okno zamknie się za 5

computer zapisz w ulubionych

Papież-siłacz? Jerzy Kalina odpowiada Maurizio Cattelanowi

24 września '20

Warszawa wzbogaciła się o nową rzeźbę Jana Pawła II. Nie jest to pomnik, a tymczasowa instalacja mająca uświetnić obchody stulecia urodzin Jana Pawła II. Jednak, jak wiele figur upamiętniających papieża Polaka, także i ta podzieliła opinię publiczną.

Odwiedzających Muzeum Narodowe w Warszawie od wtorku wita niecodzienny widok. W sadzawce wyłożonej czerwoną plandeką stoi zanurzona po kostki figura Jana Pawła II z jasnego kamienia trzymająca nad głową czarny głaz. To dzieło rzeźbiarza Jerzego Kaliny, o którym było głośno ostatnio przy okazji odsłonięcia pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej na warszawskim placu Piłsudskiego. Jak informuje Muzeum Narodowe w Warszawie, rzeźba ta jest czasową instalacją związaną z obchodami stulecia urodzin papieża. Nie jest to pomnik o charakterze upamiętniającym, a działanie efemeryczne o charakterze site-specific.

człowiek z głazem

W notatce Muzeum Narodowego cytowanej przez Gazetę Wyborczą czytamy:

Sam tytuł, zobrazowana postać świętego trzymającego wielki głaz oraz czerwona woda w niecce fontanny nawiązują do polskich mitów i symboli. Stawiają pytania o rolę sztuki, tradycji i pamięci.

Z kolei Łukasz Gaweł pełniący aktualnie obowiązki dyrektora MNW w wypowiedzi dla Newsweeka podkreśla, że:

Jerzy Kalina pokazał projekt instalacji wchodzącej w dyskurs ze współczesnymi realizacjami poświęconymi Janowi Pawłowi II.

Jednak ścieżki interpretacyjne tego dzieła są bardzo różne. Na Twitterze i Facebooku  pojawiły się komentarze wpisujące się w tradycję nadawania papieskim pomnikiem ironicznych przydomków, określające warszawską rzeźbę mianem „Jana Pawła polującego na żaby” lub „dzwigaczem trufli”

nie pierwszy kontrowersyjny

Ciężko jest uniknąć skojarzenia z inną pracą poświęconą Janowi Pawłowi, ikonicznym  dziełem „La nona ora” Maurizio Catellana. Przedstawia ono papieża przygniecionego czarnym meteorytem. W 1999 roku praca była prezentowana w na wystawie w Zachęcie. Stała się wówczas celem ataków posłów Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, którzy postanowili „uratować” papieża. Poseł Witold Tomczak uszkodził rzeźbę zdejmując z papieża meteoryt, uszkadzając przy tym pracę. Sprawa zniszczenia tej rzeźby do dzisiaj jest używana jako argument w dyskusji o sztuce współczesnej, przez obie strony sporu. Katoliccy konserwatyści podają ją jako przykład miałkości sztuki współczesnej, która bazuje na obrazie uczuć religijnych i łatwych kontrowersjach. Z kolei środowisko artystyczne widzi w tej sprawie dowód na mieszanie porządków artystycznego i rzeczywistego przez swoich oponentów i brak zrozumienia dla sztuki krytycznej.

Instalacja Jerzego Kaliny

© Archiwum AiB

dialog z włochem

Jerzy Kalina odwraca sytuację i umieszcza głaz nad głową papieża, tak, że sprawia on wrażenie jakby miał cisnąć kamień przed siebie. W cytowanej notatce wydanej przez MNW czytamy:

W ujęciu Kaliny Jan Paweł II nie jest bezsilnym, starym człowiekiem przygniecionym meteorytem, lecz tytanem o nadludzkiej sile. Zaproponowane ujęcie postaci pozwala podjąć wiele wątków interpretacji. Sam artysta postrzega papieża jako człowieka, który odegrał decydującą rolę w najnowszej historii Polski i Europy, rozpoczął proces przemian historycznych, społecznych i duchowych.
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez @zenozotti

Maurizio Cattelan, La nona ora, 1999

© zenozotti

Pozostaje pytanie czy jest to udany dialog z pracą Catellana?

Historyk sztuki, Marcin Zgliński z Instytutu Sztuki PAN komentuje instalacje na facebookowej grupie De Arte:

Samo dzieło jest jednak bez wątpienia słabizną. Pomysł banalny, łopatologiczny, wykonanie toporne, a wszystko jeszcze „okraszone” tytułem, łączącym młodopolską egzaltację (Malczewski i jego „Zatruta studnia”) z socrealistyczną dosłownością nie pozostawiającą przestrzeni na żadna dowolność.

Zgliński poddaje też pod wątpliwość aktualność nawiązana do rzeźby Cattelana:

Do tego sklerotyczny doprawę refleks w relacji na dzieło Cattelana, sprzed ponad dwóch dekad. Jeśli Kalina poczuł się dziełem Cattelana tak bardzo, tak do głębi obrażony, to dlaczego – jako artysta – reaguje dopiero teraz, i to z pozycji „tłustego kota” polskiej oficjalnej plastyki, w komfortowej przestrzeni dziedzińca narodowej instytucji kultury?

Głos w dyskusji zabrał także Piotr Rypson, były wicedytektor Muzeum:

kompozycja Jerzego Kaliny jest zwyczajnie nieudana. Zamiast patosu artysta uzyskał efekt groteskowy. Użyte symbole, pojedynczo czytelne dla każdego średnio wykształconego chrześcijanina lub absolwenta jakiegoś wydziału humanistycznego (a więc skała, woda, ryby, krew i „morze czerwone”) w Kalinowym układzie są poplątane w sposób wielce niejasny.

konsekwentny twórca

Prace Jerzego Kaliny możemy spotkać w wielu miastach Polski. Jest autorem m.in. wrocławskiego pomnika anonimowego przechodnia „Przejście” przy skrzyżowaniu ulic Świdnickiej i Piłsudskiego, krzyża upamiętniającego Jerzego Popiełuszkę we Włocławku czy pomnika katyńskiego w Podkowie Leśnej. W latach 70. i 80. organizował wiele akcji artystycznych i instalacji oraz wystawiał w warszawskiej galerii Repassage. Jest znany również jako scenograf, odpowiadał m.in. za oprawę wizualną wizyt Jana Pawła II w Polsce. W ostatnich latach zapisał się jako twórca pomnika Smoleńskiego na pl. Piłsudskiego w Warszawie oraz instalacji „Szlaban” na zamku królewskim w Warszawie. W 2016 roku z rąk ministra Piotra Glińskiego otrzymał doroczną nagrodę Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego za całokształt twórczości.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez @andibrauni

© andibrauni

muzeum w kryzysie

Gaweł tak tłumaczy obecność Kaliny w MNW:

W tym przypadku szukałem kogoś, kto na serio podejmie temat Jana Pawła II, szukałem twórcy znaczącego, a Kalina takim jest. Rozumiem, że jest dziś politycznie osadzony, ale proszę mi pokazać neutralnego światopoglądowo współczesnego artystę. Jestem otwarty na różne poglądy, tak powinno być przecież w Muzeum Narodowym. Przypomnę, że na balu organizowanym w lutym tego roku przez Stowarzyszenie Przyjaciół MNW, swój performance prezentowała Katarzyna Kozyra.

Czy jednak kontrowersyjna instalacja przysłuży się budowaniu marki muzeum? Warszawska placówka przechodziła w ostatnim czasie duży kryzys wizerunkowy związany z poczynaniami poprzedniego dyrektora Jerzego Miziołka powołanego na to stanowisko bez konkursu. Sprowadzony z Krakowa Łukasz Gaweł, były wicedyrektor w Muzeum Narodowym w Krakowie, ma naprawić szkody wyrządzone przez poprzednika. W ubiegłym tygodniu otworzył pierwszą przygotowaną za jego kadencji wystawę „Polska. Siła obrazu”.

Helena Postawka-Lech

Głos został już oddany