nikolausa Pevsnera (1902 – 1983), który we wstępie do Historii architektury europejskiej postawił tezę, że buda na rowery jest budynkiem, natomiast katedra w Lincoln dziełem architektury, problem pozornie znika. W takim ujęciu tylko wybitne prestiżowe budynki zasługują na miano architektury niczym kamienie milowe w mieście, natomiast pozostała przestrzeń zurbanizowana będąca drogą pomiędzy nimi nie mieści się w tej kategorii i jej ocena nie ma sensu. Jednak przestrzeń zurbanizowana tak nie działa. Bardziej właściwa wydaje się definicja architektury jaką kiedyś prezentował nieżyjący już doktor Aleksander Franta na wykładach z architektury współczesnej, że architekturą jest wszystko, co zostało przez ludzi zbudowane. Kiedy byłem studentem, taki pogląd wydawał mi się jakoś zbyt ogólny i uproszczony oraz w pewnym stopniu usprawiedliwiający te nieudane efekty pracy architektów. Dzisiaj, kiedy bardziej niż wartość poszczególnych obiektów interesuje nas jakość przestrzeni, w której żyjemy, taka teza niestety w negatywnym ujęciu wydaje się jak najbardziej zasadna. Podejrzewamy, a w zasadzie już wiemy, że architektura i przestrzeń zurbanizowana nie są czymś wobec nas obojętnymi i vice versa.

Katowice

autor: Piotr Średniawa

Architektura jakby jej nie definiować jest sztuką wymyślania i projektowania, lecz przede wszystkim działalnością polegająca na realizowaniu rzeczy fizycznie materialnych. Niezaprzeczalny fakt, że obiekt architektoniczny jest przedmiotem materialnym, to stwierdzenie tak oczywiste, że ociera się o banał. Jednak wbrew pozorom jest ono o tyle istotne, że umożliwia zrozumienie funkcjonowania architektury. Swoją trwałą materialną solidnością odróżnia się od innych sztuk. Książka pozornie też jest przedmiotem, lecz sztuką staje się dopiero w trakcie jej mniej lub bardziej uważnego czytania. Film utrwalony na taśmie czy też nośniku elektronicznym też ma cechy materialne, lecz sztuką staję się dopiero podczas projekcji i to w obecności widowni. Podobnie dzieje się z muzykąwidowiskiem teatralnym, wymagającymi wykonania utworu przez muzyków lub aktorów, albo też odtworzenia z jakiegoś urządzenia. Dzieła tych kategorii sztuk wprawdzie istnieją w postaci różnorodnych zapisów, lecz naprawdę stają się sztuką i to w sposób ulotny dopiero w trakcie jej odbioru, czy to czytania, słuchania i oglądania. W stosunku do architektury pewne analogie wykazują dzieła plastyczne malarstwarzeźby. Wymagają jednak one od potencjalnego odbiorcy odwiedzenia muzeów, galerii lub też przeglądnięcia albumów. Jednak są one niejako więźniami tych przestrzeni, oddziałowujące swoją formą tylko w nich i wyłącznie dla selektywnej grupy odbiorców.

Można jak w osobliwym marzeniu sennym wyobrazić sobie miasto, w którym wszystkie witryny sklepowe wypełnione są obrazami od arcydzieł po malarskie kicze, a na ulicach stoją szpalery rzeźbinstalacji. Na każdym rogu ulicy grają kwartety smyczkowe, kapele ludowe i zespoły rockowe, a na placach towarzyszą happeningom i performance, orkiestry symfoniczne. Na fasadach zamiast wielkoformatowych reklam wyświetlane są różnorodne filmy, będące klasycznymi pozycjami kinematografii. Prasa codzienna, wiadomości telewizyjne, internetowe i emaile pisane są z kolei wyłącznie wierszem. Byłoby to jakieś osobliwe połączenie horroru i burleski powodujące radykalny sprzeciw oraz bunt przeciw sztuce i w taki sposób popularyzowanej kulturze. Jednak tak właśnie funkcjonuje architektura. Mimo że sztuka w XX wieku stała się w stosunku do poprzednich wieków egalitarna i coraz bardziej upowszechniana to jednak jej zakres oddziaływania społecznego jest nadal ograniczony do grupy świadomych jej odbiorców. Wyjątek stanowi architektura. Jest ona jakby stale gotowa i otwarta do percepcji i kontaktu niezależnie od woli i preferencji estetycznej odbiorcy. To odróżnia ją w zasadniczy sposób od innych dziedzin sztuki i być może dlatego nazywana jest królową sztuk. Nie sposób zamknąć architektury w przestrzeni muzealnej, bibliotece czy też sali koncertowej. Jej permanentne trwanie w otaczającej nas przestrzeni czyni z niej sztukę totalną, niezależnie od jej jakości. Mimo woli wszyscy staliśmy się jej odbiorcami, a codzienność i zwyczajność tego powszedniego zjawiska powoduje zobojętnienie na ten fakt. Jaki jest sens przywoływania tych oczywistych i znanych atrybutów architektury? Otaczająca nas zurbanizowana przestrzeń nie jest dla nas obojętna, podobnie jak jakość powietrza, którego skażenia i zanieczyszczenia też nie odczuwamy, mimo że jest ono dla naszego zdrowia szkodliwe. Obniżająca się w Polsce jakość przestrzeni, chaos i bylejakość są równie toksyczne, jak wdychany przez nas smog. Niestety podnosząca się jakość życia, rosnące wskaźniki PKB, dostęp do usług nie idą w parze mimo zaangażowania relatywnie dużych środków z poprawą jakości naszej polskiej przestrzeni.

Ten syndrom, może nie w takim nasileniu stał się również w ostatnich dekadach problemem ogólnoeuropejskim. Wykroczył on daleko poza ramy czysto estetyczne, a stał się problemem gospodarczym, finansowym, społecznym, socjologicznym, a tym samym politycznym. Współczesne systemy demokratyczne nie polegają już na kreowaniu wielkich ogólnonarodowych idei, lecz zarówno funkcjonujący na szczeblu krajowym i lokalnym politycy, jak i pretendenci do objęcia funkcji zobligowani zostali do prezentacji programów podnoszących jakość życia obywateli danych krajów, w tym jakości otaczającej ich przestrzeni.

Nowy Europejski Bauhaus

W polityce czysto pragmatyczne programy są jednak niewystarczające i potrzeba jest kreowania deklaracji o szerszym horyzoncie i dłuższej perspektywie, a jednocześnie realnie odnoszących się do bieżących wyzwań. Taką inicjatywą była Deklaracja Europejskich Ministrów Kultury uchwalona 20 – 22 stycznia 2018 r. podczas konferencji w Davos określona jako: „Ku wysokiej jakości Baukultur dla Europy”. Wobec postawionej następującej diagnozy: „świadomi tendencji do obniżenia jakości zarówno przestrzeni zbudowanych, jak i otwartych krajobrazów w całej Europie, widoczne w trywializacji prac budowlanych, braku wartości projektowych, obejmującym brak troski o zrównoważony rozwój, rosnącą eksurbanizację oraz nieodpowiedzialne użycie gruntów, degradację zabytkowej tkanki oraz utratę tradycji i tożsamości regionalnych” sformułowano szereg postulatów i zobowiązań. Między innymi tak brzmiący dezyderat: „Projektowanie przestrzeni zabudowanej, związek pomiędzy obiektami a ich otoczeniem zbudowanym przez człowieka, jak i naturalnym, spójność przestrzenna, skala, materiałowość: to czynniki mające bezpośredni wpływ na jakość naszego życia. Wysokiej jakości Baukultur wyraża się zatem w zastosowaniu świadomego, należycie omówionego projektu dla każdego przedsięwzięcia budowlanego lub związanego z zagospodarowaniem terenu, zakładającego nadrzędność wartości kulturowych nad krótkoterminową korzyścią ekonomiczną. Wysokiej jakości Baukultur spełnia tym samym nie tylko funkcjonalne, techniczne i ekonomiczne wymagania, ale zaspokaja również ludzkie potrzeby społeczne i psychologiczne”.

Warszawa

autor: Piotr Średniawa

W ślad za tymi deklaracjami Komisja Europejska rozpoczęła w 2020 r. inicjatywę Nowego Europejskiego Bauhausu, a przewodnicząca Ursula von der Leyen w orędziu o stanie Unii w 2020 r. określiła Nowy Europejski Bauhaus „jako projekt ekologiczno-gospodarczo-kulturalny, który ma łączyć design, ekologię, dostępność społeczną i cenową oraz inwestycje po to, by wesprzeć realizację Europejskiego Zielonego Ładu. Jego najważniejszymi wartościami są więc zrównoważony rozwój, estetyka i włączenie społeczne”. Trudno byłoby sformułować lepsze deklaracje dla negatywnych procesów, jakie zachodzą w polskiej przestrzeni. Gdzie jak gdzie w Europie, ale w Polsce takie hasła powinny spotkać się jak najbardziej pozytywnym odzewem i dać impuls szybkim konkretnym programom i działaniom. Jednak jak na razie recepcja idei Nowego Europejskiego Bauhausu i niewątpliwie tak potrzebnej w Polsce Baukultur spotyka się miałkimi werbalnymi deklaracjami, lub działaniami pozorowanymi i to w ograniczonym zakresie. Natomiast można odnieść wrażenie, że realizujemy nasz Nowy Nadwiślański Bauhaus, zmierzający w odwrotnym kierunku. Jak inaczej określić ostatnią nowelizacją Prawa budowlanego związaną z programem budowy domów o powierzchni zabudowy 70 m2, która stwarza niebezpieczeństwo niczym już niekontrolowanych realizacji, potęgujących chaos przestrzenny, a o ironio będąc składową programu „Polski Ład”. Mam coraz większe obawy, że niestety znacznie zwiększy się ilość zurbanizowanej przestrzeni, w stosunku do której nie będę w stanie powstrzymać moich agresywnych zapędów, być może na szczęście niemożliwych do zrealizowania, chociaż jednak trochę mi będzie szkoda.

Piotr Średniawa

Głos został już oddany

KOS Elektro System – jakość, funkcjonalność i styl
Prisma Collection – 50 kolorów farb proszkowych Super Durable
CAD projekt design – 3. edycja spotkań z projektantami wnętrz
INSPIRACJE