okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Podjęcie dziedzictwa modernizmu z depozytu historii

09 września '20

Dorobek polskiej awangardy I połowy XX wieku inspiracją dla zasad ochrony, kontynuacji i rozwoju architektury.

Odbudowa kraju szansą realizacji nowatorskiej architektury

W latach dwudziestych XX wieku modernistyczna rewolucja w sztuce i architekturze na świecie zbiegła się z odbudową i dynamicznym rozwojem państwa polskiego, które po odzyskaniu niepodległości, dało twórcom nadzieję na realizacje nowatorskich projektów.

Przepełnieni energią artyści rozpoczęli zmagania o nowy kształt sztuki. Wówczas, wśród wielu, przyjechali do Polski Katarzyna Kobro i Władysław Strzemiński. Swą twórczością, publikacjami, udziałem w życiu artystycznym starali się wnieść do niej nowe wartości. Panował jednak chaos i zamęt programowy, nie wykrystalizował się główny nurt. Duże znaczenie miała bezradność ówczesnej krytyki w zrozumieniu awangardowych dzieł, która deprecjonowała modernizm polski przedstawiając go jako „prąd anemiczny, bezcelowy i tępy1.

Kobro i Strzemiński początkowo działali w grupie „Zwrotnica” i „Blok”, potem w grupie Praesens wspólnie z architektami B. Lachertem, J. Szanajcą oraz Sz. Syrkusem. Ich zainteresowania koncentrowały się wokół poszukiwania uniwersalnej zasady komponowania przestrzeni.

„a.r.” — awangarda rzeczywista

W 1929 roku na skutek personalnych antagonizmów oraz różnic programowych Strzemiński i Kobro występują z Praesens i zakładają grupę „a.r.” Uznali dotychczasowy wkład Zwrotnicy, Bloku i Praesensu w podstawy nowej sztuki, ale jednocześnie obwinili za „bezład życia artystycznego i powierzchowny epigonizm modernistyczny, który obniżył rewolucyjne znaczenie nowej sztuki” i „otępił wrażliwość ogółu na nowe piękno”. Członkowie grupy „a.r.” wypowiedzieli bezwzględną „walkę starzyźnie, fałszowaniu wartości artystycznych, starczemu uwiądowi pseudomodrenistów2. Po takim manifeście, sami skazali się na osamotnienie. Bez wsparcia środowiska, wobec braku kontynuatorów, trudno się przebić z głoszonymi koncepcjami. Krytycy milczeli lub uproszczali i zniekształcali wymowę ich dzieł. Na bardzo długo ich dokonania pozostały w cieniu. Znalazły się w depozycie historii. Warto odkryć ten skarb i podjąć jako dziedzictwo awangardy polskiego modernizmu.

Podejście do architektury

Architekci z grupy Praesens swe studia nad architekturą prowadzili w perspektywie praktyki realizacyjno-budowlanej. Strzemiński i Kobro jako „awangarda rzeczywista” szła dalej. Nie skupiali się na budynku, na jego bryle i materiałach3. Inspirowani poglądami Syrkusa, uznali, że modernizm — wynikający z dynamizmu „epoki maszyn”, czyli „puszczenia wszystkiego w ruch” — prowadzi do rozbicia bryły, która nie może zamykać przestrzeni i powinna być rozsadzona energią funkcji i witalistycznym rytmem użytkownika4.

K. Kobro —  Kompozycja przestrzenna

fot.: Paweł Wład Kowalski

Podejście do dziedzictwa

Syrkus i Strzemiński byli poszukiwaczami nowego porządku w architekturze, którego szukali zagłębiając się w przeszłość. Strzemiński analizował malarstwo, rzeźbę i architekturę poszczególnych epok, wydobywając ich syntezę. Śledził proces ich rozwoju i z tego wysnuwał koncepcje przyszłości. Przeprowadził interpretację rozwoju sztuki jako etapów bogacenia się i udoskonalania „świadomości wzrokowej, ukształtowanej przez realne warunki bytu”, która decyduje o „zakresie i ilości widzenia”. To zaskakujące, że jako przedstawiciel radykalnej awangardy nie głosił, że przeszłość trzeba wyrzucić na śmietnik historii, a wszystko powinno zaczynać się od nowa. Przeciwnie.

Również Szymon Syrkus już w 1925 roku głosił, że „najbardziej nowoczesnym twórcą będzie nie ten, co tworzy wedle kanonów klasycyzmu, czy wedle formułek futurystycznych, ale ten, co podniósłszy nić upuszczoną przez kapłanów egipskich, przez mnichów klasztorów romańskich, przez budowniczych katedr gotyckich, przez Bruneleschiego, Michała Anioła, Blondela, Corazziego, Marconiego, zrozumie głęboko najnowsze zdobycze plastyczne i tworzyć będzie nowe formy, korzystając z możliwości współczesnej techniki (…) Nie to, co ma pozory (...) Po odbiciu zewnętrznych modernistycznych ozdób pozostanie nagi, niezdarny szkielet, niemający w sobie nic z nowoczesności, tak jak po odbiciu zewnętrznych ozdób barokowych czy empirowych pozostanie nagi i niezdarny szkielet, niemający w sobie nic z klasycyzmu. Bowiem od czasów zamierzchłych aż po dzień dzisiejszy największe i najbardziej ryzykowne zdobycze plastyczne szczepione są na wiecznie żywym pniu wielkiej klasycznej architektury, wydając nawet po największych odchyleniach znakomite owoce.5

Następny tekst inspirujący do nowatorskich koncepcji awangardy Sz. Syrkus publikuje w 1926 roku: „Dzieło architektoniczne stapia się z otaczającą przestrzenią.(…) Funkcjonalizm przestrzeni, przenikającej do wnętrza budynku, jest rodzajem nut. W każdym budynku życie codzienne odgrywane jest według tej partytury. (…) Architektura minionych epok zamykała przestrzeń w bryle. (…) Technika współczesna daje architektowi możliwość uruchomienia elementów tworzących bryłę, pozwala nawet na częściowe ich usunięcie. Otwarte wnętrze dzięki uruchomieniu przesłon, stopi się w jedną całość z otaczającą przestrzenią. W ten sposób przestaje istnieć tradycyjny zamknięty prostopadłościan budynku.”6

Zasady nowej architektury

Działając jeszcze razem w grupie Praesens w 1928 roku, Syrkus i Strzemiński przedstawiają zasady nowej architektury, przeprowadzając historyczny wywód o pojmowaniu bryły w architekturze. Wyróżnili klasycyzm, jako okres obejmujący architekturę bryłową, czyli to wszystko, co było przed kubizmem, następnie konstruktywizm, suprematyzm, puryzm — po to by stwierdzić, że „najnowsze prawa architektoniczne nie zestawiają już ani nie wiążą brył ze sobą. Otwierając ją na przestrzeń, roztrzaskują bryłę bezpowrotnie7. Tu mamy problem interpretacji, co mieli na myśli, być może każdy coś innego.

          

K. Kobro „Funkcjonalizm” 1936 oraz K. Kobro, W. Strzemiński „Kompozycja przestrzeni. Obliczenia...” Łódź 1931

zestawienie iopracowanie Paweł Wład Kowalski

K. Kobro — kompozycja przestrzeni 1932 r.; K. Kobro — projekt przedszkola funkcjonalnego 1932 r.

fot.: Paweł Wład Kowalski

Zwrot w kierunku CIAM i obcych autorytetów

Szymon Syrkus w połowie roku 1928 został powołany na przedstawiciela polskiej grupy CIAM (Le Congrès International d’Architecture Moderne – Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej). Spowodowało to, że grupę Praesens architekci przekształcili w kongresowy zespół roboczy i odtąd drogi Strzemińskiego i Syrkusa zaczęły się rozchodzić. W 1929 roku Syrkus brał udział w zjeździe CIAM w Bazylei (razem z Le Corbusier, K. Moser, S. Giedion, E. May...). Wydaje się, że polscy architekci skrępowani zacofaniem gospodarczym, zazdrośnie patrząc na możliwości zachodu jakby mimowolnie podporządkowali się jego wpływowi, uznali jego wyższość, ulegli sile argumentów zagranicznych realizacji, przy których teorie polskiej awangardy miały tylko ciężar papieru i makiet z drewna.

Architekci z Praesens kosmopolitycznie wtopili się w europejską rodzinę twórców architektury uznając, że awangarda jest poza Polską. Jeszcze Sz. Syrkus, widząc fascynację kolegów techniką budowlaną, fabrykami domów, obawiał się zastoju twórczej myśli, jak wspomina Helena Syrkus8. Zwłaszcza obdarzony szeroka wyobraźnią Strzemiński — Polak urodzony na wschodzie, nie akceptował takich poglądów. Ugodziło to w jego ambicje i przekonanie o pionierskiej wartości rodzimych, oryginalnych idei twórczych. W tym czasie wspólnie z Kobro pracował już nad „systemem obliczeniowym zjawiska przestrzennego”9. Rozwijał teorie, nad którymi wcześniej pracował z Syrkusem. Warto wspomnieć, że program edukacyjny realizowany autorsko przez Strzemińskiego i Kobro w latach 1926–31 w Szkole Przemysłowo-Handlowej w Koluszkach był przez redakcję „Architektury i Budownictwa” oceniony wyżej niż program Bauhausu.10

Krytyka twórczości Le Corbusiera

W 1929 roku była gotowa książka ich autorstwa p.t. „Kompozycja przestrzeni. Obliczenia rytmu czasoprzestrzennego”. Wraz z jej publikacją w 1931 roku ukazał się tekst ostro krytykujący grupę Praesens i jej idola Le Corbuisiera. Strzemiński nie uznał jego pięciu zasad architektury nowoczesnej: słupy, płaskie dachy-ogrody, wolny rzut, podłużne okno, wolna elewacja. Stwierdził: „architekturę inicjującą rytm życia nowoczesnego, należy przeciwstawić kompromisowej architekturze Le Corbusiera i jego epigonów (większość nowych architektów niemieckich, architekci szwajcarscy, architekci grupy Praesens i In.), ponieważ (…) w skutek braku jednolitej koncepcji architektonicznej utylitaryzm, plastyka i konstrukcja nie są powiązane ze sobą”. Tym samym podtrzymał 3 zasady Witruwiusza (trwałość, użyteczność, piękno), które wcześniej z Syrkusem uznali jako podstawowy fundament nowej architektury. W ogłoszonych przez siebie zasadach nowej architektury skrytykował zastępowanie kompozycji rytmu — komponowaniem przez Corbuisiera „z niczego niewynikających »pięknych zakątków«”. Stwierdził, że „operowanie prostą linią, płaskim dachem i nieprzerwanymi pasami standaryzowanych okien nie stanowi jeszcze rozwiązania architektury nowoczesnej11. Odrzucił komponowanie bryły na rzecz kompozycji łączącej się z przestrzenią. Po takim tekście oraz stwierdzeniach, że „świadomego kształtowania przestrzeni w ich pracach nie ma”12 już definitywnie skazał się na izolację w środowisku architektów. Odwrócenie się od niego oznaczało, że „a.r.” bez architektów nie mogła budować, realizować obiektów według stworzonych zasad. Idee zainicjowane i zdaniem Strzemińskiego porzucone przez Praesens, pozostały tylko na papierze. Grupę „a.r.” zepchnięto na margines, a oryginalnie polskie, prekursorskie w skali światowej koncepcje zasad komponowania przestrzeni pozostały w cieniu.

Głos został już oddany