Czasem jedna decyzja potrafi wywrócić wszystko do góry nogami – ale tylko po to, by postawić na nowo, lepiej, uważniej i z myślą o tym, co naprawdę ważne. Tak właśnie było w Zielonej Górze, gdzie prośba o subtelną metamorfozę sypialni przerodziła się w kompleksowy remont całego domu. Za nowym obliczem tej 175-metrowej przestrzeni stoi Katarzyna Fanajło – architektka wnętrz, założycielka pracowni Fanajło Home Design Decor, a przede wszystkim projektantka, która słucha nie tylko potrzeb, lecz także codziennych rytuałów i emocji swoich klientów.
Kuchnia jest otwarta, ale nie traci na intymności
fot. Krzysztof Strażyński
Remont, który zaczął się od pytania
Dom położony w otoczeniu zieleni i winnic miał przejść jedynie lekką aktualizację jednej z sypialni. Jednak już pierwsze rozmowy z inwestorami pokazały, że oczekiwania są znacznie szersze – dotyczyły nie tylko wyglądu, ale przede wszystkim funkcjonowania całej przestrzeni. Ostatecznie projekt objął wszystkie kluczowe strefy: przestronny salon z kinem domowym, kuchnię z wyspą, jadalnię dla dziesięciu osób, trzy łazienki, pokoje dzieci, garderoby, spiżarnię i dodatkowy pokój.
Główną ideą projektu było stworzenie przytulnej, funkcjonalnej przestrzeni dla dużej rodziny. Gdzie każdy miałby swoje wymarzone miejsce na miarę swoich potrzeb
– podkreśla Katarzyna Fanajło.
W salonie postawiono szary narożnik i czarny stolik kawowy
fot. Krzysztof Strażyński
Projekt od początku był intensywny – nie tylko ze względu na skalę, ale również tempo. Wymagał uzyskania dodatkowych pozwoleń, zmian w konstrukcji budynku oraz koordynacji wielu ekip wykonawczych. W tym wszystkim kluczowa była elastyczność i umiejętność szybkiego podejmowania decyzji – nie na skróty, lecz z myślą o długofalowym efekcie.
Każdy etap wymagał precyzji, elastyczności i szybkiego podejmowania decyzji. Ale efekt końcowy był tego wart
– zaznacza architektka.
Każdy element ma tu swoje znaczenie
fot. Krzysztof Strażyński
Kuchnia, która stała się osią domu
Nowa kuchnia z wyspą to nie tylko odpowiedź na konkretne potrzeby domowników – to przestrzeń, która stała się sercem domu. By ją zrealizować, konieczne było przesunięcie ściany nośnej i wiatrołapu – zmiany konstrukcyjne, które otworzyły wnętrze i pozwoliły na zupełnie nową jakość funkcjonowania.
Inwestorzy mają dużą rodzinę, a dotychczasowa kuchnia była za ciasna. Teraz jest przestronna, a wyspa z naturalnego granitu Cosentino stała się miejscem spotkań. Ciemna wyspa i nowoczesny okap z sensorycznym sterowaniem wyznaczają granicę kuchni, ale jednocześnie przyciągają domowników. To takie wspólne centrum życia
– mówi Fanajło.
Kuchnia jest otwarta, ale nie traci na intymności – granice stref wyznaczają materiały, światło i subtelne zmiany w rytmie przestrzeni. Tu nie chodzi o spektakularne efekty, lecz o harmonię, która pozwala domownikom funkcjonować w sposób naturalny, zgodny z ich codziennością.
W sypialni dominują beże
fot. Krzysztof Strażyński
Światło, które nie świeci – tylko opowiada
Jednym z kluczowych elementów projektu było światło. W tej realizacji nie pełni jedynie funkcji praktycznej – staje się narracją, zmieniającą się wraz z porą dnia, nastrojem, obecnością domowników.
Dzięki inteligentnemu systemowi sterowania oświetleniem, możemy dopasować natężenie i barwę do pory dnia i nastroju. Wieczorem światło sprzyja relaksowi, a o poranku – przyjemnemu wstawaniu
– tłumaczy projektantka.
W sypialni za łóżkiem znajduje się tapeta
fot. Krzysztof Strażyński
W projekcie zastosowano oprawy marki AQForm, które dzięki swojej elastyczności i minimalistycznej formie idealnie wpisały się w architekturę wnętrza. Ich obecność jest subtelna, lecz znacząca – nie dominują, ale definiują rytm przestrzeni.
W dzień zapalają się tylko delikatne, dekoracyjne punkty lub oświetlenie ciągów komunikacyjnych. Wieczorem natężenie opraw buduje atmosferę, a rano wspiera łagodne wejście w dzień. Światło w tym domu naprawdę „gra” razem z mieszkańcami
– mówi Fanajło.
System opiera się na automatyce marki Gira – nowoczesnej technologii, która pozwala na stworzenie zindywidualizowanych scen świetlnych. Zmieniają się nie tylko źródła światła, ale ich temperatura barwowa, kierunek, intensywność – wszystko po to, by przestrzeń była dostosowana do rytmu życia, a nie odwrotnie.
W salonie znajduje się duże okno, z którego rozpościerają się widoki na otaczającą przyrodę
fot. Krzysztof Strażyński
Przestrzeń dla ludzi, nie dla stylu
W tym domu nie znajdziemy rozwiązań dla efektu. Każdy element – od dużej jadalni, przez strefę relaksu z projektorem i ekranem, po pokoje dzieci – ma funkcję i sens. Każdy został zaprojektowany z myślą o tym, jak naprawdę wygląda codzienność domowników.
Ten dom jest zawsze otwarty dla bliskich i przyjaciół. Jadalnia, kuchnia, kino domowe – wszystko zostało stworzone z myślą o wspólnym spędzaniu czasu. Nawet łazienki są zaprojektowane indywidualnie – dla domowników, gości i dzieci, z uwzględnieniem ich codziennych rytuałów
– opowiada architektka.
Nie chodziło o to, by imponować, lecz by stworzyć miejsce, które daje poczucie bezpieczeństwa i komfortu – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego. Każdy metr kwadratowy pracuje tu na jakość wspólnego życia.
Dzięki inteligentnemu systemowi sterowania oświetleniem, możemy dopasować natężenie i barwę do pory dnia i nastroju
fot. Krzysztof Strażyński
Architektura relacji
Projekt Katarzyny Fanajło nie był prosty. Trwał dwa lata, wymagał wielu kompromisów, precyzyjnej logistyki i niejednej trudnej decyzji. Ale najważniejsze było to, co wydarzyło się na końcu – poczucie, że stworzono przestrzeń, która naprawdę odpowiada na potrzeby ludzi.
Dla mnie najważniejsze jest, czy ludzie są szczęśliwi w tych wnętrzach. Jeśli na koniec zapraszają Cię na kawę i wręczają kwiaty, dziękując za współpracę – to czuję się spełniona
— dodaje Fanajło.
Kuchnia jest przestronna, a wyspa z naturalnego granitu Cosentino stała się miejscem spotkań
fot. Krzysztof Strażyński
To, co szczególnie wyróżnia ten projekt, to jego relacyjność. Fanajło nie projektuje „dla” – projektuje „z”. Uważnie, konsekwentnie, w dialogu. I właśnie dlatego efekt nie jest jedynie wizualnie spójny – jest przede wszystkim autentyczny.
Dom, który nie potrzebuje dekoracji
Dom pod Zieloną Górą nie epatuje stylistyczną brawurą. Jego siła leży w konsekwencji i odwadze – nie tej spektakularnej, lecz cichej, codziennej, wynikającej z głębokiego zrozumienia potrzeb. Każdy element – od układu funkcjonalnego, przez materiały, po światło – ma tu swoje miejsce i cel. To nie dom pokazowy. To przestrzeń, która żyje – i w której można naprawdę odpocząć.














