Wybierz Nagrodę Publiczności w konkursie „Najlepszy Dyplom WNĘTRZA”
Wybierz Nagrodę Publiczności w konkursie „Najlepszy Dyplom WNĘTRZA”

Jak wyglądałby świat zaprojektowany przez kobiety?

19 sierpnia '21

Rozmowa z Eweliną Jaskulską ukazała się
w A&B 4'2021

Rozmowa z Eweliną Jaskulską, architektką, założycielką autorskiej pracowni projektowej Artectonica, współzałożycielką grupy badawczoprojektowej Molecule Architecture i jedną z inicjatorek projektu „Architektoniczki” realizowanego we współpracy z Fundacją Katarzyny Kozyry.

Ewelina JaskulskaEwelina JASKULSKA
Absolwentka Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Krakowskiej. Architektka z wieloletnim doświadczeniem zawodowym zdobytym podczas pracy w renomowanych pracowniach projektowych. Laureatka międzynarodowych konkursów, między innymi: wyróżnienie za projekt pawilonu dla Museum Gardens w Londynie ArchiTriumph Pavilion 2020: Discovery (2019); wyróżnienie w międzynarodowym konkursie z okazji stulecia Bauhausu, Dom Dla Dominika (2018); instalacja „Where is Tiffany” wśród najlepszych prac konkursu Burnham Prize na Chicago Architecture Biennial (2017); Dom Lokalny zwycięzca World Architecture Community Awards (2016). Jej projekty były wystawiane w kraju i za granicą, w tym w Warszawie, Atenach, Londynie, Weimarze, Monachium, Paryżu i Chicago. W 2019 roku The European Centre for Architecture and Urban Studies umieściło Ewelinę Jaskulską na liście „40 under 40”. Od 2014 roku prowadzi własną pracownię projektową Artectonica, a od 2019 jest współzałożycielką Molecule Architecture Research and Design — biura badawczoprojektowego, które prowadzi wraz z Joanną Aleksandrowicz i Moniką Nalewajk. Jest współinicjatorką projektu badawczonaukowego „Architektoniczki” prowadzonego przez Fundację Katarzyny Kozyry.

 
Anna Walewska
: Czym zajmujesz się na co dzień?

Ewelina Jaskulska: Jestem architektką. Wraz z Joanną Aleksandrowicz i Moniką Nalewajk prowadzę pracownię badawczoprojektową. Każda z nas jest zupełnie inna, ale to ścieranie się osobowości przynosi wiele dobrego dla projektów. Mamy takie swoje kobiece trio, które spotkało się w dość nietypowych okolicznościach.

 
Anna
: Co to były za okoliczności?

Ewelina: Jestem z Nowego Sącza. Studiowałam w Krakowie. Joanna była pierwszą osobą, którą poznałam po przyjeździe do Warszawy. Spotkałyśmy się w pracy. Obie byłyśmy nowe w dużym, amerykańskim biurze projektowym. Po latach przyjaźni postanowiłyśmy zrobić coś wspólnie. Monikę poznałam kilka lat temu i po wspólnym sukcesie, jakim było wyróżnienie w konkursie na stulecie Bauhausu, chciałyśmy działać razem. Szybko uświadomiłyśmy sobie, że dla kobiety w tym biznesie działanie w pojedynkę bywa trudne, a doświadczenie i umiejętności nie są żadnym wyznacznikiem.

projektowanie
konceptualne na bazie makiet zrealizowanych przez Molecule Architecture        projektowanie konceptualne na
bazie makiet zrealizowanych przez Molecule Architecture

projektowanie konceptualne na bazie makiet zrealizowanych przez Molecule Architecture

© Molecule Architecture

 
Anna
: Dlaczego działanie w pojedynkę jest trudne dla kobiety?

Ewelina: Nie jesteśmy traktowane poważnie na spotkaniach. Kiedy pracowałam w dużych międzynarodowych biurach projektowych, takich jak Epstein, Valode et Pistre, RKW Rhode Kellermann Wawrowsky, moja płeć nigdy nie była jakimś wyznacznikiem. Prowadziłam naprawdę duże projekty, byłam między innymi kierowniczką projektu stadionu na Euro 2012 w Gdańsku na Polskę. Pracując przy tego typu projektach, w dużych firmach projektowych nigdy nie odczułam dyskryminacji ze względu na płeć lub żeby moją pozycję wyznaczała marka, którą reprezentowałam. Nie byłam gorzej czy inaczej traktowana. Być może dlatego, że Zachód już dawno poradził sobie z tego typu kwestiami. Perspektywa się zmieniła, kiedy przeszłam na swoje i zostałam własną szefową.

 
Anna
: Co się zmieniło?

Ewelina: Sądziłam, że mając duże doświadczenie w zawodzie, bez problemu poradzę sobie z prowadzeniem własnego biura. Byłam pewna siebie, bo wiedziałam, że mam duże doświadczenie i wiedzę. W praktyce szybko się okazało, że ta wiedza nie ma znaczenia, bo po prostu nie jestem mężczyzną.

 
Anna
: Czyli twierdzisz, że gdy stała za Tobą duża międzynarodowa firma to w ogóle nie było tego problemu. Kiedy jednak nie masz takiego zaplecza to, że jesteś kobietą, stało się przeszkodą w relacji z inwestorem.

Ewelina: Tak. Bardzo szybko i mocno odczułam to, że moja płeć jest problemem. To, że jestem kobietą, stanowiło dla inwestorów barierę przy powierzeniu mi projektu. Nie tylko ja tego doświadczam. Jedną z pierwszych kobiet, która zwróciła uwagę na dysfunkcję w tym środowisku, była Edna Cowan. Był 1931 rok, bal architektów na Manhattanie. Jedyna zaproszona kobieta przebrała się za… umywalkę i z księżycem odzianym na głowie stała u boku „tych wielkich” mistrzów ubranych w swoje własne wieżowce.

biblioteka w Szczecinie, proj.: Ewelina Jaskulska        biblioteka w Szczecinie,
proj.: Ewelina Jaskulska

biblioteka w Szczecinie, proj.: Ewelina Jaskulska

wiz.: Szymon Buzuk

 
Anna
: To skąd pomysł, że jeśli tych kobiet będzie więcej to bariera zniknie, a nie wzmocni się?

Ewelina: Stwierdziłyśmy, że musimy wywalczyć swoją pozycję w tym męskim świecie, a najlepszy rezultat przyniesie połączenie sił. Im bardziej problem dotykał bezpośrednio nas, tym bardziej interesowałyśmy się tym zjawiskiem, także od strony historycznej. Okazało się, że jest ono bardzo wielowymiarowe i złożone. Kobiety w architekturze pojawiły się mniej więcej sto lat temu, w czasie gdy zdobyły prawa wyborcze. W 1922 roku w Polsce ukończyła studia pierwsza architektka, Jadwiga Dobrzyńska. Ciekawe jest to, że mimo iż kobiety osiągają sukcesy, każda kobieta, która zaczyna swoją przygodę w architekturze, musi tę walkę stoczyć od początku.

 
Anna
: Mówisz też o relacji kobiety z innymi kobietami?

Ewelina: W zeszłym roku zostałam zaproszona do wzięcia udziału w 4 Design Days. Wraz z kilkunastoma kobietami z branży brałam udział w panelu dyskusyjnym „Kobiety, które inspirują”. Zaledwie kilka z nas zwróciło uwagę na problem obecności kobiet w architekturze i funkcjonowania tego systemu. Pozostałe uczestniczki albo tego problemu nie widziały, nie miały podobnych doświadczeń jak ja kiedyś, albo nie chciały go zobaczyć. Gdy wychowujemy się w pewnych schematach społecznych, zastanej kulturze, czasem nawet samym kobietom trudno to zauważyć. Kiedy przyszła moja kolej, starałam się zwrócić uwagę na problem, podkreślając realne dysfunkcje systemu.

Centrum konferencyjno-kulturowe w ChabówceCentrum konferencyjno-kulturowe w ChabówceCentrum konferencyjno-kulturowe w Chabówce

Centrum konferencyjno-kulturowe w Chabówce, centrum prospołeczne, inwestor oddaje część terenu i część obiektu na potrzeby działań lokalnej społeczności, proj.: Molecule Architecture

© Molecule Architecture

 
Anna
: Jak Twoja płeć wpływa na to, jak jesteś postrzegana w tym zawodzie oraz na to, jak Ty patrzysz na ten zawód?

Ewelina: Muszę być dwa razy mocniejsza, dwa razy ostrzejsza i iść na każde spotkanie doskonale przygotowana, aby nie dać nikomu argumentu, że jako kobieta nie dam rady. Mężczyzna ma prawo czegoś nie wiedzieć, kobieta nie. Kiedy kobieta w tym zawodzie odnosi sukces, mówi się, że osiągnęła go „pomimo swojej płci”. Czy mężczyźni też osiągają sukcesy pomimo tego, że są mężczyznami? Chyba nie. Dla mężczyzny nie ma dodatkowych kategorii. Architektura to duże pieniądze, to ekonomia. Nie zajmuję się architekturą wnętrz, tylko właśnie architekturą kubaturową. Głównymi graczami są tu mężczyźni, to mężczyźni powierzają mężczyznom swoje pieniądze. Kobiety mają tu mniejszy kredyt zaufania. Potencjalny inwestor nie jest w stanie dokładnie zweryfikować wiedzy i umiejętności. Liczy się wrażenie. Inne robi mężczyzna, inne kobieta. A to wynika tylko ze schematów zakodowanych w naszych głowach, z kultury, w jakiej się wychowaliśmy. Pokusiłam się kiedyś o eksperyment. Kilka razy na spotkania z inwestorem zabrałam swojego męża, aby sprawdzić, czy obecność mężczyzny u boku wniesie coś do mojej relacji z inwestorem. Mój mąż nie jest architektem. Rezultat był taki, że odpowiadałam na pytania, które inwestorzy kierowali do niego. Odpowiadając natomiast na drugą część Twojego pytania, to niewątpliwie fakt, że jestem kobietą sprawia, że patrzę inaczej na przestrzeń. O tym jest projekt „Architektoniczki”, który wraz z Joanną i Moniką zainicjowałyśmy w Fundacji Katarzyny Kozyry. Obserwując rozwój różnych miast, widzę, że większy udział kobiet w ich projektowaniu wpływa pozytywnie na zmiany.

 
Anna
: O projekcie porozmawiamy za chwilę, ale powiedz jeszcze, proszę, na czym polegają zmiany w miastach, które obserwujesz?

Ewelina: Zostali zauważeni „inni” użytkownicy danej przestrzeni. Inni niż biały mężczyzna. Zaczynają być brane pod uwagę ich potrzeby. Zwróćmy uwagę, że w architekturze punktem odniesienia zawsze był mężczyzna. Weźmy choćby człowieka witruwiańskiego Leonarda da Vinci czy młodszego od niego o ponad czterysta pięćdziesiąt lat Modulora Le Corbusiera. Miasta, dzielnice, budynki zaprojektowali mężczyźni, biorąc pod uwagę swoje potrzeby, swój sposób patrzenia i swoje proporcje ciała. To nie jest zarzut. Oni po prostu pewnych rzeczy nie mogli wiedzieć, a patrząc przez pryzmat własnych potrzeb, byli przekonani, że odpowiedzą na potrzeby pozostałych użytkowników. A my ten patriarchalny schemat powielaliśmy, nawet nieświadomie, przez lata.

osiedle społeczne z elementów prefabrykowanychosiedle społeczne z elementów prefabrykowanychosiedle społeczne z elementów prefabrykowanych

osiedle społeczne z elementów prefabrykowanych, Londyn, konkurs międzynarodowy, proj.: Molecule Architecture

© Molecule Architecture

 
Anna
: This Is The Man’s World?

Ewelina: Do dziś korzystamy z proporcji, zasad, sposobów funkcjonowania wymyślonych przez mężczyzn. Wychodząc od małych przestrzeni jak kuchnia, poprzez obiekty, dzielnice, miasta i tak do skali globalnej. Nigdzie nie brano pod uwagę sposobu funkcjonowania kobiet i ich potrzeb. A przecież kobiety to połowa ludzkości. Ciężko mi pojąć, że druga połowa, mężczyźni, decyduje o potrzebach tej pierwszej.

 
Anna
: A to drugie spojrzenie?

Ewelina: Mówiąc ogólnie, kobiety biorą pod uwagę każdego użytkownika przestrzeni i zakładają, że każdy może w niej funkcjonować inaczej. Halina Skibniewska, autorka Sadów Żoliborskich, projektując osiedle, jako jedna z pierwszych zwróciła uwagę na osoby z niepełnosprawnością użytkujące przestrzeń i dostosowała ją oraz mieszkania do ich potrzeb. Jest też projektantką szkoły nr 115 na Sadybie. Przestrzeń szkoły po zakończeniu lekcji miała być miejscem spotkań i działań dla całej lokalnej społeczności. Właśnie o takie myślenie chodzi. Przykładem projektowania przez kobietę z myślą o kobiecie jest kuchnia frankfurcka Margarete SchütteLihotzky, co akurat w kontekście tego wyzwolenia, o którym mówimy, brzmi dość groteskowo, ale historia tego projektu jest niezwykle ciekawa. Zmiany dzieją się dzisiaj, tu i teraz.

 

ciąg dalszy rozmowy na następnej stronie

Głos został już oddany

Aluprof Future Builders — „Jak powinno wyglądać budownictwo przyszłości?” — rozmowy z architektami z całego świata
Biblioteka BIM Wiśniowski - bramy, okna, drzwi, ogrodzenia
Konkurs City & Rest - Wspólna Przestrzeń Miasta