Daniel Libeskind wraca do Polski

computer zapisz w ulubionych

Daniel Libeskind wraca do Polski

Rafał Pasternak
04 grudnia '18

W dniu 20 listopada 2015 roku zgromadzona w stołecznym barze Studio publiczność miała okazję wysłuchać wykładu Daniela Libeskinda. Zainteresowanie prelekcją urodzonego w Łodzi amerykańskiego projektanta było wielkie: sala wypełniła się do granic możliwości, a można przypuszczać, że w dwa razy większym audytorium również zabrakłoby wolnych miejsc. Wydarzenie to stanowiło część wizyty Libeskinda w Polsce, której głównym celem było promowanie zaprojektowanego przez niego wysokościowego apartamentowca przy ul. Złotej 44 w Warszawie.

Daniel Libeskind na wstępie spotkania zaprezentował swoje wczesne, jeszcze czysto teoretyczne prace z przełomu lat 70. i 80.: rysunki z cykli „Micromegas” i „Chamber works” czy serię trzech konceptualnych maszyn. Ich charakter sprawił, że w przypadku amerykańskiego projektanta określenie „architekt dekonstruktywista” nie było nadużyciem.

Libeskind przeszedł następnie do swoich wprawdzie zrealizowanych projektów, ale wciąż niestanowiących architektury par excellence, przedstawiając rzeźby publiczne, takie jak „Life Electric” w Como czy „The Crown” z okolic Modeny, a także instalacje — na przykład mediolańską „Future Flowers” czy obiekty tymczasowe, takie jak pawilon chińskiej firmy Vanke, przygotowany na ubiegłoroczną wystawę EXPO w Mediolanie. Rzeźbiarska forma większości budynków tego starchitekta sprawia jednak, że w jego przypadku granica między obiektami ściśle architektonicznymi a pracami z marginesu aktywności budowlanej jest mocno umowna.

W dalszej kolejności Amerykanin zaprezentował dzieła, z którymi jego twórczość jest kojarzona jeszcze rzadziej. Fakt projektowania przez niego przedmiotów codziennego użytku, takich jak meble, lampa czy serwis herbaciany, przestaje zaskakiwać, gdy zauważymy, że jest to praktyka często stosowana przez starchitektów. Libeskind przywiązuje obecnie do wzornictwa przemysłowego tak dużą wagę, że kilka lat temu utworzył nawet specjalny oddział swojego biura — Libeskind Design.

Dochodząc do sedna własnej działalności, architekt zaczął prezentację od swojego najbardziej znanego budynku — Muzeum Żydowskiego w Berlinie (1998), później jednak skupił się na nowych realizacjach, takich jak kompleks wysokościowców Reflections w Singapurze (2011) czy przeznaczony do otwarcia w bieżącym roku wieżowiec przy ul. Złotej 44 w Warszawie, niecieszący się jednak szczególną estymą polskiej opinii publicznej. Libes­kind zaznaczył, że Pałac Kultury i Nauki, na terenie którego odbywało się spotkanie, pamięta jeszcze z dzieciństwa i że jego apartamentowiec Złota 44 miał w zamierzeniu wejść w dialog z tą monumentalną budowlą z poprzedniej epoki, wyrażając ducha nowego rozdziału w dziejach Polski.

Ostatnią część prezentacji stanowiła zwycięska koncepcja odbudowy kompleksu World Trade Center. Projektant przypomniał, że początkowo zaproponowano mu miejsce w jury tego niezwykle prestiżowego konkursu, jednak on związany był ważnymi terminami, przez co musiał odmówić. Ostatecznie wziął udział w konkursie jako uczestnik. Przytoczył także inne anegdoty znane już z jego wydanej także w Polsce autobiografii pt. „Przełom: przygody w życiu i architekturze”: o Statui Wolności — pierwszym w życiu widoku USA ujrzanym na własne oczy albo o tym, jak wkrótce po uprzątnięciu zniszczonego przez zamachy z 2001 roku terenu zjechał na dno prostopadłościennego zagłębienia, które pozostało po jednym z zawalonych wieżowców WTC. Zobaczył wówczas ściany szczelinowe, które obrał później za punkt wyjścia dla koncepcji całego założenia.

Odpowiadając po swojej prelekcji na pytania widzów, Libeskind wygłosił kontrowersyjną, zwłaszcza w jego ustach, tezę, że budynek nie może być eksperymentem, gdyż architekt musi dokładnie wiedzieć, jakiego efektu końcowego się spodziewa. Choć prelekcja odbywała się pod hasłem „Architecture is a language”, widać było, że w nowszych projektach Amerykanin poświęca ich podbudowie teoretycznej znacznie mniej uwagi. Można to uznać za jego reakcję wobec przypuszczeń, że właśnie z powodu bardzo rozbudowanych werbalnych objaśnień własnych projektów stracił on kilka lat temu przychylność Herberta Muschampa z „The New York Timesa”, za którym poszli też inni najbardziej wpływowi krytycy architektury na świecie. Sprawiło to, że Libeskind przestał być zaliczany do grupy najpopularniejszych światowych architektów, a jego realizacje nie wzbudzają obecnie już tyle globalnego zainteresowania, co nowe projekty Zahy Hadid, Franka Gehry’ego czy Rema Koolhaasa. W Polsce Daniel Libeskind nadal cieszy się jednak ogromną popularnością.

Andrzej KLIMEK

Głos został już oddany