computer zapisz w ulubionych

Plac w Kutnie. Pomnik wszystkiego, co złe we współczesnej architekturze

Kacper Kępiński
24 marca '21

Zdjęcia wybetonowanych rynków w Polskich miastach i miasteczkach to temat wielu publikacji. Rewitalizacja pojmowana jako remont centralnej przestrzeni publicznej, tworzenie „miejskich salonów” i „przestrzeni reprezentacyjnych” doprowadziła do zniszczenia dziesiątek już miejsc, wycięcia setek drzew i eksploatacji setek metrów sześciennych złóż kamienia. Otwarty właśnie Plac Wolności w Kutnie zdaje się być szczytowym osiągnięciem tego trendu. Reprezentuje wszystko, co najgorsze w projektowaniu przestrzeni publicznych w Polsce w ostatnim piętnastoleciu.

Główny plac miasta

Wizualizacja Placu Wolności

fot. UM Kutno

Po trwającej blisko dwa lata budowie, prezydent Zbigniew Burzyński, dokonał oficjalnego otwarcia parkingu na pl. Wolności w Kutnie. Kosztująca 34 miliony złotych inwestycja jest częścią przebudowy, nazywanej przez władze miasta „rewitalizacją” Placu Wolności, Rynku Zduńskiego i przylegających ulic. Patrząc jednak na gotową realizację, bardziej odpowiednim określeniem wydaje się jednak „dewastacja”. Na jednym z największych placów w mieście powstał naziemny (!) parking na 132 samochody. Główną płytę placu zlokalizowano na dachu wielkiego obiektu. Pokryta kamieniem i betonem wielka patelnia na wysokości okien pierwszych pięter okolicznych kamieniczek uzupełniona została o dwa pawilony – gastronomiczny  wystawienniczy. Projekt założenia to dzieło Roberta Charkiewicza, architekta z Warszawy.

Róże odlane w betonie

 

fot. Kutnowskie Ulice i Drogi Rowerowe

Nagrzewająca się wielka płyta zmieniła zupełnie skalę tego wnętrza urbanistycznego. Zniekształceniu uległy proporcje stojących przy placu kamienic. Spadek terenu powoduje, że parking tworzy od strony południowej długą na kilkadziesiąt metrów ślepy mur. Boczne ściany urozmaicono dyskusyjnymi estetycznie betonowymi przyporami, które nawiązują do marki i symbolu miasta – róż. Podobny motyw powtarza się też w rysunku przeszkleń świetlików umieszczonych w posadzce placu oraz betonowych ławkach. W miejsce usuniętej zieleni pojawiły się rachityczne drzewka, z których zapewne tylko część zdoła się przyjąć. W morzu granitu i betonu zatopione zostały jeszcze ulubione gadżety architektów – latarnie w kształcie zgeometryzowanych szubienic i świecące wszędzie tylko nie na posadzkę pylony.

 

fot. Kutnowskie Ulice i Drogi Rowerowe

Przede wszystkim chcieliśmy połączyć funkcjonalność placu. Z jednej strony parkingu, a z drugiej strony przestrzeni do organizacji ważnych wydarzeń miejskich. Ponadto najwyżej punktowanymi kryteriami oceny prac były: czytelność, oryginalność idei, rozwiązania architektoniczne oraz kompozycja przestrzeni. Pod uwagę brano również dyspozycję funkcjonalno-przestrzenną i realność ekonomiczną rozwiązań.

Elżbieta Wojciechowska, Naczelnik Wydziału Gospodarki Przestrzennej UM Kutno.

Tętniąca życiem pustynia

 

fot. Kutnowskie Ulice i Drogi Rowerowe

Jak tłumaczą przedstawiciele Urzędu Miasta, przebudowany plac Wolności ma stać się miejscem spotkań, tętniącym życiem rynkiem. Wcześniej był tu po prostu parking otoczony zielenią. Poziom funkcjonalności więc miał znacząco wzrosnąć. Czy tak się jednak stanie? Ciężko wyobrazić sobie tętniące życie na płycie pozbawionego cienia i przyjaznej infrastruktury (mebli miejskich) placu.  Jedynymi „aktywatorami” nowej przestrzeni będą dwa pawilony. Wystawienniczy będzie służyć Kutnowskiemu Domu Kultury, który będzie mógł organizować w centrum miasta wystawy stałe. Pawilon gastronomiczny to natomiast jedyne miejsce, które będzie miało szansę przyciągnąć na plac przechodniów. Władze miasta zapowiadają przetarg, w  którym wyłoniony zostanie najemca. Ma to być kawiarnia, gdzie będzie można usiąść i zrelaksować się w sercu miasta. Z widokiem na wielką pustkę.

Plac Wolności przed przebudową

fot. Wikimedia Commons

Ta inwestycja jest makabryczna, ale bazuje na postulatach mieszkańców sprzed kilkunastu lat. Kutnianie faktycznie chcieli, aby było zachowane miejsce do parkowania i żeby przebudować zaniedbany plac. W ramach prac faktycznie przykryto samochody i wymieniono nawierzchnię placu oraz ulic wokół. Niepodważalnym faktem jest to, że wycięto wszystkie drzewa, nie zagospodarowano żadnego terenu zielonego, nie wykonano żadnego terenu przyjaznego dla mieszkańców, zaprojektowano garaż w poziomie jednej z ulic i urządzono tą przestrzeń z betonu i granitu. Przebudowa była konieczna, ale poszło wszystko w złym kierunku począwszy od prac koncepcyjnych, poprzez projektowanie, a skończywszy na wykonawstwie.

Lokalna inicjatywa Kutnowskie Ulice i Drogi Rowerowe

Konkurs nie gwarantuje jakości

 

Wizualizacja a rzeczywistość

fot. UM Kutno / Kutnowskie Ulice i Drogi Rowerowe

Zrealizowany w Kutnie projekt to efekt przeprowadzonego w 2011 roku konkursu na opracowanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej zagospodarowania Placu Wolności i Rynku Zduńskiego. Procedura nie była firmowana przez SARP, ale w sądzie konkursowym liczącym dziewięć osób zasiedli przedstawiciele władz miejskich oraz Izby Architektów RP. Prace oceniali m.in. Roman Wieszczek i Piotr Zuterek – ówcześni prezes i wiceprezes IARP w Łodzi. Wojcech Szygendowski – Wojewódzki Konserwator Zabytków, Marek Pabich - Dyrektor Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej, dwójka radnych Rady Miasta Kutna, Prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej oraz dwóch zastępców prezydenta miasta. Decyzja została podjęta niejednogłośnie, innego faworyta wskazywał m.in. Marek Pabich. Obok projektanta i władz miejskich, to opowiadajacy się za zwycięskim projektem członkowie sądu konkursowego ponoszą współodpowiedzialność za efekt, który dziś jest szeroko krytykowany.

 

Wizualizacja a rzeczywistość

fot. UM Kutno / Kutnowskie Ulice i Drogi Rowerowe

Konkursy architektoniczne często przedstawiane są jako gwarant wysokiej jakości projektów. Będąc jedną z najlepszych dróg wyboru, często dają jednak efekt daleki od oczekiwanego. Dzieje się tak z kilku względów – czasami są to źle postawione warunki konkursowe, zły tryb przeprowadzenia postępowania, czy niedopatrzenie sądu konkursowego i organizatorów. Zdarza się jednak, że także konkursy organizowane przez SARP, na podstawie zdawałoby się sprawdzonych procedur, przynoszą dyskusyjne wyniki. Zbyt często w jury, w których architekci zapewniają sobie przewagę liczebną (a więc de facto prawo wyboru projektu), z pola widzenia znikają rzeczywiste potrzeby zamawiającego, jego budżet czy intencje. Wygrywa źle rozumiana ambicja środowiska i fetyszyzowane kubatury – budowanie nowego wciąż jest wyżej cenione niż projekty skromne, dopasowane do możliwości inwestora. To postawa zupełnie sprzeczna z tą, wyznawaną przez laureatów tegorocznej Nagrody Pritzkera. Anne Lacaton i Jean-Philippe Vassal podkreślają znaczenie istniejących struktur, odpowiedzialność społeczną i środowiskową zawodu oraz służebną rolę architektów wobec przyszłych użytkowników.

 

Wizualizacja a rzeczywistość

fot. UM Kutno / Kutnowskie Ulice i Drogi Rowerow

Kacper Kępiński

Głos został już oddany

okno zamknie się za 5

Odkryj przyszłość już teraz: platforma cyfrowa GROHE X
Advertisement
Odkryj przyszłość już teraz: platforma cyfrowa GROHE X