Z czym to się je? – rozmowa z Matyldą Szyrle o farmach wertykalnych

Wiktor Bochenek
09 lutego '22

Farmy wertykalne stają się coraz powszechniejszym źródłem żywności na świecie. Ich rozwój pozwala na zmniejszenie łańcucha dostaw, ograniczenie używania wody, a także na rezygnację z pestycydów. Czy takie farmy pomogą nam w wejściu na drogę zrównoważonego rozwoju? W jaki sposób ten rodzaj upraw pozwoli zmienić nasze miasta, a także wpłynąć na miasta opowie Matylda Szyrle, CEO startupu Listny Cud zajmującego się farmami wertykalnymi.

Wiktor Bochenek: Czym są mikroliście uprawiane przez wasz startup?

Matylda Szyrle: Mikroliście to stadium rozwoju, w którym roślina to już nie jest kiełek, bo ma już niejadalny korzonek, ale również nie jest to dorosła roślina.

Wiktor Bochenek: Ile mniej więcej rosną mikroliście?

Matylda Szyrle: Od siedmiu do dziesięciu dni. Mikroliście są nazywane superfoodem, ponieważ mają mnóstwo witamin i antyoksydantów. Poza tym świetnie smakują, można je stosować do bardzo różnorodnych kuchni. Mikroliście można dodać do wszystkiego, od przekąsek poprzez dania główne — zupy, sałatki aż do deserów czy drinków. To doskonałe uzupełnienie posiłku.

miejskie farmy wertykalne pozwalają przede wszystkim na hodowanie sałat, mikroliści i warzyw

miejskie farmy wertykalne pozwalają przede wszystkim na hodowanie sałat, mikroliści i warzyw

© Listny Cud

Wiktor Bochenek: Rolnictwo wertykalne powoli przebija się w mediach. Na czym polega różnica między nim a tradycyjnym?

Matylda Szyrle: Rolnictwo wertykalne jest prowadzone w zamkniętych pomieszczeniach w kontrolowanych warunkach. To może być niewielka farma miejska taka jak nasza lub potężne hale. Uprawia się je na pionowych ścianach.

Farmy wertykalne korzystają z wody w sposób cyrkularny, ona krąży wielokrotnie. Dzięki temu można oszczędzić od dziewięćdziesięciu do dziewięćdziesięciu pięciu procent wody w porównaniu do upraw tradycyjnych. My na naszej malutkiej farmie na trzydziestu metrach kwadratowych upraw oszczędziliśmy w zeszłym roku sto sześć ton wody.

Kolejną zaletą jest ograniczenie herbicydów i pestycydów. Na farmach wertykalnych można ich nie stosować, ponieważ są to uprawy chronione przed światem zewnętrznym. Dlatego na przykład nasze uprawy mają certyfikat rolnictwa ekologicznego. Farmy wertykalne są również całoroczne. Ogranicza to konieczność importowania jedzenia z drugiego końca świata, co dziś jest powszechne. Skrócenie łańcucha dostaw pozwala na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla w transporcie. W Listnym Cudzie ograniczamy też przy okazji korzystanie z plastiku, który przy krótszym transporcie jest zbędny, używając biodegradowalnych opakowań.

farmy wertykalne pozwalają na ograniczenie zużycia wody i pestycydów

farmy wertykalne pozwalają na ograniczenie zużycia wody i pestycydów

© Listny Cud

Wiktor Bochenek: Dobrze, skoro rolnictwo wertykalne pozwala na ograniczenie użycia miejsca, skrócenie łańcucha dostaw, zmniejszenia ilości wody i ziemi, to jakie są jego wady. Często uprawom wertykalnym zarzuca się spore zużycie prądu.

Matylda Szyrle: Kwestia energii jest istotna. W szczególności w Polsce, gdzie w większości przypadków nasze źródła energii nie są neutralne. My w tym momencie korzystamy z tradycyjnej energii, ale chcemy docelowo przejść na odnawialne źródła energii. To może być wada, ale da się to rozwiązać, jeśli użyjemy odpowiedniego źródła. Takie rozwiązania są już stosowane na przykład w Danii.

Warto zaznaczyć, że na farmach wertykalnych głównie korzysta się z lamp LED, których energochłonność spadła w ciągu ostatnich lat o około dziewięćdziesiąt procent. Jeżeli porównujemy to do rolnictwa przemysłowego, to tam energia jest również potrzebna, na przykład przy używaniu sprzętu rolniczego.

za największą wadę farm wertykalnych uznaje się energochłonność, co nie jest do końca prawdą jeśli weźmiemy pod uwagę energochłonność rolnictwa przemysłowego

za największą wadę farm wertykalnych uznaje się energochłonność, co nie jest do końca prawdą jeśli weźmiemy pod uwagę energochłonność rolnictwa przemysłowego

© Listny Cud

Wiktor Bochenek: Wracając do mikroliści, co można uprawiać poza nimi w farmach wertykalnych? Na których „polach” rywalizują one z rolnictwem przemysłowym. Jak będzie to wyglądać w przyszłości?

Matylda Szyrle: Obecnie najczęściej na farmach wertykalnych uprawia się zioła, sałaty i mikroliście tak jak my, ale w ciągu ostatnich lat standardem stało się też uprawianie pomidorów, truskawek i borówek. Widziałam badania nad uprawą ziemniaków na farmach wertykalnych. Może tak być, że w ciągu najbliższych lat ilość warzyw i owoców uprawianych wertykalnie znacznie wzrośnie.

Wiktor Bochenek: Jak wielkie mogą być farmy wertykalne? Czy produkcja żywności może nastąpić tylko w wielkich halach, czy w przyszłości zobaczymy niewielkie modułowe farmy przy sklepach, biurach i urzędach?

Matylda Szyrle: W Listnym Cudzie mamy pomieszczenie wielkości czterdziestu metrów, jednak farmy wertykalne mogą być też wielkimi halami. Pod Londynem powstaje teraz farma, która ma mieć kilkanaście pięter. Ma zaspokajać około siedemdziesiąt procent zapotrzebowania Wielkiej Brytanii na świeżą zieleninę. Jednocześnie na Ukrainie realizowany jest projekt, w ramach którego obok sklepów spożywczych rośliny będą uprawiane w kontenerach morskich. Za to na drugim końcu skali są farmy wertykalne przeznaczone do indywidualnego użytku w domu – te najmniejsze mogą być wielkości parkometru albo walizki.

CEO Listnego Cudu, Matylda Szyrle z wyhodowanymi mikroliściami

CEO Listnego Cudu, Matylda Szyrle z wyhodowanymi mikroliściami

© Listny Cud

Wiktor Bochenek: Posiadacie Państwo dziś jedną farmę w Instytucie Technologii Materiałów Elektronicznych. Wyobraźmy sobie, że chcecie dalej się rozwijać. Czy miejskie farmy wertykalne można adaptować do różnych budynków? Czy takie rolnictwo możemy wprowadzić do nieużywanych budynków poprzemysłowych, mieszkaniowych lub biurowych?

Matylda Szyrle: Farmy wertykalne mogą być wprowadzone w różnorodnych budynkach. Potrzebna jest woda, prąd i spełnienie odpowiednich warunków sanitarnych. Najlepiej, żeby to były pomieszczenia wysokie, co pozwala na zwiększenie powierzchni uprawnej. Budynki postindustrialne jak najbardziej można byłoby adaptować na farmy. Będziemy przenosić się w nowe miejsce w Warszawie o właśnie takim charakterze. Adaptowanie budynków na farmy wertykalne jest możliwe, pozwalając na znalezienie dla takich budynków nowych funkcji.

Wiktor Bochenek: Jakie mają Państwo plany na przyszłość?

Matylda Szyrle: Rozwijamy się dwutorowo. Z jednej strony jesteśmy producentem świeżej zieleniny. Chcemy zakładać kolejną farmę w innym mieście. W przyszłości chcielibyśmy być dostępni w wielu miastach w Polsce. Dziś nasze produkty można kupić w Warszawie. Rozwijamy też ofertę o nowe gatunki mikroliści i innych produktów.

Jednocześnie jesteśmy też producentem technologii. Stworzyliśmy sklepowe farmy wertykalne, w których rośliny są automatycznie naświetlane i podlewane. Pracujemy nad biurowymi farmami wertykalnymi, które będą dostępne dla pracowników.

Wiktor Bochenek: Dziękuje za rozmowę!

farmy wertykalne mogą stać się kolejną funkcją dla budynków postindustrialnych, które przestały pełnić swoją funkcję

farmy wertykalne mogą stać się kolejną funkcją dla budynków postindustrialnych, które przestały pełnić swoją funkcję

© Listny Cud

rozmawiał Wiktor Bochenek

Głos został już oddany

Klasyczny urok drewna – profile okienne VEKA SPECTRAL
Stal COR-TEN®. Naturalne piękno
Okna, drzwi – trendy 2022