okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Jak pandemia zmienia nasze myślenie o przestrzeni miasta (cz. III)

Katarzyna Oczkowska
15 stycznia '21

Domy z ogrodem i ogródki działkowe


Doświadczenie pandemii zaszczepiło, a w tym kontekście słowo to nabiera sporej przewrotności, dużą potrzebę obcowania z naturą. Kto tylko miał taką możliwość, okres, tak zwanego, twardego lockdownu, spędzał w przestrzeni podmiejskiej, na prowincji lub na wsi. Natomiast osoby zmuszone z różnych powodów do pozostania w miastach, przez pewien czas nie mogły korzystać nawet z parków i lasów, co było jedną z najbardziej absurdalnych decyzji państwa.

Nasza potrzeba relacji z naturą była dramatycznie widoczna wtedy, kiedy nie mogliśmy jej realizować. W tym kontekście nasuwają się dwa problemy. Po pierwsze swój renesans przechodzi idea podmiejskiego domu z ogrodem, co widać na przykładzie ruchu na rynku tego typu nieruchomości. Po drugie, otwiera to dyskusję na temat miejskiej zieleni, chociażby kwestii ogródków działkowych.

podmiejska idylla / podmiejskie problemy

Jakkolwiek opcja mieszkania w domu z ogrodem wydaje się być swoistą idyllą, to doskonale wiemy, że dostępna jest dla nielicznych, eksponując w dużej mierze nierówności ekonomiczne lub kwestie związane z aspektami zawodowymi i koniecznością mieszkania blisko miejsca pracy. Dom ma również duże straty energetyczne, ze względu na to, że posiada cztery, a nie dwie ściany zewnętrzne. Ponadto wymaga dobudowania kilometrów sieci wodociągowych czy kanalizacyjnych czy wreszcie wiąże się z koniecznością dojazdów, a zwykle są to podróże samochodem (wracamy do nierówności ekonomicznych), generujących znaczne zanieczyszczenia powietrza. Parlament Europejski zdecydował o konieczności obniżenia emisji dwutlenku węgla o 60%, co w dużej mierze uderza właśnie w komunikację opartą na samochodzie. Poza tym, chodzi również o nadmiar aut w przestrzeni miasta i wydłużające się w związku z tym podróże, wpływające znacząco na jakość życia. W odniesieniu do tych problemów, możliwe są dwa radykalne, jednak w perspektywie czasu, konieczne rozwiązania. To znaczy, niezbędne zmiany w komunikacji miejskiej, a także tworzenie, na przykład, nowych osiedli w sąsiedztwie pętli komunikacyjnej, a nie odwrotnie − myślenie o podciągnięciu komunikacji pod gotowe osiedle czy wreszcie wybór, w miarę możliwości, bardziej bardziej ekologicznych środków transportu. W odniesieniu do idei podmiejskiego domu należy przedstawić rozwiązanie, które być może nie spotyka się z entuzjazmem, jednak jest tańsze i bardziej ekologiczne. Mianowicie, przystosowywanie miast do bardziej kompaktowego, gęstszego sposobu mieszkania, ale w mądry sposób. Nie jako powrót do strategii industrializacyjnych, ale takie wykorzystanie przestrzeni, które pozwoli na komfort.

alternatywa dla parków

W tym miejscu nasuwa się drugi z poruszonych problemów, a więc kwestia zieleni w miastach. Bo jeśli nie mieszkamy w domu z ogrodem czy w przestrzeni gdzie natura stanowi duży komponent krajobrazu, to szukamy jednak dostępnych alternatyw. Kwestia betonozy i ubywających w miastach drzew jest nieustannie poruszana, natomiast w tym miejscu chciałabym się skupić przede wszystkim na ogródkach działkowych, które wydają się być doskonałym ekwiwalentem domu z ogrodem. Stanowią one swoisty klin w debacie o klimacie, gdyż z jednej strony uważa się, że nie powinny one powstawać w centrum, bo w takiej lokalizacji należy budować osiedla, z drugiej pozbawiamy się w ten sposób coraz mniejszych rezerw zieleni. Nie chodzi jednak tylko o obecność czy nieobecność ogródków działkowych, ale także o ich strukturę i sposób funkcjonowania. Aktualna polityka tych miejsc opiera się na zamkniętej formule, w ramach której każda osoba zajmuje się swoim ogródkiem. Nacisk warto byłoby natomiast położyć na przestrzeń wspólną i w większym stopniu ją uspołecznić, otworzyć na wspólne użytkowanie oraz budowanie relacji. Mogłoby to polegać chociażby na projektowaniu punktów centralnych sieci ogródków, które byłyby ogólnodostępne, zaopatrzenie w ławki, toalety czy place zabaw, co pozwoliłoby ewoluować tym przestrzeniom w alternatywne miejsca dla parków.

przyspieszenie i otwarcie

W ten sposób wracamy do problemu roli architekta czy architektki jako osoby projektującej życie społeczne. W bardzo dużym przyspieszeniu pandemia naświetliła zarówno nasze potrzeby, jak i niefunkcjonalne i wymagające zmiany wady tkanki miejskiej. Patrząc w szerszej perspektywie, pandemia na pewno otworzyła dyskusję na temat koniecznych zmian, które być może spowodują, że kolejne pokolenie projektować będzie w zupełnie inny sposób, gdyż tym, co z pewnością stało się dominującym motywem są kwestie społeczne i otwarcie na nie po miesiącach zamknięcia w domach.

Katarzyna Oczkowska

Głos został już oddany