Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Uprawnienia – dlaczego młodzi architekci i architektki nie ubiegają się o nie?

29 grudnia '22

Artykuł z numeru A&B 7-8|2022


Przekwitły kasztanowce, tegoroczni maturzyści zakończyli już egzaminy maturalne. Niektórzy z nich przystąpili również do egzaminów wstępnych na Wydziały Architektury w całym kraju — miesiące, a czasem i lata doskonalenia umiejętności rysunku odręcznego miały wreszcie swój finał. Większość z osób rozpoczynających studia architektoniczne za pięć lat uzyska tytuł magistra inżyniera architekta. Czy to koniec nauki? Skądże! To dopiero początek…

Aby sprawować samodzielne funkcje przy projektowaniu obiektów budowlanych jako architekt oraz kierowaniu robotami budowlanymi architektury obiektów niezbędne jest zdobycie uprawnień budowlanych w specjalności architektonicznej. Uprawnienia architektoniczne wymagane są także do sprawowania nadzoru autorskiego, sprawdzania projektów budowlanych oraz wykonywania obowiązków inspektora nadzoru inwestorskiego.

Warunkiem koniecznym uzyskania uprawnień architektonicznych do projektowania bez ograniczeń (poza ukończeniem I i II stopnia studiów na kierunku architektura lub architektura i urbanistyka) jest odbycie rocznej praktyki polegającej na sporządzaniu projektów oraz rocznej praktyki zawodowej na budowie. By ubiegać się o uprawnienia architektoniczne do kierowania robotami budowlanymi bez ograniczeń, potrzebne jest (poza wspomnianym wykształceniem) odbycie półtorarocznej praktyki zawodowej na budowie. W przypadku ukończenia studiów jedynie pierwszego stopnia okres ten wydłuża się do trzech lat.

Osoba, która myśli o zdobyciu uprawnień, idzie tą ścieżką już od wielu lat. Po podjęciu decyzji o startowaniu na studia architektoniczne, już w liceum, najczęściej w przedostatniej klasie, rozpoczyna przygotowania do egzaminu wstępnego. Zakładając, że nie robi sobie w czasie studiów żadnej przerwy, pomyślnie przejdzie przez wszystkie sesje egzaminacyjne i obowiązkowe praktyki studenckie oraz nie odkłada obrony pracy dyplomowej na później, kończy je po pięciu latach. Jeśli niezwłocznie po obronie rozpoczyna pracę w zawodzie i dąży do zdobycia uprawnień, mijają minimum kolejne dwa lata, zanim pojawia się możliwość ubiegania się o nie. Niektórzy, chcąc przyspieszyć ten proces, podejmują się staży w ostatnich latach studiów, dzieląc pracę ze studiami, często płacąc za to własnym zdrowiem. Zatem optymistyczny scenariusz zakłada około dziewięciu lat konsekwentnego dążenia do celu. Ale czy dla każdego absolwenta architektury zdobycie uprawnień jest celem? Wcale nie! Zastanówmy się dlaczego.

Wiele osób, które ukończyły kierunki architektoniczne, nie pracuje w tym zawodzie. Niektórzy wybrali tę ścieżkę, licząc na prestiż i dochodową pracę, ale już w czasie obowiązkowych praktyk studenckich lub w pierwszych latach pracy zorientowali się, że w rzeczywistości nie jest tak różowo, jak się powszechnie uważa. Wystarczy wspomnieć, że wciąż mają się świetnie umowy podpisywane na kwotę minimalnego wynagrodzenia i wypłacanie reszty pod stołem, o ile w ogóle. Owocowe czwartki, prywatna opieka medyczna, multisport? To niesłychana rzadkość.

Wiele z tych osób podąża pokrewnymi ścieżkami. Trzeba przyznać, że są to wyjątkowo różnorodne studia, kształcące na wielu płaszczyznach. Nie ma chyba drugiego takiego kierunku, na którym prosto z zajęć z malarstwa idzie się na przykład na wykład z fizyki budowli, a następnie na historię — dajmy na to sztuki, architektury czy urbanistyki. Niemało spośród absolwentów i absolwentek architektury zajmuje się wsparciem w środowisku BIM, grafiką komputerową, przygotowywaniem wizualizacji architektonicznych, współpracuje z agencjami reklamowymi czy z firmami branżowymi, na przykład jako przedstawiciel handlowy, lub spełnia się w rozwijającej się dziedzinie User Experience (UX). Niektórzy stają niejako po drugiej strony barykady i podejmują pracę w firmach deweloperskich, urzędach albo na uczelni. Bardzo liczną grupę stanowią osoby, które lepiej czują się w projektowaniu architektury wnętrz. Wszystkie wymienione w tym akapicie alternatywy (i wiele innych) nie wymagają zdobycia uprawnień, aby w pełni profesjonalnie i bez ograniczeń wykonywać swoją pracę.

Ci, którzy podjęli się pracy w wyuczonym zawodzie, wiedzą, jak popularne są w tych realiach nadgodziny, niestety najczęściej bezpłatne. Bywają biura, często te renomowane, w których jest to codzienność. Klasykiem gatunku jeśli chodzi o przyczyny, jest termin oddania pracy konkursowej lub zbliżająca się zmiana przepisów uniemożliwiająca przepchnięcie jakiegoś projektu. Bywa, że w biurze panuje po prostu wyzysk, a liczba pracowników jest zbyt mała w stosunku do liczby tematów. Z pewnością permanentnie przepracowany człowiek nie jest skory do poświęcania okrawków swojego czasu wolnego na naukę na pamięć przepisów. Nie wspominając o tym, że mózg odmawia posłuszeństwa. Egzamin składa się z części testowej ze znajomości przepisów prawa oraz części ustnej, podczas której badane są praktyczne umiejętności i kompetencje kandydata. Egzaminy odbywają się we wszystkich Okręgowych Izbach Architektów i są organizowane przez IARP dwa razy w roku w sesjach letniej oraz zimowej. Odkładanie przygotowań na kolejną zimę czy lato może trwać w nieskończoność lub do momentu, gdy są one potrzebne na przykład do tego, aby zacząć pracować na własne nazwisko.

W przypadku wielu młodych architektek te kilka–kilkanaście lat po ukończeniu studiów przypada na czas ciąży, jednej lub wielu, i macierzyństwa. Choćby nie wiem jak bardzo zaangażowanym ojcem był architekt, to przynajmniej w tym prawie dwuletnim okresie ciąży i urlopu macierzyńskiego nie wypada on z obiegu zawodowego tak jak kobieta. Prawdopodobnie żadna z kobiet, która zakończyła swój urlop macierzyński, nie nazwałaby tego czasu siedzeniem, choć przebywała w dużej mierze w domu, ani nie stwierdziłaby, że opiekowanie się małym dzieckiem to idealny moment na zdobywanie wiedzy.

Wiele osób zniechęca sama konieczność uczenia się na pamięć przepisów, które często się zmieniają, a i tak dostęp do tej wiedzy jest wygodny i dostępny na bieżąco. Ten kij ma jednak dwa końce, bo przecież łatwiej jest na co dzień w pracy, kiedy ma się świetnie opanowane przepisy i nie trzeba każdego zagadnienia sprawdzać w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, a za ewentualnymi zmianami i tak należy nadążać.

Niektórzy po prostu, mimo kilkuletniej pracy w zawodzie, nadal nie czują się na siłach, by przystąpić do egzaminu państwowego. Powody mogą być różne, może po prostu brak wiary w siebie, ale też spędzenie tych lat w biurze, które zajmuje się mało ambitnymi projektami, i brak styczności z trudnymi zagadnieniami. Często osoby tuż po studiach, nawet jeśli trafią do renomowanego biura, które prowadzi różnorodne i ciekawe projekty, dostaje mało rozwijające albo nudne i powtarzalne zadania, na przykład przygotowywanie znienawidzonych przez wielu kart mieszkań. Brak rozwoju potrafi być frustrujący, a znalezienie biura odpowiadającego pod względem zarobków i obowiązków nie jest proste i czasami zajmuje lata. Rezultat jest taki, że mimo lat doświadczenia realna wiedza jest mało różnorodna lub po prostu dotyczy dosyć podstawowych typów budynków, na przykład domów jednorodzinnych. Posiadanie uprawnień to odpowiedzialność, a trudno ze spokojem nałożyć ją sobie na barki, jeśli się wcześniej nie miało okazji na poważnie współpracować z doświadczonymi architektami i czerpać z ich wiedzy, a nawet uczyć na ich błędach. Często sami pracodawcy nie wspierają w dążeniu do uzyskania uprawnień, nie tylko nie zachęcają do tego swoich pracowników, ale wręcz zniechęcają. Na szczęście coraz rzadziej można się zetknąć z opinią, że to „hodowanie konkurencji na swoich plecach”.

Kolejnym powodem, który sprawia, że młodzi architekci i architektki odwlekają zdobywanie uprawnień, są koszty, które się z tym wiążą. Opłaty (obowiązujące od 24 lutego 2022) za postępowanie kwalifikacyjne o nadanie uprawnień budowlanych w specjalności architektonicznej wynoszą:

  • dla zakresu uprawnień: projektowanie bez ograniczeń, projektowanie w ograniczonym zakresie, kierowanie robotami bez ograniczeń oraz kierowanie robotami w ograniczonym zakresie:
    • z tytułu kwalifikowania: 1240 zł
    • z tytułu przeprowadzenia egzaminu: 1240 zł
    • z tytułu ponownego przeprowadzenia części ustnej egzaminu: 730 zł
  • dla zakresu uprawnień: łączonych bez ograniczeń oraz łączonych w ograniczonym zakresie:
    • z tytułu kwalifikowania: 1860 zł
    • z tytułu przeprowadzenia egzaminu: 1860 zł
    • z tytułu ponownego przeprowadzenia części ustnej egzaminu — 1070 zł

Powtórne przystąpienie do egzaminu pisemnego lub ustnego wiąże się z koniecznością wniesienia opłaty ponownie, zgodnie z obowiązującymi w danym roku stawkami. Jeśli ktoś chciałby wykonywać samodzielne funkcje techniczne w budownictwie (samodzielnie projektować lub sprawdzać projekty architektoniczno-budowlane), musi — oprócz legitymowania się uprawnieniami budowlanymi w specjalności architektonicznej — być także członkiem samorządu zawodowego architektów — Izby Architektów RP. Członkostwo można uzyskać, jeśli złoży się wniosek o wpis na listę członków Okręgowej Izby Architektów właściwej dla miejsca zamieszkania. Następnie należy opłacać składki członkowskie. Jest to więc dla młodego człowieka znaczny koszt i jeśli zdobycie uprawnień nie wiąże się z rozpoczęciem pracy na własny rachunek, to niestety wiele osób odwleka ten wydatek na później. Pozostanie u pracodawcy jest mało motywujące, ponieważ odpowiedzialność, jaka spoczywa na osobie podpisującej się pod projektem, nie jest adekwatna do wynagrodzenia. Często uzyskanie uprawnień wiąże się z awansem, ale polega on głównie na zmianie nazwy stanowiska i stopki w mailu, a niekoniecznie na uhonorowaniu finansowym.

O wypowiedź na ten temat został poproszony architekt IARP Piotr Średniawa, który wraz z żoną Barbarą Średniawą prowadzi w Gliwicach Biuro Studiów i Projektów. Jest członkiem WKUA i MKUA w Katowicach oraz przewodniczącym Rady Śląskiej Okręgowej Izby Architektów RP. Właśnie z perspektywy Izby udzielona jest ta odpowiedź.

"Kwestia zdobywania uprawnień przez młodych architektów znacznie wykracza poza pytanie „Dlaczego młodzi architekci nie chcą zdobywać uprawnień?”. W pytaniu zresztą zawarta jest również w jakimś stopniu hipotetyczna teza o niechęci młodych architektów do uzyskiwania uprawnień, a tym samym samodzielnej działalności zawodowej. Patrząc na statystyki, teza może wydawać się prawdziwa, wymaga jednak bardziej wnikliwego spojrzenia. Według naszych izbowych danych do egzaminu na uprawnienia w Izbie Architektów przystępuje około 30–40 procent absolwentów naszych wyższych uczelni kształcących architektów w systemie dwustopniowym. W przypadku Śląskiej Okręgowej Izby Architektów RP corocznie, i ta prawidłowość występuje już od kilku lat, do egzaminu przystępuje mniej więcej osiemdziesięciu młodych architektów w trakcie letniej i zimowej sesji egzaminacyjnej. Jednocześnie corocznie dwie wyższe śląskie uczelnie kształcące architektów na drugim stopniu opuszcza z dyplomem około dwustu absolwentów, co potwierdza powyższą prawidłowość. Trudno powiedzieć, jaką drogę życiową i zawodową wybiera pozostałe 60–70 procent absolwentów. Duża grupa, i to niestety tych najzdolniejszych, wyjeżdża z Polski i podejmuje pracę w zagranicznych biurach. W ramach jednoczącej się Europy jest to pozornie normalne zjawisko, jednak na pewno z dużą szkodą dla nas. Niewielka część wiąże się z urbanistyką i planowaniem przestrzennym lub podejmuje pracę w urzędach. Część pracuje w agencjach reklamowych, firmach wykonujących wizualizacje, projekty wnętrz, w firmach deweloperskich lub u dystrybutorów materiałów budowlanych, czyli wykonują działalności niewymagające posiadania uprawnień. O znacznej części absolwentów nie mamy informacji, lecz wykształcenie architektoniczne jest tak uniwersalne, że umożliwia realizację ambicji i aspiracji zawodowych w różnych obszarach, niekoniecznie ściśle związanych z architekturą.

Droga do uzyskania uprawnień, a następnie przynależności do Izby Architektów RP, umożliwiającej samodzielną działalność projektową, nie jest łatwa ani prosta. W krajach europejskich funkcjonują bardzo różne regulacje w tym zakresie, jednak nas obowiązują polskie przepisy. Warto w tym miejscu wskazać, że uzyskanie uprawnień w wyniku procedury egzaminacyjnej nie jest, jak czasami można usłyszeć od młodych architektów, fakultatywnym ustaleniem Izby Architektów RP, a wymaganiem ustawowym, realizowanym zgodnie z prawem budowlanym i ustawą samorządową przez Izbę Architektów RP. Zgodnie z Rozdziałem 2 ustawy Prawo budowlane po uzyskaniu dyplomu wymagane jest odbycie praktyki projektowej w wymiarze jednego roku oraz odbycie praktyki na budowie, również rocznej, a następnie przystąpienie do egzaminu. Teoretycznie minimalny czas od ukończenia studiów wynosiłby dwa lata. W praktyce większość absolwentów przystępuje do egzaminu po czterech–pięciu latach i wydaje się, że jest to minimalny czas pracy zawodowej konieczny do uzyskania wystarczającego doświadczenia zawodowego dla samodzielnej działalności.

Nasze uczelnie niewątpliwie kształcą przyszłych architektów w obszarze teoretycznym i koncepcyjnym na wysokim poziomie. Absolwentom brakuje jednak wiedzy praktycznej w obszarze projektowym dotyczącym szczególnie fazy projektów wykonawczych, koordynacji międzybranżowej, a przede wszystkim otoczki formalno-prawnej, to jest znajomości przepisów, negocjacji z inwestorem, zawierania umów, ubezpieczeń i gwarancji i tak dalej. Tę wiedzę może zapewnić tylko rzetelna praktyka pod kierunkiem doświadczonych architektów. Tutaj pojawia się poważny problem. Rynek projektowy nie jest nieograniczony i funkcjonuje na nim określona liczba biur i pracowni projektowych i znalezienie pracy przez absolwentów, szczególnie w okresach dekoniunktury, nie jest łatwe. Niewątpliwie stanowi to naturalną zaporę dla absolwentów, a jej pokonanie związane jest czasami z uciążliwościami, na przykład koniecznością zmiany miejsca zamieszkania i zatrudnienia. Pochodnym problemem jest poziom odbywanych praktyk projektowych, ujawniający się w trakcie egzaminów ustnych. Bardzo wyraźna jest różnica w poziomie wiedzy i umiejętnościach młodych architektów, którzy odbyli praktykę w renomowanych pracowniach czy biurach legitymujących się wysokim poziomem projektów i znaczącymi realizacjami, a tymi architektami, którzy odbywali ją w pracowniach o relatywnie niskim poziomie, wynikającym po części z klientelistycznych czy też konformistycznych postaw zawodowych. Niestety ci drudzy są bardzo często obligowani przez komisje egzaminacyjne do powtórzenia egzaminu ze względu na niewystarczające kwalifikacje. Problem jest znany w Izbie Architektów, jednak kwestia zapewnienia odpowiedniego poziomu praktyk nie znalazła dotychczas zadowalającego rozwiązania i wymaga dalszych poszukiwań. Poważne problemy i utrudnienia pojawiają się także w przypadku obowiązkowych praktyk na budowie i młodym architektom stosunkowo trudno znaleźć zatrudnienie jako asystent kierownika budowy. Bezpośrednia znajomość realiów procesu budowy jest jednak konieczna dla prowadzenia samodzielnej i odpowiedzialnej działalności projektowej, tym bardziej że wiedza w tym zakresie wyniesiona ze studiów jest znikoma.

W związku z taką sytuacją w wielu Izbach Okręgowych prowadzone są kursy przygotowawcze uzupełniające wiedzę, głównie z zagadnień prawnych, których znajomość jest nieodzowna w samodzielnej działalności, szczególnie wobec zagmatwanego i nieczytelnego systemu prawnego dotyczącego szeroko rozumianych zagadnień związanych z zagospodarowaniem, polityką przestrzenną i architekturą. 
Pamiętać należy, że posiadanie uprawnień to nie tylko formalny wymóg i państwowy dokument, ale również udzielana inwestorowi i klientowi gwarancja rzetelnego wykonania usługi projektowej, obejmującej wszelkiego typu budynki i obiekty architektoniczne. Taką gwarancję musi stanowić również przynależność do Izby Architektów RP, tym bardziej że zawód architekta jest z definicji zawodem zaufania publicznego. Podobna zasada posiadania niezbędnych kwalifikacji obowiązuje i jest oczywista dla innych zawodów zaufania publicznego: lekarzy, pielęgniarek czy prawników, i nie budzi niczyich wątpliwości, chociaż od czasu do czasu pojawiają się populistyczne i demagogiczne postulaty deregulacji tych zawodów, na szczęście na razie bezskuteczne.

Dlatego Izba Architektów przykłada dużą wagę zarówno do procedur kwalifikacyjnych, jak i egzaminów, co na pewno nie wzbudza entuzjazmu wśród młodych adeptów zawodu. Poziom wiedzy gwarantujący odpowiednią jakość wykonywanych projektów ma również ścisły związek z jakością kształtowanej przestrzeni. Tylko architekci posiadający właściwy poziom wiedzy są w stanie sprostać wyzwaniu. Ta prosta prawidłowość zaprzecza pojawiającym się czasami wśród młodych architektów zarzutom o „zaporowych” działaniach Izby Architektów RP, blokowaniu młodych architektów ze względu na interes korporacyjny starszych architektów. Warto wspomnieć, że relacja mistrz–uczeń, czy też terminator, ma w naszej profesji wielowiekową i sprawdzoną tradycję. To trudna profesja, również w dzisiejszych czasach, wobec coraz bardziej skomplikowanej rzeczywistości i dynamicznych zmian, dlatego wymóg posiadania uprawnień jest bardziej istotny jako certyfikat posiadanej wiedzy i doświadczenia, niż li tylko formalna konieczność. Poziom wiedzy, jaki zapewniają uprawnienia, jest jednak dalece niewystarczający, dlatego konieczne jest permanentne kształcenie, poszerzanie wiedzy i doskonalenie zawodowe. Zapewnienie wysokiego poziomu odbywania praktyk zawodowych i dalsze poszerzanie wiedzy poprzez permanentne szkolenia, konferencje czy seminaria jest bardzo istotnym zadaniem Izby Architektów, sukcesywnie realizowanym, ale wymaga również stałego i dalszego doskonalenia. Dlatego też pytanie: „Czy warto posiadać uprawnienia”, trzeba rozumieć jako pytanie: czy warto i czy konieczne jest posiadanie szerokiej wiedzy i kwalifikacji w naszej profesji. Odpowiedź jest oczywista. Nie tylko warto, ale jest to absolutnie konieczne, a posiadanie uprawnień jest tylko niewielkim fragmentem tego zagadnienia."

Marta Kulawik

Głos został już oddany

Materiał w architekturze — trendy 2024
LS Dark — żaluzje zaciemniające
INSPIRACJE