okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Architektura defensywna w dobie pandemii

Marta Kowalska
15 stycznia '21

Architektura defensywna, czyli taka, która broni się przed mieszkańcem. Wroga. Kontrolująca. W ostatnim czasie przybrała zupełnie nowe formy, a my powoli zaczynamy przyzwyczajać się do braku poczucia komfortu w przestrzeniach miejskich.

Niezależnie od tego, czy nazwiemy to wrogą architekturą, projektowaniem obronnym, czy planowaniem wykluczającym, w przestrzeni miejskiej od wieków wystepuje ten mechanizm i nic nie zapowiada, by znalazł zastępstwo. Służy on do zmiany ludzkiego zachowania i ograniczenia sposobów, w jakie dany obiekt lub miejsce może być użytkowane. Wroga architektura przybiera różne formy. Agresywnych konstrukcji, takich jak kolce uniemożliwiające nocleg bezdomnym po zupełnie niepozorne obiekty, takie jak niewygodne meble miejskie, ale też ograniczanie dostępu do zieleni, czy komfortowego funcjonowania. I chociaż teoretycznie stosowanie tych rozwiązań ma na celu dobro, to jednak z punktu widzenia socjologii i urbanistyki bilans tych działań jest zdecydowanie ujemny.

skąd taki pomysł?

Od niedawna głośno rozmawiamy o wszelkiego rodzaju kontroli. Protestujemy przeciwko narzucanym nam obostrzeniom i odbieranym prawom. Przestrzeń, która nas otacza też w jakiś sposób próbuje nas kontrolować, nakładając kolejne obostrzenia, a w ciężkim okresie pandemii stały się one wyjątkowo restrykcyjne. Kiedyś banalne do zauważenia kolce, kamery, barierki. I chociaż budzą one powszechny niesmak, dalej funcjonują w przestrzeni, teraz w subtelniejszym wymiarze. Techniki te były i są wciąż w wielu miastach używane do odstraszania bezdomnych i trzymania ich z dala od przestrzeni publicznych. Podziały społeczne są głęboko zakorzenione w ludzkiej kulturze. Architektura defensywna to strategia projektowania urbanistycznego, która wykorzystuje elementy do celowego kierowania lub ograniczania zachowań w celu zapobiegania przestępczości i utrzymania porządku. Ostatnimi czasy, w dobie pandemii między innymi przeciwdziała rozprzestrzenianiu się wirusa, ale skutki tych wymuszonych zachowań w negatywny sposób działają na naszą psychikę.

pandemiczne restrykcje

Czy będąc na dworcu, nie mogąc znaleźć przestrzeni, by spokojnie usiąść, gdy wszystkie ławki są zaklejone taśmą, czujesz się komfortowo? Czy patrole policji w parku wpływają na Twoje bezpieczneśtwo, czy może również rodzą niepokój? Wymuszony dystans? Zakaz spożywania jedzenia w przestrzeni publicznej? To też są elementy, które wymuszają zmianę zachowań i mają na celu dobro ogółu, ale i wpływają na naszą psychikę, często wywołując dyskomfort i poczucie zagrożenia.

Chociaż świadomi architekci nie zainstalują już kolców uniemożliwiających położenie się, to wciąż spotkamy fałszywe kamery i porozdzielane szczebelkami ławki. W wielu polskich miastach projektowanie obronne nadal skutecznie odstrasza bezdomnych. Świetnie. A może zamiast jedynie udawać, że problemu nie ma, bo go nie widzimy, należy zająć się jego genezą: dlaczego tak wielu ludzi jest tutaj bezdomnych? Problem ten był szczególnie zauważalny w minionym roku, gdy siedziby domów pomocy bezdomnym zostały zamknięte (z okazji na restrykcje w związku z koronawirusem), a straż miejska przeganiała ludzi z miejsc publicznych. Gdy my dodawaliśmy kolejny hashtag #zostańwdomu, na ławkach i przystankach przybyło ludzi, którzy tego domu nie mają. I choć fizycznie nie dopatrzymy się tam kolców niegdyś typowych dla wrogiej architektury, to sam sposób organizacji przestrzeni publicznej i radzenia sobie z problemem jest najbardziej współczenym przykładem miejskiej defensywy.

brak parków

Związek między terenami zielonymi a zdrowiem psychicznym jest potwierdzony i od dawna walczymy o parki i łąki w miastach. Chyba wszyscy wolą zielone widoki  niż piwnice bez okien. Samo patrzenie na drzewa może przynieść realne korzyści zdrowotne. Kontakt z roślinnością nie musi być aktywny, aby zapewnić korzyści zdrowotne. Zatem możemy śmiało stwierdzić, że zabieranie dostępu do lasu, czy choćby parku jest jednym z najgorszych przykładów wrogiej architektury. Nierówny dostęp do zieleni w miastach to współczesny sposób segregacji społecznej. Coraz więcej parków jest prywatną częścią kompleksów deweloperskich. 

Jeśli miasto jest naszą najbardziej trwałą i skuteczną próbą tworzenia świata, zwierciadłem społeczeństwa, powinno przestawiać świat, którego pragniemy. Każdy wrogi projekt, każdy zabieg miasta, działanie w przestrzeni publicznej, które powoduje dyskomfort powinnny nas skłonić do zastanowienia.

Marta Kowalska

  

Głos został już oddany