Adam Miziołek – „Morderstwo nad Orient Expressem”

06 czerwca '20

Publikujemy kolejne studenckie prace wybrane w preselekcji w konkursie na reportaż prasowy o architekturze. Zapraszamy do lektury tekstu Adama Miziołka pt.„Morderstwo nad Orient Expressem”.

Adam Miziołek — jest studentem trzeciego roku studiów inżynierskich na Politechnice Łódzkiej. Uwielbia swoje rodzinne miasto Łódź i nie jest mu obojętne to, w jakim kierunku się ono zmienia. Poza architekturą interesuje się również historią. Łącząc ze sobą te trzy pasje, został społecznym opiekunem zabytków.


Morderstwo nad Orient Expressem

Nowe Centrum Łodzi jest przedsięwzięciem o szczególnym znaczeniu dla miasta, regionu i kraju. Ten śmiały projekt będzie urbanistycznym wehikułem czasu, w którym historia i nowoczesność przenikają się, tworząc jednolitą substancję miejską — ikonę na kulturalnej mapie Europy” — fragment ulotki informacyjnej „Nowe Centrum Łodzi. Tylko jak?”.

Piętnasta, zimowe popołudnie w dużym mieście. Jest dość wietrznie. Czyste i chłodne powietrze pomaga w oglądaniu budynku oświetlonego ostrym, styczniowym słońcem. Znajdujemy się na dworcu, z którego peronów ponad 155 lat temu odjechały pierwsze pociągi, łącząc rosnącą metropolię ze Wschodem, tytułowym Orientem. W szczególności zaś z Imperium Rosyjskim. To dzięki otwarciu na te rynki zbytu prężnie rozwijająca się osada włókiennicza ożywiła się na nowo, otrzymując niebywałą szansę od losu.

W tym roku minie dokładnie 10 lat od rozpoczęcia procesu rewitalizacji ogromnego, 90hektarowego obszaru nad wspomnianymi peronami. Zaczęto jak zwykle. Prezydent jednego z największych, polskich miast i obecni na terenie starej elektrociepłowni ministrowie uruchomili betoniarki. Założenia były proste. Z dbałością podchodząc do spraw kultury, sztuki i tożsamości trzeba odnowić zdegradowany obszar, sprawić, aby jego przestrzeń była atrakcyjna dla mieszkańców i turystów. Tchnąć nową energię. Miało to oczywiście zaowocować wspaniałą architekturą i wzmocnić metropolitalne funkcje miasta, odmieniając jego losy.

Odbicie – EC1

Odbicie – EC1

fot.: Adam Miziołek

Znając pierwotny harmonogram i wierząc w zapowiedzi, przyjezdny może przeżyć szok. Kwartał nie żyje. Operacja okazała się morderstwem. Cisza, zabójcy nie widać. Jak to się stało? Kto jest winny? Zapraszam do poszukania odpowiedzi na te pytania z nadzieją, że rozwikłanie zagadki nie tylko przyniesie ulgę wszystkim, którzy z ofiarą czują się związani. Przede wszystkim pomoże uchronić kawałki Państwa miast przed marnym końcem postapokaliptycznej pustyni.

Jeszcze przed rozpoczęciem programu Nowego Centrum wspomniany Dworzec, razem z przyległymi terenami kolei, dominował znaczeniem i obszarem. Tak jest do dziś. Wokół rozpościerał się krajobraz typowy dla mało intensywnie zabudowanych miejskich obszarów przemysłowych i magazynowych. Pustka przepleciona starymi, zabytkowymi gmachami o silniejszym niż ich konstrukcja instynkcie przetrwania. Zapomniany, szary Kwartał, który w każdym większym mieście mogą Państwo — trudniej lub łatwiej — odszukać. W takich warunkach jedynym istniejącym obiektem, który mógł nadać lub odebrać obszarowi funkcję, miejskość i życie był Dworzec.

Znak – zakaz
zatrzymywania się

Znak – zakaz zatrzymywania się

fot.: Adam Miziołek

Na pewno wiedzą Państwo, że pierwszym podejrzanym w sprawie morderstwa powinna być sama ofiara. Jeżeli nikt nie został złapany na gorącym uczynku, to śledczy z największym możliwym prawdopodobieństwem muszą wykluczyć opcję ewentualnego samobójstwa. W przypadku Dworca była to droga o tyle prawdopodobna, co powszechnie spodziewana ze względu na jego zły stan techniczny i zbyt mały potencjał w stosunku do planów budowy Kolei Dużych Prędkości. Jednak jak to w ogóle możliwe, żeby rozległy Kwartał sporej metropolii wydał na siebie wyrok? Jakie były ku temu powody, jaki był jego motyw? Co było narzędziem zbrodni, które pozwoliło osiągnąć cel tak rzadki, niezwykle wymagający i prawie zawsze niezamierzony — zabić miasto?

Przyglądając się bohaterowi szybko można zauważyć jego nową, obcą dla okolicy skalę, błyszczący, stalowy charakter i twardy, betonowy garnitur. Podejrzany sprawia dobre pierwsze wrażenie. Nie wygląda na samobójcę. Jest poukładany, nienaturalnie cichy, spokojny, wręcz chłodny w zeznaniach. Z dumą wskazuje, gdzie znajduje się potencjalne narzędzie zbrodni. Rozlazłe, wielokondygnacyjne skrzyżowanie drogowe udające atrakcyjną miejską przestrzeń cały czas tkwi wbite w plecy Dworca. Ten multimodalny węzeł, bez obywatelskiej kontroli i wbrew planom, przekształcił się w węzeł gordyjski, który na lata pozostanie nieprzecięty. Czy kwartał padł zatem ofiarą swojej przerośniętej ambicji i skali? Czy może jednak śmiertelnie poważne okazały się rany szarpane układu funkcjonalnego, których zagojenie potrwa długie dekady? Bez względu na odpowiedź, samobójstwo nie jest wykluczone.

Znak – droga dla
rowerów

Znak – droga dla rowerów

fot.: Adam Miziołek

 

Głos został już oddany

Aluprof Future Builders — „Jak powinno wyglądać budownictwo przyszłości?” — rozmowy z architektami z całego świata
Biblioteka BIM Wiśniowski - bramy, okna, drzwi, ogrodzenia
Konkurs City & Rest - Wspólna Przestrzeń Miasta