Na warszawskich Zawadach, w zielonej części Wilanowa, powstał apartament, który stanowi przykład dojrzałego i konsekwentnego myślenia o przestrzeni mieszkalnej. To wnętrze nie powstało z potrzeby manifestu ani chęci podążania za sezonową estetyką, lecz jako naturalna kontynuacja wcześniejszych wyborów jego właścicieli. Projekt autorstwa Joanny Lemki-Wójcik z jlw studio pokazuje, że luksus może być rozumiany jako spójność, trwałość i precyzja, a nie suma efektownych rozwiązań. Apartament o powierzchni 103 metrów kwadratowych, zaprojektowany dla pary – Polki i Duńczyka – wykorzystuje potencjał nietypowej architektury i dużej kubatury, zachowując przy tym wyraźną dyscyplinę estetyczną.
Na warszawskich Zawadach, w zielonej części Wilanowa, powstał apartament, który stanowi przykład dojrzałego i konsekwentnego myślenia o przestrzeni mieszkalnej
fot. Marta Behling, Pion Poziom Fotografia
Drugi rozdział tej samej historii
Dla Joanny i Petera nowy apartament nie oznaczał zerwania z dotychczasowym sposobem myślenia o wnętrzach. Wręcz przeciwnie – był kolejnym etapem tej samej opowieści. Dwa lata wcześniej ich mieszkanie, również zaprojektowane przez jlw studio, zdobyło uznanie branży. Decyzja o ponownej współpracy była więc naturalna i oparta na zaufaniu, ale także na jasno określonych oczekiwaniach. Nowa nieruchomość, zlokalizowana przy sąsiedniej ulicy, oferowała znacznie większy metraż i zupełnie inne warunki przestrzenne. Apartament znajduje się w budynku o zróżnicowanej wysokości pomieszczeń – od 2,59 metrów do niemal 5 metrów – z licznymi skosami i belkami konstrukcyjnymi. Tak wymagająca architektura wymagała nie tylko doświadczenia projektowego, lecz także umiejętności zachowania porządku i czytelnej struktury funkcjonalnej.
Apartament na warszawskich Zawadach
fot. Marta Behling, Pion Poziom Fotografia
Architektura, która narzuca rytm
Zamiast prób ukrywania skosów i nieregularności, projekt wykorzystuje je jako elementy porządkujące przestrzeń. Różnice wysokości zostały precyzyjnie przypisane do konkretnych funkcji, a układ apartamentu opiera się na logicznym podziale na strefy: dzienną, prywatną i roboczą. Wysoka kubatura salonu pozwoliła na zaprojektowanie rozbudowanej zabudowy meblowej, która pełni jednocześnie funkcję ekspozycyjną i porządkującą. Podświetlane półki stały się miejscem dla obiektów sztuki oraz pamiątek z podróży, tworząc osobistą narrację wpisaną w architekturę wnętrza. To rozwiązanie szczególnie istotne w przestrzeniach o dużej skali, gdzie brak wyraźnych punktów odniesienia może prowadzić do wizualnego chaosu.
Apartament na Zawadach wpisuje się w nurt quiet luxury
fot. Marta Behling, Pion Poziom Fotografia
Powrót do sprawdzonych rozwiązań
Jednym z kluczowych założeń projektu było zachowanie materiałowej ciągłości z poprzednim mieszkaniem. We wnętrzu ponownie pojawia się parkiet układany w jodełkę francuską – motyw o długiej tradycji, który w tym przypadku pełni funkcję stabilizującą kompozycję całego apartamentu. Jodełka wyznacza rytm przestrzeni i stanowi neutralne tło dla dalszych decyzji projektowych. Towarzyszą jej płytki oraz armatura w odcieniu stali szczotkowanej, a także konsekwentnie prowadzona paleta szarości, uzupełniona o zgaszoną zieleń. Kolorystyka została ograniczona do kilku tonów, co pozwala wydobyć różnice faktur i materiałów, bez potrzeby stosowania silnych kontrastów.
Apartament na warszawskich Zawadach
fot. Marta Behling, Pion Poziom Fotografia
Skandynawskie ikony z historią
Istotnym elementem aranżacji są meble, które inwestorzy gromadzili przez lata. Oryginalne klasyki duńskiego designu – przedmioty o wyraźnym rodowodzie kulturowym – zostały włączone w nową przestrzeń w sposób nienarzucający się, lecz znaczący. Ich obecność buduje tożsamość wnętrza i subtelnie odsyła do skandynawskiej tradycji projektowej, w której funkcjonalność i umiar odgrywają kluczową rolę. Zamiast traktować wyposażenie jako element wymienny, projekt zakładał jego trwałość i dalsze użytkowanie. To podejście rzadkie, ale coraz bardziej istotne w kontekście zrównoważonego projektowania.
Apartament na warszawskich Zawadach — istotnym elementem aranżacji są meble, które inwestorzy gromadzili przez lata
fot. Marta Behling, Pion Poziom Fotografia
Większy metraż, nowe możliwości
Znacznie większa powierzchnia apartamentu pozwoliła na wprowadzenie rozwiązań, które wcześniej nie były możliwe. Kuchnia zyskała wyraźnie zaznaczoną wyspę, stanowiącą centrum codziennych aktywności. W jej bryle zaplanowano lodówkę na wino, co odzwierciedla sposób korzystania z przestrzeni dziennej i podkreśla jej towarzyski charakter. Nowością w porównaniu do poprzedniego mieszkania jest również osobny gabinet – przestrzeń zaprojektowana z myślą o pracy wymagającej skupienia, oddzielona od części dziennej, lecz utrzymana w tej samej estetyce materiałowej.
Apartament na warszawskich Zawadach
fot. Marta Behling, Pion Poziom Fotografia
Quiet luxury jako strategia, nie styl
Apartament na Zawadach wpisuje się w nurt quiet luxury, rozumiany nie jako trend, lecz jako strategia projektowa. To podejście oparte na jakości materiałów, precyzji detalu i świadomej rezygnacji z nadmiaru. Fornir, drewno i kamień tworzą spójną bazę, na tle której wybrzmiewają pojedyncze, starannie dobrane obiekty. Przy okazji nowego projektu udało się także udoskonalić wcześniejsze decyzje materiałowe. Matowy spiek kwarcowy, zastosowany w poprzednim mieszkaniu, został zastąpiony bardziej odpornym konglomeratem – wybór ten wynikał z doświadczeń użytkowych, a nie z przesłanek estetycznych.
Wnętrze zaprojektowane na lata
Projekt Joanny Lemki-Wójcik to przykład wnętrza, które powstało z myślą o długofalowym użytkowaniu. Spójność estetyczna idzie tu w parze z funkcjonalnością, a osobiste preferencje inwestorów zostały przełożone na język architektury wnętrz w sposób zdyscyplinowany i konsekwentny. Apartament na warszawskich Zawadach nie epatuje formą, lecz buduje swoją wartość poprzez proporcje, materiał i narrację.












