Konkurs „Najlepszy Dyplom ARCHITEKTURA”
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Koniec chaosu reklamowego w dużym polskim mieście? To się jeszcze okaże

20 stycznia '23

Czy Poznań dostanie wreszcie skuteczne narzędzie walki z „reklamozą” i estetycznym nieporządkiem? W środę radni dali w tej sprawie zielone światło, mimo że zapisy tak zwanej uchwały krajobrazowej budzą kontrowersje. Lepiej taka niż żadna, potem wprowadzi się poprawki mówi Urząd Miasta, choć na porządne przygotowanie dokumentu miał prawie sześć lat.

Poznańska tak zwana uchwała krajobrazowa, która zgodnie z ustawą z 2015 roku ma uporządkować kwestię reklam i estetyki miasta, jest bardzo opóźniona. Piotr Libicki, pełnomocnik prezydenta ds. estetyki miasta (tzw. plastyk miejski) zapowiadał, że dokument będzie gotowy w 2019 roku, dwa lata po rozpoczęciu prac. Zapewniał przy tym, że korzystając z doświadczeń innych miast uchwała ma być wolna od wad i nieścisłości.

Termin nie został dotrzymany miały na to wpłynąć dodatkowe uwagi, konsultacje oraz prawnicza ostrożność po tym, jak warszawską uchwałę utrącił mazowiecki wojewoda. Ostatecznie dopiero w minioną środę, po czytaniu trzeciej już wersji projektu, pozytywnie zaopiniowali go radni z komisji polityki przestrzennej i rewitalizacji (cztery głosy do trzech przy dwóch wstrzymujących). Decyzję poprzedziła czterogodzinna burzliwa dyskusja, bo mimo tylu lat przygotowań projekt budzi wątpliwości.

od roku do pięciu

Jakie są główne założenia uchwały (jej projekt dostępny jest tutaj)? Miasto podzielono na cztery obszary. Inne są dla nich nie tylko szczegółowe zapisy, ale i okresy dostosowania się do ustaleń krajobrazowego dokumentu. Dla obszaru „staromiejskiego” jest to rok od wejścia uchwały w życie. Tu zresztą i tak jest najmniej do zrobienia, bo od kilku lat na części obszaru działają zapisy tzw. parku kulturowego (pisaliśmy o nim tutaj). Dla „centrum i historycznych dzielnic” okres wynosi dwa lata, a dla największych obszarów: „zurbanizowanego” i „przyrodniczego” pięć (choć, punktowo, w przypadku obiektów i obszarów wpisanych do rejestru zabytków dwa).

Uregulowane mają zostać zarówno kwestie największych nośników reklamy: citylightów, billboardów, słupów i murali, jak i tablic, szyldów, witryn, tzw. potykaczy i innych drobnych elementów. Mowa jest też o ogrodzeniach, w planach jest między innymi zakaz grodzenia zabudowy wielorodzinnej, likwidacja nieestetycznych płotów z betonowych prefabrykatów oraz oblig ażurowych ogrodzeń dla terenów ogrodów działkowych.

fragment „narzędziownika” — informatora o zapisach uchwały krajobrazowej

fragment „narzędziownika” — informatora o zapisach uchwały krajobrazowej

źródło: poznan.pl

ktoś gra w monopol?

Wątpliwości komisji i jej gości wzbudziło kilka spraw. Po pierwsze, długość okresów dostosowawczych. Wnioskowano między innymi o ich skrócenie do dwóch lat, choćby dlatego, że opóźnienie uchwały i tak dało zarobić właścicielom nośników dłużej, niż było to pierwotnie planowane (ponad rok temu Libicki zapowiadał ścięcie pięciu lat do trzech, ale teraz w uchwale nie ma po tym śladu). Po drugie, wątpliwe wydaje się dopuszczenie reklam na części siatek ochronnych remontów elewacji oraz szczególnie na połowie powierzchni ogrodzeń placów budowy.

Trzeci problem to dopuszczenie na wielką skalę nośników reklamowych w przejściach podziemnych i to w postaci uciążliwych dla oczu dynamicznych ekranów LCD. Czwarta sprawa to zapisy uchwały, zgodnie z którymi już wcześniej (!) zamontowano wielkie ekrany reklamowe za potężnymi przeszkleniami dworca, centrów handlowych oraz głównego wejścia na Międzynarodowe Targi Poznańskie (Grupa MTP).

Wielki ekran za szklaną ścianą tzw. dworca PKP w Poznaniu

wielki ekran za szklaną ścianą tzw. dworca PKP w Poznaniu

fot.: Jakub Głaz

Wreszcie, last but not least część radnych poważnie obawia się, że uchwała umożliwi monopol jednej firmie. Cztery lata temu Miasto przekazało wiaty przystankowe z citylightami Grupie MTP (spółce, w której Poznań miał do niedawna 100 procent udziałów). W 2019 roku Grupa MTP podpisała 10-letnie umowy z firmami AMS oraz Ströer. Odtąd Ströer ma do dyspozycji 400, a AMS 1086 citylightów na przystankach.

dyrektor odpiera

Uczestnicy środowego spotkania wyrazili niepokój o przyszłość słupów ogłoszeniowych (nie reklamowych, będących także w rękach Grupy MTP, a tradycyjnych do naklejania drobnych ogłoszeń oraz plakatów), wskazywano też na nie dość precyzyjne zapisy oraz brak reakcji na„kreatywne” formy reklam, na przykład wyświetlane na elewacjach. Kontrowersje budziły też sposoby liczenia nielegalnych nośników w całym mieście oraz nieściąganych opłat, które z tego tytułu od dawna należą się miastu od firm outdoorowych.

Większość zarzutów oddalał Piotr Sobczak, dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury (finalnie odpowiedzialnego za projekt uchwały). Wspominał, że nie było dotąd uwag w sprawie skrócenia okresów dostosowawczych; przeciwnie właściciele nośników chcieli te terminy wydłużyć. Nie można zatem, zdaniem Sobczaka, z przyczyn proceduralnych wprowadzić teraz takiej zmiany bez wydłużenia prac nad uchwałą. Przedstawiciele magistratu wskazywali też, że miastu zabraknie mocy przerobowych na uporanie się ze zrobieniem porządku szybciej niż przez pięć lat. Kwestie siatek ochronnych i płotów wokół budów też pozostawiono bez zmian. Radnym udało się tylko przywrócić wykreślony niedawno z uchwały zapis o zakazie stosowania dynamicznych ekranów LCD.

mimowolny żart

Sobczak i Libicki zabłysnęli też niezamierzonym akcentem humorystycznym. Zdegradowaną przestrzeń przy dworcu oświetlaną wspomnianymi wyżej ogromnymi migocącymi ekranami przyrównywali do… nowojorskiego Times Square lub londyńskiego Piccadilly Circus (wraz z ich bagażem kulturowym i historycznym!). Przedstawiciele magistratu stanowczo twierdzili również, że uchwała nie pozwala na niczyj monopol i nie jest przygotowana pod kątem potrzeb MTP. Odrzucili też pomysł, by wstrzymać się z głosowaniem do zakończenia działań Najwyższej Izby Kontroli, która kończy obecnie sprawdzać, jak Poznań zarządzał reklamą zewnętrzną w przestrzeni miejskiej.

Stelaże po billboardach prz ul. 27 Grudnia w Poznaniu

stelaże po billboardach przy ul. 27 Grudnia w Poznaniu

fot.: Jakub Głaz

Po pozytywnej akceptacji komisji uchwała ma być głosowana przez Radę Miasta 24 stycznia br. Wiele wskazuje, że tym razem się uda. Urzędnicy zachęcali do tego radnych, między innymi po to, by uchwała znacząco przyspieszyła usuwanie nielegalnych nośników, których liczbę miasto szacuje na blisko 100 tysięcy. Szacuje, bo nie przeprowadziło jak dotąd pełnej inwentaryzacji. To z kolei utrudnia ściąganie opłat za lata bezprawnego korzystania z miejskich gruntów przez firmy outdoorowe. Temat windykacji tych należności był zresztą stale bagatelizowany przez urzędników i wiele wskazuje na to, że obędzie się bez finansowych konsekwencji dla reklamowych potentatów.

to się poprawi

Apelując o przegłosowanie uchwały, urzędnicy uspokajali, że ewentualne błędy usunie się późniejszą poprawką, a teraz najważniejsze jest, żeby bardzo opóźniony dokument wreszcie działał. Jeśli zatem radni zagłosują w najbliższy wtorek „za”, a uchwała się uprawomocni, to finalnych efektów jej działania na obszarze całego miasta możemy spodziewać się dopiero w… 2028 roku, trzynaście lat po uchwaleniu przez Sejm tzw. ustawy krajobrazowej. Nad wprowadzaniem zapisów w życie i kontrolą stanu faktycznego ma czuwać w magistracie świeżo powołany dziesięcioosobowy zespół.

 
Jakub Głaz

Głos został już oddany

Materiał w architekturze — trendy 2024
LS Dark — żaluzje zaciemniające
INSPIRACJE