Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Betonoza vs zieleń. Czy warto walczyć o każde drzewo w mieście? (Część VII)

14 kwietnia '23

Artykuł pochodzi z numeru A&B 03|23

Beton jest spoko, ale wolę zieleń. Na zagadnienie zieleni miejskiej, w szczególności drzew, trzeba patrzeć szeroko. Zaznaczyłbym tu trzy ważne obszary tematyczne.

Pierwszy to rozpatrywanie każdego przypadku indywidualnie, nie tylko z punktu widzenia walorów przyrodniczych, ale też kulturowych, funkcjonalnych i estetycznych, czyli kompozycyjno-krajobrazowych. Drzewa w miastach muszą być przede wszystkim bezpieczne dla osób i mienia. Wykonując analizę i odpowiadając na pytanie, czy o konkretne drzewo warto walczyć, trzeba wziąć pod uwagę wszystkie te aspekty. Odpowiedź jest wynikową prognozowanych korzyści i kosztów oraz analizy ryzyka. Kluczowe są tu również usługi (ekosystemów), jakie świadczy dane drzewo, grupa zadrzewień lub, szerzej, teren zieleni. Rzecz jasna dojrzałe, czy wręcz sędziwe egzemplarze są dla nas bardzo cenne — jako siedlisko dla ptaków, owadów i innych organizmów żywych. Są jednak bardziej podatne na wywrócenie, obumieranie korony czy zasychanie gałęzi. To powoduje konieczność prowadzenia prac pielęgnacyjnych, a więc generuje kolejne koszty.

Z drugiej strony powinniśmy pamiętać, że na terenach zurbanizowanych mamy do czynienia z uprawą drzew. Podejście gospodarcze wymaga efektywnego planowania i wykorzystywania dostępnych środków, a nie podejmowania emocjonalnych decyzji. Nieprofesjonalne zarządzanie zielenią, liczne wycinki, brak nowych nasadzeń i wspomniana betonoza wymusiły inicjatywy społeczne, które często koncentrują się na ochronie wszystkich drzew. Jest to niezwykle cenne, jeśli jednak spojrzymy na nie jako na uprawę, na chłodno, łatwiej nam będzie przeanalizować wszystkie aspekty, o których wspomniałem.

Dla mnie granicą utrzymywania konkretnego drzewa w mieście jest bardzo wysoki koszt pielęgnacji w stosunku do kosztów nowych nasadzeń. Mówimy tu oczywiście o sytuacji, gdy utrzymujemy drzewa zamierające, których stan zdrowotny się pogarsza w wyniku zmiany warunków siedliskowych czy postępujących zmian klimatycznych. Proces ten jest właściwie nieodwracalny. Z ekonomicznego punktu widzenia dużo lepszym rozwiązaniem jest wymiana drzew na nowe, koniecznie w połączeniu z poprawą warunków siedliskowych dla kolejnych roślin. Często takie wymiany drzew obejmują również zagospodarowanie wód opadowych, poszerzenie powierzchni biologicznie czynnych oraz wprowadzenie warstwy podszytu o znacznej bioróżnorodności. Można pokusić się o stwierdzenie, że nowoczesna uprawa w miastach polega przede wszystkim na poprawie warunków siedliskowych. Istotne jest nie tylko, jakie posadzimy drzewo, lecz także czy zgromadzimy wystarczająco dużo wody opadowej, wprowadzimy nowe nasadzenia towarzyszące, czyli krzewy lub pnącza będące roślinnością okrywową, albo inne rodzaje pożytków. Nazwałbym to spojrzeniem kompleksowym.

Trzeba też pamiętać, że uprawa drzew w miastach zakłada pewną ich żywotność. Drzewa w pasie drogowym pełnią konkretne funkcje, stanowią jego integralny element. Należy też przyjąć, że mają pewną żywotność — od trzydziestu do pięćdziesięciu lat — a potem, kiedy koszt ich utrzymania w bezpiecznym stanie staje się zbyt wysoki, wymieniać lub przesadzać. Jest to powszechna praktyka w takich krajach jak Holandia czy Niemcy.

Trzecie zagadnienie to racjonalność podejmowanych działań. W betonozie problemem nie jest sam beton. Betonoza to stan umysłu, kiedy staramy się iść na skróty lub złe kompromisy, nie myśląc o przyszłości. W przeciętnych parkach miejskich nie mamy krzewów ani roślinności okrywowej. Są one zbyt intensywnie utrzymywane, zbyt często koszone. Pomimo braku betonu, efekt przyrodniczy jest bardzo podobny. Zarządcy terenów powinni się zastanowić nad zasadnością wykonywanych zabiegów, zarówno w zakresie utrzymania, jak i inwestycji.

Łukasz Dworniczak — architekt krajobrazu, Prezes Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Architektury Krajobrazu

Łukasz Dworniczak — architekt krajobrazu, Prezes Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Architektury Krajobrazu

© Archiwum Prywatne

Dużo mówimy o usuwaniu betonu, ale nie zadajemy sobie pytania, czy kosztowne usunięcie betonu i wprowadzenie w jego miejsce zieleni i drzew z punktu widzenia funkcjonalności przestrzeni będzie racjonalne. Dobrym przykładem mogą być place rynkowe. Są to często miejsca wydarzeń o charakterze masowym lub targowym. Warunków siedliskowych praktycznie na nich nie ma, trzeba je stworzyć na nowo, wraz z systemem nawadniania. W takim wypadku nie możemy polegać na wodzie opadowej, ponieważ jest zanieczyszczona chlorkiem sodu. Często wprowadzenie zieleni ma charakter jedynie symboliczny, a jednocześnie to bardzo droga inwestycja. Nie zmienia to faktu, że może być istotnym dla mieszkańców zielonym manifestem. Zieleń powinna być zaprojektowana jako integralny element przestrzeni.

Zamiast wprowadzania zieleni na siłę w trudnych lokalizacjach, należy się zastanowić nad wprowadzeniem jej na podwórza, czyli tam, gdzie mieszkańcy potrzebują jej najbardziej. Warto wziąć również pod uwagę alternatywne jej formy, takie jak pnącza na elewacjach, wiatach śmietnikowych, słupach.

Kształt przestrzeni jest obrazem myślenia gospodarzy i projektantów terenu. Współczesnym standardem jest, a przynajmniej powinno być, wprowadzanie zieleni i stref cienia, zbieranie wody opadowej, kreowanie przyjaznych miejsc spotkań, także prostych rozwiązań, które będą utrzymywać sami mieszkańcy, jak ławka lub spocznik w zacienionym miejscu przy chodniku, która dla wracającego z zakupami seniora jest miejscem wytchnienia.

Problemem nie jest sam beton, ale masowe wprowadzanie rozwiązań architektonicznych mocno przekształcających przestrzeń. Historycznie w parkach nie było betonowych obrzeży ani betonowych fundamentów pod ławkami. Nie było aż tak wiele oświetlenia. Oczywiście ciemny park jest bardziej niebezpieczny, dlatego dobrym rozwiązaniem jest strefowanie, czyli wprowadzenie miejsc doświetlonych i tych bardziej przyjaznych naturze.

Umiejętność posługiwania się betonem musimy zrównoważyć umiejętnością posługiwania się zielenią, czyli jej projektowania, wprowadzania i utrzymania.

Łukasz Dworniczak

Głos został już oddany

DACHRYNNA: zintegrowany system dachowy 2w1 (Dach + Rynna)
SPACE Designer
INSPIRACJE