Na ostatnim piętrze kamienicy przy ulicy Kieleckiej w Warszawie powstało mieszkanie, które od progu zapowiada coś więcej niż poprawnie urządzone wnętrze. Studio Zemła we współpracy z architektką Olgą Guz zaprojektowało przestrzeń dla czteroosobowej rodziny, łącząc dwa lokale w spójny, pełen światła dom z charakterem. Nie ma tu zachowawczej bieli, przypadkowych dodatków ani chłodnej perfekcji. Jest za to kolor, sztuka, dużo drewna, miękkie tkaniny i atmosfera mieszkania, w którym naprawdę toczy się życie. Każde pomieszczenie ma własny nastrój, ale razem tworzą całość, która jest odważna, rodzinna i bardzo osobista.
Głęboki odcień granatu, sztuka i miękkie siedzisko sprawiają, że strefa wejściowa nie jest tylko przejściem, ale pełnoprawną częścią domu — © Nate Cook Photography
pierwsze wrażenie? ciemny granat zamiast bezpiecznej bieli
Projekt zaczyna się nietypowo, bo od ciemnego przedpokoju. To przestrzeń bez naturalnego światła, więc zamiast walczyć z jej charakterem, architektki świadomie go podkreśliły. Głęboki granat, ciepłe oświetlenie i zabudowy wykonane na wymiar tworzą nastrój eleganckiego wejścia, trochę jak zapowiedź tego, co czeka dalej. Dzięki temu przejście do salonu działa jeszcze mocniej. Po ciemniejszym wstępie otwiera się jasna, wysoka przestrzeń z dużymi oknami, sztukaterią i dębową podłogą. Mieszkanie od razu pokazuje swoją najważniejszą zasadę: kontrasty są tu potrzebne, ale nigdy nie są przypadkowe.
Ciemny przedpokój prowadzi do jasnej części dziennej, w której światło, sztuka i kolor tworzą bardziej swobodną atmosferę
© Nate Cook Photography
salon bez telewizora, za to z miejscem na życie
Salon nie został pomyślany jako centrum domowej elektroniki. Zamiast telewizora pojawiają się książki, obrazy i meble, które nie wyglądają jak kupione jednego popołudnia z tej samej kolekcji. To wnętrze bardziej do rozmowy, czytania i bycia razem niż do oglądania go z dystansu. Największą rolę gra tu światło. Wpada przez wysokie okna, podkreśla detale kamienicy i sprawia, że nawet mocniejsze kolory nie przytłaczają. Salon jest elegancki, ale nie sztywny. Ma w sobie coś z miejskiego apartamentu, a jednocześnie pozostaje domowy i swobodny.
W części dziennej kolor pojawia się odważnie, ale z wyczuciem — żółć, śliwka i drewno tworzą ciepłą, domową kompozycję — © Nate Cook Photography
kolor, który nie jest tylko dekoracją
W mieszkaniu na Kieleckiej kolor pojawia się odważnie, ale z wyczuciem. Granatowy przedpokój wprowadza spokojniejsze napięcie, musztardowa kuchnia dodaje energii, a pokój dziecięcy gra czerwienią, limonką inaturalnym drewnem. To nie są barwy użyte po to, żeby ożywić wnętrze. One budują jego charakter. Pomagają rozróżnić strefy, zmieniają nastrój i sprawiają, że mieszkanie nie jest anonimowe. Widać tu decyzje podjęte z myślą o konkretnych domownikach, a nie o uniwersalnym efekcie z katalogu.
Czerwień pojawia się tu nie tylko jako mocny akcent, ale też jako sposób na ocieplenie i ożywienie pokoju — © Nate Cook Photography
pokój dziecięcy bez infantylności
Jednym z najbardziej zapadających w pamięć pomieszczeń jest pokój dzieci. Jest radosny, ale nie przesłodzony. Kolorowy, ale nie chaotyczny. Duża drewniana zabudowa z czerwonym regałem tworzy mocne tło dla książek, zabawek i drobiazgów, które z czasem będą się zmieniać razem z dziećmi. To wnętrze pokazuje, że przestrzeń dla najmłodszych nie musi być tymczasowa ani potraktowana mniej poważnie niż reszta domu. Może być wygodna, zabawna i dopracowana, a przy tym nadal pasować do całego mieszkania.
Musztardowa kuchnia jest jednym z najmocniejszych akcentów całego mieszkania. Kolor pojawia się tu odważnie, ale nie odbiera wnętrzu lekkości — © Nate Cook Photography
kuchnia, która przyciąga wzrok
Kuchnia jest jednym z najodważniejszych kolorystycznie miejsc w mieszkaniu. Musztardowe fronty nadają jej ciepło i sprawiają, że od razu zapada w pamięć. Nie ma tu jednak efektu dla samego efektu. To nadal praktyczna przestrzeń rodzinna, z miejscem na szybkie śniadanie, rozmowę przy stole i codzienne krzątanie się. Właśnie dlatego kuchnia działa tak dobrze. Jest wyrazista, ale nie wystudiowana. Ma w sobie coś pogodnego i swobodnego, a jednocześnie pozostaje dopracowana w proporcjach i detalach. To pomieszczenie, które nie udaje neutralnego zaplecza — staje się pełnoprawną częścią życia domowników.
W sypialni najważniejsza jest atmosfera odpoczynku. Warstwy tkanin i ciepłe światło sprawiają, że wnętrze staje się bardziej intymne — © Nate Cook Photography
prywatna część mieszkania zwalnia tempo
Za częścią dzienną zaczyna się spokojniejsza strona domu. Sypialnia rodziców ma niższy strop, mniejsze okna i widok na zieleń, przez co naturalnie zmienia się jej atmosfera. Po mocniejszych kolorach pojawia się więcej miękkości, faktur i wyciszenia. Jest ciepła i przytulna, ale nie banalna. Ważniejsze od pojedynczych elementów wyposażenia są tu wrażenia: miękkie tkaniny, drewno, wzory inspirowane naturą i światło, które buduje bardziej intymny nastrój. To część mieszkania zaprojektowana nie na pokaz, lecz na odpoczynek. Podobnie działa garderoba i łazienka. Nie konkurują z bardziej efektownymi pomieszczeniami, tylko dopowiadają historię domu — bardziej spokojną, praktyczną i prywatną.
W kuchni znalazł się także niewielki kącik śniadaniowy. To miejsce na szybki poranek, rozmowę przy kawie i codzienne rodzinne rytuały — © Nate Cook Photography
kamienica z nową energią
Największą siłą tego projektu jest równowaga. Studio Zemła i Olga Guz nie próbowały zatrzeć historii kamienicy. Zachowane sztukaterie, stolarka, wysokie okna i dębowe parkiety są ważną częścią wnętrza. Na ich tle pojawiła się współczesna warstwa: pełna koloru, sztuki i rozwiązań dopasowanych do życia rodziny. Mieszkanie przy Kieleckiej nie wygląda jak idealna scenografia, w której każdy przedmiot musi stać na swoim miejscu. Jest efektowne, ale nie onieśmielające. Ma mocne barwy, ale daje oddech. Jest dopracowane, ale nie traci naturalności. I właśnie w tym tkwi jego urok. To dom, który nie próbuje być dla wszystkich. Jest wyraźnie czyjś — osobisty, odważny i pełen codziennych historii.













