Na Starym Żoliborzu, za bramami modernistycznych willi kryją się historie, które wciąż potrafią zaskoczyć. W jednej z takich will, pochodzącej z lat 30., powstał projekt Katarzyny Szostakowskiej z pracowni Kate & Co.. Architektka zamieniła 250 metrów kwadratowych przedwojennego domu w nowoczesną przestrzeń – uporządkowaną, harmonijną i pełną światła.
Przedwojenny dom na starym Żoliborzu projektu pracowni Kate&Co
fot. Yassen Hristov
Nowe życie między dawnymi murami
Dom, z którym zmierzyła się projektantka, był pełen uroku, ale też ograniczeń typowych dla przedwojennych budynków. Wąskie korytarze, zamknięta kuchnia, oddzielne pokoje – wszystko to wymagało przemyślenia od podstaw. Szostakowska postanowiła nadać przestrzeni nowy rytm. Otworzyła układ funkcjonalny, tworząc wspólną strefę dzienną, w której kuchnia, jadalnia i salon naturalnie się przenikają. Dzięki temu światło, wcześniej zatrzymywane przez ściany działowe, dziś płynnie przechodzi z jednego pomieszczenia do drugiego. Dom zyskał oddech i poczucie swobody. To nie tylko zmiana układu, ale też filozofii – z zamkniętych pomieszczeń powstała przestrzeń życia, w której każdy metr ma swoje znaczenie.
Przedwojenny dom na starym Żoliborzu projektu pracowni Kate&Co — widok na salon połączony z jadalnią
fot. Yassen Hristov
Na piętrze również zaszły istotne zmiany. Z dwóch małych pokoi powstała sypialnia z garderobą, a z dwóch niewielkich łazienek – jedna, przestronna i funkcjonalna. Zachowano proporcje okien, co pozwoliło utrzymać rytm architektury, a jednocześnie wprowadzić nowoczesny komfort.
Niebieska kanapa stanowi akcent kolorystyczny wnętrza
fot. Yassen Hristov
Gdzie północ spotyka południe
Każdy projekt ma swój punkt wyjścia. W tym przypadku inspiracją byli inwestorzy – młoda para, która marzyła o wnętrzu prostym, ale nie chłodnym, nowoczesnym, lecz z charakterem. Z tego spotkania narodziła się idea połączenia dwóch światów: skandynawskiej powściągliwości i południowoeuropejskiego ciepła. Katarzyna Szostakowska potraktowała te dwa języki estetyczne jak partnerów rozmowy, nie rywali. W efekcie powstało wnętrze o klarownym rytmie, w którym jasne powierzchnie przeplatają się z naturalnym drewnem, kamieniem i metalem. Nie ma tu przypadkowych kontrastów. Wszystko jest przemyślane – od proporcji przestrzeni po subtelne detale. To wnętrze, które nie szuka efektu, ale równowagi. Takiej, która pozwala historii i nowoczesności współistnieć bez zgrzytów.
Akcenty błękitu, które stały się motywem przewodnim wnętrza, pojawiają się punktowo, nadając przestrzeni charakteru
fot. Yassen Hristov
Technologia w tle
Wiek budynku wymusił gruntowną modernizację instalacji. Projektantka potraktowała to jako okazję do wprowadzenia rozwiązań przyszłości. W całym domu działa system smart home oparty na technologii KNX marki Gira, pozwalający sterować oświetleniem, ogrzewaniem i przesłonami zewnętrznymi. Wprowadzono też pompę ciepła oraz biokominek w salonie – przyjazny środowisku, bezdymny i energooszczędny. Dzięki temu dom stał się w pełni samowystarczalny energetycznie, a nowoczesne technologie wpisano w jego strukturę z dyskrecją. Nic nie zakłóca tu harmonii wnętrza – technologia istnieje, ale nie dominuje.
W salonie znajduje się biokominek
fot. Yassen Hristov
Detal, który buduje całość
W projektach Katarzyny Szostakowskiej uwagę przyciąga spójność. Tutaj każdy detal ma znaczenie i własną rolę w opowieści. W jadalni stoi stół i krzesła BoConcept, nad którymi zawisła rzeźbiarska lampa Bolia. W salonie centrum kompozycji stanowi biokominek obudowany płytkami 41zero42, po bokach którego symetrycznie rozmieszczono kinkiety Foglio marki Flos.
Widok na łazienkę
fot. Yassen Hristov
Motywem przewodnim wnętrza stał się błękit – barwa, która wprowadza rytm i delikatny akcent kolorystyczny. Pojawia się w hokerach &Tradition, lampach GUBI Multi-Lite i drobnych elementach dekoracyjnych. To kolor, który nadaje wnętrzu ton i równowagę – nie dominuje, ale porządkuje przestrzeń.
Motywem przewodnim wnętrza stał się błękit
fot. Yassen Hristov
Kuchnia – serce domu
W tym projekcie kuchnia jest nie tylko miejscem gotowania, ale też centrum życia rodzinnego. Otwarta na salon i jadalnię, stała się naturalnym punktem spotkań. Białe fronty szafek wprowadzają wrażenie lekkości, a kontrastująca z nimi niebieska wyspa dodaje rytmu całej kompozycji. Jej charakter dopełniają stylizowane sprzęty retro – kuchenka i okap francuskiej marki LaCanche w kolorze „niebieski delft” z mosiężnymi wykończeniami. Kafle 41zero42 na ścianie porządkują przestrzeń i nawiązują do rzemieślniczej tradycji południa.
Kuchnia to prawdziwe serce domu, zachwycające zarówno swoją funkcjonalnością, jak i estetyką
fot. Yassen Hristov
Sypialnia i łazienki – prywatna część domu
Na piętrze rytm zwalnia. Sypialnia z łóżkiem NAP i indywidualnie projektowanym zagłówkiem została zaprojektowana z myślą o wyciszeniu. Lampy nocne Gravity marki GUBI, z marmurową podstawą, wprowadzają miękkie światło i subtelną elegancję.
W domu znajduje się również garderoba ukryta za szklanymi drzwiami
fot. Yassen Hristov
Łazienki, utrzymane w estetyce południowej, pokryto kaflami WOW Design, które budują jednolitą, spokojną powierzchnię. Światło z kinkietów Vistosi z kolekcji Jube odbija się w fakturze płytek, tworząc efekt głębi i delikatnego połysku. To przestrzenie zaprojektowane z myślą o rytuale codzienności – funkcjonalne, ale też pełne atmosfery.
Wnętrze sypialni
fot. Yassen Hristov
Szacunek do przeszłości, otwarcie na przyszłość
Metamorfoza żoliborskiego domu to nie tylko historia udanego remontu. To opowieść o relacji z miejscem – o tym, jak można słuchać architektury, nie narzucając jej zbyt wiele. Katarzyna Szostakowska zachowała charakter budynku, a jednocześnie otworzyła go na współczesność. Każdy detal, od stolika kawowego po osprzęt elektryczny Gira w odcieniu umbra, tworzy spójną całość, w której historia i nowoczesność przenikają się bez wysiłku. Dzięki tej realizacji dawny żoliborski dom odzyskał głos – nie jako pamiątka przeszłości, ale jako przestrzeń gotowa na nowe życie.
















