okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Inspiracje (wnętrza z lat 60.) – przemienić ciasne w duże i jasne

27 grudnia '19

Prezentujemy ciekawy, niezwykle oszczędny w kolorystyce i formie, zaś bogaty w przemyślane detale projekt przeróbki czterokondygnacyjnego segmentu z lat 60. na warszawskiej Saskiej Kępie. Z projektantką Agnieszką Kossowską rozmawia Anna Popiel-Moszyńska.

Anna Popiel-Moszyńska: Czy tak duża konsekwencja i spójność stylistyczna, charakterystyczna dla Waszej pracowni, łatwa była do pogodzenia z wizją Inwestorów?

Agnieszka Kossowska: Z Inwestorkami miałyśmy okazję współpracować wcześniej już dwukrotnie, więc bardzo świadomie wybrały nas już po raz trzeci. To osoby zainteresowane designem, kulturą i sztuką. Priorytetem było stworzenie bardzo funkcjonalnego wnętrza, dostosowanego do potrzeb Inwestorek, zaskakującego i kreatywnego, lecz jednocześnie wpisanego w charakter dzielnicy — bez zbędnych ozdobników, modnych rozwiązań czy nadmiaru luksusu. Zgodnie z filozofią naszych projektów starałyśmy się zachować jak najwięcej elementów istniejących, jednocześnie mocno ingerując w układ budynku. Ciasne korytarze, niewielkie pokoje i małe okna zamieniłyśmy w otwartą, dobrze doświetloną przestrzeń zaś w sferze prywatnej w duże, spełniające współczesne wymogi pomieszczenia.

rzut parteru      rzut piętra

rzuty parteru i piętra

proj.: Agnieszka Kossowska, Katarzyna Baumiller, www.baumillerkossowska.pl

Znalazło się też miejsce na parę ikon designu, bardzo dużą kolekcję książek czy pamiątek z podróży.

By ukryć toaletę i garderobę w pobliżu wejścia i kuchni, umieściłyśmy je w bryle całkowicie pokrytej lustrem, co dało też efekt powiększenia i rozświetlenia przestrzeni.

Anna Popiel-Moszyńska: Kubiczna pokomunistyczna zabudowa może razić, a może fascynować. Co było dla Was jej największym, godnym wręcz podkreślenia atutem a co najbardziej przeszkadzało Wam w procesie współczesnej adaptacji?

Agnieszka Kossowska: Zachowałyśmy to, co udało się zachować lub nawiązałyśmy do estetyki tamtych lat, tak by nie tracić ducha miejsca. Pozostała mozaika dębowa na podłodze (pomalowana na biało), kręcone lastrykowe schody — ich balustradę uzupełniłyśmy ażurową ścianką ze stalowych prętów. Lastryko pojawia się też w parapetach, zaś mozaika w formie rozrzuconych, różnej wielkości kwadratów z płytek na cokole domu oraz na ścianach łazienki.

salon z lustrem

lustro w salonie, za którym ukryte są toaleta i garderoba,  optycznie poszerza i doświetla przestrzeń

fot. Martyna Rudnicka

Niewielkie pomieszczenia i wąskie korytarze zamieniłyśmy w otwartą przestrzeń parteru, małe okna na wielkie, tak by od wejścia można było podziwiać stare drzewa w ogrodzie. Wydłużony w formie rzut został podkreślony równoległym układem następujących po sobie funkcji.

Anna Popiel-Moszyńska: W Waszym projekcie dużą rolę odgrywa oświetlenie. Czy mogłybyście powiedzieć na ten temat coś więcej?

Agnieszka Kossowska: Jeśli chodzi o oświetlenie naturalne, to ogromnym atutem stało się otwarcie przestrzeni i zamiana dzielonych, niedużych okien na dwie wielkie przesuwne tafle zarówno w salonie, jak i na piętrze, w sypialni. W salonie można wyjść na taras i do ogrodu, w sypialni na balkon. Sztuczne oświetlenie parteru zapewniają dekoracyjna lampa Salago firmy Moooi nad stołem w kuchni i ogromny kinkiet, flagowy projekt marki Ultralight, rozpięty na ścianie, nad stołem w salonie. Pozostałe lampy techniczne, spełniają zadanie funkcjonalne, ale już jako „tło”.

Oświetlenie pozostałych kondygnacji jest bardziej kameralne, zgodnie z funkcją pomieszczeń.

Anna Popiel-Moszyńska: Bardzo dziękuję za rozmowę.

użyte obiekty

  1. Lampa Ultralitght
  2. Zegar ścienny Turbine George Nelson Vitra
  3. Kabina prysznicowa Walk-In
  4. Krzesło Vitra Panton
  5. Ceramika łazienkowa Pure B&W Chess
  6. Regał ścienny System String
  7. Kontakt Szklane gniazdo

rozmawiała Anna Popiel-Moszyńska

Głos został już oddany