Zobacz w portalu A&B!

Można panikować! – dajmy sobie szansę na zmianę

23 czerwca '22

Rozmowa z numeru A&B 06|2022


Założyć żaluzje i nie montować grzejnika pod oknem? Tak — przeciwdziałanie skutkom zmian klimatu może być prostsze, niż sądzimy. Próba zrozumienia, czym w rzeczywistości jest nasz komfort, pokazuje, że postulaty powrotu do sprawdzonych rozwiązań jego regulacji, w tym poprawiania tego, co już mamy, zamiast budowania od nowa, nie stoją mu na przeszkodzie. Z profesorem Szymonem Malinowskim rozmawia Alicja Gzowska.

Alicja Gzowska: Sporo się mówi o odpowiedzialności urbanistów, architektów i projektantów za powstrzymywanie niekorzystnych zmian klimatycznych na naszej planecie. Czy Pańskim zdaniem ta branża rzeczywiście ma taki duży wpływ?

prof. Szymon Malinowski: Tak, ten wpływ jest ogromny. Budownictwo i mieszkalnictwo to około 30 procent globalnej emisji gazów cieplarnianych. Można zacząć od najprostszych spraw, takich jak dobre zaprojektowanie energooszczędnych systemów ogrzewania i wentylacji w mieszkaniach. Kolejna jest kwestia zagospodarowania terenu z uwzględnieniem bioróżnorodności i jakości naszego życia. I dalej, budownictwo, architektura i planowanie przestrzenne mają ogromny wpływ na wiele innych aspektów działalności, także przemysłowej, transportowej. Przy postępującej urbanizacji widzenie zagadnień związanych z kształtowaniem przestrzeni w kontekście społeczno-gospodarczym to bardzo istotna sprawa. Nie ma szans, żeby miliardy ludzi zamieszkiwały Ziemię równomiernie, więc potrzebujemy rozsądnie prowadzonej urbanizacji, która pozwoli nam zachować przynajmniej niezbędne części natury.

Alicja: Jednocześnie funkcjonujemy w świecie, w którym potrzeby gwałtownie rosnącej liczby mieszkańców rosną równie gwałtownie. Nieustanny rozwój wydaje się koniecznością, ale hasła nowoczesności i postępu od dekad usprawiedliwiają działania mające katastrofalny wpływ na planetę.

prof. Szymon Malinowski: Tak się nie da działać na skończonej planecie. Ten dyskurs jest zupełnie oderwany od realiów fizyczno-przyrodniczych. U podłoża tego rozumowania leży przekonanie, że człowiek nic nie znaczy wobec natury. Podczas gdy ludzie są głównym elementem czy systemem kształtującym życie na naszej planecie — zarówno pod względem klimatu, jak i pod względem bioróżnorodności. Niestety, nie jest to wpływ ani przemyślany, ani korzystny, ani dający nadzieję na lepszą przyszłość. Taki sposób rozumowania prowadzi na manowce.

Alicja: Dotychczasowe próby ingerencji człowieka w systemy przyrodnicze przynoszą nieprzewidywalne rezultaty. W jaki sposób projektant ma pracować z naturą, której sposobów funkcjonowania nie jest w stanie pojąć?

prof. Szymon Malinowski: Nie zapominajmy o pieniądzach. Większość porażek wynika z prostej przyczyny — liczy się tylko kasa. Jednocześnie ludziom się wydaje, że jak coś zaprojektują, to zrobią to lepiej niż natura. Począwszy od ogródka przy domu, gdzie każdą grządkę i każdą roślinkę staramy się posadzić według własnego widzimisię, po otoczenie budynków i różnego rodzaju infrastrukturę. To jest tylko widzimisię. Uważamy, że jeśli zostawimy coś naturze, to pójdzie nie tak, jak chcemy. I rzeczywiście, prawdopodobnie to pójdzie po swojemu. A my powinniśmy się nauczyć z tym żyć. Zagospodarowywać tę część przestrzeni, w której my żyjemy, która dotyczy nas jak najbliżej. A resztę w miarę możliwości zostawić. I akcje, takie jak ciągłe przesadzanie drzew w parkach, straszenie zagrożeniem starymi drzewami w mieście i tak zwane pielęgnacje, które bardzo często prowadzą po prostu do kompletnego zniszczenia zieleni, to jest coś, czego powinniśmy unikać.


mapa istniejących i planowanych ścieżek rowerowych w Warszawie

mapa istniejących i planowanych ścieżek rowerowych w Warszawie — opr. SISKOM na podstawie Strategii Rozwoju m.st. Warszawy do 2020 roku oraz Studium Uwarunkowań i Zagospodarowania Przestrzennego dla m.st. Warszawy

© SISKOM

Alicja: Jednocześnie natura bardzo rzadko podpowiada rozwiązania dotyczące na przykład projektowania domu.

prof. Szymon Malinowski: Dlatego zaznaczyłem, że potrzebne jest tutaj odpowiednie rozdzielenie tych przestrzeni. Cała nasza cywilizacja polega na tym, że stworzyliśmy sobie warunki, w których nam jest dobrze. I w pewnym zakresie — rozsądnym zakresie komfortu — powinniśmy nadal tak robić. Bo choć nie wszystkie rozwiązania, które proponujemy, są uzasadnione, to mamy mnóstwo potrzeb, które architektura zaspokaja i powinna zaspokajać. I tutaj nie ma dyskusji. 

Tylko my bardzo często nie rozumiemy wielu rzeczy. Choćby tego, jak funkcjonujemy w budynkach. Na przykład, sporo mówi się o klimacie wewnątrz budynku, klimatyzacji, komfortowym zakresie temperatur wewnątrz. Prowadzone są różnego rodzaju badania, ale brakuje namysłu, czym jest dla organizmu ludzkiego komfort, albo jak wygląda wymiana energii organizmu z otoczeniem. Dlaczego kiedyś, mimo że temperatura powietrza w samym mieszkaniu czy też budynku była niska, piec, który miał na dużej powierzchni temperaturę, powiedzmy, 35 stopni, dawał poczucie komfortu? Komfort termiczny to nie tylko kwestia temperatury powietrza — do czego często jest sprowadzany. Mówimy o izolacji budynków, a zapominamy o tym, że znakomita większość strat ciepła następuje przez wentylację. Gdy zrobi się wentylację z odzyskiem ciepła, nie trzeba budynków tak bardzo ogrzewać. Może czasami nawet zupełnie nie trzeba ich ogrzewać, jeśli mądrze uwzględni się, że mamy we wnętrzu na przykład wiele odbiorników energii elektrycznej, a ubocznym efektem ich działania jest też produkcja ciepła. 

Zapominamy o tych podstawowych rzeczach. Nie pamiętamy, ile i jakiej energii dostarcza słońce; w jakich długościach promieniowania przez co i jak przenika. Jak to wykorzystywać, kiedy się zasłaniać — wiemy to tylko w niewielkim stopniu. W Polsce instaluje się ogromne ilości klimatyzacji, a zapomina, że wystarczy markizą czy żaluzją zasłonić przez część dnia dopływ energii słonecznej, żeby było nam dobrze. A w nocy zasłonić ucieczkę energii w postaci wypromieniowania w podczerwieni. Wiem to z własnego doświadczenia. W domu, na loggii wychodzącej na południowy zachód zawiesiłem drewnianą żaluzję zewnętrzną. Niby drobiazg, ale to, że mogę sobie żaluzję zamknąć, otworzyć czy przesunąć, niesamowicie poprawiło mi komfort używania tej przestrzeni.

Alicja: Czyli ogromna część potencjału architektury polega na powrocie do prostych, sprawdzonych rozwiązań, takich jak okiennice?

prof. Szymon Malinowski: Nie tylko, ale rzeczywiście tkwi tu ogromny potencjał. Tylko trzeba zacząć trochę inaczej architektów i użytkowników kształcić. Bo architekt często zrobi to, czego chce od niego użytkownik. A, jak wspomniałem, czasem może chodzić o drobiazg. Jeżeli ja jednym ruchem, zamiast przyciskania guzika klimatyzacji, mogę ruszyć dźwignią, która mi zasłoni dopływ energii albo w inny prosty sposób sobie poprawić komfort, to dlaczego tego nie zrobić?

Alicja: Sprawdzone historycznie rozwiązania to może być za mało, chyba nadal potrzebne są szeroko zakrojone badania i adaptacja rozwiązań do współczesności. 

prof. Szymon Malinowski: Jasne, ale naprawdę w bardzo wielu wypadkach — tych prostych — wystarczy zastosować to, co bardzo dobrze znamy. Albo przemyśleć nasze nawyki. Kiedyś nauczyliśmy się, że grzejnik musi być umieszczony pod oknem, czyli w miejscu, w którym od razu mamy największe straty ciepła. Oczywiście, jeżeli budujemy bardzo skomplikowany budynek użyteczności publicznej, wielki biurowiec czy coś innego, to takie zadanie daje dużo więcej pola do wykazania się znajomością tego, jak budynek działa, jak funkcjonuje w środowisku. 

Rozmawiam z panią z nowego budynku Wydziału Fizyki UW, zbudowanego przez bardzo znaną pracownię architektoniczną. Bardzo go lubię, jest ładny i ma mnóstwo fajnych rozwiązań i zalet. Niestety jeśli chodzi o jego współpracę ze środowiskiem, to jest po prostu dramat. Niektóre rzeczy w nim są zupełnie nieprzemyślane. Ten budynek cierpi na tę samą chorobę co większość współczesnej architektury — jest próbą zbudowania czegoś idealnie od nowa. Ale jak dotąd niczego nie zbudowano idealnie. Zawsze wychodzą problemy. Dlatego często lepszy efekt uzyskamy, poprawiając coś, co już mamy.

dziedziniec nowego budynku Instytutu Geofizyki Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego

dziedziniec nowego budynku Instytutu Geofizyki Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego — proj.: Kuryłowicz & Associates

fot.: © Wydział Fizyki UW

Alicja: W przypadku budynku Wydziału Fizyki udało się uniknąć procedury przetargu na projekt, stosowanej zazwyczaj w dość niedojrzałej postaci. 

prof. Szymon Malinowski: Jasne! Gdyby kluczowym kryterium był koszt budynku razem z kosztami piętnastu–dwudziestu lat jego eksploatacji, od razu by to inaczej wyglądało!


Głos został już oddany

Obiekt roku 2022 w systemach ALUPROF
Płyty elewacyjne [pictura] z włóknocementu - EQUITONE
BRUK-BET – Ekologiczne nawierzchnie brukowe
TRENDY [2022] - Podłogi, posadzki, wycieraczki systemowe, tarasy – trendy 2022