okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Poznań robi sceny

04 sierpnia '20

Konkurs na opracowanie koncepcji architektonicznej siedziby Teatru Muzycznego w Poznaniu

konkurs na bis

Nie był to pierwszy konkurs na nową siedzibę Teatru Muzycznego, już czterdzieści pięć lat temu, operetka, która zyskała wtedy swoją obecną nazwę, miała stanąć na południowych obrzeżach ścisłego centrum — w pobliżu ulicy Królowej Jadwigi (Starego Browaru [Studio ADS, 2003/2007] i wieżowców centrum finansowego [Ewa i Stanisław Sipińscy, PFC — 2001, i Andersia Tower — 2007]). Pierwsza nagroda przypadła wtedy warszawskiemu zespołowi w składzie: Ryszard Trzaska, Zdzisław Jońca, Janusz Olszewski. Wcześniej, w 1965 roku, ten sam team wygrał konkurs na nowe skrzydło poznańskiego Muzeum Narodowego, ukończone w roku 2001 i to w mocno zmienionej formie. 

W przypadku Muzycznego skończyło się jednak na koncepcji i operetkowy przybytek pozostał w swojej przypadkowej siedzibie — Domu Żołnierza (Władysław Czarnecki, 1939), gdzie mieści się od lat 50. W 2012 roku miejską placówką zaczął kierować młody i ambitny Przemysław Kieliszewski. Nowy dyrektor znacznie odświeżył repertuar oraz charakter strupieszałej sceny, postawił na musicale i nowych artystów, a jednocześnie zabiegał o budowę nowoczesnego teatru. 

teatr nad torowiskiem

Poszukiwania odpowiedniej działki trwały dość długo. W grze były zabudowania Starej Gazowni nad Wartą, dawne kino Olimpia oraz działka po dworcu PKS w pobliżu dworca kolejowego i poznańskich targów. Gazownia, mimo że to idealne miejsce na ośrodek kultury, zniechęciła miejskiego inwestora skomplikowaną strukturą własności. Sporym wyzwaniem okazały się też konserwatorskie ograniczenia i wytyczne. Do nadwerężonej zębem czasu Olimpii przeniosły się natomiast z baraków teatry alternatywne, a PKS trafił w ręce dewelopera, który stawia tam teraz biurowce. 

Ostatecznie padło na działkę przy zabytkowym gmachu Akademii Muzycznej, której atutami były centralna, eksponowana lokalizacja i brak kłopotów własnościowych: grunt należy do miasta. Do ideału jednak sporo brakuje — minusem jest ulokowanie przy ruchliwym rondzie Kaponiera i szerokim wykopie z torami prowadzącymi na Dworzec Główny. Kanion ten, podobnie jak rzeka, rozcina miasto, ale w przeciwieństwie do Warty, pozbawiony jest walorów krajobrazowych, szczególnie po niedawnych wycinkach drzew wykonanych przez PKP. Choć działka znajduje się przy ruchliwym węźle komunikacyjnym, dojazd na nią odbywa się niewielką boczną ulicą Skośną, na tyłach Akademii Muzycznej.

Wielkim wyzwaniem jest też złożony kontekst miejsca. Działka znajduje się na obrzeżach tzw. dzielnicy cesarskiej zabudowanej na początku XX wieku reprezentacyjnymi gmachami: między innymi neoromańskim zamkiem (dziś Centrum Kultury Zamek) i neorenesansowymi budynkami zajmowanymi przez poznańskie uczelnie. Miejsce pod teatr jest więc silnie eksponowane i wchodzi w relację z sylwetą cesarskiego założenia widoczną ponad otwartą przestrzenią torów kolejowych i ronda Kaponiera (przeskalowana i zbędna forma tego ostatniego została utrwalona podczas niedawnej modernizacji). 

Wreszcie, vis-à-vis od dwóch lat stoi ikoniczna już bryła biurowca Bałtyk zaprojektowanego przez Holendrów z pracowni MVRDV. Skala, wysoka jakość i kształt Bałtyku zredefiniowały niespójną przestrzeń wokół ronda, na którą miasto jak dotąd nie ma pomysłu. Co prawda od wielu dekad powraca idea przekrycia torów zabudowaną platformą, ale ani budowa tzw. nowego dworca (2012), ani modernizacja Kaponiery (2010–2016) nie wpisały się w taki scenariusz, przeciwnie — są do niego w kontrze. 

wizytówka na widoku

Gmach teatru, który ma stanąć w takim miejscu, musi więc być nie tylko nowoczesną, funkcjonalną sceną, ale też bryłą idealnie wpisaną w skomplikowany kontekst oraz — jak sobie zażyczyli organizatorzy — „współczesną formą architektoniczną najwyższej jakości, spełniającą wysokie wymagania funkcjonalne, mogącą stać się wizytówką Poznania”. Dodali też, że „szczególnej uwagi wymaga zbudowanie właściwej relacji budynku Teatru Muzycznego z gmachem Akademii Muzycznej objętym ścisłą ochroną konserwatorską”.

Do opracowania konkursowego należało także sporządzenie koncepcji urbanistycznego zagospodarowania terenu wzdłuż torów PKP pomiędzy Kaponierą a mostem Dworcowym, gdzie miasto planuje wykonać połączenie ulicy Skośnej ze Składową. Co ciekawe, w budynku przewidziano maksymalnie sześćdziesiąt miejsc postojowych. Zgodnie z polityką rugowania nadmiernego ruchu kołowego ze śródmieścia, organizatorzy wskazali jako optymalne rozwiązanie dojazd komunikacją miejską lub skorzystanie z pobliskiego wielopoziomowego parkingu obok ronda. 

Projektantom postawiono także bardzo konkretne zadania dotyczące wnętrz: zaprojektowanie dwóch scen: głównej na dziewięćset–tysiąc dwieście widzów oraz kameralnej — na dwieście–dwieście pięćdziesiąt, spełniających wyśrubowane parametry akustyczne i techniczne. Obu salom, pełniącym również funkcję studiów nagraniowych, architekci mieli też przyporządkować niezależne foyer i strefy obsługi widza, a także kawiarnię dostępną też poza czasem występów. Wyzwaniem był i program funkcjonalny zaplecza, szczególnie rozbudowany w teatrach nastawionych na widowisko. 

W pierwszym etapie jury pod przewodnictwem Bolesława Stelmacha, między innymi szefa Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki, musiało zmierzyć się z materiałami nadesłanymi przez czterdzieści cztery zespoły (w tym czternaście spoza kraju). Do drugiego etapu przeszło sześć: Atelier Loegler Architekci z Krakowa, JEMS Architekci z Warszawy, Studio Architektoniczne Kwadrat, KD Kozikowski Design — obie z Trójmiasta oraz zespoły z udziałem biur poznańskich: ARPA Jerzego Gurawskiego ze SKI Studio Błażeja Szurkowskiego oraz Atelier Starzak Strębicki współpracujące z londyńską pracownią DRDH Architects.

powtórka z Opery

Ostatecznie, w opinii jury, konkursowym wymogom najpełniej sprostała praca z biura Romualda Loeglera. Doświadczony i nagradzany projektant, mający na koncie mniej lub bardziej udane realizacje scen muzycznych (Filharmonia Łódzka i kontrowersyjna Opera Krakowska) zaproponował dynamiczną bryłę przekrytą nieregularnym łamanym dachem, o przeszklonych elewacjach ożywionych nieregularnym rysunkiem ukośnych pionowych podziałów. Od strony Kaponiery i ulicy Święty Marcin przewidział część dla widzów, pośrodku — główną salę dla tysiąca dwustu trzech osób, a od południa — sale prób, pomieszczenia techniczne i biurowe oraz magazyny. Sala kameralną zaprojektował na dolnym poziomie.

I nagroda
w konkursie

I nagroda — Atelier Loegler Architeksi; widok z przestrzeni muzycznych dialogów

wiz.: © Atelier Loegler Architekci

Jury lakonicznie i dość ogólnie uzasadniło swój wybór, doceniając „oryginalność i trafność projektu, szczególnie w kontekście powiązania z otoczeniem i wykorzystania naturalnego ukształtowania terenu. Sąd najwyżej ocenił sposób odniesienia się do otaczającej zabudowy oraz kształt bryły wpisującej się w panoramę dzielnicy śródmiejskiej i zwraca uwagę na otwartość wyrazistej formy, zapraszający charakter foyer, estetykę strefy wejściowej”

Rzeczywiście, widoczny od strony Kaponiery narożnik sprawia przyjazne wrażenie, choć brakuje przed wejściem bardziej kameralnych rozwiązań chroniących przed hałasem i przeciągami hulającymi w rejonie ronda. Przez elewacje urozmaicone pionami „fiszbinów” mającymi na celu redukcję miejskiego hałasu, widać obszerne przestrzenie foyer i wstawioną do tego szklanego boksu karminową bryłę widowni otoczoną nieregularną kompozycją ramp i kładek, które w zamiarze autora mają być „domknięciem wewnętrznej komunikacji i umożliwiać […], poza funkcją komunikacyjną, kontakt wizualny z miastem”.

Drapieżnie czerwone jest też amfiteatralne wnętrze głównej sali z dynamicznie wykrojonym dolnym balkonem zwieszającym się półkoliście nad widownią. Zarówno kolor, jak i układ sali narzuca bezpośrednie skojarzenie z główną bryłą krakowskiej Opery (projekt Loeglera był jednym z dwóch, których autorzy byli łatwi do zidentyfikowania). O ile czerwień we foyer jest dopuszczalna, o tyle we wnętrzu, które powinno skupiać wzrok widza na spektaklu, przydałaby się bardziej stonowana kolorystyka. 

Dynamiczna propozycja Loeglera jest z pewnością najbardziej widowiskowa spośród finałowej szóstki i to zadecydowało o werdykcie zgodnym z zapotrzebowaniem na nową „wizytówkę Poznania”. Otwarte pozostaje pytanie, czy ten dość krzykliwy obiekt nie zdominuje harmonijnej sylwety założenia sprzed ponad wieku. Oczywiście jeśli Loegler, który ma już na koncie nagrodzone, ale niezrealizowane poznańskie projekty, zostawi tu wreszcie swój odcisk palca.

hala jak od Szwajcara 

Konkurenci nie byli tak zdecydowani i operowali skromniejszymi środkami wyrazu, lepiej lub gorzej wpisując się w niełatwy kontekst. Zdobywcy drugiego miejsca, niewymagający przedstawiania JEMS Architekci, nawiązali bardziej do terenów kolejowych niż historycznej architektury centrum, stąd też prosta bryła z dwuspadowym dachem przepruta betonową dominantą — wysokim prostopadłościanem sznurowni. Zarówno proporcje, jak i kształt bardzo silnie (kto wie, czy nie zbyt silnie) przypominają niezrealizowany jeszcze projekt Muzeum XX wieku w Berlinie autorstwa słynnych Szwajcarów z Herzog & de Meuron (2016). 

aksonometria

II nagroda — JEMS Architekci; widok aksonometryczny

wiz.: © JEMS Architeksi

Co częste w przypadku JEMS, mamy tu do czynienia z wielowarstwową elewacją. Dwie powłoki harmonijkowo potraktowanej cortenowskiej siatki tworzą osłonę dla szklanych elewacji oraz dachu potraktowanego tak samo jak ściany. „Cztery elewacje wraz z dachem stanowią lekką ażurową strukturę — płaszcz, lampion — okrywającą wnętrze, unoszącą się nad betonowym cokołem” — tłumaczą projektanci. 

Inaczej niż Loegler, architekci lokują parter budynku poniżej poziomu ulicy, prowadząc do niego między innymi przez ukośne kwadratowe wycięcie w posadzce placu przed teatrem. Inaczej projektują też główną salę. To bardziej kameralne rozwiązanie, obliczone na dziewięciuset pięćdziesięciu widzów. Wachlarzowa, dość płytka widownia zapewnia lepszy, bardziej intymny kontakt z widowiskiem lub interakcję między widzami a artystami. Także wykończenie ścian i ich barwy nadają tej przestrzeni spokojny wyraz, daleki od pompy obecnej w zwycięskiej pracy. 

Praca JEMS do końca obrad jury pozostawała jednym z dwóch faworytów. O drugim miejscu zadecydowały po trosze zbytnie podobieństwo do berlińskiego projektu, nie najlepiej przemyślane wnętrza, strefa wejścia oraz — magazynowa inspiracja. Ta ostatnia byłaby bardziej trafiona kilometr dalej, na terenie tzw. Wolnych Torów, gdzie magazynowe obiekty stały do końca pierwszej dekady tego wieku, więcej — do dziś znajduje się tam zrujnowany kompleks dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego z halami, których kształty idealnie rymują się z propozycją JEMS. Autorzy pracy zdawali sobie chyba sprawę z tego dysonansu i usiłowali go uzasadnić industrialnym nastrojem wizualizacji. Widać na nich cysterny i węglarki, ale takie widoki należą do przeszłości, towarowe pociągi omijają centrum miasta od czterech dekad.

ćwierć wieku za późno

Jedynym poznaniakiem na podium był Jerzy Gurawski (we współpracy z pracownią Błażeja Szurkowskiego), równie zasłużony i w podobnym wieku, co laureat pierwszej nagrody. Autor wielu poznańskich realizacji nawiązał w projekcie sam do siebie — to druga praca, której projektanta można było odgadnąć przed ujawnieniem listy nagrodzonych. Szklana, zaoblona w narożach symetryczna fasada oraz boczne elewacje w piaskowym kolorze, z pionowymi rozcięciami okien, korespondują stylistycznie z nowym skrzydłem oraz salą koncertową Akademii Muzycznej, które Gurawski projektował od 1989 roku (realizacja: 1997, 2006). Należy się plus za konsekwencję, bo nie da się ukryć, że estetyka najnowszej propozycji doświadczonego architekta kurczowo trzyma się własnych patentów sprzed ćwierćwiecza.

III nagroda
w konkursie

III nagroda — ARPA Architektoniczna Pracownia Autorska Jerzego Gurawskiego | SKI Studio Błażej Szurkowski;
widok od strony wylotu ulicy Bukowskiej

wiz.: © ARPA Architektoniczna Pracownia Autorska Jerzego Gurawskiego | SKI Studio Błażej Szurkowski

Jury nie pozostało więc nic innego, jak stwierdzić, że „wątpliwości budzi zbyt klasyczne ukształtowanie struktury obiektu w stosunku do bardzo szerokiej i różnorodnej misji Teatru Muzycznego. Takie propozycje obiektu w krajobrazie miasta są nieprzekonywujące”

O ile bryła nieszczególnie spodobała się sędziom, o tyle zwrócili uwagę na bardzo dobrze potraktowaną funkcję oraz strefę wejściową. Potwierdza to klasę projektanta, który przez wiele lat był scenografem w teatrze Grotowskiego, a w ostatnich dekadach zajmował się projektowaniem scen i widowni dla instytucji muzycznych oraz modernizacją przestrzeni teatralnych (między innymi wspomniana adaptacja części Teatru Polskiego oraz projekt dla Opery — Teatru Wielkiego).

honorarium zamiast uhonorowania 

Trzy równorzędne wyróżnienia, które trafiły w ręce pozostałych projektantów, de facto nie były uhonorowaniem zasług, raczej honorarium za wykonane prace projektowe, zgodne z ideą formuły flamandzkiej. Z nie do końca jasnych względów organizatorzy zdecydowali się na taką formę zwrotu kosztów (zawartych także w kwotach nagród głównych). Niemniej wśród nienagrodzonych prac na wzmiankę zasługuje praca zespołu Atelier Starzak Strębicki oraz DRDH Architects. Masywna bryła znacznie różni się od pozostałych propozycji, autorzy sami nazywają ją zikkuratem. I choć projekt z jednej strony robi udany ukłon w stronę sylwety miasta dzięki ograniczeniu wysokości, to dość toporna bryła przekreśla te wysiłki. Warto jednak docenić aspekt urbanistyczny — projektanci zaproponowali przed wejściem plac osłonięty wystającym przed front skrzydłem izolującym od ruchliwej Kaponiery i wiejących od zachodu wiatrów.

wyróznienie Starzak
Strebicki

wyróżnienie — DRDH Architects Atelier Starzak Strebicki — Pracownia Architektury; aksonometria

wiz.: © DRDH Architects Atelier Starzak Strebicki — Pracownia Architektury

sąd konkursowy

  • Bolesław Stelmach, SARP, NIAiU — przewodniczący  Sądu Konkursowego

  • Joanna Bielawska-Pałczyńska, Miejski Konserwator Zabytków

  • Krzysztof Frąckowiak, WOIA — sędzia referent

  • Wojciech Grabianowski, architekt

  • Przemysław Kieliszewski, Dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu

  • Janusz Lichocki, współwłaściciel firmy projektowej EPSTEIN

  • Mariusz Napierała, scenograf

  • Katarzyna Podlewska, Wydział Urbanistyki i Architektury UMP

  • Katarzyna Andrzejewska — sekretarz (bez prawa głosu)

  • Dorota Wróbel — sekretarz (bez prawa głosu)


Głos został już oddany