W malowniczej wsi Paary na Roztoczu dawna stajnia dostała drugie życie. NOKE Architects zamienili ją w spokojny dom do odpoczynku, pracy i codziennego życia blisko natury. Zamiast odcinać się od przeszłości miejsca, projektanci wykorzystali to, co już było na działce: lokalny kamień, stare drewno, ślady dawnych budynków i prosty rytm wiejskiej zabudowy.
Dom wpisuje się w wiejski krajobraz, zachowując prostotę i codzienny rytm miejsca — © Piotr Maciaszek
z Warszawy na Roztocze
Coraz częściej szukamy domów, które nie są tylko ładnym tłem do życia. Mają dawać spokój, kontakt z naturą i poczucie, że codzienność może zwolnić. Właśnie z takiej potrzeby powstał dom w Paarach, niewielkiej wsi na Lubelszczyźnie. Inwestor chciał dzielić czas między Warszawę a rodzinne strony na Roztoczu. Początkowy plan był prosty: przebudować starą stajnię i stworzyć z niej wygodne miejsce do odpoczynku. Szybko okazało się jednak, że działka ma do opowiedzenia znacznie więcej. Podczas analiz projektanci odkryli zapas jasnego wapienia roztoczańskiego, który pozostał po rozbiórce dawnego domu. Na terenie zachowały się też jego fundamenty. To zmieniło kierunek myślenia o całym projekcie. Zamiast traktować stajnię jako pojedynczy budynek do remontu, NOKE Architects zaproponowali nową opowieść o miejscu, w której stare i nowe elementy uzupełniają się bez udawania, że pochodzą z jednego czasu.
Kamień zamyka bryłę w prostą, surową formę, a przeszklenia otwierają ją na ogród — © Piotr Maciaszek
kamień, który nie jest dekoracją
Najważniejszym materiałem stał się lokalny wapień. Nie został sprowadzony jako efektowny dodatek, ale znaleziony na działce i ponownie włączony w życie domu. To właśnie z niego powstała nowa kamienna bryła, w której mieści się część prywatna. Prosta, kubiczna forma została lekko uniesiona nad ziemią, dzięki czemu wygląda, jakby delikatnie odrywała się od terenu. Ten gest dobrze pokazuje charakter całego projektu. Dom nie próbuje kopiować dawnej zabudowy, ale też nie odwraca się od niej plecami. Czerpie z lokalnych materiałów i wiejskiego krajobrazu, a jednocześnie pozostaje współczesny, oszczędny i bardzo uporządkowany. Wapień, drewno, metal i tynki mineralne tworzą spokojną paletę, która nie potrzebuje mocnych efektów. Największą ozdobą jest tu faktura materiałów i światło zmieniające się w ciągu dnia.
Cegła i odsłonięty strop nadają salonowi surowość, a sztuka, płyty i miękkie meble wprowadzają domowy, osobisty klimat — © Piotr Maciaszek
stara stajnia w nowej roli
Dawna stajnia stała się sercem domu. To w niej znalazła się strefa dzienna, czyli miejsce spotkań, gotowania, odpoczynku i pracy. Budynek przeszedł gruntowny remont: od fundamentów, przez dach, po nowe instalacje i posadzki. Zachowano jednak elementy, które przypominają o jego wcześniejszej funkcji. Oczyszczony betonowy strop i pomalowane stalowe belki nie zostały ukryte pod kolejnymi warstwami wykończenia. Dzięki temu wnętrze ma charakter, którego nie da się zaprojektować od zera. Duże okna otwierają dom na zieleń i wpuszczają do środka dużo naturalnego światła. Wnętrza są minimalistyczne, ale nie chłodne. Drewno, kamień i mineralne tynki sprawiają, że prostota ma tu miękki, domowy wymiar. To nie jest sterylny minimalizm z katalogu, lecz przestrzeń, w której można naprawdę odpocząć — bez nadmiaru rzeczy, ale też bez poczucia pustki.
W salonie surowy strop i ceglana ściana spotykają się z jasną sofą, drewnem i osobistymi przedmiotami, dzięki czemu wnętrze nie traci domowego ciepła — © Piotr Maciaszek
wnętrza bez pośpiechu
W części prywatnej szczególnie wyraźnie czuć potrzebę wyciszenia. Naturalne materiały, spokojne kolory i dopracowane detale budują atmosferę schronienia. Nie ma tu dekoracyjnego nadmiaru ani przypadkowych rozwiązań. Każdy element wydaje się podporządkowany rytmowi miejsca: porannemu światłu, widokowi za oknem, ciszy wieczoru. Ważną rolę odgrywa także drewno z rozebranej stodoły. Wykorzystano je m.in. w okładzinach, okiennicach i podłogach. Dzięki temu dom zyskuje dodatkową warstwę pamięci. Materiały nie są anonimowe — mają swoją historię, ślady użytkowania i naturalną niedoskonałość. To właśnie one ocieplają nowoczesną formę i sprawiają, że całość pozostaje bliska wiejskiemu kontekstowi.
Kamienna bryła nie dominuje nad ogrodem — raczej spokojnie osadza się w zieleni i pozwala jej zmiękczyć surowość materiału — © Piotr Maciaszek
ogród z pamięcią
NOKE Architects nie potraktowali działki wyłącznie jako tła dla budynku. Zachowane fundamenty starego domu zamieniono w kwietnik obsiany polnymi kwiatami. To prosty, ale bardzo wymowny gest. Zamiast usuwać ślad po dawnym budynku, projektanci pozwolili mu pozostać w krajobrazie, tylko w zupełnie nowej roli. W miejscu dawnej stodoły powstała z kolei strefa relaksu z sauną, balią z zimną wodą i paleniskiem. Jest w tym coś bardzo roztoczańskiego: prostota, bliskość natury i odpoczynek bez przesadnej oprawy. Dom nie zamyka się w czterech ścianach, ale rozciąga na ogród, kamień, ogień, wodę i widok na okolicę.
Dawna stajnia i nowa kamienna bryła spotykają się w jednym kadrze: tynk, drewno i kamień tworzą spokojne zestawienie starego z nowym — © Piotr Maciaszek
nowoczesność, która nie wymazuje przeszłości
Dom w Paarach pokazuje, że współczesna architektura na wsi nie musi zaczynać się od czystej kartki. Może rozwijać to, co już istnieje: lokalne materiały, układ zabudowy, ślady dawnych domów i budynków gospodarczych. W tym projekcie przeszłość nie jest sentymentalną dekoracją, ale ważnym punktem wyjścia. Efektem jest dom spokojny, oszczędny i bardzo zakorzeniony w miejscu. Taki, który dobrze wygląda na zdjęciach, ale przede wszystkim wydaje się zaprojektowany do prawdziwego życia: do pracy przy dużym oknie, długiego śniadania, wieczoru przy palenisku i weekendu, podczas którego nie trzeba nigdzie się spieszyć.












