Kuba Snopek i Jakub Szczęsny gośćmi kolejnego spotkania w cyklu #NOWE TRENDY W ARCHITEKTURZE
NOWE TRENDY W ARCHITEKTURZE. Cykl rozmów LIVE
expand

Przywrócić znaczenie

02 maja '22

Recenzja z numeru A&B 03/22

Podczas jednej z ubiegłorocznych debat, w której brali udział architekci, urbaniści i krytycy, prowadzący poprosił uczestników, by starali się nie używać niezwykle ostatnio popularnego terminu „ład przestrzenny”, bo po pierwsze mało kto wie, co to naprawdę znaczy, a po drugie zniechęca on słuchaczy, odstrasza i zraża. To drobne zdarzenie doskonale obrazuje kłopoty, z jakimi zmagamy się, próbując dyskutować na ważne tematy. Bo problem niejasności terminów, braku uniwersalnego języka oraz zamykania debat w branżowych czy środowiskowych bańkach dotyczy nie tylko architektury, ale właściwie każdej ze współcześnie ważnych, poruszających nas spraw.

W przypadku architektury, czy szerzej — kształtowania przestrzeni, brak jednolitego zestawu pojęć i fundamentalnych, zrozumiałych przez każdego reguł gry i kanonu zasad nie tylko wprowadza zamęt w debacie, ale realnie, fizycznie, dosłownie oddziałuje na to, jak kształtowane jest nasze otoczenie, w jakiej przestrzeni żyjemy, jak ją użytkujemy i jaki mamy na to wpływ. To właśnie ów kryzys systemu wartości oraz języka, jakim mówi się o architekturze, jest punktem wyjścia dla wydanej pod koniec 2021 roku przez Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki książki Czesława Bieleckiego „ArchiKod”. Prawie czterystustronicowa bogato ilustrowana książka jest — jak w jednym z wywiadów mówił sam autor — „wielkim wołaniem o to, by zrozumieć formę i treść architektury”, które to (do czego od dekad przekonuje Bielecki) przestaliśmy we właściwy sposób widzieć sto lat temu, wraz z narodzinami modernizmu. Wielką przemianę stylowo-ideową, jaka nastąpiła w pierwszych dekadach XX wieku, już w 1978 roku Bielecki opisywał bardzo obrazowo:

Miasto przez wieki budowane na kanwie ulic i placów z tkanki podobnej do sera szwajcarskiego zostało w XX wieku zakwestionowane. Ser pokruszono i rozrzucono po stole.

To słowa z artykułu-manifestu Bieleckiego pt. „Ciągłość w architekturze” opublikowanego na łamach magazynu „Architektura”, jednego z ważniejszych tekstów dla rozwoju polskiej współczesnej architektury jako nie tyle krytyka modernizmu, ile ważny wyłom w dominującym wówczas paradygmacie. Czesław Bielecki apelował w nim o powrót do wypracowanych przez wieki reguł kształtowania przestrzeni, o kontynuację rozwijania sztuki budowlanej bazującej na koncepcjach z czasów zanim modernizm „wywrócił stolik” i je wszystkie anulował.

Większość nieszczęść architektury XX wieku wynikła z upartej próby sprowadzenia rzeczywistości do poziomu wyobrażalnego modelu, do poddania procesów synchronicznych logice rozumowania liniowego. Z tej logiki zrodził się pomysł, aby zdefiniować sztukę architektury poprzez jej funkcje pozaartystyczne i w nich znajdować ostateczne i obiektywne uzasadnienie stosowanych kształtów — pisał Bielecki w wydanej w 1996 roku książce „Gra w miasto”.

Bo „ArchiKod” nie jest pierwszą książką tego autora — Bielecki jest jednym z nielicznych piszących polskich architektów, a wiele z jego tekstów pozostaje w kanonie bardzo cennych i znaczących spostrzeżeń dotyczących przemian w architekturze. Począwszy od dystrybuowanej w czasie kongresu Międzynarodowej Unii Architektów UIA w Warszawie w 1981 roku „Karty DiM”, w której poza powrotem do tradycyjnych reguł kształtowania przestrzeni autorzy (Bielecki był tu współautorem) apelowali między innymi o przywrócenie należnego statusu zawodowi architekta (pisali: „Architekt nie jest ani wszechwładnym twórcą, ani niewolnikiem uniwersalnych czy lokalnych wzorów przestrzenno-kulturowych. Właściwą rolą architekta jest ich interpretacja w ramach cywilizacyjnego continuum. Redukowanie architektury do funkcji wyłącznie użytkowej pozbawia ją roli środka społecznego przekazu”), po teksty publicystyczne i książki, jak wspomniana „Gra w miasto” czy „Więcej niż architektura. Pochwała eklektyzmu”. Wszystkie można by nazwać emanacją wyrazistych poglądów architekta, gdyby nie fakt, że stawiane przez siebie tezy Bielecki wpisuje w szeroki kontekst historyczny i kulturowy, udowadnia, przekonująco motywuje.

Wydaje się, że spośród wydanych do tej pory publikacji architekta „ArchiKod” ma szansę najpełniej pokazać idee, do których autor od lat próbuje przekonać. Po pierwsze, dlatego że dziś myśli Bieleckiego stały się aktualniejsze niż w latach 80., po drugie „ArchiKod” pisany jest z myślą o szerokim gronie odbiorców, w tym także o użytkownikach, a nie tylko twórcach czy badaczach przestrzeni. Jak sam mówi, odbiorcami publikacji powinni być przedstawiciele czterech grup interesów: użytkownicy architektury; architekci, projektanci, wszyscy ci, którzy estetycznie określają przestrzeń; inwestorzy i deweloperzy; a także planiści, urzędnicy, decydenci, politycy. Z myślą o sposobie patrzenia każdej z tych czterech grup autor stworzył strukturę książki bazującą na czterech triadach, zagadnieniach, z których każde podzielono dodatkowo na trzy części. Miejsca, sieci, życie — to pierwsza z triad, przez którą przestrzeń widzi zwykle użytkownik. Druga dotyczy piękna, proporcji, formy i treści, a więc haseł stanowiących sens pracy projektantów; trzecia ma się odnosić do deweloperów i obejmuje zagadnienia związane z własnością, budowaniem i rozwojem. Czwarta, ta widziana oczami planistów i polityków, obejmuje plan i jego przemiany, a także przestrzeń publiczną.

Czesław Bielecki tłumaczy, że ową rozpisaną na wiele podpunktów strukturę stworzył, by podkreślić rangę i znaczenie tych wybranych i zilustrowanych w kolejnych triadach zagadnień. To one są fundamentem książki, a ich ciężar gatunkowy, istotność, sens i treść chce autor przekazać czytelnikom, uważając, że je zatraciliśmy.

Ta książka jest próbą opisania kanonu wartości i zasad, o których nie tyle zapomnieliśmy, ile je zagubiliśmy. Przeprowadziliśmy niemal całkowitą destrukcję języka architektury poprzez nowomowę […]. Historia architektury nie tylko przestała być nauczycielką życia, ale wręcz stała się cmentarzem form i treści odklejonych od banalnej współczesności.

Trudno nie zgodzić się ze stawianą przez architekta tezą, że zapomnieliśmy znaczenia wielu kanonicznych reguł i fundamentalnych zasad dotyczących kształtowania przestrzeni, a kod kulturowy architektury, kiedyś stanowiący bazę wszelkiej działalności projektowej, dziś się zatarł, przestał obowiązywać. W rezultacie brakuje nam dziś wspólnego języka i zbioru jasnych pojęć, za pomocą których można się porozumiewać.

Aby jak najbardziej obrazowo znaczenie owych kanonicznych reguł i pojęć przedstawić czytelnikom, Bielecki posługuje się przykładami. Tym samym książka „ArchiKod” to de facto zbiór siedemdziesięciu dwóch krótkich esejów na temat dzieł architektury, obiektów infrastruktury, pomników, przestrzeni publicznych czy zurbanizowanych, stworzonych przez człowieka na przestrzeni wieków. Te miniopowieści, refleksje i spostrzeżenia można czytać także poza stworzonym przez autora układem triad. Każda dotyczy rozpoznawalnego obiektu (są też realizacje z Polski) i przynajmniej niektóre pozwalają inaczej spojrzeć na znane miejsca, zobaczyć je w innym świetle czy szerszym kontekście. Jak rzymski Kapitol, którego doskonałość symetrycznego ładu wypracowywana była przez wieki i została osiągnięta po wielu modyfikacjach, jak pomnik w miejscu obozu w Treblince, abstrakcyjny, a zarazem przejmujący treścią, jak „reurbanizowane” po upadku komunizmu osiedle Za Żelazną Bramą, urzekający pięknem i harmonią dom własny Luisa Barragána w Meksyku czy „przeniesienie” płynącej przez Walencję rzeki.

Bolesław Stelmach nazwał „ArchiKod” „katechizmem przestrzeni”. I rzeczywiście, można tę książkę czytać jako zbiór fundamentalnych zasad kształtowania przestrzeni, do których ludzkość powinna wrócić. Ale przeciwnicy układania kodeksów też znajdą tu sporo dających do myślenia spostrzeżeń i wartościowych uwag. Bo autor widzi architekturę nie jako zbiór kubatur, a jako część kulturowego dziedzictwa i dorobku naszej cywilizacji. A takiego spojrzenia wciąż brakuje w debacie i refleksji nad tym, co zbudowane.

 
Anna Cymer

Głos został już oddany

Klasyczny urok drewna – profile okienne VEKA SPECTRAL
Stal COR-TEN®. Naturalne piękno
Okna, drzwi – trendy 2022