okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Malta Festival: postpandemicznie inteligentne miasta

10 sierpnia '20

Poznański Malta Festival, który w tym roku obchodzi swoje trzydziestolecie, musiał, w związku z pandemią, przeorganizować swoje działania i program. Dzięki temu w tegorocznej edycji festiwalu można uczestniczyć nie tylko w przestrzeni miasta, ale także zdalnie. Organizatorzy udostępniają w internecie nagrania z wydarzeń, między innymi to, które odbyło się na początku lipca, a jest wyjątkowo ciekawe w kontekście miast i ich postpandemicznych wyzwań. W debacie pt. „Inteligentne miasta” uczestniczyli publicysta Edwin Bendyk, kulturoznawca i badacz miast Piotr Juskowiak oraz architektka Jola Starzak, a dyskusję poprowadził dziennikarz Michał Nogaś.

kondycja polskich miast w kontekście pandemii

Według Edwina Bendyka miasta nad wyraz dobrze poradziły sobie w trakcie pandemii. Dzięki samorządom, które działają lokalnie i są blisko — odporność na problemy została właściwie wypracowana, a podstawowe funkcje miejskie były realizowane. Pandemia pokazała też problemy związane z edukacją i jej dostępnością, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Utopijna wiara w działanie technologii w tej dziedzinie nie zadziałała. Udało się natomiast połączyć zasoby samorządowe z wolontariatem, by nieść pomoc osobom starszym. Przykładem pozytywnej energii, która wyzwoliła się podczas pandemii, był również strajk pracowników transgranicznych między innymi przy granicy czeskiej, o których zapomniało zarówno państwo polskie, jak i czeskie. Ta energia, zdolność organizacji i działania są jednak wypierane, ponieważ traktujemy je w kategoriach traumy. A to innowacje, którymi moglibyśmy wzbogacać nasze miasta.

Według Joli Starzak ważne jest to, czego podczas pandemii dowiedzieliśmy się nie o miastach, ale o ludziach. Zaczęliśmy sobie pomagać — odżyły relacje sąsiedzkie, obudziła się życzliwość i lokalność. Tego nie powinniśmy zmarnować — działań, które toczyły się naturalnie i bez odgórnych animacji. Wyłonił się też niekwestionowany król wśród elementów architektonicznych — balkon, co pokazuje nasze przebudzenie i potrzebę relacji z naturą. Okazało się bowiem, że zieleń i „pustka miejska”, które były traktowane jako przestrzeń zmarnowana, na której nie można zarabiać, są najważniejszymi elementami naszego życia, bez których nie jesteśmy w stanie funkcjonować.

w debacie
uczestniczyli: Edwin Bendyk, Piotr Juskowiak i Jola Starzak, dyskusję prowadził dziennikarz Michał Nogaś

w debacie uczestniczyli: Edwin Bendyk, Piotr Juskowiak i Jola Starzak, dyskusję prowadził dziennikarz Michał Nogaś

fot.: Maciej Zakrzewski

Niestety drugą stroną medalu pandemicznego życia społecznego, jak zauważył Michał Nogaś, były lęk i stygmatyzacja osób, które miały kontakt z wirusem. Negatywny obraz domalował też Piotr Juskowiak, który zwrócił uwagę na nierówności społeczne w kontekście pracy. Okazało się, że spora część klasy średniej jest w stanie wykonywać swoją pracę zdalnie, a osoby pracujące w takich branżach jak handel, przemysł czy służba zdrowia nie mogą przejść na taki tryb działania. Na początku pandemii, kiedy jeszcze nie mieliśmy wiedzy, jak duże jest zagrożenie, osoby te, będąc w pracy, musiały cały czas przezwyciężać swój lęk. Pozytywnym aspektem tej sytuacji jest świadomość, że gdyby nie te zawody, nasze miasta zatrzymałyby się i nie byłyby w stanie funkcjonować. Moglibyśmy powtórzyć, chociażby scenariusz z Neapolu. Należy więc doceniać pracę osób, których zawody niekoniecznie cieszą się określeniem „dobrej ścieżki kariery”. Juskowiak zauważa też problem prywatyzacji azylu. Ci, których było na to stać, kupowali ogródki działkowe i domy letniskowe, by szukać spokoju i „dostrzegać dobro w tej sytuacji”.

potrzeba ucieczki czy zaufanie do miasta?

W związku ze zmianą naszych codziennych rytuałów, utrudnionym dostępem do usług i handlu, policją na ulicach — mogliśmy poczuć lęk przed życiem w mieście. Jak mówi Jola Starzak — chcieliśmy więc zbudować świat od początku. A ponieważ najłatwiej zrobić to wokół siebie, to nastąpiła ucieczka do przysłowiowych bunkrów, aby bezpiecznie przeczekać sytuację. Według Edwina Bendyka z tej niepewności płynie chęć powrotu do własnego sprawstwa, a powiedzenie „my home is my castle” jest tu jak najbardziej aktualne.

Jak zauważył Michał Nogaś, wraz z pandemią rozluźniła się nasza relacja z miastem — niektórzy wciąż jeszcze nie wrócili do miast, które opuścili w marcu. Może więc jednak nie ufamy miastom? Według Juskowiaka dochodzi tu do pewnego paradoksu, z jednej strony jest w nas lęk przed gęstością i tłumem, bo potencjalnie w nim może kryć się wirus, a z drugiej strony jesteśmy już zmęczeni izolacją i zamknięciem w czterech ścianach. Stąd właśnie ta ucieczka na wieś. W Wielkiej Brytanii toczy się już dyskusja skierowana na wykorzystywanie zasobów, chociażby mieszkaniowych, mniejszych miast, które, choć mają wiele do zaoferowania, nie są takim magnesem jak Londyn czy Liverpoool. Być może dzięki zdalnemu modelowi pracy uda się rozgęścić największe miasta na poczet tych mniejszych, a ucieczka nie będzie już uznawana za wątpliwą, ale za odpowiedzialny dobry scenariusz.

 

Głos został już oddany