Ten 70-metrowy apartament na warszawskim Powiślu nie próbuje być neutralnym tłem. Od pierwszego kroku ma własny rytm: bordowo-beżową szachownicę na podłodze, ciemne drewno, szklane pustaki i miękkie, bursztynowe światło. Daria Bolewicka i Daria Skoczylas-Woźniak ze studia BO/SKO stworzyły przestrzeń, w której elegancja nie oznacza chłodu, a inspiracje retro pojawiają się z wyczuciem, bez dosłowności.
Pierwsze wrażenie budują bordo, ciemne drewno i drobne detale widoczne już w holu — © Jakub Nanowski
pierwsze wrażenie należy do bordo
Są mieszkania urządzone poprawnie i są takie, które od razu pokazują swoją osobowość. Ten apartament należy do drugiej kategorii. Wchodzimy do holu, a pod stopami pojawia się szachownica w odcieniach bordo, beżu i brązu. Niewielka, lakierowana półka z kilkoma starannie dobranymi drobiazgami podbija kolorystyczny rytm wnętrza, a ciemna stolarka prowadzi wzrok dalej, w stronę kolejnych pomieszczeń. Już tutaj wiadomo, że projekt nie będzie opowieścią o zachowawczym minimalizmie. Właścicielką mieszkania jest osoba związana ze światem psychologii i wrażliwa na sztukę. Od początku miała własną wizję, a studio bo/sko potraktowało ją jako ważny punkt wyjścia. Zamiast projektować uniwersalną przestrzeń „dla każdego”, architektki zbudowały mieszkanie wokół koloru, faktury, światła i przedmiotów, które mają osobiste znaczenie. Dzięki temu apartament nie wygląda jak gotowy trend z moodboardu, lecz jak miejsce, które z czasem może nabierać jeszcze większej głębi.
Luksfery, szachownica i ciemna stolarka budują pierwsze, wyraziste wrażenie po wejściu do mieszkania — © Jakub Nanowski
luksfery wracają w najlepszym wydaniu
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów projektu są szklane pustaki. Pojawiły się w miejscu częściowo wyburzonej ściany oddzielającej łazienkę. To prosty gest, ale mocno zmienia odbiór całego mieszkania. Zamiast pełnej przegrody powstała świetlista, geometryczna powierzchnia, która porządkuje przestrzeń i wprowadza do niej lekkość. Luksfery często kojarzą się z dawnymi klatkami schodowymi, modernistycznymi budynkami albo wnętrzami z lat 80. i 90. Tutaj nie są nostalgicznym cytatem. W połączeniu z kremowym tynkiem, ciemnym drewnem i ciepłą temperaturą światła wyglądają szlachetnie, niemal biżuteryjnie. Ich regularny układ daje mieszkaniu architektoniczny porządek, a przepuszczane przez nie światło zmiękcza całość.
Część dzienna z perskim dywanem, czekoladową skórą i transparentnym czerwonym stolikiem — © Jakub Nanowski
bordo, beż i brąz zamiast bezpiecznej bieli
Paleta kolorów jest jedną z najmocniejszych stron tego projektu. Nie ma tu chłodnej bieli ani przypadkowych akcentów. Są odcienie, które tworzą spójną, głęboką kompozycję: bordo, czekoladowy brąz, krem, czerń, kamienne szarości i odrobina ultramaryny. To barwy nasycone, ale nie krzykliwe. Dobrze działają w dziennym świetle, a wieczorem stają się jeszcze bardziej otulające. Ściany pokryto glinianym tynkiem w delikatnym, kremowym odcieniu. Ten materiał nie daje efektu idealnie gładkiej, płaskiej powierzchni. Ma subtelną strukturę, dzięki której światło nie odbija się ostro, tylko miękko rozchodzi po ścianach. Przy wysokości niemal trzech metrów taki zabieg dobrze porządkuje proporcje i pozwala mocniejszym detalom wybrzmieć bez wrażenia chaosu.
Część dzienna została zaprojektowana jako przytulne, eleganckie wnętrze z mocnym kolorem i wyrazistymi detalami — © Jakub Nanowski
salon jak prywatny klub, nie katalogowa strefa dzienna
Część dzienna została połączona z kuchnią, ale daleko jej do typowego salonu z aneksem. Najpierw uwagę przyciąga perski dywan — intensywny, dekoracyjny, zdecydowanie nieprzypadkowy. Na nim stoi transparentny czerwony stolik, który w świetle przypomina przedmiot z kolorowego szkła. Obok pojawiają się czekoladowe skórzane meble Ligne Roset, miękkie zasłony i ciemne drewno. To nie jest salon zaprojektowany wyłącznie do oglądania. Raczej miejsce na wieczór z książką, rozmowę przy stole, kawę wypitą bez pośpiechu. Ma w sobie coś z prywatnego klubu, ale bez ciężkości. Pomagają w tym odbicia, tekstylia i światło filtrowane przez zasłony. Wnętrze jest eleganckie, a jednocześnie bardzo domowe.
Kuchnia i jadalnia opierają się na kontraście ciemnego kamienia, drewna, chromu i miękkich zasłon — © Jakub Nanowski
kuchnia, która gra kamieniem i odbiciem
Aneks kuchenny jest mocniejszy, bardziej graficzny. Drewniana zabudowa spotyka się tu z ciemnym, naturalnym kamieniem o wyrazistym rysunku. Ten sam materiał pojawia się na blacie i ścianie nad nim, dzięki czemu kuchnia zyskuje niemal rzeźbiarski charakter. Czarne i chromowane detale dodają jej precyzji, ale nie odbierają ciepła. Świetnym zabiegiem jest lustrzana powierzchnia nad blatem. Odbija zasłony, lampę, stół i światło, dzięki czemu kuchnia zyskuje głębię i wydaje się lżejsza mimo zastosowania ciemnego kamienia. Kamień, drewno i lustro tworzą kompozycję, na której opiera się atmosfera części dziennej: elegancką, ciepłą i lekko retro, ale podaną we współczesny sposób.
Bordowa kotara i zaoblony łuk nadają sypialni miękki, intymny charakter — © Jakub Nanowski
detale, które prowadzą przez wnętrze
W tym projekcie dużo dzieje się w detalach. Są zaoblone przejścia, drobne uchwyty o jubilerskim charakterze, czarne włączniki, chromowane elementy, kuliste lampy i przedmioty należące do właścicielki. Każdy z tych elementów mógłby zniknąć w bardziej przypadkowej aranżacji. Tutaj tworzą wspólny język. Widać też, że projektantki nie bały się zestawiać elementów o różnym ciężarze. Masywny kamień sąsiaduje z lekką zasłoną. Szachownica spotyka się z klasyczną jodełką. Perski dywan leży obok nowoczesnego stolika. Skórzane meble, szkło i drewno nie konkurują ze sobą, tylko dodają przestrzeni kolejnych warstw.
Sypialnia została utrzymana w jasnej, spokojnej palecie — © Jakub Nanowski
sypialnia bez zbędnej dekoracyjności
Poza salonem i kuchnią w apartamencie znalazły się sypialnia z garderobą oraz gabinet. Sypialnia jest spokojniejsza, bardziej wyciszona, ale nie odcina się od reszty projektu. Miękka forma łóżka, zaoblone przejście do garderoby i bordowa kotara tworzą atmosferę intymności bez nadmiaru dekoracji. To nie jest sypialnia zaprojektowana wyłącznie „do zdjęcia”, tylko miejsce, które ma uspokajać. Gabinet zaprojektowano jako jaśniejszą przestrzeń do pracy, z biurkiem przy oknie i miejscem na książki oraz osobiste przedmioty właścicielki. To ważny fragment całego mieszkania, bo pokazuje, że projekt nie kończy się na efektownych kadrach. Jest tu również miejsce na codzienne rytuały, koncentrację i rzeczy, które nie muszą być idealnie wystylizowane, żeby mieć wartość.
Intensywny błękit w większej łazience tworzy mocny kontrapunkt dla ciepłych brązów obecnych w mieszkaniu — © Jakub Nanowski
dwie łazienki, dwa różne scenariusze
W mieszkaniu są dwie łazienki, a każda pokazuje inną stronę tego projektu. Mniejsza, położona bliżej wejścia, została utrzymana w głębokim bordowym tonie. Ma bardziej teatralny, kameralny charakter. Druga, większa, działa jak pokój kąpielowy. Ciepłe brązy zestawiono tam z mocniejszym kolorem ultramaryny, lustrem, kamieniem i szklanymi pustakami. To dobry przykład odwagi w projektowaniu niewielkich przestrzeni. Łazienka nie musi trzymać się jasnej, neutralnej palety, żeby dawała poczucie komfortu. Czasem to właśnie ciemniejszy kolor, połysk, faktura i dobrze poprowadzone światło sprawiają, że pomieszczenie staje się bardziej zmysłowe i zapada w pamięć.
Mała łazienka została potraktowana odważnie: bordo, czerń i połysk tworzą kameralne, mocne wnętrze — © Jakub Nanowski
mieszkanie z własną biografią
Największa siła tego apartamentu polega na tym, że nie jest anonimowy. W projekcie znalazły się rzeczy należące do właścicielki: perski dywan, książki, obiekty sentymentalne, obraz z kadrem z filmu „Chłopi”. Te elementy nie zostały potraktowane jak dodatki ustawione po zakończeniu remontu. One naprawdę współtworzą charakter mieszkania. Studio bo/sko zaprojektowało przestrzeń, która łączy porządek z emocją. Jest w niej geometria, ale nie ma sztywności. Jest elegancja, ale nie dystans. Są inspiracje retro, ale bez kopiowania przeszłości. To apartament, w którym bordo, szkło, drewno i kamień tworzą coś więcej niż ładną kompozycję. Tworzą atmosferę, do której chce się wracać.










![Zobacz Standardowy moduł szklany VELUX do dachu płaskiego [click: artykuł w A&B] Standardowy moduł szklany Velux do dachu płaskiego - Nowoczesne przeszklenia dachów płaskich dostępne dla większej liczby projektów](https://cdn.architekturaibiznes.pl/upload/filemanager/AiB/BANERY/VELUX/METKA-09-2026/Velux-metka_1070x600_2.jpg?1788776738197)



