okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Architekt na stanowisku konserwatora zabytków – „Mam odmienne spojrzenie”

04 sierpnia '20

„Uważam, że największym zagrożeniem są obecnie architekci i inwestorzy, którzy nie mają nawyku, wiedzy lub chęci, jak zabytkowe obiekty adaptować do nowych funkcji w sposób najmniej inwazyjny”. Z Igorem Strzokiem, Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków rozmawia Ewa Karendys.

Ewa Karendys: Władze Gdańska zarzucają, że blokuje pan w mieście inwestycje, których wartość oszacowano łącznie na około 100 mln zł.

Igor Strzok: Demagogia.

Ewa Karendys: Chodzi między innymi o remont ulicy Ogarnej, która biegnie przez tereny Głównego Miasta.

Igor Strzok: Ogarna to jedna z najważniejszych ulic zespołu Głównego Miasta. Mamy tam chodniki i jezdnie odbudowane w kształcie, jaki miały one do drugiej połowy XIX wieku. Teraz miasto postanowiło poprowadzić tam trasę rowerową, zniwelować różnicę między chodnikami i jezdnią. Ale trasa ta nie może naruszać polskiego prawa, w tym Ustawy o ochronie zabytków, która ewidentnie chroni Główne Miasto. Trzy lata temu na ul. Św. Ducha miasto zrównało chodniki z jezdnią, tworząc ahistoryczną przestrzeń. Tę realizację skrytykował Narodowy Instytut Dziedzictwa, także profesor Magdalena Gawin, generalna konserwator zabytków poddała tę koncepcję miażdżącej krytyce.

Ewa Karendys: Spór na Ogarnej dotyczy nawierzchni i obniżenia krawężników. Ochrona zabytków to jedno, ale gdzie w tym wszystkim jest człowiek? Przecież chodzi o to, by przestrzeń była przyjazna, dostępna dla użytkowników.

Igor Strzok: Nie jestem romantycznym miłośnikiem zabytków, lecz urzędnikiem państwowym, który ma obowiązek chronić substancję zabytkową w całości. Są orzeczenia Sądu Najwyższego, w których jasno definiuje się, że na obszarach takich jak Główne Miasto w Gdańsku ochronie podlegają szerokości ulic, jezdni i chodników, okna i ich podziały. Dzisiaj pozwolimy na przeszlifowanie dwóch pasów dla rowerów, jutro przyjdą kolejni, którzy będą domagać się następnych zmian w przestrzeni.

Ewa Karendys: Tutaj wchodzimy w spór czy chcemy budować skansen, czy miasto dla ludzi? Wiele europejskich krajów, szczególnie teraz w dobie pandemii, idzie w tym drugim kierunku.

Igor Strzok: Spędziłem 29 lat poza krajem w kilku metropoliach europejskich i nie reaguję na populistyczne argumenty, które są moim zdaniem dowodem polskich kompleksów. Przy odbudowie Gdańska starano się w formach nawiązać do złotej epoki XVI i XVII wieku. Właśnie dlatego staramy się, żeby to, co zostawiło pokolenie naszych ojców, nie zostało zeszpecone elementami zagospodarowania.

Ewa Karendys: Kolejny punkt sporny to miejski program Fasady OdNowa, dzięki któremu przy współpracy miasta i artystów udekorowano ponad 100 kamienic na Głównym Mieście. Projekt został przez pana zablokowany. Nie podobają się panu udekorowane fasady?

Igor Strzok: Oddzielmy to, co mi się podoba, od tego, co jest słuszne z punktu widzenia ochrony zabytków. Pomysł byłby bardzo dobry, gdyby tylko lepiej wybrać lokalizację. W Gdańsku jest mnóstwo zaniedbanych kamienic: w Nowym Porcie, Wrzeszczu, na Biskupiej Górce. Uważam, że zaproponowane dekoracje miały niewiele wspólnego z historycznym detalem gdańskim. Pamiętajmy też, że odbudowane po wojnie na terenie Głównego Miasta kamienice w zamierzeniu twórców miały być tłem dla historycznych zabytków, na których odbudowę poświęcono najwięcej czasu i pieniędzy.

Ewa Karendys: Ale takie zdobienia to nie nowość. Dekoracje artystyczne pojawiały się na fasadach w latach 50.

Igor Strzok: Mozaiki i dekoracje malarskie, które powstawały w tamtym czasie, zostały uznane za zabytek sztuki. One rzeczywiście mają dużą wartość artystyczną, co było trudno dostrzec w przedstawionych projektach. Podkreślałem, że jest możliwość kompromisu, ale jeżeli elementy malarskie będą stanowiły tylko niewielki detal.

Ewa Karendys: Jako pierwszy od lat architekt na stanowisku konserwatora zapowiadał pan, że ta kadencja będzie nieco inna. Na czym polega ta różnica? Na razie nie brakuje kontrowersji wokół pana decyzji.

Igor Strzok: To, co stanowi odmienne spojrzenie to umiejętność analizy przestrzeni i obiektów w niej się znajdujących pod kątem ich wartości. Uważam, że największym zagrożeniem są obecnie architekci i inwestorzy, którzy nie mają nawyku, wiedzy lub chęci, jak zabytkowe obiekty adaptować do nowych funkcji w sposób najmniej inwazyjny. Albo, jak zaprojektować architekturę, która nie będzie dla zabytków konkurencyjna.

Ewa Karendys: Które projekty w przestrzeni Gdańska według pana zasługują na największą krytykę?

Igor Strzok: Uważam, że żadne dzieło współczesne nie przebiło w swojej ohydzie Forum Gdańsk.

Ewa Karendys: Mocne słowa.

Igor Strzok: Analiza urbanistyczna jest dla tego obiektu miażdżąca. Forum zniszczyło wspaniałą panoramę Gdańska widzianą z Biskupiej Górki. Jest to zespół kilku budowli, stylistycznie niespójnych. Każda w innym stylu, wykonana z innych materiałów. Np. wielopoziomowy garaż to wielka i ciężka bryła dominująca w tak eksponowanym miejscu.

Ewa Karendys: Coś jeszcze?

Igor Strzok: Bastion Wałowa, czyli cztery ciężkie ponure wieże zbudowane na resztkach XVII-wiecznego bastionu. Powstała zabudowa, która zakłóca panoramę Gdańska. To kwintesencja deweloperskiej myśli: maksimum powierzchni użytkowej za minimum pieniędzy.

Fasady OdNowa    Gdańskie kamienice

miejski program Fasady OdNowa

fot.: M. Tymiński | Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

Głos został już oddany