okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Hojność architektury

01 października '18

Tegoroczne weneckie biennale architektury jest pod trzema względami wyjątkowe — starchitekci ze swoimi świtami nie pojawili się na nim tak tłumnie jak zwykle, po raz drugi w historii kuratorkami wystawy są kobiety (w 2010 roku była to Kazuyo Sejima z pracowni SANAA, w tym roku to duet Yvonne Farrell i Shelley McNamara z irlandzkiego biura Grafton Architects) i po raz pierwszy udział w wydarzeniu bierze Watykan.

Pod dość ogólnym, wieloznacznym, ale i nieco uduchowionym hasłem 16. Międzynarodowej Wystawy Archi­tektury w Wenecji — „Freespace” — kryje się koncepcja społecznego podejścia do architektury. Według kuratorek „wolna przestrzeń” miała zachęcić architektów do refleksji nad tym, jak „hojność ducha” i poczucie człowieczeństwa mogą przyczynić się do tworzenia architektury, czy też jej ulepszania. Czyli: wszystko dobrze i pięknie, spokojnie i bez prowokacji. Kuratorki oferują też chwilę na refleksję nad relacją architekta ze społeczeństwem, nad przeszłością i przyszłością. A miejsc do kontemplacji na trwającym od 26 maja do 25 listopada br. biennale jest wiele.

Arsenał

Arsenał, mroczny i sprzyjający kontemplacji przed wyruszeniem w architektoniczno-artystyczną podróż wśród ekspozycji biennale

fot.: Anna Krenz

zapach drewna

Na głównej wystawie tematycznej kuratorek w Pawilonie Centralnym w Giardini pt. „Close Encounter, meetings with remarkable projects” („Bliskie spotkania z niezwykłymi projektami”) znajdziemy instalacje zaproszonych do udziału w niej szesnastu architektów lub zespołów projektowych. Mieli oni za zadanie wypowiedzieć się na temat konkretnych, dobrze znanych budynków z przeszłości, które odzwierciedlają „akt hojności” ich projektantów. Wystawa pt. „Close Encounter” to pachnący drewnem labirynt porządnie przygotowanych prezentacji architektonicznych, gdzie można podziwiać rysunki, plany, modele, detale architektoniczne czy dokumentację historyczną dotyczącą konkretnych budynków. Druga część wystawy pt. „The Practice of Teaching” prezentuje projekty opracowane w ramach doświadczeń dydaktycznych jej trzynastu uczestników.

W Pawilonie Centralnym przedstawiono również projekty tematyczne zaproszonych architektów: od instalacji na podłodze autorstwa londyńskiego biura Assemble, po lustrzane falujące ściany Odile Decq. Na uwagę zasługuje niezwykła ekspozycja modeli projektów Petera Zumthora, tych zrealizowanych i tych pozostających w fazie koncepcji. Jak podkreślają Farrell i McNamara, „Zumthor pokazuje warsztat swoich modeli, byśmy mieli przyjemność i okazję odkryć jego własną drogę — od myśli i wspomnień, po stworzone przez niego przestrzenie, które są pokarmem dla duszy”.

mroki Arsenału

W mrocznych pomieszczeniach Arsenału obszernie zaprezentowane zostały projekty biur architektonicznych z całego świata — modele, rysunki, filmy oraz instalacje. Liczba projektów, obrazów i struktur przestrzennych przygniata, nie zostawiając za dużo wolnej przestrzeni zwiedzającym. Warto jednak poświęcić na zwiedzanie więcej czasu, bo znaleźć tam można kilka perełek.

instalacja pt. „Conditions”

instalacja pt. „Conditions”, proj.: Dorte Mandrup A/S

fot.: Jacopo Salvi

Na szczególną uwagę zasługuje niezwykła instalacja duńskiej architektki Dorte Mandrup, oddziałująca na różne zmysły, nie tylko na wzrok czy dotyk, ale i słuch. Projekt pt. „Conditions” to model w skali 1:12 mającego powstać na Grenlandii w 2020 roku Icefjord Centre, zaprezentowany w instalacji przestrzenno-dźwiękowej oddającej trudne warunki naturalne Grenlandii.

Po przejściu trzystumetrowego Arsenału i wyjściu na żar weneckiego bezchmurnego nieba można odpocząć w cieniu pawilonu „Bamboo Stalactite” autorstwa wietnamskiej pracowni VTN Architects, którego bambusowa konstrukcja powiązana jest roślinnymi włóknami i linkami. Pawilon zbudowano w dwadzieścia pięć dni z pomocą ośmiu pracowników z Wietnamu, a także grupy architektów i studentów.

pokarm dla ducha i ciała

Skrupulatni zwiedzający odnaleźć mogą na biennale także projekty wielkich i sławnych architektów (i architektek!), choć nie ma ich wiele lub są zaskakujące, jak świątynka dumania lorda Fostera zaprojektowana dla (nie, nie dla Chin)… Watykanu. Po raz pierwszy w historii Watykan pojawił się na biennale — w ogrodach na wyspie San Giorgio Maggiore zaprezentowano dziesięć kapliczek zaprojektowanych przez mniej lub bardziej znanych architektów. Kiedy w maju 2018 roku Irlandia (kraj pochodzenia kuratorek biennale) głosowała w referendum za zniesieniem ósmej poprawki do konstytucji [dotyczącej zakazu przerywania ciąży — przyp. red.], na weneckim biennale Kościół katolicki manifestował swoją obecność, oferując zwiedzającym odpoczynek i możliwość duchowych doznań w przestrzeniach kaplic. Żyjemy bowiem w czasach kontrastów i sprzeczności…

jedna z kapliczek zaprezentowanych w ramach ekspozycji Watykanu

jedna z kapliczek zaprezentowanych w ramach ekspozycji Watykanu, proj.: Foster+Partners

fot.: Nigel Young © Foster+Partners

W ulokowanym na wyspie Giudecca projekcie „Cruising Pavilion” (angielskie cruising odnosi się do przelotnego seksu z nieznajomym) podjęto temat życia seksualnego w miastach i zmieniających się relacji seksualnych, z architekturą w tle. Zapraszając do udziału artystów i architektów, takich jak projektanci z nowojorskiej pracowni Diller Scofidio + Renfro czy Andrés Jaque z Office for Political Innovation, stworzono „nową psychoseksualną geografię” w przestrzeni pawilonu, która była odpowiedzią na zmiany w sferze bliskich relacji międzyludzkich. Aplikacje, jak Grindr czy Tinder, pozwalają dziś nawiązywać bliskie kontakty z obcymi, co ma swoje odzwierciedlenie w zmianach użytkowania przestrzeni publicznej czy prywatnej. Seks jest nadal tabu, szczególnie ten przypadkowy czy osób homoseksualnych, jako temat nie istnieje we współczesnym dyskursie o architekturze. Pawilon, odpowiadając na hasło „wolnej przestrzeni” (dla seksualności), miał być próbą rozpoczęcia rozmowy na ten temat. Można tam było zobaczyć rysunki dla homoseksualnych kobiet autorstwa Alison Veit, maszynę rozpylającą wilgoć Trevora Yeunga czy oświetlenie zaprojektowane przez Dominique’a Perrault’a, zainstalowane w dark roomie w sławnym berlińskim klubie Berghain. „Cruising Pavilion” otwarty był niestety tylko do 1 lipca br.

widok instalacji w „Cruising Pavilion”

widok instalacji w „Cruising Pavilion”

fot.: Louis De Belle

granice wolności

Nie ulega wątpliwości, że świat dziś stawia mury, w różnej skali: od osiedli zamkniętych po murowane granice bezpieczeństwa między państwami. Właściwie nic nowego (Wielki Mur Chiński, Wał Hadriana itp.), historia lubi się powtarzać. Obecnie, przy wzmożonej migracji uchodźców i migrantów ekonomicznych ostatnich lat, temat staje się bardzo aktualny: Donald Trump buduje mur między USA a Meksykiem, Izrael postawił mur wzdłuż tzw. Zielonej Linii, a Viktor Orbán między Węgrami a Serbią i Chorwacją…

W Pawilonie USA wystawa pt. „Dimensions of Citizenship” oferuje wgląd we współczesną definicję słowa „obywatel” — co to znaczy, jak postawy obywatelskie zmieniły się przez ostatnie lata, jaki wpływ mają na nie kapitalizm, technologie, transformacje geopolityczne czy populizm? Jak architekci mogą i powinni odpowiadać na wyzwania zmieniającego się świata? Temat ambitny, do realizacji którego zaproszono siedem multidyscyplinarnych zespołów. Miały one pracować nad tematami: obywatel, społeczeństwo, region, naród, świat, sieć i kosmos. Kto, jak nie architekci, powinien tworzyć wolną przestrzeń dla wszystkich, szczególnie w krajach rządzonych przez populistów, takich jak Donald Trump?

Pawilon Izraela

Pawilon Izraela — wystawa pt. „In Statu Quo: Structures of Negotiation”

fot.: Sarale Gur Lavy

Równie ambitnie z trudnym tematem zmierzył się Izrael. Na wystawie pt. „In Statu Quo: Structures of Negotiation” przedstawiono pięć świętych miejsc w Izraelu, które są kontestowane i dzielone przez wyznawców różnych religii — muzułmanów, chrześcijan i żydów. Wystawa uzmysławia, jak przestrzeń publiczna wokół tych miejsc, często objęta restrykcjami czy nadzorem wojskowym armii Izraela, staje się miejscem rozgrywek politycznych, a z drugiej strony — funkcjonuje jako miejsce kultu dla ludzi różnych wyznań. Ponadto w Pawilonie Izraela zobaczyć można modele niezrealizowanych projektów dla jerozolimskiej Ściany Płaczu autorstwa, między innymi, Louisa Kahna czy Isamu Noguchiego, a także animację Davida Polonsky’ego o tzw. moście Mugrabiego — jedynym wejściu na Wzgórze Świątynne, dostępnym dla niemuzułmanów. Wystawa wybiega zatem poza proste rozumienie architektury.

odbudowany mur

Nie może być mowy o murze bez wspomnienia muru berlińskiego. Temat najwyraźniej nadal zajmuje niemieckich architektów. Jest po temu okazja i w tym roku — mur istniał przez dwadzieścia osiem lat, a jednocześnie przestał istnieć dwadzieścia osiem lat temu. Pod hasłem „Unbuilding Walls — From Death Strip to Freespace” biuro architektoniczne Graft Architekten przedstawiło w Pawilonie Niemiec przestrzenną instalację złożoną z symbolicznych fragmentów muru berlińskiego, w ramach której zaprezentowano projekty związane z zagospodarowaniem pustki po murze. W czasach gwałtownych zmian przestrzennych i gentryfikacji Berlina zdecydowanie ciekawszym tematem od oklepanej historii byłaby historia najnowsza, na przykład walki mieszkańców z miastem, mafią i rekinami deweloperki o wolną przestrzeń. Albo i pozytywne działania społeczno-urbanistyczne, jako że Berlin nadal (jeszcze) jest polem do eksperymentów i laboratorium miejskim, gdzie mieszkańcy biorą czynny udział w kształtowaniu swojego otoczenia. Zresztą to nie pierwszy projekt Graft Architekten dotyczący muru berlińskiego. W maju tego roku przed Dworcem Głównym w Berlinie stanęła tymczasowa instalacja — mobilny pomnik o wdzięcznej nazwie #Freiheit.

nowe miejsca, nowe perspektywy

W Pawilonie Węgier również poruszono temat granicy, ale w inny sposób. Ekspozycja pt. „Liberty Bridge – New Urban Horizons”, przygotowana przez kolektyw Kultúrgorilla i Studio Nomad, to dokumentacja zmian społeczno-przestrzennych, jakie dokonały się po zamknięciu dla ruchu kołowego mostu w Budapeszcie w 2016 roku. Granica między brzegami to jednocześnie łącznik, który stał się, sam w sobie, najpierw okupowaną, a potem odzyskaną przez mieszkańców przestrzenią publiczną. Twórcy instalacji poszukiwali odpowiedzi na pytania: co znaczy wolna, czy też dostępna przestrzeń publiczna? Czy i jak spontaniczne użytkowanie przestrzeni publicznej może zainspirować architektów i planistów? Jak tworzyć przyjazne mieszkańcom miasta? Aby móc podjąć refleksję nad odzyskiwaniem przestrzeni i zacząć kontemplować wolność, na dachu pawilonu ustawiono platformę widokową (kolejna „świątynia dumania” na biennale), dzięki której spojrzeć można na Giardini z nowej perspektywy. W kontekście sytuacji społeczno-politycznej na Węgrzech, gdzie rządzi prawicowy populista Viktor Orbán, nowe miejsca kreowane oddolnie przez mieszkańców mogą przyczynić się do większego zaangażowania w lokalne wspólnoty i ruchy obywatelskie.

Pawilon Wielkiej Brytanii — „Island”

Pawilon Wielkiej Brytanii — „Island”, proj.: Caruso St John Architects, Marcus Taylor

fot.: Hélène Binet

kontemplacja pustki

Pawilon Węgier nie jest jedynym, który oferuje nową perspektywę z wysokości. Również na dachu Pawilonu Wielkiej Brytanii zamontowano taras. W tym roku zespół kuratorski złożony z Caruso St John Architects i artysty Marcusa Taylora zaproponował dwuczęściową realizację pt. „Wyspa”, składającą się z rusztowania podtrzymującego taras na dachu oraz samego gmachu pawilonu, który pozostał pusty od czasu ostatniego biennale. Brytyjską instalację można odczytywać w kontekście Brexitu — jako potraktowaną banalnie wprost przestrzenną pustkę albo typową dla Brytyjczyków awangardę radykalnej decyzji, kontrastującą z równie brytyjskimi tradycjonalizmem i klasowością. A może jako polityczne i historyczne nawiązanie do splendid isolation? Pustkę budynku wypełnia program towarzyszący z debatami, spotkaniami i herbatą serwowaną o 17 przez czas trwania biennale. Jury konkursu 16. Międzynarodowej Wystawy Architektury w Wenecji na najlepszy pawilon narodowy doceniło brytyjską pustkę i przyznało pawilonowi wyróżnienie.

odzyskać biennale!

Oprócz pawilonu Wielkiej Brytanii w tym roku nie znajdziemy wśród ekspozycji biennale architektonicznych wyzwań ani większych prowokacji. Znajdziemy je gdzie indziej. Patrik Schumacher (prowadzący biuro Zaha Hadid Architects) po raz kolejny krytykuje narodowe pawilony za brak prezentacji najnowszych projektów architektonicznych i nawołuje do odzyskania biennale z rąk „aroganckich kuratorów” pawilonów narodowych, którzy stawiają na instalacje z pogranicza sztuki. Coś w tym jest — z jednej strony związki sztuki z architekturą nie są niczym nowym, architekci często współpracują z artystami, inni próbują snobować się na artystów, a miejsce wystaw architektonicznych zajmują targowiska artystycznych próżności. Wszystko jest jednak kwestią proporcji i zachowania równowagi, tak ważnej w profesji architektonicznej.

Z drugiej strony biennale jest wystawą nie tylko dla architektów czy ludzi z branży, którzy potrafią odczytać rzuty i przekroje architektoniczne. Kuratorzy poszczególnych pawilonów odpowiedzieli na temat „Freespace” w różny sposób, wybierając projekty według własnego klucza, niemniej według Schumachera, „prezentowali oni samych siebie poprzez instalacje” i zaprzepaścili (nie tylko w tym roku) niepowtarzalną okazję do ukazania fachu architektonicznego. Żyjemy jednak w czasach działań interdyscyplinarnych, zatartych granic między profesjami, gdzie DIY (zrób to sam) może stać się wybawieniem, ale i przekleństwem amatorszczyzny. Do kogo zatem Schumacher kieruje swoje zarzuty? Do wszystkich kuratorów sześćdziesięciu pięciu pawilonów narodowych w Giardini, gdzie i tak dominowały mniej lub bardziej udane formalnie prezentacje architektury z domieszką aspektów socjalnych czy historycznych? Czy może głównie do kuratorów brytyjskiego pawilonu? „Dosłownie pusty pawilon brytyjski dokładnie ilustruje chorobę toczącą te wszystkie zmarnowane biennale” — podsumowuje Schumacher.

odczyt manifestu pt. „Voices of Women”

Martha Thorne i Odile Decq w trakcie odczytu manifestu pt. „Voices of Women”

fot.: Anna Krenz

głosy kobiet

Jeśli nawet weneckie biennale jest targowiskiem próżności, w związku z czym należałoby martwić się wskazanymi przez Schumachera, poniekąd luksusowymi problemami, to jednak warto wspomnieć, że w prowadzonym przez niego biurze (założonym przez kobietę, jedną z najbardziej znanych w branży — Zahę Hadid) różnica w płacach kobiet i mężczyzn wynosi prawie dwadzieścia procent na korzyść mężczyzn, którzy zajmują zarazem sześćdziesiąt pięć procent stanowisk kierowniczych w firmie. I to właśnie ta sprawa wydaje się dziś większym problemem w świecie architektonicznym niż mariaż sztuki i architektury, czy też puste postulaty tej ostatniej.

Na fali popularności kampanii #MeToo i feministycznych wypowiedzi znanych celebrytek, podczas otwarcia biennale architektki Odile Decq, Farshid Moussavi, Martha Thorne i Toshiko Mori odczytały manifest pt. „Voices of Women” przeciwko dyskryminacji kobiet w zawodzie. Czy uda się poprawić sytuację kobiet na rynku architektury, pokażą czas, determinacja i odzew społeczności. Liczby są bowiem nieubłagane — większość kobiet w zawodzie architekta dotyka dyskrymincja, również finansowa. Należy wreszcie tę sytuację zmienić!

duszne rozmowy

Pawilon Wielkiej Brytanii nie był jedynym pawilonem świecącym pustką. W Pawilonie Belgii kuratorzy z zespołu Traumnovelle & Ro­xane Le Grelle zaproponowali projekt pt. „Eurotopie” — amfiteatralną agorę w kolorze granatowym (flaga Unii Europejskiej). Otwarta przestrzeń symbolizuje Unię Europejską, gotową na spotkania, czasem niełatwe debaty czy rozmowy, których często brakuje w sferze Unii. Trudności potencjalnych debat oddawać ma, według autorów, „bolesność wkraczania w sfery europejskie”, przy czym „ustawienie amfiteatru jest oczywiście wkraczaniem w konflikt z istniejącą strukturą przestrzenną budynku”. Zamierzone czy nie, w upalne dni spędzanie dłuższego czasu w Pawilonie Belgii może być istotnie bolesne z powodu braku wentylacji. Symboliczne!

„Złoty Lew” — Pawilon Szwajcarii

„Złoty Lew” 16. Międzynarodowej Wystawy Architektury w Wenecji w kategorii pawilonów narodowych — Pawilon Szwajcarii, proj.: Alessandro Bosshard, Li Tavor, Matthew van der Ploeg, Ani Vihervaara

fot.: Christian Beutler © KEYSTONE

kwestia skali

Czy Pawilon Szwajcarii rzeczywiście zasłużył sobie na nagrodę główną — „Złotego Lwa” — w konkursie 16. Międzynarodowej Wystawy Architektury w Wenecji na najciekawszą ekspozycję w pawilonach narodowych? Z jednej strony prostota uwodzi, mniej znaczy więcej — jak mawiał klasyk architektury. Z drugiej — łatwo tu o banalizację przestrzeni i zawartych w niej treści. Architekci Alessandro Bosshard, Li Tavor, Matthew van der Ploeg i Ani Vihervaara stworzyli w Pawilonie Szwajcarii niezwykłe mieszkanie, którego podstawowe wyposażenie — okna, drzwi czy przestrzeń pomieszczeń — zmienia się w skali tak, by zwiedzający mogli wcielać się w role liliputów albo olbrzymów, jak w opowieści o „Alicji w Krainie Czarów”. Dla twórców wystawy pt. „House Tour” mieszkanie to przestrzeń, której doświadczamy najczęściej, choć często projektowana jest nie na miarę użytkownika. Pomimo formalnej prostoty realizacji, w pomieszczeniach Pawilonu Szwajcarii każdy może znaleźć miejsce dla siebie, a stojące za projektem treści — odnieść do własnego życia. Być może w tym tkwi sukces nagrodzonej ekspozycji.

Pawilon Polski, pt. „Amplifikacja natury”

Pawilon Polski, pt. „Amplifikacja natury”, proj.: Centrala — Małgorzata Kuciewicz, Simone De Iacobis; kuratorka: Anna Ptak; współpraca: Iza Tarasiewicz, Jacek Damięcki

fot.: Jan Damięcki

świadomość zbiorowa

Dla jednych twórców architektura jest indywidualnym doznaniem, dla innych — zbiorową świadomością. Tak jest w przypadku prezentowanego w Pawilonie Polski projektu „Amplifikacja natury” autorstwa Małgorzaty Kuciewicz i Simone De Iacobisa z grupy Centrala, a także kuratorki Anny Ptak oraz artystki Izy Tarasiewicz i architekta Jacka Damięckiego. Według autorów, projekt odbierać można na trzech poziomach interpretacji. Pierwszym z nich są siły natury, które stanowią budulec architektury i mają na nią wpływ: grawitacja, krążenie wody oraz oscylacja światła. Kolejny poziom to przełożenie tych sił na pięć konkretnych obiektów architektonicznych. Trzeci poziom ukazuje ich kontekst społeczno-kulturowy. Zaprezentowane budynki to: kompleks sportowy Warszawianka, zaprojektowany przez zespół Zakładów Artystyczno-Badawczych przy Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierownictwem Jerzego Sołtana; dom Zofii i Oskara Hansenów w Szuminie, niezrealizowany projekt Nawodnego Pawilonu Obrotowego Jacka Damięckiego oraz dwa autorskie projekty grupy Centrala: otwarty wertykalnie dom Cabrio i Pawilon Deszczy. „Amplifikacja natury” to przede wszystkim zapis oraz dokumentacja procesów i badań nad architekturą w stolicy — dziedzina w Polsce raczkująca, ale potrzebna.

***

Tegoroczne biennale architektury trwa do 25 listopada br. Jest kolorowe, intensywne i pełne (czasem) ukrytych treści. Zdecydowanie warto poświęcić na nie kilka dni, by wgłębić się w opowiedziane historie, projekty i modele, a potem odpoczywać i rozmyślać w jednej z oaz wolnej przestrzeni.

Anna KRENZ

Ilustracje udostępnione dzięki uprzejmości organizatorów 16. Międzynarodowej Wystawy Architektury w Wenecji.

Głos został już oddany