reklama

Piękno to klucz do zrównoważonego projektowania. Recenzja książki Lance’a Hoseya „Kształt zieleni”

26 kwietnia '22

Recenzja z numeru A&B 01/22

Ponowoczesna architektura przyzwyczaiła nas do tego, że musimy wybrać: albo dbałość o formę i architektoniczny geniusz, albo zrównoważony rozwój. Budynki będące ekspresją ego, tworzone przez gwiazdy światowej architektury wyrastały w ostatnich dekadach jak grzyby po deszczu w metropoliach ogarniętych gorączką wyścigu o palmę najlepszego miasta świata.

Nowe obiekty, zarówno te publiczne, jak i prywatne, aspirujące do miana ikony i wizytówki miasta stawały się elementami organizującymi otaczającą ich przestrzeń. Tak było między innymi ze słynnym londyński ogórkiem Normana Fostera, Galaxy Soho w Pekinie czy innymi budynkami projektu Zahy Hadid, Muzeum Guggenheima w Bilbao autorstwa Franka Gehry'ego, Kunsthaus w Grazu zaprojektowanym przez Petera CookaColina Fourniera czy Miasteczkiem Sztuki i Nauki Santiago Calatravy w Walencji.


W opozycji do nich znajdowały się budynki nastawione na efektywność energetyczną, za nic mające estetykę, gdyż forma wynikała z inżynierskiej optymalizacji. Z czasem, wraz z coraz większą popularnością zrównoważonego projektowania, które zaczęło obejmować architekturę i urbanistykę, kwestie formalne zeszły na drugi plan. Obecnie powstaje coraz więcej osiedli mieszkalnych, w których estetyka jest pochodną zrównoważonego projektowania, ale kluczem nie jest piękno, lecz empatia wobec potrzeb ich przyszłych mieszkanek i mieszkańców, zarówno ludzi, jak i zwierząt, grzybów oraz roślin. Doskonałym przykładem są obecne projekty pracowni Henning Larsen, a wśród nich nowe osiedle w Kopenhadze, Fælledby, gdzie budynki będą z drewna, a 40 procent powierzchni zajmie natura. To jeden z bardzo pięknych projektów, kategoria piękna wydaje się jednak niestosowna w opisie tego typu projektów. Czy słusznie uznaliśmy piękno jako demoralizującą formę oceny?

Skręcony wieżowiec - Gensler, Shanghai Tower. Skręcenie budynku o 120 stopni zasadniczo zmniejszyło obciążenie wiatrem, a zatem ilość potrzebnej do budowy stali - aż o dwadzieścia pięć procent, co pozwoliło oszczędzić sześćdziesiąt milionów dolarów. Dlaczego usprawnienie tego zajęło architektom tak dużo czasu?

Skręcony wieżowiec — Gensler, Shanghai Tower. Skręcenie budynku o 120 stopni zasadniczo zmniejszyło obciążenie wiatrem, a zatem ilość potrzebnej do budowy stali — aż o dwadzieścia pięć procent, co pozwoliło oszczędzić sześćdziesiąt milionów dolarów. Dlaczego usprawnienie tego zajęło architektom tak dużo czasu?

© Gensler | dzięki uprzejmosci wydawnictwa Wysoki Zamek

odzyskać ideę piękna

W obronie piękna występuje Lance Hosey, który w „Kształcie zieleni”, stwierdza, że wprawdzie „piękno ma złą reputację”, ale jednocześnie piękne rzeczy zostają z nami na dłużej. „Projekty obliczone na długie trwanie mają wspólną cechę: zdolność wytwarzania emocjonalnej więzi z odbiorcą, niemal potrzeby”. Praktyka pokazuje, że już sam nasz sentyment do nich pokazuje jeden z wymiarów piękna, czyli chęć renowacji zamiast wymiany na nowe. Najlepiej to widzimy na przedmiotach codziennego użytku, ale gdyby spojrzeć na podejście do architektury, to okaże się, że „brzydota” również tutaj zmniejsza szanse na uratowanie budynku przed wyburzeniem. Tak było w przypadku wrocławskiego „Solpolu”, który jak wiele budynków postmodernistycznych utożsamiany był przez jednych (zwykle starsze pokolenia) z brzydotątandetą, a przez innych (zwykle młodszych) uznawany za jeśli nie piękny, to na pewno uroczy i warty ochrony. Uśmiech jest tu miarą sukcesu.

Piękno nie tylko przywiązuje nas do przedmiotów i miejsc, ma również zbawienny wpływ na nas jako ludzi: na nasze zdrowie, na to, jak się czujemy oraz jak traktujemy nasze otoczenie. Wygląd wpływa na nasze zmysły. To zasada, która dotyczy zarówno miejsc, jak i produktów. Jako ilustrację tej tezy Hosey przywołuje Kostarykę, czyli kraj o najwyższym poziomie szczęścia, a zarazem miejsce o olśniewającej scenerii. Piękno nas uspokaja, czyni nas także lepszymi ludźmi. Jak pokazują statystyki, na osiedlach z dużą ilością zieleni jest o 80 procent mniej agresji niż na ich betonowych odpowiednikach — drzewa ograniczają poziom przestępczości. Co więcej, przyjazne otoczenie sprawia, że jesteśmy bardziej przywiązani do otoczenia, mamy silniejsze poczucie wspólnoty. Jako jeden z modeli wzorcowego łączenia miejskiej ekologii z dobrem i pięknem Hosey przywołuje miejskie rolnictwo, które za sprawą wszystkich pozytywnych aspektów ma pozytywniejszy wpływ na budowanie osiedlowej wspólnoty niż metropolitalny deptak.

Lance Hosey „Kształt zieleni”, Wysoki Zamek, Kraków 2021

Lance Hosey „Kształt zieleni”, Wysoki Zamek, Kraków 2021

© Wysoki Zamek

ucząc się od natury

Zrównoważone projektowanie powinno się opierać na ekologii rozumianej nie tylko jako szacunek dla przyrody, ale i jako podążanie za rozwiązaniami, które widzimy w budowie żywych organizmów. „By rozwinąć naukę i sztukę designu bliższego naturze, warto przyjrzeć się samej naturze i sprawdzić, co wpływa na jej kształt” — zachęca nas Hosey. Jako przykład podaje karnegie olbrzymie — te majestatyczne kaktusy zwane „strażnikami pustyni”, osiągające wysokość 15 metrów i żyjące nawet dwieście lat. Karnegie pokazują nam trzy zasady rządzące estetyką ekologii. Pierwsza z nich mówi, że forma służy efektywności; druga, że forma sprzyja przyjemności; trzecia zaś, że forma łączy się miejscem. Dopasowanie się do tych trzech zasad gwarantuje nie tylko ekologiczność, lecz także długotrwałość. Przekładając tę logikę na miasta, wyraźniej widzimy różnicę między miastami lub dzielnicami, które rozrastały się organicznie i w szacunku do otoczenia, a tymi, które były abstrakcyjnymi snami planistów oderwanymi od lokalnego kontekstu. To organiczne rozrastanie się Hosey nazywa „geometrią ekologii”.

Dobre projektowanie to balansowanie pomiędzy złożonością a projektowaniem. Nadmierna prostota jest sprzeczna z zasadami natury i wywołuje efekt sztuczności, który w przypadku miast prowadzi do powstawania nieludzkich przestrzeni. Jak podkreśla Hosey, „każda samoorganizująca się społeczność — od ekosystemu po internet — ma tendencję do rozwijania się wokół skomplikowanych, lecz przewidywalnych cech, które sprawiają wrażenie chaotycznych, a tak naprawdę są wewnętrznie logiczne. Choć nie są powtarzalne, to nie są też zupełnie przypadkowe”. Struktury mają swoje najważniejsze miejsca przecięć, które budują odporność całego ekosystemu. „Węzły te wzmacniają spójność i odporność całego planu”. W mieście takie miejsca to rynek, lokalne centrum czy plac przed ważnym budynkiem. Hosey wysnuwając wnioski biologicznego skalowania, stwierdza, że duże miasta jako bardziej złożone organizmy są również bardziej efektywne. Jednocześnie uczula nas na kontekst lokalny, wskazując, że wszystko jest z sobą połączone, więc powinnyśmy traktować każde miejsce tak, jakby było centrum danej społeczności, czyli z dużą troską i wyczuciem.

dziesięć przykazań dla lepszego świata

„Kształt zieleni” prowadzi nas przez różne dziedziny życia: ekologiczne fonty występują obok nowoczesnych aut oraz wieżowców takich jak Shanghai Tower zaprojektowanych przez biuro architektoniczne Gensler tak, aby wiatr opływał elewację. Szczegóły techniczne mieszają się z poetyckimi opisami zmysłowych doświadczeń. Ten pozorny narracyjny chaos pokazuje nam, że jeśli na chwilę zrobimy krok wstecz i zobaczymy świat w jego całej złożoności, będziemy w stanie docenić prawdziwe piękno natury. A od tego już niewiele do zrozumienia, że ratunkiem dla naszego świata jest powrót do holistycznego podejścia i przyjęcia za wytyczną projektową zasady, że „całość musi być więcej niż sumą części”. Podsumowanie złożonej podróży intelektualnej po świecie architektury, dizajnu i nauki, którą funduje nam Lance Hosey, jest projektowy dekalog. Niech posłuży on nam tu za podsumowanie i punkt wyjścia dla własnych rozważań.

  1. Zasypać przepaść między „dobrym dizajnem” a „zielonym dizajnem”.

  2. Sprawić, by piękno i zrównoważony rozwój były tożsame.

  3. Wymazać rozróżnienie między tym, jak rzeczy wyglądają, a tym, jak działają.

  4. Zburzyć mury między sztuką a nauką.

  5. Przyjąć trzy zasady:

    — ochrony: projektować, oszczędzając zasoby;

    — przyciągania: projektować tak, by produkty były łatwe w użytkowaniu i dawały głęboką satysfakcję;

    — łączenia: projektować tak, aby produkty miały związek z miejscem.

  6. Zaczynać od szkicu na serwetce, a nie od podręcznika technicznego.

  7. Wykształcić naukowe metody projektowania.

  8. Wzmocnić więzy między formą a działaniem, między wizerunkiem a trwałością.

  9. Sprawić, by rzeczy działały tak dobrze i były tak trwałe, jak powinny.

  10. Uczynić rzeczy lepszymi.

Narodziny agropolis - Terreform, New York City (Steady) State. Według tej wizji miasto działa w obiegu zamkniętym, wykorzystując wyłącznie lokalne pożywienie i zasoby, zaś praktycznie każda powierzchnia zamienia się w krajobraz produktywny. W tle wieżowce rolne.

Narodziny agropolis — Terreform, New York City (Steady) State. Według tej wizji miasto działa w obiegu zamkniętym, wykorzystując wyłącznie lokalne pożywienie i zasoby, zaś praktycznie każda powierzchnia zamienia się w krajobraz produktywny. W tle wieżowce rolne.

© Fougeron Architecture | dzięki uprzejmosci wydawnictwa Wysoki Zamek

Joanna ERBEL

Głos został już oddany

Klasyczny urok drewna – profile okienne VEKA SPECTRAL
Stal COR-TEN®. Naturalne piękno
Okna, drzwi – trendy 2022