okno zamknie się za 5

Trochę statystyki, trochę malkontenctwa

computer zapisz w ulubionych

Trochę statystyki, trochę malkontenctwa

10 lipca '20

Dwa tegoroczne numery A&B, kwietniowy i czerwcowy, poświęcone były zawodowi architekta ze szczególnym zaakcentowaniem kobiet wykonujących ten zawód. Pełniąc od wielu lat różnorodne funkcje w SARP i Izbie Architektów RP, pozwoliłem sobie skreślić parę słów o sytuacji kobiet w naszym zawodzie, próbując na podstawie własnych doświadczeń zobiektywizować ten problem.

Mając dostęp do w miarę precyzyjnych danych liczbowych, wprawdzie dla województwa śląskiego, jednak ze względu na swoją wielkość reprezentatywnego w skali kraju, trzeba zacząć przyglądać się problemowi od beznamiętnej, acz obiektywnej, pozbawionej emocji statystyki. Na trzech Wydziałach Architektury funkcjonujących w województwie śląskim, w tym dwóch prowadzących studia magisterskie, procentowy udział studentek wynosi około 50 procent z niewielką tendencją wzrostową, przy liczbie około dwustu dwudziestu absolwentek i absolwentów rocznie na magisterskim kierunku Architektura.

Na tym etapie osiągnięcia zawodowe są absolutnie symetryczne. W ostatnich 14. edycjach konkursu SARP, dorocznej Nagrody im. Zbyszka Zawistowskiego „Dyplom Roku”, nagrodę główną zdobyło siedem kobiet i siedmiu mężczyzn, czyli na starcie zawodowym twórcze osiągnięcia projektowe rozkładają się idealnie po 50 procent. Następnym krokiem w drodze zawodowej jest uzyskanie uprawnień projektowych. W Śląskiej Okręgowej Izbie Architektów, trzeciej co do wielkości izbie okręgowej w Polsce, za rok 2019 wyniki prezentowały się następująco: w 2019 roku w Śląskiej Okręgowej Izbie Architektów RP w wyniku pozytywnego zdania egzaminu uprawnienia uzyskało siedemdziesięciu jeden architektów w tym trzydzieści siedem kobiet, w 2018 roku siedemdziesięciu w tym trzydzieści trzy kobiety, w 2017 dziewięćdziesięciu dwóch w tym pięćdziesiąt siedem kobiet, czyli na tym etapie pozostał dalej parytet około 50-procentowy z nieliczną przewagą kobiet. Ponieważ te wartości są stabilne od kilku lat, oznaczają one, że zaledwie jedna trzecia absolwentów magisterskich studiów architektonicznych uzyskuje uprawnienia. Profesja architekta nie ogranicza się oczywiście jedynie do działalności stricte projektowej, pozostaje projektowanie wnętrz, planowanie przestrzenne, praca w administracji, grafika komputerowa etc., jednak już na tym etapie dwie trzecie tak kobiet, jak i mężczyzn pozostaje poza głównym nurtem projektowym i ta sytuacja jest od ośmiu, dziewięciu lat niezmienna. Pomiędzy uzyskaniem dyplomu a odbyciem koniecznych praktyk zawodowych poprzedzających egzamin upływają trzy do czterech lat, czyli w tym okresie drogi zawodowe kobiet i mężczyzn przebiegają jeszcze symetrycznie.

dysproporcje

Dysproporcja występuje nieco później, na co wskazują dane członkowskie naszej Izby. Śląska Okręgowa Izba Architektów RP liczy obecnie tysiąc pięciuset dwunastu członków, w tym pięćset dwadzieścia dziewięć kobiet, czyli 35 procent. Oznacza to jednoznacznie, że „wykruszanie” się kobiet z zawodu następuje z reguły już po uzyskaniu uprawnień. Prosty rachunek wskazuje, że na sto kobiet otrzymujących magisterski dyplom architektoniczny w zawodzie jako czynnych (będących członkami Izby Architektów) pozostają zaledwie dwadzieścia dwie z nich. Do czasu egzaminu na uprawnienia, czyli przeciętnie do około trzydziestego roku życia (jest to największa wiekowo grupa zdających egzamin), ilość kobiet i mężczyzna w zawodzie wynosi dokładnie 50 procent. Problem pojawia się przed trzydziestym rokiem życia, co w oczywisty sposób związane jest z rozchodzeniem się drogi życia rodzinnego i zawodowego. Po uzyskaniu uprawnień przychodzi czas decyzji otwarcia własnej firmy projektowej, co wymaga ogromnego zaangażowania czasowego i emocjonalnego, oraz poświęcenia temu całej energii życiowej. Często jest to również czas macierzyństwa, które szczególnie w przypadku małych dzieci wymaga równie ogromnego zaangażowania. Brak polityki państwa w tym zakresie i pozostawienie kobiety samej sobie skutkuje „wykruszaniem” się kobiet z zawodu lub przesunięciem decyzji o pełnym zaangażowaniu we własną działalność zawodową. Po takiej przerwie kobiety mające „opóźnienie” w stosunku do mężczyzn, nie są już w stanie nadrobić zawodowo straconego czasu. Stąd powrót do zawodu odbywa się w mniejszej skali zarówno w zakresie wielkości własnych biur, czy pracowni, jak i wielkości tematów, zajętych już w międzyczasie przez kolegów architektów. Potwierdzeniem tego faktu z moich obserwacji jest brak na naszym śląskim rynku większych pracowni prowadzonych przez kobiety. Dowodzi tego również wykonana przeze mnie — niezbyt dokładna, ale jednak — statystyka. Policzyłem w dwunastu numerach A&B z roku 2019 nazwiska polskich architektek i architektów. Na trzysta sześć nazwisk, autorów zrealizowanych obiektów, projektów, prac konkursowych, panelistów konferencji etc. nazwiska kobiet wymienione były dziewięćdziesiąt osiem razy co stanowi 32 procent. Ta może nie całkiem obiektywna, a częściowo możliwa do uznania za żart statystyka, potwierdza jednak powyżej podane dane „izbowe”.

 

inne w kategorii "ARCHITEKTURA"

Mieszczański i dość uśpiony Gdańsk stał się w ostatnich latach ośrodkiem o metropolitalnych ambicjach. Tym, co [...]

Pomijając godziny telewizyjnych transmisji superważnych, historycznych wydarzeń, dwa razy w życiu widziałem miasta, [...]

Starcie strategii kreatywności #Gdańsk

Gdańsk jest miejskim laboratorium, a ścierają się w nim dwie strategie kreatywności. Pierwsza jest analityczna i przez [...]

Głos został już oddany