Zobacz w portalu A&B!
Zostań użytkownikiem portalu A&B i odbierz prezenty!
Zarejestruj się w portalu A&B i odbierz prezenty
maximize

Powinniśmy być odpowiedzialni w tworzeniu piękna

29 grudnia '22

rozmowa z numeru A&B 09|2022

O World Urban Forum 11, o tym, czy Katowice to dystopijna przestrzeń i o współczesnej architekturze w Polsce opowiada José Luis Cortés, prezes Międzynarodowej Unii Architektów.

z José Luisem Cortésem rozmawia Łukasz Harat

Łukasz Harat: Chciałbym z Panem podsumować World Urban Forum 11 (WUF11), które odbyło się w czerwcu w Katowicach. Jak z perspektywy prezesa Międzynarodowej Unii Architektów (UIA) ocenia Pan to wydarzenie? To pewnie nie pierwszy Pana WUF, prawda?

José Luis Cortés: Cóż, dla mnie to pierwsze takie forum. Pobyt w Katowicach był dla mnie niezwykle istotny ze względu na naszą [UIA — przyp. red.] współpracę z Organizacją Narodów Zjednoczonych. Czujemy się częścią społeczności aktywnie zaangażowanej w dobro naszej planety oraz systematyczną poprawę jakości życia. W przyszłym roku w lipcu organizujemy Światowy Kongres w Kopenhadze [UIA World Congress Copenhagen — przyp. red.], który będzie poświęcony zrównoważonemu rozwojowi oraz zmianom klimatycznym, i nie tylko dla architektów i architektek, bo mamy świadomość, że sami sobie nie poradzimy z tymi problemami. Potrzebne są szersze partnerstwa. Wracając do Katowic: wspólnie z ONZ przyznaliśmy Nagrodę Zrównoważonego Rozwoju [UIA 2030 Award — przyp. red.]. Laureatów i laureatek w różnych kategoriach było ponad sto czterdzieścioro z trzydziestu dwóch krajów! To fantastyczne i niezwykle motywujące, że tak wiele osób i organizacji chce tworzyć przyszłość naszej planety.

Strefa networkingowa WUF11  Strefa networkingowa WUF11

Strefa networkingowa WUF11

fot.: Łukasz Harat

Łukasz: To rzeczywiście musi być satysfakcjonujące.

José Luis: To nasza pierwsza tak duża współpraca. Spory sukces. Wykorzystując to doświadczenie, postanowiliśmy, że konkurs będziemy organizować raz na dwa lata, aż do 2030 roku. Mamy nadzieję, że do tego czasu dzięki wyróżnionym pracom zyskamy szeroki wachlarz rozwiązań i narzędzi architektonicznych przyczyniających się do walki ze skutkami zmian klimatycznych. To jednak nie wszystko. Jako UIA wraz ze swoimi globalnymi i lokalnymi partnerami z ponad stu piętnastu krajów prowadzimy intensywne prace nad wdrożeniem Agendy Narodów Zjednoczonych na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030. Posłużę się przykładem — wydaliśmy na ten temat kilka książek dla architektów i architektek. To moje oczko w głowie. Jestem z tego dumny. Widzę też, że nasze działania przynoszą zamierzony efekt. Kilka dni temu miałem spotkania w Brazylii, organizacje architektoniczne wydały tam publikację na temat siedemnastu Celów Zrównoważonego Rozwoju [ONZ — przyp. red.], a także zorganizowały krajowy konkurs na najbardziej ekologiczne realizacje architektoniczne. Jestem przekonany, że wkrótce zobaczymy podobne zaangażowanie na całym świecie. Tą pozytywną energią dzieliłem się też w Katowicach. To był intensywnie spędzony czas.

Łukasz: Miło słyszeć, że z Pana perspektywy dużo się działo i było to ważne wydarzenie! Spójrzmy teraz na WUF11 bardziej szczegółowo. Gdyby miał Pan wskazać najważniejsze wydarzenie, spotkanie lub inną aktywność, to co by to było?

José Luis: To bardzo trudne zadanie! Niech pomyślę… Na początek przyjechałem do Polski i byłem w Warszawie na zjeździe Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP). Zobaczyłem niesamowitą wystawę prezentującą polski dorobek architektoniczny [wystawa Nagrody Roku SARP edycja 2022 — przyp. red.]. Byłem pod ogromnym wrażeniem! Macie tutaj ogromną pasję do uprawiania tego zawodu. Następnie przyjechałem do Katowic i wybrałem się od razu na WUF11. Do dziś jestem zaskoczony jakością organizacji. Wszystko było przygotowane perfekcyjnie. Potem zobaczyłem program! To niesamowite mieć możliwość uczestniczenia w tylu wykładach, panelach dyskusyjnych oraz okrągłych stołach w tak krótkim czasie. Było tego naprawdę wiele.

Łukasz: Nie przytłoczył Pana ten program? W niektóre dni było przecież ponad sto dwadzieścia wydarzeń…

José Luis: Absolutnie nie! Byłem zafascynowany udziałem osób z tylu krajów, jakością wystaw i prezentacji, rozmieszczeniem audytoriów. Mogłem bardzo sprawnie poruszać się między wydarzeniami. Moją uwagę przykuła obecność tak wielu młodych profesjonalistów i profesjonalistek z wielu dziedzin z całego świata. To niesłychanie ważne. Młode pokolenie jest bardzo zainteresowane znalezieniem nowych rozwiązań dla lepszego jutra. Odbieram je jako zaangażowane w tworzenie polityki przyszłości [future policy — przyp. red.]. A sytuacja w dzisiejszych czasach nie należy do najłatwiejszych.

Okrągły stół poświęcony sytuacji w Ukrainie

Okrągły stół poświęcony sytuacji w Ukrainie

fot.: Łukasz Harat

Łukasz: Które wydarzenia były najważniejsze dla UIA?

José Luis: Z punktu widzenia UIA mogę wyróżnić dwa: ceremonię wręczenia Nagród Zrównoważonego Rozwoju, o których już wspomniałem, drugie dotyczyło wspierania ukraińskich architektów i architektek. Zorganizowaliśmy okrągły stół, w którym uczestniczyli nie tylko przedstawiciele UIA oraz krajowych stowarzyszeń architektonicznych, lecz także przeróżni specjaliści i specjalistki z Ukrainy. W spotkaniu uczestniczył też prezes Ukraińskiego Stowarzyszenia Architektów [Aleksander Czyżewski — przyp. red.]. Dzięki temu wszyscy mogli jeszcze lepiej zrozumieć sytuację, w której znalazła się Ukraina. Wspólnie myśleliśmy nad wypracowaniem sensownego urbanistyczno-architektonicznego planu odbudowy Ukrainy. Jestem wdzięczny, że tak wiele organizacji z całego świata chce pomagać, poświęcając temu tematowi cały swój czas. UIA została założona po II wojnie światowej, w 1948 roku, głównie po to, żeby pomóc krajom europejskim w odbudowie miast. To nasze dziedzictwo. Tak samo pomożemy Ukrainie. Z tego miejsca, jeszcze raz chciałbym powiedzieć, że potępiamy tę obrzydliwą rosyjską inwazję. Cieszę się, że mogłem o tym mówić tak otwarcie podczas WUF11 w Katowicach. Jednak jako prezes UIA muszę myśleć wielowymiarowo. Ta wojna nie ułatwia nam troski o naszą planetę, zwiększa ilość produkowanych zanieczyszczeń. Chcemy działać konsekwentnie. Obecnie cofnęliśmy się o dziesięć lat w myśleniu o klimacie. Nie patrząc na nic, znowu niszczymy nasze dziedzictwo i przyrodę. W takiej sytuacji trudno globalnie zadbać o realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Gdy jednak myślę o terytorium Ukrainy — zniszczonych domach, miastach pełnych gruzu, a przede wszystkim ginących niewinnych ludziach — to jest mi naprawdę źle, że tak mało możemy zrobić. Mam w sobie ambiwalentne odczucia: z jednej strony chcemy dbać o dobro naszej planety, ale z drugiej rzeczywistość pokazuje nam, że nie jest to łatwe.

Łukasz: To bardzo krzepiące, że Pan i cała UIA nie jesteście obojętni na tę sytuację. To daje nadzieję na lepsze jutro dla Ukrainy i całego świata. Wróćmy do WUF11. Chciałbym zachęcić Pana do spojrzenia na to wydarzenie nie tylko przez różowe okulary. Co się Panu nie podobało? Nie chodzi o to, że mamy się teraz zachowywać jak smerf Maruda i mówić, jak to było beznadziejnie. Konstruktywna krytyka jeszcze nikomu nie zaszkodziła, więc może też jej tutaj spróbujemy?

José Luis: Ma Pan rację. Jeden aspekt zwrócił moją szczególną uwagę. Rozumiem, że bardzo trudno jest zorganizować takie wydarzenie na dziesiątki tysięcy osób i setki organizacji. Ale chciałbym, żeby w przyszłości na WUF pojawiali się też wysocy rangą urzędnicy z różnych krajów. Potrzebujemy więcej prezydentów, ministrów oraz sekretarzy. Nie było nawet António Guterresa [sekretarz generalny ONZ — przyp. red.]. Trudno podjąć jakiekolwiek wiążące decyzje dotyczące naszej planety, skoro na tym wydarzeniu jest tak mało polityków i polityczek. Chciałbym, żeby w przyszłych edycjach to się zmieniło, chciałbym udziału osób, które mogą podejmować decyzje.

Łukasz: W tym również się zgadzamy. Jak ratować planetę, tworząc fantastyczne pomysły, których nie mają szansy wysłuchać najważniejsze osoby na świecie?

José Luis: No właśnie…

Łukasz: Ale jest też druga strona medalu. Czy w ogóle w dzisiejszych czasach powinniśmy organizować tak wielkie wydarzenia jak WUF? Przecież zostawiają ogromny ślad węglowy — loty, taksówki, budowa wielkich hal namiotowych, nieprzerwanie działające klimatyzatory…

José Luis: To bardzo celna uwaga, o tym samym pomyślałem. Jesteśmy teraz w erze cyfryzacji. Powinniśmy nauczyć się, jak dobrze wykorzystywać technologię. Jak? Sam jeszcze nie wiem. Wiem natomiast, że musimy zminimalizować liczbę podróży. Loty to ogromny koszt klimatyczny. Raz na jakiś czas jestem w stanie zrozumieć, ale nie z taką częstotliwością i na taką skalę. WUF można by zorganizować inaczej, na przykład tworząc mniejsze regionalne fora, a potem ich przedstawiciele spotkaliby się w gronie międzynarodowym. To moje prywatne przemyślenie, moja rekomendacja. Musimy walczyć o naszą przyszłość, musimy minimalizować emisję dwutlenku węgla do atmosfery, a tym samym musimy się zastanowić, jak organizować tego typu wydarzenia. Wydaje mi się, że WUF11 był takim wypadkiem przy pracy. Jesteśmy w erze covidowej, chwilowo w większej części świata wirus osłabł i myślę, że wszyscy mieli ogromną chęć spotkania się na żywo i po prostu porozmawiania z sobą.

Tweety  Tweety

jeden z opublikowanych na Tweeterze postów autorstwa duńskiego urbanisty Mikaela Colville-Andersena, wywołał fale dyskusji

fot.: Łukasz Harat

Łukasz: To trafna diagnoza. Musimy jednak pilnie wypracować rozwiązania, które pozwolą nam cieszyć się takimi wydarzeniami, ale przy okazji nie niszczyć naszej planety. Szkoda, że tak mało mówiło się o tym podczas WUF. Był jednak inny gorący temat, czyli miejsce, w którym odbyło się to forum — Katowice. Głównie za sprawą duńskiego urbanisty Mikaela Colville-Andersena, który powiedział, że Katowice to jedna z bardziej dystopijnych przestrzeni, jaką kiedykolwiek widział. Pokażę panu kilka jego tweetów.

[pokazywanie tweetów]

José Luis: Och… widziałem to. Ja bardzo lubię Katowice. Byłem tutaj trzydzieści lat temu i dla mnie niesamowite jest, jak bardzo to miasto się zmieniło. Jednak trochę też rozumiem Mikaela. Czasami bardzo trudno ustalić transparentne kryteria wyboru miasta do organizacji tego typu wydarzenia. Myślę, że Polska chciała pokazać światu, że nie wszystko dzieje się w Warszawie i Krakowie, zademonstrować rozwój kraju. To ważna kwestia. Kiedy myślimy o jakimś państwie, to przed oczami staje nam jego stolica. A tymczasem jest wiele wspaniałych miast średniej wielkości, które należy rozwijać. Powinniśmy bardziej dbać o równomierny rozwój na całych obszarach krajowych. Dobrze, że wybrali właśnie Katowice, które nie są znane na świecie. Pewnie wiele osób, kiedy dowiedziało się, gdzie będzie zorganizowany WUF11, pytało: Czym są Katowice?

Łukasz: [śmiech] Zapewne tak było!

José Luis: Przyjeżdżałem do Polski wiele razy i trochę znam wasz kraj. Pobyt w Katowicach i na Śląsku to była wspaniała okazja, by odkryć inne oblicze Polski. Katowice są dla mnie jednym z miast, które przeszły, wciąż przechodzą, ciekawą transformację, pokazują, że można zmienić obraz naszych miast. To fantastyczne wiedzieć, co mogą zrobić władze samorządowe, organizacje pozarządowe oraz mieszkańcy i mieszkanki. Nie możemy zapominać też o architektkach i architektach, którzy poprzez swoje realizacje przyczynili się do poprawy jakości życia w Katowicach. Co do słów Mikaela, mam świadomość, że jest tutaj jeszcze wiele do zrobienia, ale też nie możemy zapominać, ile już zostało zrobione. Jako urbanista śmiało mogę powiedzieć, że doceniam ten katowicki proces. Katowice to też miasto, które mocno postawiło na turystykę biznesową. Z ekonomicznego punktu widzenia ułatwia to proces transformacji. Postarajcie się bardziej to pokazać jako przykład dla innych. Wiem, że podróżowanie do średniej wielkości miast nie jest takie łatwe i transport międzynarodowy bardzo często wymaga wielu przesiadek z samolotu na pociąg, z pociągu na autobus i tak dalej. Dla mnie jest to warte zachodu. Musimy się nauczyć, że nie tylko stolice są ważne, a wszystkie krajowe terytoria. Jako UIA chcemy, by właśnie w ten sposób o swojej przestrzeni myślały państwa na całym świecie. Poszukajmy potencjału w każdym metrze ­kwadratowym naszej planety. To jasny cel.

 Ceremonia otwarcia dla młodych podczas WUF11   Gram w miasto w strefie expo

ceremonia otwarcia dla młodych podczas WUF11 i gra w miasto

fot.: Łukasz Harat

Łukasz: Skoro Katowice mamy wyjaśnione, proponuję, żebyśmy przeszli do ostatniej części naszej rozmowy — porozmawiajmy o architekturze współczesnej w Polsce. Jak ocenia Pan jej stan? Czy Polacy i Polki mają jeszcze wiele do zrobienia, czy też jesteśmy tutaj na światowym poziomie?

José Luis: Trzy lata temu byłem w Krakowie na kongresie architektonicznym, który był czymś w rodzaju biennale [Międzynarodowe Biennale Architektury Kraków 2019 — przyp. red.], podczas którego prezentowano wiele polskich realizacji architektonicznych. Już wtedy byłem pod wielkim wrażeniem. Będąc w Warszawie przed WUF11, zobaczyłem ogromny progres. To niesamowite, jak szybko się tutaj rozwijacie. Miałem okazję być też członkiem jury w polskim konkursie studenckim organizowanym przez Saint-Gobain [Saint-Gobain Architecture Student Contest 2022 — przyp. red.]. Te projekty również były wspaniałe! Uważam, że potrzebna jest znacznie szersza promocja na całym świecie współczesnej polskiej architektury. W międzynarodowej opinii jesteście wciąż bardzo zacofanym krajem. Trzeba zachęcić wszystkich, którzy tak sądzą, żeby tu przyjechali i zobaczyli, jak bardzo się mylą. Zauważam też szerokie zainteresowanie całymi miastami, nie tylko architekturą. To bardzo ważne, bo to bezpośrednio wpływa na jakość życia.

Łukasz: W jakim kierunku powinna w przyszłości rozwijać się architektura? Gdzie jesteśmy obecnie i gdzie dążymy?

José Luis: UIA komunikuje bardzo wyraźnie, jaka powinna być przyszłość architektury. Dla nas to realizacja Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Musimy minimalizować emisję dwutlenku węgla, na którą pracują przede wszystkim budownictwo, przemysł i transport. Co najmniej dwie z tych gałęzi wiążą się z architekturą, oczywiście największy wpływ mamy na budownictwo. Musimy używać zrównoważonych materiałów budowlanych. Powinniśmy być odpowiedzialni w tworzeniu piękna. Tak, dla mnie projektowanie architektoniczne to tworzenie przestrzennego piękna. Dobrze, żeby nasze miasta były też zdrowe. Trzeba znaleźć równowagę między budownictwem a naturą.

Łukasz: Jak to osiągnąć?

José Luis: Odpowiedź chyba będzie taka jak zwykle: to bardzo trudne. Denerwuje się, gdy widzę, jak burzy się stare budynki, sprawne technicznie, tylko po to, żeby w ich miejscu wybudować nowe. Wiadomo, że firmom deweloperskim znaczenie łatwiej jest burzyć i budować nowe. Musimy nauczyć się szanować świat wokół nas. Kluczem jest miejska odnowa. Myślę, że architekci i architektki doskonale to rozumieją. Ale architekturą zarządzają głównie firmy budowlane, deweloperzy i wielkie fundusze inwestycyjne. Naszą misją powinno być uświadamianie tej grupy, jakie skutki mają jej decyzje. Po pierwsze, należy szanować nasze miasta, po drugie — nie ma łatwej drogi do osiągnięcia architektonicznego sukcesu, a po trzecie — musimy chronić miasta przed niekontrolowanym rozrostem we wszystkich kierunkach, zarówno w kontekście rozlewania się miast, jak i zabudowy wysokościowej. Przecież to jest niezwykle kosztowne dla nas, mieszkańców miast. Poprzez podatki płacimy za oświetlenie, prąd, drogi czy bezpieczeństwo. Powinniśmy zagęszczać miasta, stawiać na zwartą i wydajną zabudowę, a nie tylko za wszelką cenę próbować je powiększyć. Nie zapominajmy też o miejskiej inkluzywności. Dla mnie to jest stworzenie dogodnych możliwości do życia dla wszystkich grup społecznych i ekonomicznych. Oznacza to odejście od klasycznego modelu mieszkaniowego i szukanie rozwiązań przez tworzenie mieszkań o minimalnej powierzchni potrzebnej do życia.

Łukasz: Żeby to doprecyzować — nie popiera Pan patodeweloperki?

José Luis: Oczywiście, że nie. Mówię o minimalnych powierzchniach, ale nie za małych. Myślę, że nie powinniśmy tworzyć mieszkań tylko dla rodzin z dziećmi. Trzeba projektować dla bezdzietnych par, singli, seniorów czy osób ubogich. Chodzi mi tutaj o profilowanie przestrzeni, którą będą zamieszkiwać. Każda z tych grup ma inne potrzeby, przy czym nadrzędne powinno być zdrowie tych osób. Pamiętajmy, że minimalne wymagania to nie tylko to, co będzie wewnątrz domu czy mieszkania, a dostęp do miejsca pracy, szkoły, przychodni czy sklepu. To koncepcja miasta piętnastominutowego. Dystans do usług powinien być niewielki, taki, żebyśmy mogli zrezygnować z samochodu. A to wiąże się z możliwością decydowania o naszym budżecie. Nie chcę, żebyśmy byli więźniami opłat, z których nie możemy zrezygnować. Jestem też przeciwnikiem wielkich centrów handlowych. Potrzebujemy małych lokalnych biznesów o wysokiej jakości. Tym dla mnie jest zdrowe miasto, czyli przestrzeń przyszłości.

Łukasz: To wizja, do której wspaniale byłoby dążyć. Mam nadzieje, że kiedy spotkamy się następnym razem, to będziemy wspólnie zachwycać się tym, że świat zmierza do większej równowagi ekologicznej. Bo spotkamy się jeszcze, prawda?

José Luis: Fantastyczny pomysł! Jesteśmy w kontakcie. Dziękuję za rozmowę!

Łukasz: Dziękuję. To była wielka przyjemność.

 

rozmawiał: Łukasz HARAT

fot.: Autor


José Luis Cortés — architekt, od 2021 roku prezes Międzynarodowej Unii Architektów. Absolwent Instituto Tecnológico de Monterrey, studiował wKopenhadze ina Massachusetts Institute of Technology. Zajmował wiodące stanowiska nakilku uniwersytetach wMeksyku, wykładał także nauczelniach wSzwecji, Indiach iJaponii. Prezes Meksykańskiej Federacji Architektów (2017–2018) iMeksykańskiego Stowarzyszenia Architektów (2015–2016).

Głos został już oddany

Materiał w architekturze — trendy 2024
LS Dark — żaluzje zaciemniające
INSPIRACJE