Łazienki na miarę XXI wieku – oazy spokoju i dobrego samopoczucia

„To są studia dla misjonarzy architektury!”. Trwa rekrutacja na studia ARCHI:KULTURA – edukator architektoniczny

Ola Kloc
02 sierpnia '22

Jesteś idealistą/idealistką? Chcesz ratować świat? A może czujesz, że Twoją rolą jest bycie „misjonarzem architektury”? Mamy coś dla Ciebie!

Trwa rekrutacja na drugą edycję podyplomowych studiów „ARCHI:KULTURA – edukator architektoniczny” jest to międzyinstytucjonalna inicjatywa tworzona wspólnie przez Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie, Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki oraz Wydziały Architektury Politechnik Krakowskiej i Gdańskiej. O tym, czego można się nauczyć na zajęciach i do kogo są one skierowane, opowiadają dr Dorota Wantuch-Matla, kierowniczka studiów (UP) i Katarzyna Domagalska, kierowniczka merytoryczna (NIAiU).

 
Ola Kloc
: Za Wami pierwsza edycja podyplomowych studiów poświęconych edukacji architektonicznej, jakie przemyślenia towarzyszą Wam po tych dwóch semestrach?

Katarzyna Domagalska: Jest to bardzo budujące, że osoby, które uczestniczyły w studiach i je ukończyły, mają niesamowite pomysły na realizację różnych działań z zakresu edukacji architektonicznej. Początkowo w ogóle rozważaliśmy w gronie organizatorów, koordynatorów, czy inicjatorów tych studiów pomiędzy Narodowym Instytutem Architektury i Urbanistyki, Uniwersytetem Pedagogicznym w KrakowieWydziałami Architektury Politechnik Gdańskiej i Krakowskiej żeby zrobić dwie ścieżki: mediatorów architektonicznych, czyli osób zainteresowanych współpracą z samorządami czy pracą z mieszkańcami, blok silniej nastawiony na poznanie narzędzi partycypacji, procesów miejskich i planowania przestrzennego, i ścieżkę ukierunkowaną na pracę z dziećmi, pracę w szkołach, w instytucjach kultury, gdzie większy nacisk położony byłby na prowadzenie warsztatów, czyli typową edukację, w tym kontekście na powszechną edukację architektoniczną. Okazało się, że prace dyplomowe, które studenci przedstawili na obronach, podejmują oba te tematy i są one niezwykle ciekawe i rozbudowane. Z jednej strony były to programy dotyczące współpracy z dziećmi i nauczycielami, czyli programy dedykowane szkołom, a z drugiej programy dla mieszkańców, również mniejszych miast, angażujące lokalną społeczność w działania wokół przestrzeni, architektury, w budowanie tożsamości lokalnej.

Weryfikacja programu tak naprawdę jest jeszcze przed nami, ale myślę, że to, co jest, czyli bloki programowe edukacyjno-partycypacyjne, ten dialog między projektowaniem a pedagogiką, sprawdza się. Być może te dwie ścieżki edukatorów i mediatorów to jest jakaś przyszłość, żeby zastanowić się nad podzieleniem studentów na dwie grupy, ale chyba dotychczas wszystko się sprawdziło, bo projekty są rewelacyjne! One nie tyle mają szansę zaistnieć, ile już zaczynają być realizowane i wprowadzane w życie.

uczestnicy zjazdu w Warszawie

uczestnicy zjazdu w Warszawie

fot.: A. Czarnota © archiwum organizatorów

 
Ola
: A jak w ogóle zrodził się pomysł na taki kierunek studiów?

Dorota Wantuch-Matla: Nawiązując do tego, co powiedziała Kasia, pierwsza edycja studiów była rodzajem wiwisekcji, działań, które programowaliśmy i prowadziliśmy trochę intuicyjnie od samego początku. Cała koncepcja studiów podyplomowych zrodziła się w gronie zespołu powszechnej edukacji architektonicznej przy NIAiU. Z różnych rozmów, dyskutowanych wątków, zaczęła wykuwać się koncepcja tego, co by było, gdybyśmy zaczęli organizować kursy. Potem stwierdziliśmy, że może nie kursy, a studia, żeby to było bardziej „mięsiste”, miało strukturę, program i kończyło się dyplomem, pracą, która nie tylko będzie miała walor teoretyczny, ale też praktyczny.

 
Ola
: Opowiedzcie, proszę, nieco więcej o przygotowanych przez studentów pracach dyplomowych.

Dorota: Tak jak Kasia wspomniała, prace były różnorodne, bardzo rozbudowane. To nas też, tak jak wiele rzeczy w trakcie tej pierwszej edycji studiów, zaskoczyło. Wiele z prac dyplomowych okazało się złożonymi programami. Tak miało to zresztą w naszych założeniach wyglądać, tą pracą dyplomową miał być właśnie program działań edukacyjnych, ale chyba nie spodziewaliśmy się, że aż tyle spośród zaprezentowanych prac nie będzie jedynie konceptami, ale realnymi działaniami. Wielu spośród naszych słuchaczy znalazło już finansowanie dla swoich projektów, porozumiało się z różnymi instytucjami, zadzierzgnęło kontakty lub nawet rozpoczęło jakieś działania, które są elementem szerszego procesu. Będziemy patrzeć, jak to się będzie rozwijać, chcemy utrzymywać kontakty z osobami, które są lub będą absolwentami studiów podyplomowych. Naszym marzeniem jest to, żeby stworzyć rodzaj platformy kontaktów między wszystkimi osobami, które brały udział w tych studiach i osobami, które będą słuchaczami kolejnych edycji, żeby cały czas wymieniać się tą wiedzą i doświadczeniami, budować sieć kontaktów.
Mieliśmy więc w głowach szkic tego, jak miał się skończyć proces studiów, ale efekty nas zaskoczyły.

Katarzyna: Myślę też, że zaskoczyła nas skala prac.

Dorota: Tak, oczywiście też nie wszystkich, ale wszystkie były ciekawe, miały różną rozpiętość. To był więc, jak już wspomniałam, rodzaj wiwisekcji. Podobnie, jeśli chodzi o program.

zjazd w Warszawie

zjazd w Warszawie

fot.: A. Czarnota © archiwum organizatorów

 
Ola
: Macie już może jakieś przemyślenia na temat tego, jak były prowadzone studia? Czy coś w programie wymaga zmiany?

Dorota: To jest jeszcze przed nami. Ze względu na to, że studia prowadzone są na uczelni, stoi za nimi dość zawiły mechanizm, a zmiany w programie muszą następować w przemyślany sposób, zgodnie z procedurami. Ale zdecydowanie mamy różne przemyślenia na ten temat. W okresie wakacyjnym daliśmy sobie troszeczkę czasu, żeby przetworzyć to, co się działo i co się dzieje, pierwsza edycja będzie miała tak naprawdę koniec we wrześniu. Na początku października planujemy uroczyste rozdanie dyplomów. Próbujemy jednak już złapać dystans i spokojnie to sobie przemyśleć, żeby pewne korekty i zmiany uwzględnić w kolejnej edycji, która, mam nadzieję, ruszy.

Studia z założenia miały być hybrydowe, trochę w tym pomogła, czy przymusiła nas do tego pandemia, zajęcia online stały się w tym okresie rzeczywistością. Wcześniej nikt o tym nie myślał, bo jak prowadzić zajęcia bez kontaktu. Okazuje się, że ten kontakt da się w pewnym stopniu zbudować, oczywiście nie jest to idealne rozwiązanie, ale daje możliwość dostępu do nauki osobom z bardzo różnych miejsc w kraju.

Katarzyna: Nasz zamysł był taki, że mamy Gdańsk, Kraków i Warszawę, czyli północ, południe i środek, żeby ułatwić dostęp osobom z całej Polski. I tak jak Dorota mówiła, pandemia wymusiła hybrydową formułę studiów, ale ona się sprawdziła, na zajęcia zapisało się dużo osób z mniejszych ośrodków, rozrzuconych po całym kraju. A z drugiej strony trafne były też zjazdy stacjonarne organizowane w trzech miastach, studenci mogli wybrać dogodną dla siebie lokalizację.

zjazd w Krakowie

zjazd w Krakowie

© archiwum organizatorów

Dorota: Żeby znowu nie było tak kolorowo, dodam, że owszem, zajęcia online się sprawdziły, ale jednocześnie było bardzo wiele głosów (prowadziliśmy rozmowy z naszymi słuchaczami na bieżąco, robiliśmy spotkania organizacyjne, ankiety ewaluacyjne, starliśmy się trzymać rękę na pulsie i prosić o informację zwrotną), że owszem sprawdza się, z wielu powodów, także logistycznych dla tych osób, które musiały wyłączać się na cały weekend raz w miesiącu, ale świetnie byłby się jednak spotkać. Nawet my jako prowadzący mieliśmy też niedosyt tego spotkania. I tutaj w sukurs przyszły nam zjazdy, a właściwie jeden zorganizowany jednocześnie w trzech lokalizacjach, i to był hit! Ciśnienie rosło, wiadomo było, że za nami jest już tyle miesięcy pracy zdalnej i że jak się wreszcie spotkamy, to będzie świetnie i faktycznie myślę, że było. Aby zaspokoić tę potrzebę spotkania w kolejnej edycji studiów, pozyskaliśmy dotacje z Ministerstwa Kultury na organizację dodatkowego zjazdu i zamierzamy nim zacząć kolejny rok akademicki. Myślę, że to będzie znacząca zmiana.

Katarzyna: Ważne podczas zjazdów było też sieciowanie, potrzeba wymiany doświadczeń. Okazało się, że ludzie, którzy mają zajęcia online, tworzą już jakąś społeczność, jest grupa na Facebooku, gdzie osoby z różnych miejsc w Polsce się z sobą kontaktują. Na zjeździe mogli się zobaczyć na żywo i rzeczywiście fajnie to zagrało. Tworzyło się wspólne środowisko, ta „archikultura”. Wspomnę jeszcze, że u nas w NIAiU działa Platforma dla Edukacji (ADE), sieć, do której dołączać się mogą nie tylko studenci, ale i osoby, które zajmują się edukacją architektoniczną. Tworzymy tam bazę edukatorów architektonicznych. Architekci dla edukacji, edukacja dla architektury.

 
Ola
: Kto wziął udział w pierwszej edycji studiów? Czy były to osoby wcześniej związane z architekturą lub edukacją?

Dorota: W rekrutacji do pierwszej edycji okazało się, że przyszli do nas ludzie z całej Polski, reprezentujący różne dyscypliny i osadzeni w bardzo różnym, ciekawym kontekście zawodowym, a 1/3 słuchaczy stanowili architekci, co pozytywnie nas zaskoczyło.

Katarzyna: W środowisku architektów jest może ta potrzeba dzielenia się wiedzą. W nazwie studiów pojawia się słowo „archikultura”, które zahacza o niemieckie pojęcie Baukultur, pytanie więc, czy chodzi o kulturę, czy budowanie? Czy bardziej architekci idą w stronę inżyniera, czy człowieka budującego kulturę? Nacisk na świadomość współudziału w budowaniu kultury, kształtowaniu środowiska powinien być na studiach projektowych może większy. Na pewno istnieje potrzeba rozumienia słowa „architektura”, czy „tworzenie architektury”, jako podwalin tworzenia kultury.

Dorota: Ku naszej ogromnej radości mamy także dużą rozpiętość wiekową wśród słuchaczy, od ludzi po studiach po ludzi, którzy są zawodowo czynnymi czterdziestoparolatkami i wyżej. Aczkolwiek wszyscy młodzi duchem! Byli ludzie z różnych środowisk, z instytucji miejskich lub badawczych zajmujących się miastem, ludzie wywodzący się z różnych dyscyplin i sporo osób z rozmaitych instytucji kultury lub chcący działać jako wolni strzelcy. Ta różnorodność, z którą się spotkaliśmy, tych postaci, ludzi, perspektyw, oraz tego, z jak różnych części kraju pochodzili, wniosła wiele do tych studiów. Energia zwrotna uczestników i wymiana doświadczeń, informacji, wiedzy jest ogromną wartością dodaną, ważnym elementem. To jest obustronne doświadczenie, nie tylko my „emitujemy” wiedzę, ale dzięki zetknięciu się z tymi ludźmi tworzy się społeczność, z której wzajemnie korzystamy.

zajęcia podczas zjazdu w Krakowie

zajęcia podczas zjazdu w Krakowie

© archiwum organizatorów

 
Ola
: W jakie narzędzia chcecie „wyposażać” studentów, przyszłych edukatorów architektonicznych? Z jakimi umiejętnościami kończą studia?

Katarzyna: Duży nacisk został położony na zrozumienie procesu partycypacji, na poznanie wszystkich narzędzi funkcjonujących w mieście i w projektach zakładających współpracę obywatelską, z mieszkańcami, ale też poznanie tego procesu, czyli odpowiadanie na potrzeby mieszkańców, rozmowy z nimi, jak pracować z mieszkańcami mówiąc o lokalnej tożsamości, dziedzictwie czy osiedlu, miejscu, w którym mieszkamy. Inny ciekawym narzędziem, które przekazujemy studentom, są nowe technologie, które też możemy używać w edukacji lub w rozmowach z lokalnymi władzami i lokalnym środowiskiem, czyli wykorzystywanie technik VR czy współpracy z mediami społecznościowymi. I też to, co cały czas powtarzam, czyli dialog projektowo-pedagogiczny z jednej strony uzupełnienie wiedzy o podstawach architektury i urbanistyki, a z drugiej strony pomoc pedagogiczna, czyli metodyka prowadzenia zajęć z dziećmi, z młodzieżą, z dorosłymi, w czym wspierają nas specjaliści z Uniwersytetu Pedagogicznego.

Jak wspomniała Dorota, zamysł powstania studiów narodził się w istniejącym przy instytucie zespole do spraw powszechnej edukacji architektonicznej. Ten zespół został powołany po to, żeby wątki o architekturze i mieście w świadomy sposób zaistniały w polskim systemie edukacji. Studia rozwijają więc tę ideę z jednej strony przekazywania wiedzy o architekturze i urbanistyce najmłodszym i młodzieży, a z drugiej strony narzędzi do umiejętnego korzystania w pracy z komunikowania się z sąsiadem, z mieszkańcem, z lokalnym samorządem.

zjazd w Gdańsku       zjazd w Gdańsku

zjazd w Gdańsku

© archiwum organizatorów

Dorota: Chciałbym jeszcze wspomnieć o tym powiązaniu wątków architektonicznych z pedagogicznymi. Program studiów podzielony jest na moduły, koncentrują się one na różnych architektonicznych rewirach, ale też wchodzą w wątki edukacyjne i partycypacyjne. Jeśli chodzi o wątki edukacyjne, mamy świetnych specjalistów, którzy na Uniwersytecie Pedagogicznym zajmują się pedagogiką, dydaktyką w różnych grupach wiekowych i społecznych. I ta wiedza w pigułce jest przekazywana naszym słuchaczom, łącznie z informacjami o tym, gdzie mogą ewentualnie ją pogłębiać. Najczęściej jest tak, że powszechna edukacja architektoniczna kojarzy się z dziećmi, z zajęciami w szkołach. Jednym z naszych celów jest to, żeby wiedza o przestrzeni, o mieście, o relacjach wokół nas, między przestrzenią zbudowaną a człowiekiem, była bardziej świadomie odbierana, żeby ludzie próbowali dostrzec te relacje i lepiej je zrozumieć. Najlepiej by było, gdyby ona się rozprzestrzeniała właśnie poprzez szkoły, na etapie przedszkolnym, szkoły podstawowej, liceum. Powszechna edukacja to jednak nie tylko dzieci, ale też inne grupy społeczne dorośli, seniorzy, tak naprawdę na każdym etapie życia człowiek ma ciągłą styczność z otoczeniem, porusza się zawsze w jakiejś przestrzeni, współkształtuje ją lub ma na nią wpływ jako mieszkaniec. Perspektywa pedagogów czy dydaktyków daje wiedzę o tym, jak dostosować ten przekaz do umiejętności percepowania, czy rozumienia rzeczywistości na różnych pułapach wiekowych, w różnych grupach społecznych i w różnych konfiguracjach. Uczymy więc też pewnych umiejętności dotyczących komunikacji interpersonalnej.

Katarzyna: Komunikacja to też istotne narzędzie, które można wykorzystać w mediacjach architektonicznych. Rozmowy o architekturze są często punktem zapalnym, może nie zawsze do konfliktów, ale sytuacji, w których opinie interesantów nie są z sobą zbieżne. W takich sytuacjach potrzebne jest to narzędzie komunikacji, kultura języka i przekazywania informacji, umiejętność czytania planów zagospodarowania, czerpania z wiedzy i przekazywania jej dalej w sposób świadomy i prosty, bardziej zrozumiały.

Dorota: Tak! Prosty i zarazem adekwatny! Jeśli wiemy a tego się dowiadują nasi słuchacze jakie są możliwości poznawcze różnych grup wiekowych, gdzie i jak możemy coś przekazać, jak można się komunikować, żeby nie tworzyć hermetycznej atmosfery i aby bardziej zrozumiale tę wiedzę przekazywać.

Katarzyna: Dialog i komunikacja potrzebne są przed rozpoczęciem działań, przed interwencją. Naszym celem jest, żeby ta architektura, urbanistyka, plany przestrzenne czy projektowanie miasta nie były wiedzą tajemną tylko dla nielicznych.

Dorota: Żeby te informacje nie były komunikowane sposób branżowy i narzucający się, ale w atmosferze wzajemnego dialogu. Co więcej, my sami jako „transmiterzy” pewnych tendencji, inspiracji i wiedzy, musimy także umieć słuchać. Nie ma co jednak liczyć na to, że zawsze wszyscy będą nas słuchać z bezbrzeżnym zachwytem, bo często tego rodzaju spotkania, zwłaszcza w zakresie partycypacji, są otwartym konfliktem. I nad takim konfliktem trzeba umieć zapanować, w umiejętny sposób przeprowadzić uczestników przez taką sytuację.

Katarzyna: Na naszych studiach mamy praktyków, którzy prowadzą zajęcia z partycypacji, ale też z procesu projektowania partycypacyjnego, włączania mieszkańców w projektowanie.

Dorota: Mamy też zajęcia na temat różnych metod nauczania, czysto pedagogiczne zagadnienia.

uczestnicy zjazdu w Krakowie

uczestnicy zjazdu w Krakowie

© archiwum organizatorów

 
Ola
: Trwa kolejna rekrutacja na studia ARCHI:KULTURA – edukator architektoniczny, dlaczego warto wziąć w niej udział? Spróbujcie zachęcić naszych Czytelników i Czytelniczki! [więcej informacji o rekrutacji znajdziecie tutaj]

Katarzyna: Chciałabym zachęcić wszystkie osoby, które pracują w zakresie edukacji, czy to architektonicznej, czy w ogóle interesują się edukacją, przekazywaniem wiedzy, bo jest to znakomita możliwość poznania środowiska i dzielenia się doświadczeniami, spotkania osób, które także kręci architektura i przestrzeń wokół nas, dyskusje na ten temat, dzielenie się swoją wiedzą. Studia skierowane są do szerokiego grona osób, które chcą się dowiedzieć więcej o możliwościach współpracy i umiejętności komunikowania się, rozpowszechniania swojej wiedzy o architekturze i kulturze budowania. My dajemy im narzędzia, które pomagają im w tej dziedzinie działać. Duży nacisk kładziemy też na praktykę w zakresie projektowania partycypacyjnego i pracy z dziećmi, czyli tych zajęć edukacyjnych.

Nie bez znaczenia jest i to, że nasze zjazdy odbywają się w bardzo atrakcyjnych miejscach. W tym roku pod hasłem „Narracja Eksperyment Interpretacja” odwiedziliśmy Gdańsk z Muzeum II Wojny Światowej, gdzie podczas spotkania z projektantami, z praktykami, uczestnicy obserwowali połączenie historii z jej współczesną interpretacją, Kraków z Nową Hutą, gdzie toczyły się rozmowy na temat dziedzictwa kulturowego rozumianego jako dziedzictwo architektoniczno-urbanistyczne i Warszawa, a właściwie Szumin, czyli dzieło Hansenów z ich eksperymentem dydaktycznym, projektowym.

warszawski zjazd odbył się w Szuminie, gdzie uczestnicy mogli poznać dzieło Hansenów

warszawski zjazd odbył się w Szuminie, gdzie uczestnicy mogli poznać dzieło Hansenów

fot.: A. Czarnota © archiwum organizatorów

Dorota: A ja w tym punkcie rozmowy przypomnę jeszcze, dlaczego my w ogóle inicjujemy te studia. Po to, żeby coraz więcej i możliwie jak najbardziej fachowo, a przy tym także przystępnie, mówiło się o tym, w jakim środowisku żyjemy, jakiej ono jest jakości, jak możemy wpłynąć na to, żeby tę jakość poprawiać choćby w swoim najbliższym otoczeniu. Ale nie tylko, bo to brzmi, jakbyśmy się zajmowali tylko estetyką, a nie – już od dekad mamy wokół dużo problemów, które teraz są bardziej słyszalne, przebiły się do głównego nurtu: problemy ze środowiskiem naturalnym, wynikające z naszego na nie destrukcyjnego wpływu. Edukatorzy uwrażliwiający na to, jak traktujemy nasze środowisko poprzez kulturę bądź właśnie niedobór i brak kultury budowania są bardzo potrzebni. Wydaje się, że to ostatni moment, kiedy jako społeczeństwo możemy zacząć zwracać uwagę na te relacje i kształtowanie otoczenia wokół nas, aby powstrzymać destrukcję, którą pewnie sami zapoczątkowaliśmy. Może uda się poprawić, ochronić i wspomóc to otoczenie tak, żeby mogło cieszyć jeszcze na długo kolejne pokolenia. Te studia i podobne działania właśnie temu powinny służyć. Czyli, że na nasze studia zapraszamy wszystkich, którym zależy na otoczeniu i którzy chcą ratować świat… [śmiech]

Katarzyna: Tak! W pierwszej edycji wzięły udział osoby, które są idealistami.

Dorota: [śmiech] Tak, zapraszamy, jeśli ktoś chce ratować świat, a przy tym spotkać się z praktykami, architektami, urbanistami, ale też artystami, pedagogami, dydaktykami, doświadczyć ciekawych architektonicznie miejsc i ma potrzebę dzielenia się swoją wiedzą i pasją z innymi.

Katarzyna: To są studia dla misjonarzy architektury!

Dorota: To brzmi dość zabawnie, ale trochę tak jest. Idealizm jest podwaliną tych studiów, nie da się tego wykluczyć. Ale to jednak dobrze podbudowany konkretami idealizm.

uczestnicy zjazdu w Warszawie

uczestnicy zjazdu w Warszawie

fot.: A. Czarnota © archiwum organizatorów

Ola: Dziękuję za rozmowę!

 
rozmawiała:
Ola Kloc

Głos został już oddany

Poznaj nowości produktowe ALUPROF i zyskaj rabat!
Klimatyzatory pokojowe BOSCH
Advertisement
Poznaj 5 historii o tym, jak światło dzienne potrafi zmienić przestrzeń w Twoje ulubione miejsce
TRENDY [2022] - Przestrzenie zewnętrzne – trendy 2022