okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Pole do eksperymentowania. Mieszkanie wrocławskiej architektki na osiedlu WUWA2

Ola Kloc
12 października '20

Zaprojektowane przez czterdzieści cztery różne pracownie modelowe osiedle Nowe Żerniki we Wrocławiu otrzymało niedawno nagrodę SARP w kategorii Przestrzeń publiczna. Warte uwagi są nie tylko bryły budynków mieszkalnych tworzących „drugą WUWĘ”, ale i ich wnętrza. Jedno z nich dla siebie i swojej rodziny zaprojektowała architektka z pracowni we.makeAleksandra Hobler. Wnętrze zostało nagrodzone w tegorocznej edycji International Property Awards w kategorii apartamentów.

Nieoczywiste, dalekie od jasnych, skandynawskich trendów wnętrze pełne jest odważnych faktur, kolorów i wzorów — obok czarnych mebli w łazience czy granatowych frontów kuchennych szafek występuje jasne drewno, złote dodatki, optycznie powiększające przestrzeń ściany luster i dopełniająca całości zieleń.

kuchnię od salonu
oddziela szklano-lustrzana ścianka

kuchnię od salonu oddziela szklano-lustrzana ścianka

fot.: Stanisław Zajączkowski

Ola Kloc: Skąd pomysł na takie połączenie materiałów i stylów?

Aleksandra Hobler: Gdy projektowałam swoje mieszkanie, miałam dwie myśli przewodnie. Po pierwsze — chciałam, żeby było „inaczej”. W tamtym okresie królowały wnętrza skandynawskie, bardzo jasne, furorę robiły białe kuchnie. Klienci często mają nieco zachowawcze podejście do projektowania wnętrz, a ja chciałam dla siebie zrobić coś innego — we własnym mieszkaniu mogłam mocniej poeksperymentować.

Po drugie — chciałam, żeby moje mieszkanie miało pewien nieoczywisty efekt WOW, żeby było „jakieś”. Nie musiało się podobać wszystkim — miało się podobać nam i być dopasowane do naszej rodziny. Otoczeni taką stylistyką, takimi materiałami i kolorami czujemy się najlepiej. Chcieliśmy, żeby było ciemniej, przytulniej, wiedzieliśmy, że możemy poeksperymentować na własnej skórze z materiałami, fakturami, niecodziennymi rozwiązaniami.

faktura na ścianie
w salonie   wzorzysty sufit
w łazience

faktura na ścianie w salonie i wzorzysty sufit w łazience

fot.: Stanisław Zajączkowski

Ola: Czy i czym projektowanie wnętrza dla siebie i swojej rodziny różni się od przygotowywania projektu dla nowo poznanych inwestorów?

Aleksandra: Muszę przyznać, że nie do końca się tego spodziewałam, ale okazało się, że mocno się różni — według mnie jest trudniej. Przedtem wydawało mi się, że zadanie będzie prostsze — w rzeczywistości jednak „klątwa wiedzy” okazała się ogromna. W ramach swojej pracy projektuję i oglądam mnóstwo wnętrz, różnych rozwiązań, produktów, materiałów. Podoba mi się mnóstwo rzeczy i ciężko było mi się zdecydować, co robimy, a czego nie. Ostatecznie zdecydowałam się na połączenie kilku różnych nurtów i inspiracji, ale była to dla mnie trudna decyzja.

Poza tym pracując dla innych inwestorów, nasz proces jest o wiele bardziej ścisły — w końcu klienci oczekują najczęściej właśnie tego, że my jako projektanci poprowadzimy ich przez ten czas nieco za rękę, pomożemy uporządkować i skoordynować pomysły. W przypadku mojego własnego mieszkania wszystko to odbywało się o wiele bardziej intuicyjnie — to było ciekawe doświadczenie.

widok na salon

widok na salon

fot.: Stanisław Zajączkowski

Ola: Co było największym wyzwaniem, a co sprawiło Pani najwięcej przyjemności w trakcie projektowania?

Aleksandra: Największym wyzwaniem było podejmowanie decyzji o wyborze konkretnych materiałów i rozwiązań, wspomniałam o tym już wcześniej. Wiedziałam ogólnie, na jakim efekcie mi zależy, ale trudno mi było zdecydować się na konkretne wybory wśród tylu możliwych alternatyw.

Największą przyjemność daje mi zawsze etap realizacji, gdy wszystkie dotychczasowe pomysły, rysunki i modele zyskują realne formy i wszystkie puzzle zaczynają się układać w spójną całość. Dotyczy to w równym stopniu realizacji mojego własnego mieszkania, jak i realizacji dla klientów naszej pracowni. Dla mnie jako projektanta jest to zawsze niezwykła satysfakcja, gdy widzę, że nasza wielomiesięczna praca koncepcyjna zaczyna się materializować.

 
Ola
: Dziękuję za rozmowę!

 
oprac.: Ola Kloc

Głos został już oddany