Jak urządza własny dom architektka wnętrz, która namawia klientów, by nie bali się koloru? Justyna Ciurzyńska, założycielka Taka Pracownia, potraktowała swoje 90-metrowe mieszkanie nawarszawskich Bielanach jak najbardziej osobistą realizację. Oliwkowa zieleń, morski błękit i ciepłe drewno stały się tłem dla mebli po babci i dziadkach, rzeczy zabranych z wcześniejszego lokum oraz znalezisk vintage. Powstała przestrzeń wyrazista, ale nieprzytłaczająca — daleka od katalogowej perfekcji, za to mocno związana z historią jej mieszkańców.
W salonie rodzinne meble i znaleziska vintage spotykają się z oliwkową zielenią i drewnianą podłogą ułożoną w jodełkę — © Migdał Studio
własne mieszkanie jako opowieść o kolorze
Lokal zajmuje piętro domu z lat 90. w zielonej części Bielan. Za oknami widać korony drzew, a dodatkowym miejscem do odpoczynku jest 20-metrowy taras. Justyna Ciurzyńska zaprojektowała tę przestrzeń dla siebie, partnera i małego psa, wykorzystując okazję, by we własnych czterech ścianach pozwolić sobie na większą swobodę w operowaniu barwą. Nie ograniczyła się przy tym do kilku mocniejszych akcentów. Odcienie obejmują całe ściany, drzwi, listwy i większe elementy zabudowy, nadając każdemu pomieszczeniu odrębny charakter. W salonie i gabinecie dominują zgaszone zielenie, sypialnię otula głęboki morski błękit, a kuchnię ocieplają dąb, kremowe powierzchnie i posadzka w drobną szachownicę. Paleta jest nasycona, ale daleka od krzykliwości. Przygaszone tony dobrze współgrają z naturalnymi tkaninami, drewnem i wyposażeniem z różnych dekad. Zamiast dominować, tworzą tło dla przedmiotów, które właścicielce towarzyszą od lat.
Oliwkowa sofa o miękkiej, obłej formie przełamuje geometryczne skosy salonu — © Migdał Studio
meble, z którymi trudno byłoby się rozstać
Drugim punktem wyjścia stały się rodzinne pamiątki i rzeczy przywiezione z wcześniejszego miejsca zamieszkania. Justyna Ciurzyńska przyznaje, że mocno przywiązuje się do przedmiotów, szczególnie tych odziedziczonych. Widzi w nich nić łączącą ją z bliskimi, których dziś już nie ma. W salonie stanęły biblioteczka i stół po babci, w gabinecie najważniejsze miejsce zajęło duże biurko po dziadkach, a w holu znalazła się rodzinna konsolka. Towarzyszą im między innymi drewniane krzesła, czerwony kredens, rattanowe łóżko i niewielkie szafki, które właściciele mieli już wcześniej. Nie wszystko ma jednak rodzinny rodowód. Projektantka lubi wyszukiwać unikatowe wyposażenie z drugiego obiegu, dlatego obok pamiątek pojawiły się lampy z lat 60., krzesło Casala, plafony vintage czy oliwkowa sofa o miękkiej, zaokrąglonej formie. Starsze elementy zestawiono z prostymi współczesnymi dodatkami, bez próby stworzenia stylizowanej scenografii retro. To przedmioty z różnych okresów, które po prostu znalazły swoje miejsce w codziennym życiu domowników.
Szerokie przejście otwiera kuchnię na salon i jadalnię, podkreślając płynne połączenie części dziennej — © Migdał Studio
oliwkowy salon wokół rodzinnego stołu
W części dziennej uwagę przyciągają przede wszystkim drewniana biblioteczka, odziedziczony stół i oliwkowa kanapa. Meble różnią się wiekiem, pochodzeniem i formą, ale łączy je ciepła, stonowana kolorystyka. Zamiast kompletować identyczne krzesła, właścicielka zestawiła modele używane już wcześniej ze znaleziskami vintage. Dzięki temu jadalnia wygląda naturalnie, jakby była urządzana stopniowo przez lata. Pod skosami znalazł się kącik wypoczynkowy z obłą sofą, jasnym dywanem i niewielkimi stolikami. Oszczędna aranżacja pozwala wybrzmieć miękkiej formie kanapy oraz drewnianej podłodze ułożonej w jodełkę. W dzień całość rozświetlają duże przeszklenia, wieczorem bardziej kameralny nastrój tworzą kinkiety i stare lampy. Salon płynnie przechodzi w jadalnię, a szerokie przejście otwiera widok na kuchnię. Wszystkie te strefy pozostają ze sobą w kontakcie, choć każda ma własny rytm i nieco inną paletę.
Kuchenną zabudowę z bejcowanego dębu zestawiono z kamiennym blatem i połyskującymi płytkami — © Migdał Studio
kuchnia, w której skupia się życie domu
Mieszkańcy dużo gotują i chętnie przyjmują gości, dlatego sercem kuchni stała się duża wyspa. Ma zaokrąglone narożniki, dębową podstawę oraz kamienny blat o mocnym rysunku. Służy nie tylko do przygotowywania posiłków — można przy niej usiąść, porozmawiać czy napić się kawy, podczas gdy ktoś inny krząta się przy gotowaniu. Zabudowę wykonano z bejcowanego dębu, którego widoczne usłojenie ociepla jasne powierzchnie. Na podłodze ułożono drobną szachownicę w kremowych i przygaszonych pomarańczowych tonach. Ten sam motyw powraca w strefie wejściowej, subtelnie spinając oddalone od siebie części domu. Nad wyspą zawisła niemiecka lampa vintage z lat 60. Jej organiczna forma przełamuje geometryczny układ zabudowy i pokazuje charakterystyczne dla całego projektu podejście: funkcjonalność pozostaje ważna, ale nie oznacza rezygnacji z przedmiotów o mocnej osobowości.
W domowym gabinecie uwagę przyciągają biurko po dziadkach, czerwony kredens i meble vintage — © Migdał Studio
pracownia oddzielona od domowego życia
W układzie trzeba było znaleźć miejsce nie tylko do codziennej pracy, lecz także do spotkań z klientami. Gabinet umieszczono naprzeciwko wejścia, dzięki czemu można dostać się do niego bez przechodzenia przez pozostałe pomieszczenia. Pozwala to wyraźnie rozdzielić sferę zawodową i prywatną. Przeszklone drzwi zapewniają dostęp światła i wizualny kontakt z holem. W środku dominuje piaskowy odcień zieleni zestawiony z oliwkowymi drzwiami i listwami. Spokojną bazę przełamuje czerwony kredens, a centralne miejsce zajmuje wspomniane biurko po dziadkach. Obok miejsca do pracy znalazły się sofa, dywan, stare krzesło i nastrojowe oświetlenie. Dzięki temu gabinet zachowuje bardziej reprezentacyjny charakter, ale nie staje się chłodnym, biurowym pomieszczeniem. Po zakończeniu spotkań znów naturalnie wpisuje się w domową codzienność.
Sypialnię otula głęboki morski błękit, który podkreśla rattanowe wezgłowie i złociste odcienie tkanin — © Migdał Studio
sypialnia zanurzona w morskim błękicie
Najbardziej zdecydowaną barwę otrzymała sypialnia. Morski błękit pokrywa ściany, drzwi, listwy i szafę, tworząc jednolite, otulające tło. Odcień dobrano tak, by podkreślić rattanowe wezgłowie łóżka oraz złociste tony dekoracyjnych poduszek, które właściciele mieli już wcześniej. Zamiast rozjaśniać niewielki pokój bielą, wykorzystano jego kameralność. Ciemniejsza kolorystyka wycisza i sprawia, że jest to najbardziej intymna część domu. Wyposażenie ograniczono do potrzebnych elementów: łóżka, niewielkich stolików, kinkietów i pojemnej szafy. Atmosferę budują przede wszystkim tkaniny, światło i głęboki odcień ścian.
Łazienka inspirowana modernizmem łączy czarne, połyskujące kafle z drobną czarno-białą mozaiką — © Migdał Studio
łazienka inspirowana modernizmem
Łazienkę urządzono w miejscu fragmentu dawnego korytarza, stąd jej nietypowy, wydłużony kształt. Dodatkowym wyzwaniem była ściana nośna z istniejącym otworem, którego projektantka nie chciała ingerować. Mimo ograniczeń udało się zmieścić wannę, prysznic oraz dużą szafę z pralką. Poszczególne funkcje rozmieszczono wzdłuż pomieszczenia, wykorzystując jego proporcje zamiast próbować je maskować. Inspiracją były modernizm oraz łazienki z lat 20. i 30. XX wieku. Na podłodze pojawiła się czarno-biała mozaika, a część ścian pokryto czarnymi kaflami. Towarzyszą im jasny kamień, prosta armatura i plafony vintage. Całość ma lekko dekadencki, retro charakter, ale bez dosłownego odtwarzania historycznego stylu.
Przeszklone drzwi oddzielają pracownię od strefy wejściowej, nie odcinając jej od światła i reszty mieszkania — © Migdał Studio
remont znacznie większy niż zwykła metamorfoza
Zakres prac był znacznie szerszy niż przy typowym remoncie mieszkania. Przestrzeń wydzielono z piętra domu, dlatego konieczne było doprowadzenie nowych instalacji, stworzenie kuchni i łazienki, a także wykonanie osobnego wejścia, drewnianych schodów i 20-metrowego tarasu. Ten ostatni stał się naturalnym przedłużeniem wnętrza i miejscem, z którego można cieszyć się zielenią otaczającą dom. Nowy układ pozwolił też pogodzić życie prywatne z pracą. Gabinet umieszczony tuż przy wejściu może funkcjonować niezależnie od reszty mieszkania, podczas gdy salon, kuchnia i sypialnia zachowują bardziej domowy charakter. Własne mieszkanie stało się dla Justyny Ciurzyńskiej okazją do pokazania tego, co w projektowaniu jest jej szczególnie bliskie: odwagi w używaniu koloru, szacunku do przedmiotów z historią i przekonania, że wnętrze nie musi powstawać od zera, żeby było spójne. Tutaj nowe elementy spotykają się z rodzinnymi pamiątkami i znaleziskami vintage, tworząc dom, który wygląda tak, jakby dojrzewał razem z mieszkańcami.









![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)



