Zobacz w portalu A&B!

Naturalnie. Projektując dla krajobrazu

25 października '21

Rozmowa z Natalią Budnik
ukazała się w A&B 10'2021

Pandemia trochę odpuściła. Jest pełnia lata, słoneczny i ciepły poranek. Piękne zielone podwórko w warszawskim Śródmieściu z dorodnym, dającym cień drzewem. Czy można wyobrazić sobie lepsze tło dla rozmów o krajobrazie, zieleni i odnalezionej projektantce Alinie Scholtz? W wywiadzie dla A&B Natalia Budnik — architektka dla krajobrazu — mówi o współpracy, projektowej ciekawości i o tym, jak pomóc naturze w mieście.

Natalia BudnikNatalia BUDNIK architektka dla krajobrazu. Po studiach I stopnia w Polsce naukę kontynuowała w stolicy Danii. Przez ponad pięć lat była związana z kopenhaską pracownią SLA. Dwa lata temu wróciła do Warszawy, gdzie projektuje, współpracuje i tworzy strategie krajobrazowe i roślinne w różnych skalach oraz perspektywach czasowych. Jest również zaangażowana w wiele działań o charakterze edukacyjnym.

 
Dominika Drozdowska
: Impulsem dla naszej rozmowy jest wystawa, którą można oglądać obecnie w warszawskim Muzeum Woli — „Więcej zieleni! Projekty Aliny Scholtz”. Co powiedziałaby tytułowa architektka krajobrazu o dzisiejszej Warszawie — czy byłaby zadowolona z miasta i zieleni?

Natalia Budnik: Możliwość wejścia w skórę Aliny Scholtz i ujrzenie własnych projektów po długim czasie daje niesamowitą perspektywę. Uważam, że skala czasowa i to, w jaki sposób rozumiemy czas, stanowią ważny aspekt krajobrazu. Zaprojektowany i zrealizowany w danym momencie będzie zmieniać się z upływem dni, pór roku i lat. To piękny aspekt tej dyscypliny. Gdy myślę o projektach Aliny Scholtz, wyobrażam sobie jak w latach 30. ubiegłego wieku sadzone były drzewa przy torze wyścigów konnych na Służewcu. Teraz, po prawie stu latach, gdy odwiedzam to miejsce, mogę obserwować jak niesamowicie się rozwinęło. Zmieniła się skala, odbiór przestrzeni, czytelne stały się też wnętrza krajobrazowe. Pod tym względem także Ogród Saski oglądany po tylu latach wraz z lipami nasadzonymi w dość gęstych szykach domyka się niczym określona bryła. Wiele założeń stworzonych przez Alinę Scholtz nadal w krajobrazie Warszawy funkcjonuje i nadal są one ważne dla miasta i jego tkanki. Myślę, że na miejscu Aliny Scholtz miałabym poczucie spełnienia — zrobiłam wszystko, co było możliwe, i to nadal działa.

 
Dominika
: Pytam o zieleń w mieście, ponieważ w naszej polskiej rzeczywistości coraz więcej miejsc jest zalewanych asfaltem i betonem.

Natalia: Z pewnością jest wiele spraw, nad którymi należy pracować. Jednocześnie jesteśmy coraz bardziej świadomi przytłaczającego wybetonowania niektórych przestrzeni publicznych. Mam nadzieję, że dotarliśmy do momentu, w którym ta świadomość zostanie przekłuta w działanie. Czujemy, że zieleń nie jest tylko dekoracją, ale spełnia też ważne funkcje w mieście — chociażby zapewnia cień, poprawia nasz miejski mikroklimat.

 
Dominika
: Kogo masz na myśli, mówiąc „my”?

Natalia: To „my” to przede wszystkim mieszkańcy, którzy zaczynają się domagać zmian. Widać to szczególnie w budżetach partycypacyjnych, w których projekty związane z zielenią zbierają najwięcej głosów.

krajobraz przepływającykrajobraz przepływającykrajobraz przepływający

krajobraz przepływający, kolaż Natalii Budnik

© Natalia Budnik

 
Dominika
: Wydaje się, że w dzisiejszym świecie zmiany w wielu aspektach przychodzą oddolnie.

Natalia: Może jestem zbytnią optymistką, ale mam nadzieję, że to, co się dzieje w Warszawie — przebudowa części ulicy Marszałkowskiej, opracowywane studium zagospodarowania przestrzennego dla miasta kładące silny nacisk na aspekty błękitno‑zielone czy projekt Uśmiech Warszawy — zmierzają do realnych zmian w przestrzeniach publicznych. Wydaje mi się też, że miasta zaczynają dostrzegać, że zieleń wiąże się z pewnym potencjałem w innych sektorach. Jest nie tylko dekoracją, ale ma też znaczenie w turystyce, transporcie czy sektorze zdrowia.

 
Dominika
: Pozostając w tym optymistycznym nurcie, powiedz, proszę, co dobrego wydarzyło się ostatnio w polskim świecie architektury krajobrazu.

Natalia: Chociażby ocknięcie się i uświadomienie sobie, że kryzys klimatyczny jest faktem. I możemy się go bać albo wybrać inną ścieżkę, by pójść w lepszym kierunku. W Krakowie współpracuję przy projekcie tak zwanego Klimatycznego Kwartału, w którym żywa jest, między innymi, idea miasta piętnastominutowego oraz dostosowanie mobilności do zmian klimatu. Mam nadzieję, że opracowywane obecnie plany adaptacyjne przekształcą się w realne działania i wdrażanie konkretnych projektów, najpierw pilotażowych, a potem szerokich polityk miejskich. Warto myśleć o krajobrazie jak o spójnie funkcjonującej całości, a nie jak o osobnych projektach. Połączeń pomiędzy można upatrywać chociażby za pomocą błękitnej i zielonej infrastruktury.

 
Dominika
: Czy w kontekście zmian klimatu architektura krajobrazu jest w stanie naprawić to, co zepsuliśmy?

Natalia: Na pewno załagodzić. Przykładowo na terenach zurbanizowanych mamy do czynienia z miejskimi wyspami ciepła. Możemy więc stawiać na zieleń, która zapewni cień, transpirację, a tym samym poprawi mikroklimat. Z kolei odszczelniając nieco przestrzenie miast, jesteśmy w stanie zagospodarować zwiększone ilości opadów, opóźniać ich odpływ i świadomie korzystać z tych zasobów w późniejszym czasie. To odpowiedź na inne ekstremalne zjawiska, z którymi mamy do czynienia: gwałtowne opady deszczu i wzmożone susze. Zresztą skala różnych działań powinna funkcjonować od tej mikro, w obrębie własnego ogródka, do makro — świadomej strategii dla całego miasta. Chodzi o to, żeby lepiej wykorzystywać naturalne zasoby oraz uwzględniać lokalne warunki i charakter miejsca. Przykładowo spodziewane spore ilości wód opadowych nie muszą się wiązać tylko z budowaniem natychmiastowego odwodnienia — może warto to przemyśleć i potencjalne ryzyko przekuć w atut czy szansę na rozwój.

warsztaty z cyklu „Miasto przyszłości” z Warszawskim Pawilonem Architektury Zodiakwarsztaty z cyklu „Miasto przyszłości” z Warszawskim Pawilonem Architektury Zodiakwarsztaty z cyklu „Miasto przyszłości” z Warszawskim Pawilonem Architektury Zodiak

warsztaty z cyklu „Miasto przyszłości” z Warszawskim Pawilonem Architektury Zodiak

fot.: Igor Łysiuk

 
Dominika
: Pytanie, kto powinien o tym pomyśleć.

Natalia: Nie chciałabym tworzyć złudzenia, że architekci krajobrazu są rozwiązaniem na zmiany klimatu. Uważam, że najważniejsze, abyśmy pracowali razem: architekci, branżyści, projektanci. Abyśmy mieli dla siebie zrozumienie i wspólny cel wyznaczony w ramach planów adaptacyjnych. Gdy pracowałam w kopenhaskim biurze projektowym SLA, robiliśmy takie ćwiczenia związane z przejmowaniem cudzej perspektywy. Ponieważ współpracowaliśmy z architektami i branżystami, na jednym ze spotkań zamieniliśmy się rolami. Architekt opowiadał o pracy architekta krajobrazu nad tym konkretnym projektem i na odwrót. To były dziesięciominutowe przemówienia bez wcześniejszego przygotowania. A ponieważ wszyscy brali udział w procesie, to zaczęliśmy przypominać sobie, kto o co walczył, dlaczego zastosowano dane rozwiązanie i dlaczego właśnie ono było niezwykle istotne dla danego specjalisty. Udało się zbudować zrozumienie i rozbudziła się ciekawość dla tej drugiej dziedziny. Myślę, że dzięki takiemu podejściu mają szansę powstać dużo pełniejsze i lepsze projekty. A ponieważ dobra architektura nigdy nie działa w próżni, to gdy ma określone tło, jej wartość niesamowicie wzrasta. Dobrym przykładem związanym z wystawą jest duet Scholtz–Gutt. Ich wspólne projekty zawsze były osadzone w krajobrazie, działały więc nie jako obiekt, ale jak świetnie funkcjonująca cząstka przestrzeni miejskiej. Uważam, że zrozumienie lokalności i osadzenie architektury w tych czynnikach sprawi, że budynek będzie lepszą częścią danego miejsca, a nie czymś, co wylądowało...

 
Dominika
: ...jak statek kosmiczny. Czyją rolą jest zachęcać inwestora do tego, żeby nie stawiać takich obiektów UFO?

Natalia: To dobre pytanie, a odpowiedź nie jest taka prosta. Jeśli chodzi o możliwości działania architektów krajobrazu w procesie inwestycyjnym, istnieją dwie główne ścieżki. Jesteśmy zapraszani do współpracy przez architektów, którzy czują, że dzięki temu wzbogacą projekt, lub zajmujemy się uzgodnieniami związanymi z uwarunkowaniami środowiskowymi. Widzę tu ciekawą misję dla nas, architektów krajobrazu, żeby dotrzeć bezpośrednio do inwestorów i podzielić się tym, co możemy zaoferować. Uważam, że architekci krajobrazu powinni stać się częścią spotkań, targów i wydarzeń branżowych. To ważne, aby zrozumieć, że przestrzeń publiczna budynku i krajobraz, w którym się znajdzie, są równie istotne jak to, co zostanie zaprojektowane wewnątrz. Gdy pracowałam w Kopenhadze, realizowaliśmy w pracowni projekt osiedla mieszkaniowego, którego projektowanie rozpoczęło się nie od budynków, ale od krajobrazu. To zmiana sposobu myślenia i dynamiki — gdy zaczyna się od tego, co jest dookoła, i w zgodzie z tym projektuje budynek czy osiedle.

projekt przestrzeni
publicznych Bjørvika, Oslo, praca w biurze SLA        projekt przestrzeni
publicznych Bjørvika, Oslo, praca w biurze SLA

projekt przestrzeni publicznych Bjørvika, Oslo, praca w biurze SLA

fot.: Tracy Yuan-Me Sun

 
dalszy ciąg rozmowy na następnej stronie

 

Głos został już oddany

Aluprof Future Builders — „Jak powinno wyglądać budownictwo przyszłości?” — rozmowy z architektami z całego świata
EQUITONE [lunara] - materiał elewacyjny z włókno-cementu
GEBERIT SUPERTUBE – System zyskujący przestrzeń
Nowoczesne biurowce – trendy 2021