Czy wnętrze może wyglądać równie dobrze pięć lat po jego zaprojektowaniu? Projekt Magdy Kwoczki z Finch Studio pokazuje, że tak! To mieszkanie nie zostało stworzone wokół konkretnej mody. Jego fundamentem stały się zasady modernizmu: funkcjonalność, prostota form, szacunek dla materiału i świadome operowanie proporcjami. Współczesne wnętrze czerpie z nich bez dosłownego kopiowania, dzięki czemu nie przypomina stylizacji na konkretną epokę, ale pozostaje aktualne niezależnie od zmieniających się trendów.
minimalizm jako tło
Projekt rozpoczął się od spotkania z inwestorami i zebranych przez nich inspiracji. Zdjęcia, wycinki i przedmioty, które pojawiały się w ich pomysłach, szybko wyznaczyły kierunek aranżacji. Punktem odniesienia stał się modernizm – jego funkcjonalność, prostota i przywiązanie do materiału. Wnętrze nie próbuje jednak odtwarzać modernizmu w dosłowny sposób. Zamiast tego korzysta z jego podstawowych zasad. Formy są proste, zabudowy podporządkowane funkcji, a materiały tworzą spokojną bazę dla bardziej wyrazistych elementów wyposażenia. W większości mieszkania pojawia się betonowa wylewka. Jej jednolita powierzchnia porządkuje przestrzeń i pozwala mocniej wybrzmieć meblom oraz dodatkom. Biel ścian i zabudów dopełniają techniczne oprawy oświetleniowe, dzięki którym wnętrze zyskuje lekko industrialny charakter. Minimalizm nie jest tu jednak celem samym w sobie. Stanowi raczej tło dla przedmiotów, które wprowadzają kolor, fakturę i indywidualność.
Kuchnia o bardzo prostej fomie i modernistycznym wydźwięku.
Fot: Zasoby Studio
kuchnia w kratkę
Zabudowa inspirowana jest frankfurcką kuchnią Margarete Schütte—Lihotzky. Była to zaprojektowana w 1926 roku przez austriacką architektkę Margarete Schütte—Lihotzky przełomowa, pierwsza modułowa zabudowa kuchenna w historii. Białe fronty zostały zestawione z kwadratowymi płytkami układanymi z czarną fugą. Regularna siatka przypomina rysunek techniczny albo kartkę z zeszytu w kratkę. Ten graficzny motyw dobrze wpisuje się w modernistyczny charakter wnętrza i przywołuje skojarzenia z gdyńskim modernizmem, który bardzo ceni projektantka. Jednym z elementem zabudowy jest wysoka, zaokrąglona bryła wykończona drewnianym fornirem. Jej miękka forma przełamuje geometryczny porządek płytek, a charakterystyczny rysunek forniru staje się dekoracją samą w sobie. To właśnie zestawienie prostych białych płaszczyzn z naturalnym, mocno rysunkowym drewnem nadaje kuchni wyrazistość. Przy stole ustawiono lekkie krzesła na chromowanych, rurowych nogach z plecionymi siedziskami i oparciami. Ich forma dobrze współgra z modernistycznym charakterem pomieszczenia, a jednocześnie wnosi do niego materiałową miękkość.
Drewniana zabudowa i karmelowa sofa ocieplają szarości posadzek i ścian.
Fot: Zasoby Studio
drobne akcenty zamiast dekoracji
W tym wnętrzu dekoracyjność nie wynika z nagromadzenia ozdób. Pojedyncze przedmioty mają za to mocną formę lub kolor i dzięki temu mogą funkcjonować niemal jak rzeźby. Dobrym przykładem jest czerwona lampa z butelek w kuchni, która mocno wybija się z tła — intensywna czerwień w jasnej kuchni od razu przykuwa wzrok. Podobną rolę pełnią niewielkie dodatki ustawione na blatach czy półkach. Czerwone figurki w kształcie buta, metalowy przedmiot o spiralnej formie czy niewielkie obiekty ceramiczne nie tworzą klasycznej dekoracyjnej kompozycji. Są raczej pojedynczymi punktami, które przełamują biel.
Lampa z butelek jest mocno zaskakującym elementem wnętrza.
Fot: Zasoby Studio
karmelowe sofy Togo i marmur
Salon opiera się na kilku bardzo wyrazistych elementach. Pojawiają się kultowe sofy Togo w karmelowym kolorze. Ich miękka, niska forma kontrastuje z prostotą pozostałych elementów wyposażenia. Charakterystyczne pikowanie i miękkie załamania skóry wprowadzają do wnętrza zupełnie inną skalę i fakturę niż gładka betonowa posadzka czy białe ściany. Naprzeciwko sofy znajduje się masywny stolik kawowy z kamiennym blatem i bokami. Jego ciężka, monolityczna forma równoważy miękkość Togo. To zestawienie dwóch skrajnie różnych obiektów – miękkiego mebla i ciężkiej kamiennej bryły – buduje charakter strefy wypoczynkowej.
Sofy Togo o niskich oparciach i niski stolik w formie prostopadłościanu.
Fot: Zasoby Studio
ta biblioteczka ma w sobie coś industrialnego
Kolejnym charakterystycznym elementem mieszkania jest biblioteczka. Jej konstrukcja została mocno ograniczona — białe, pionowe profile, nieco industrialne w charakterze, oraz cienkie półki tworzą lekką, niemal „lewitującą” strukturę. Dzięki temu ściana nie została zabudowana ciężkim meblem. Zamiast tego powstało tło dla kolekcji książek, grafik i przedmiotów. Półki można traktować jak kolejne poziome linie porządkujące wnętrze, podczas gdy ustawione na nich obiekty wprowadzają kolor. Pod półkami znajduje się drewniany dół meblościanki z prostymi frontami. Jego ciepły odcień równoważy biel konstrukcji i betonową posadzkę.
Półki bibliteczki sprawiają wrażenie lewitujacych.
Fot: Zasoby Studio
sypialnia bez zbędnych elementów
Tutaj projektantka świadomie ograniczyła liczbę elementów, pozostawiając więcej pustej przestrzeni. Białe ściany, proste łóżko i spokojna paleta tworzą wnętrze, które pełni funkcję azylu. Architektka zastosowała zasadę odejmowania, tak aby wybrzmiały pojedyncze detale, takie jak sufitowa lampa z mosiężnej blachy, wyprodukowana w poznańskiej Spółdzielni Pracy „Lumet”. Obok łóżka ustawiono klasyczny, biały stolik Kartell o zaokrąglonej formie. W pobliżu stoi również duże lustro w drewnianej, nieregularnej ramie. Jego organiczna forma kontrastuje z prostą zabudową i geometrycznym charakterem pozostałej części mieszkania. Nad łóżkiem zawieszono intensywnie czerwony obraz. To właśnie takie pojedyncze akcenty sprawiają, że oszczędna sypialnia nie jest anonimowa.
Prosta sypialnia dzięki zdecydowanym dodatkom zyskuje osobliwy charakter.
Fot: Zasoby Studio
łazienka – kolejna „kartka w kratkę” w zeszycie tego mieszkania
Łazienka bardzo mocno nawiązuje do kuchni. Białe kwadratowe płytki z ciemną fugą pokrywają zarówno ściany, jak i podłogę, tworząc wyraźny rytm. Geometryczny wzór zostaje przełamany przez drewniane detale. Duże lustro otrzymało prostą drewnianą ramę, a fronty zabudowy również wykończono drewnem. Dzięki temu pomieszczenie nie jest wyłącznie biało-czarnym układem linii. W zabudowie udało się ukryć potrzebne funkcje, zachowując czystość kompozycji. Umywalka ma prostą, niemal architektoniczną formę, a podtynkowa armatura dodatkowo ogranicza liczbę widocznych elementów.
Bardzo geometryczna łazienka utrzymana jest w takim samym stylu co kuchnia.
Fot: Zasoby Studio
design, który nie potrzebuje podpisu
Mieszkanie jest przykładem wnętrza, w którym minimalizm nie oznacza pustki. Przeciwnie — im prostsza jest baza, tym wyraźniej widać pojedyncze przedmioty. Projekt wciąż pozostaje otwarty na zmiany — może ewoluować i rozwijać się razem z jego mieszkańcami. Po pięciu latach nadal nie straciło na aktualności, a wręcz przeciwnie — z czasem zyskało jeszcze więcej wartości. Projektantka przyznaje, że to właśnie dlatego, że od początku nie było projektowane pod konkretny „styl”. Nie chodziło o stworzenie wnętrza, które będzie spełniało określony zestaw estetycznych kryteriów, ale o przestrzeń wynikającą z ludzi, ich codzienności i przedmiotów, które są dla nich ważne. Styl pojawił się niejako przy okazji — jako naturalna konsekwencja tych wyborów, a nie cel sam w sobie.





