Zobacz w portalu A&B!

Eksperymenty, klocki Lego i architektoniczne memo. O projektowaniu z fantazją opowiada Jan Sikora z Sikora Wnętrza Architektura

Ola Kloc
02 czerwca '22

Gotowi na zbliżający się Festiwal Otwartych Pracowni Architektonicznych? W tej edycji FOPY, wydarzenia, które towarzyszy Międzynarodowemu Kongresowi Klimatyczna Regeneracja Miast, dotrzemy do Gdańska, gdzie zajrzymy w wielobarwne i często zaskakujące zakamarki biura Sikora Wnętrza Architektura!

Transmisja spotkania dostępna jest na naszych kanałach

Facebook         Facebook

 

W ramach wiosennej edycji Festiwalu Otwartych Pracowni Architektonicznych odwiedzimy dwie łódzkie pracownie — w poniedziałek (6 czerwca o godzinie 13:00) zajrzymy do biura REFORM Architekt, kilka dni później (w czwartek, 9 czerwca o godzinie 13:00) przeniesiemy się do siedziby Design Lab Group, a w piątek (10 czerwca o godzinie 13:00) z Łodzi wyruszymy do Gdańska, gdzie wirtualnie swoje progi otworzy dla nas biuro Sikora Wnętrza Architektura.

Stylowe, eleganckie apartamenty? Surowe, loftowe klimaty? Designerskie i kolorowe wnętrza popartowych lokali? Żaden z tych tematów nie jest ani straszny, ani obcy zespołowi pracowni Sikora Wnętrza Architektura, którego dziesięciu projektantów pracuje dziś jednocześnie nad czterdziestoma projektami (nawet na Karaibach!).

przestrzenie gdańskiej pracowni

przestrzenie gdańskiej pracowni

fot.: Tom Kurek

Po nietuzinkowych przestrzeniach — jak na pracownię zajmującą się przede wszystkim aranżacją wnętrz przystało (na swoim koncie mają blisko 120 zrealizowanych projektów!) — oprowadzi nas Jan Sikora, założyciel biura Sikora Wnętrza Architektura i profesor gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Swoje pytania będziecie mieli okazję zadać już 10 czerwca, a tymczasem zapraszamy Was na krótką rozgrzewkę w stylu Q&A! Jak myślicie, skąd wzięła się nazwa pracowni?

kolorowe wnętrze pracowni Sikora Wnętrza Architektura

kolorowe wnętrze pracowni Sikora Wnętrza Architektura

fot.: Tom Kurek

 
Ola Kloc
: Skąd wzięła się nazwa pracowni?

Jan Sikora: Nie jestem pewien, do dziś jest to pewna zagadka. Szukaliśmy czegoś, co nie kojarzyłoby się z nazwiskiem założycieli pracowni, a z drugiej strony nie chcieliśmy wskazywać w nazwie na to, czym się zajmujemy. Dzięki temu powstała nazwa niezwykle enigmatyczna i być może niezrozumiała. Najważniejsze jest to, że nazwa jest uniwersalna i czym dalej w świat (w stronę innych kultur) to nabiera nowych znaczeń. Kiedyś na lotnisku w Goa w Indiach zostałem zapytany, czy „SIKORA” to z języka japońskiego. Odpowiedź brzmi: tak. To, co lokalnie wydaje się nazwiskiem, na drugim końcu świata może brzmieć jak nazwa lokalnego gatunku żuczka.

POP in Diner & Bar

POP in Diner & Bar

fot.: Tom Kurek

 
Ola
: Pracownia to dla mnie...

Jan: Ruch, azyl dla twórców, drugi dom, spełnienie marzeń, miejsce, które można dowolnie przetwarzać, tworzyć, przekształcać, gdzie (w zależności od sytuacji) jestem gościem lub gospodarzem, gdzie mam zaszczyt przebywać z wyjątkowymi projektantami, gdzie powstają pomysły, spotykamy się, rozmawiamy. Pracownia to procesy, ale także kontrolowana demolka tych procesów. Pracownia to miejsce, gdzie wszystko jest poukładane, ale także takie gdzie łamiemy często reguły i eksperymentujemy. To przestrzeń gdzie mamy kilkanaście różnych środków transportu (deski surfingowe, rowery) oraz blisko dwadzieścia wyjątkowych kompletów Lego (od Titanica przez maszynę do pisania). To miejsce, gdzie kolekcjonujemy artefakty, a ostatnio też punkt zbiórki rzeczy dla Polskiego Czerwonego Krzyża. I w końcu pracownia to społeczność blisko dziesięciu osób: to nasza wspólnotowość, emocje, pytania, odpowiedzi, rozmowy i wspólne życie.

 
Ola
: Czego dotyczył Wasz pierwszy projekt?

Jan: Pierwszych projektów było wiele, ale moment założenia pracowni to moment pracy nad Stacją Kulturarewitalizacją dworca w Rumi. To miał być ostatni projekt tak naprawdę, bo nie radziłem sobie z trudnymi realiami zawodu. Pomyślałem: okej, pójdę na całość, bo przecież i tak to ostatni projekt. Byłem już zdecydowany, by pracować wyłącznie na uczelni, ale dałem sobie ostatnią szansę. Pojechałem z żoną w góry i powiedziała do mnie tak: rób ten projekt w przerwach od wypraw. I tak to było — jak byliśmy na szlaku, to komputer przetwarzał rendery, a jak byliśmy na miejscu, podczas miesiąca miodowego, nocami liczyłem kosztorys. Gdyby nie sukces projektu — Nagroda Architektoniczna Polityki, Bryła Roku i nagrody w Stanach Zjednoczonych — to pewnie do dziś byłoby mi to wypominane :) A tak projekt łączy się z początkiem mojego życia jako prowadzącego pracownię, męża i mieszkańca Gdańska.

Stacja Kultura w Rumi

Stacja Kultura w Rumi

© Sikora Wnętrza Architektura

 
Ola
: Projekt, o którym marzę to...

Jan: Wrócić do robienia projektów z wyobraźni — abstrakcyjnych, bez inwestora. Zawsze zazdroszczę malarzom tego, że spędzają tyle czasu w świecie swojej wyobraźni i ją kultywują. Praca z Inwestorem jest często czymś przeciwnym — kompromisem, dialogiem i ma wiele aspektów przyziemnych. Dlatego jak jestem szczególnie zmęczony bieżącymi sprawami, to wyobrażam sobie dekonstrukcję typowych wnętrz. Ostatnio nawet to zrobiłem, gdy Inwestor poprosił o wnętrze loftowe. Wyobraziłem sobie więc przestrzeń surową i opuszczoną, zamieszkaną tylko przez bezdomnych. I poleciałem — stół usypany z gruzu, obdrapane ściany, napisy zrobione sprayem na ścianach. Inwestor jak zobaczył projekt, to się załamał i popłakał. Zrozumiałem wtedy po raz kolejny, że wnętrza to jednak nie jest malowanie obrazów.

Kuźnia w Lesznie

Kuźnia w Lesznie

fot.: Tom Kurek

 
Ola
: Moim ulubionym narzędziem projektowym jest...

Jan: Drugi człowiek, pustka i deska surfingowa.

Dlaczego drugi człowiek? Mam zasadę, by dobierać do biura osoby lepsze ode mnie w różnych kompetencjach. Przy dobrze skomponowanej pracowni moja rola może być różna, każdy z nas staje się narzędziem.

Z drugiej strony moimi ulubionymi narzędziami są emocja i relacja — zarówno z Inwestorem, jak i w zespole. Właściwie nazwana emocja, szczerość, zaufanie, wnioski i idee mają niezwykłą moc twórczą — rodzą nową świadomość, nowe paradygmaty.

Z trzeciej strony moim ulubionym narzędziem jest jego brak — pustka. Rzadko o tym myślimy, ale jesteśmy niesamowicie przebodźcowani — pełni form i treści. W takiej sytuacji ciężko o coś bardziej twórczego niż nic. Wystarczy wypłukać się z Instagramów, Facebooków, cudzych koncepcji i lęków by pojawiły się świetne pomysły. Ale one często są nieśmiałe i ciche więc potrzebują inkubatora w postaci ciszy, wiatru i szumu fal. Więc moimi najlepszymi narzędziami obecnie są deska surfingowa i morze. To deska i morze wypłukują ze mnie wszelkie bzdury, rozproszenie i dają mi nowe pomysły.

Salon fryzjerski Sylwii Gaczorek w Warszawie

Salon fryzjerski Sylwii Gaczorek w Warszawie

fot.: Tom Kurek

 
Ola
: Czy zespół ma jakieś swoje stałe zwyczaje / rytuały?

Jan: Tak — jest ich kilka. W przerwie oglądamy dziwne filmy i gramy w architektoniczne memo. Fajne też jest wspólne tworzenie playlisty muzycznej oraz comiesięczne wyprawy na śniadanie.

Ostatnio też co tydzień przez pół piątku wspólnie segregujemy paczki w Polskim Czerwonym Krzyżu — to dość wyjątkowy rytuał, który nie dość, że jest pożyteczny, to nas niesamowicie jednoczy.

 
***

Festiwal Otwartych Pracowni Architektonicznych jest wydarzeniem towarzyszącym kongresu Regeneracja Miast.

Partnerami wydarzenia są:

partnerzy

Patronat:
SARP Oddział Kraków
SARP Oddział Łódź

 
oprac.: Ola Kloc

Głos został już oddany

Obiekt roku 2022 w systemach ALUPROF
Płyty elewacyjne [pictura] z włóknocementu - EQUITONE
BRUK-BET – Ekologiczne nawierzchnie brukowe
TRENDY [2022] - Podłogi, posadzki, wycieraczki systemowe, tarasy – trendy 2022