To mieszkanie nie zaczynało od pustych ścian. Zostały w nim meble, obrazy, pocztówki i drobne ślady życia poprzedniej właścicielki – profesor archeologii. Nowi mieszkańcy wraz z Ewa/Thomas Studio potraktowali je nie jak problem, lecz jak punkt wyjścia do stworzenia wnętrza, które łączy powojenną historię Żoliborza z ich własną opowieścią o Warszawie i Zakopanem.
Obrazy i przedmioty o osobistym znaczeniu włączono do jasnego wnętrza, a przeszklone drzwi pozwalają subtelnie oddzielić kuchnię od salonu — © Mood Authors
mieszkanie, które nie zaczynało od pustej kartki
65-metrowe mieszkanie znajduje się na warszawskim Żoliborzu, w pobliżu placu Wilsona. Modernistyczny budynek powstał prawdopodobnie pod koniec lat 40. XX wieku, choć według wieloletnich mieszkańców jego fundamenty mogły istnieć jeszcze przed wojną. Podczas remontu spod tynków wyłoniły się różniące się od siebie cegły. Możliwe, że część z nich pochodziła z materiałów odzyskanych z powojennych gruzów. Historia miejsca nie ograniczała się jednak do architektury. Poprzednią właścicielką była emerytowana profesor archeologii, która pozostawiła po sobie meble, obrazy, książki, ceramikę, dokumenty i drobne pamiątki. Nowi mieszkańcy – warszawianka związana z Żoliborzem od dzieciństwa oraz pochodzący z Zakopanego mężczyzna – starannie przejrzeli zastany zbiór. Część przedmiotów zachowali, inne przekazali osobom, które mogły znaleźć dla nich odpowiednie miejsce. Takie podejście dobrze oddaje charakter całego projektu. Remont nie miał wymazać wcześniejszych warstw, lecz rozstrzygnąć, które z nich warto zachować i jak połączyć je ze współczesną codziennością młodej pary.
Po otwarciu szerokich, przeszklonych drzwi kuchnia staje się naturalnym przedłużeniem części dziennej — © Mood Authors
nowy układ otwiera wnętrze na światło
Największą zmianą było przeniesienie kuchni. Wcześniej zajmowała niewielkie, zamknięte pomieszczenie. Projektantki ulokowały ją obok salonu, tworząc otwartą strefę dzienną, w której można wspólnie gotować, jeść i odpoczywać. Nowe ustawienie funkcji pozwoliło również lepiej wykorzystać naturalne światło. Nie zatrzymuje się ono już na granicy małych pomieszczeń, lecz swobodniej dociera w głąb wnętrza. Kolor pojawia się tu w przemyślanych proporcjach, dlatego nie konkuruje ani z układem, ani ze zmieniającą się w ciągu dnia atmosferą. Powiększona łazienka została potraktowana jak wyraźna bryła umieszczona w środkowej części mieszkania. Porządkuje komunikację i nadaje korytarzowi nowy charakter. Dzięki temu plan stał się czytelniejszy, choć nie został całkowicie otwarty. Poszczególne części nadal zachowują własny nastrój i stopień prywatności.
Spokojną zabudowę kuchenną urozmaicają drewniane fronty i kamień o wyrazistym rysunku — © Mood Authors
drewno i kolory bliskie modernistycznej architekturze
Właścicielom zależało na zachowaniu istniejącego parkietu. Lubią wnętrza wypełnione drewnem, spokojne i klasyczne, ale pozbawione nadmiernej dekoracyjności. Nowe elementy miały więc wyglądać tak, jakby od początku należały do tego mieszkania, a nie zostały do niego wstawione podczas jednego remontu. Paleta opiera się na złamanej bieli, ceglanych tonach oraz przytłumionych odcieniach zieleni i niebieskiego. Barwy ocieplają przestrzeń, lecz pozostają tłem dla drewna, światła i przedmiotów zgromadzonych przez mieszkańców. Szczególnie ważnym elementem jest kuchnia. Pracownia wspólnie z rzemieślnikiem przygotowała kilka wariantów drewnianych frontów. Ostatecznie wyspa została wykończona dekoracyjnym czeczotem, którego nieregularny rysunek odróżnia ją od spokojniejszej zabudowy roboczej. Wyrazisty materiał nie działa tu jak przypadkowy akcent. Podkreśla centralne miejsce wyspy w otwartej części dziennej.
Zieleń zasłon i stolików nocnych przełamuje spokojną paletę sypialni opartą na złamanej bieli, drewnie i szarościach — © Mood Authors
detale powstałe specjalnie dla tego wnętrza
Ewa/Thomas Studio zaprojektowało nie tylko układ funkcjonalny i zabudowę, lecz także lustro oraz uchwyty meblowe. Indywidualnie opracowane detale nadają wnętrzu spójność, której trudno byłoby oczekiwać od przypadkowo zestawionych gotowych produktów. Projekt wyrósł z bliskiej współpracy z właścicielami. Długie rozmowy, wspólne oglądanie materiałów i analizowanie detali dawnych mebli pozwoliły stworzyć rozwiązania dopasowane nie tylko do wymiarów pomieszczeń, lecz także do sposobu życia pary. Nie oznacza to jednak, że wszystko jest nowe i wykonane na zamówienie. W mieszkaniu równie ważne pozostają przedmioty z różnych dekad, które wnoszą własny rytm, proporcje i ślady użytkowania. Właśnie ich obecność sprawia, że całość nie przypomina idealnie wystylizowanej aranżacji pozbawionej osobistego charakteru.
Stół i krzesła z różnych dekad tworzą jadalnię, której charakter podkreśla odziedziczony po poprzednich właścicielach kredens — © Mood Authors
design z różnych dekad zamiast jednego kompletu
Nad stołem zawisła sprowadzona ze Szwajcarii lampa Kaiser Leuchten z 1960 roku, wykonana z efektownego szkła o nieregularnej fakturze. Towarzyszą jej duńskie krzesła oraz stół zaprojektowany w latach 50. przez czechosłowackiego projektanta Jindřicha Halabalę. Wśród wyposażenia znalazły się również krzesła typu 200-157 autorstwa Rajmunda Hałasa, stoliki Kartell projektu Anny Castelli Ferrieri oraz szklane patery Eryki Trzewik-Drost, stworzone dla huty Ząbkowice w latach 70. Zamiast budować wnętrze wokół jednego okresu czy stylu, zestawiono tu przedmioty różniące się wiekiem i pochodzeniem. Łączą je dobre proporcje, jakość wykonania oraz materiały, które z czasem nabierają szlachetności. W osi kuchni i salonu stanął kredens należący do poprzednich właścicieli. Nie jest jedynie pamiątką ustawioną w przypadkowym miejscu. Stał się ważnym elementem kompozycji i jednym z przedmiotów, wokół których powstawał nowy charakter mieszkania.
W powiększonej łazience białe, pionowo ułożone płytki zestawiono z drewnianą szafką, kamiennym blatem i wzorzystą posadzką — © Mood Authors
między Żoliborzem a Zakopanem
Osobista opowieść właścicieli pojawia się również na ścianach. Obraz namalowany przez brata jednego z nich, podarowany parze z okazji ślubu, przedstawia dom charakterystyczny dla zabudowy, która upowszechniła się na Podhalu w późnym PRL-u. Towarzyszą mu dawne pocztówki, przykłady zakopiańskiego wzornictwa oraz panorama miasta. Co ciekawe, zainteresowanie Podhalem łączy nowych mieszkańców z poprzednią właścicielką. W pozostawionym przez nią zbiorze również znajdowały się mapy, panoramy i pocztówki z Zakopanego z lat 50. Część z nich została oprawiona i zawieszona na ścianach. Podczas porządkowania wnętrza odnaleziono także znacznie bardziej zagadkowe dokumenty, wsród nich autograf chińskiego wiceministra spraw zagranicznych odwiedzającego Polskę w 1947 roku. Nie wszystkie znaleziska stały się częścią aranżacji, ale pokazały, jak wiele historii może kryć jedno mieszkanie.
Jadalnię przy oknie tworzą meble z różnych dekad, odziedziczony kredens oraz bujna zieleń, która ociepla jasne wnętrze — © Mood Authors
wnętrze zbudowane z ciągłości
Projekt Ewa/Thomas Studio nie próbuje odtwarzać powojennego Żoliborza ani zmieniać mieszkania w kolekcję przedmiotów z przeszłości. Dawne wyposażenie nie służy tu do stworzenia nostalgicznej scenografii, a nowe meble nie odcinają się od tego, co zastane. Wnętrze jest współczesne, wygodne i dopasowane do młodej pary, ale zachowuje ślady wcześniejszego życia. Istniejący parkiet, odziedziczony kredens, obrazy profesor archeologii i zakopiańskie pocztówki spotykają się z nową kuchnią, powiększoną łazienką oraz detalami wykonanymi na zamówienie. Dzięki temu mieszkanie nie wygląda, jakby jego historia zaczęła się wraz z remontem. Zyskało kolejny rozdział – napisany przez nowych właścicieli, lecz z uważnością wobec wszystkiego, co zastali przed sobą.








![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)



